Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Skrawki wspomnień (Dominik Śmiałowski, „Skrawki”)

Posted on 6 czerwca 20157 czerwca 2015 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

20150606_140800Wpatrują się z napięciem w konie na padoku, w monitory wyświetlające przewidywane wygrane, ściskają w dłoniach programy, by po podjęciu decyzji stanąć przy kasie. Raz lub dwa razy w tygodniu przeżywają swój dreszcz emocji. Bohaterowie zdjęć Dominika Śmiałowskiego, najstarsi kibice i gracze na służewieckim torze. Podglądani z boku, często przez szybę, złapani w pół gestu, w pół zdania, z papierosem w pół drogi do ust.
20150606_140816
Kiedy pierwszy raz pojawiliśmy się na Służewcu w 2000 roku, zdecydowanie obniżyliśmy średnią wieku bywalców. Może nawet byli wśród nich tacy, którzy – jak pisała Joanna Chmielewska – chodzili na wyścigi od „mokotowskiego pola”. Starsi panowie w niemodnych, często podniszczonych strojach, w większości z nieodłącznym papierosem i obowiązkowo pobazgranym programem w ręku stali przy padoku, dyskretnym półgłosem wymieniali się typami, dosadnie komentowali sugestie podsuwane przez kolegów albo przeklinali własny brak przenikliwości, który (znowu!) nie pozwolił im ustawić się w kolejce po odbiór wygranej.
20150606_123616
Po kilku wizytach znaliśmy już z widzenia co bardziej charakterystycznych kibiców. Stali na przystankach z programem wystającym z kieszeni, w samoobsługowym sklepie kupowali ćwiartkę i bułki, tłoczyli się w autobusie dojeżdżającym w okolicę toru. Słuchaliśmy ich rozmów, opinii, pokrzykiwań, powiedzonek, kłótni i historyjek. Patrzyliśmy, jak zawiązują się spółki do obstawiania zakładów, jak przy stolikach trwają zaimprowizowane przyjęcia, jak przegrane bilety spadają na ziemię.
20150606_140848
Pierwszego dnia sezonu pytali znajomych: „Gdzie Heniek? Co ze Staśkiem?”. Powoli znikali, wymieniała się wyścigowa starszyzna. Nie ma już pana w letnim garniturze, który zawsze interesował się, co zagraliśmy, i gratulował wygranych. Nie ma emerytowanego inżyniera, który więcej przegrywał, niż wygrywał; chociaż jemu to pewnie żona zabroniła przyjeżdżać na Służewiec – zawsze się tego obawiał.
20150606_123551
Album „Skrawki” ukazał się dzięki wsparciu internautów, którzy uwierzyli w Śmiałowskiego i jego pomysł, a przede wszystkim dostrzegli w jego zdjęciach nie tylko reporterski zapis czasu i miejsca, ale rozmaitość uczuć, twarzy, sytuacji. Prawie setka fotografii układa się w opowieść, która jest zupełnie jasna dla bywalców, ale i niewtajemniczonym daje poczuć dawną wyścigową atmosferę. Dobrze się więc stało, że Dominik Śmiałowski utrwalił na zdjęciach tych (obecnie) najstarszych bywalców Służewca. Gdy pokolenie bohaterów albumu odejdzie, nikt już nie będzie rytualnie palił programu na zakończenie sezonu. A nawet gdyby chciał, to udaremni mu to ochrona.
20150606_123515

Dominik Śmiałowski, Skrawki, www.smialowski.net 2015.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

18 thoughts on “Skrawki wspomnień (Dominik Śmiałowski, „Skrawki”)”

  1. visage Momarta pisze:
    6 czerwca 2015 o 21:10

    Nie znam i nie czuję atmosfery wyścigów, ale te zdjęcia są fantastyczne. Umieć w porę uchwycić coś, czego za chwilę nie będzie – tego zazdroszczę bardziej niż pieniędzy.
    Sądzę, że teraz pora na Was. Nie wiem czy ze szlugiem w ustach i słoikiem ogórków pod pachą, ale czas ruszyć do boju, by podtrzymać malowniczą tradycję!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      6 czerwca 2015 o 21:26

      Ja też zazdroszczę :)
      Na nas przyjdzie kolej za jakieś 20 lata, trochę jeszcze tych starych bywalców zostało, nie będziemy sobie uzurpować nienależnych miejsc :P Zamiast szluga będziemy mieli słone paluszki, a zamiast słoików, kubki termiczne z kawą.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. visage Momarta pisze:
        6 czerwca 2015 o 21:45

        Jeśli ze słonymi paluszkami i kubkami termicznymi, to nie liczcie na uwiecznienie w albumie:P (jeśli mi to „:P” zamieni na emotikona, to nigdy więcej nie zamieszczę tu żadnego komentarza!) Ale w kolejce po wygraną ustawcie się wcześniej niż za 20 lat, co?

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          6 czerwca 2015 o 21:50

          Nie chcesz emotki, nie poprzedzaj jej spacją. Muszę to sam zapamiętać:P
          W kolejce po wygraną zdarza nam się stać od czasu do czasu, średnio częściej niż raz na 20 lat. A za te 20 lat kubki termiczne będą pewnie takim samym skansenem jak dziś te słoiki ogórków, więc kolejki będą się ustawiać, żeby te kubeczki uwieczniać. A nas przy okazji.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  2. czytanki.anki pisze:
    7 czerwca 2015 o 12:11

    Zdjęcia przednie, chyba dobrze oddają atmosferę miejsca. Czy w albumie są też takie, które pokazują wielkie emocje?:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      7 czerwca 2015 o 12:16

      Nie ma, aż dziwne:) Żadnych zdjęć z gonitw, żadnych twarzy wpatrzonych w tor, co najwyżej jakieś postacie pod monitorami telewizyjnymi. Nie zwróciłem na to uwagi dotąd.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. czytanki.anki pisze:
        7 czerwca 2015 o 15:46

        Nie znam takich miejsc, a na podstawie opisów literackich wyobrażam sobie wyścigi jako miejsce głośne i niezwykle żywe, tymczasem ze zdjęć emanuje raczej spokój. Na pewno jest to wycinek całości, ale liczyłabym też na fotografie wykonane w chwili kulmiancyjnej.;)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          7 czerwca 2015 o 15:50

          Jest głośno i żywo, nie da się ukryć. Może ten spokój na zdjęciach to właśnie kwestia statycznych ujęć. Co do chwil kulminacyjnych, to najstarsi bywalcy raczej nie skaczą po ławkach, wydając grzmiące okrzyki; to domena młodszych:)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  3. czytanki.anki pisze:
    7 czerwca 2015 o 16:07

    Może nie skaczą, ale chyba na twarzach widać jakieś emocje?;) Tak jak np. na trzecim zdjęciu od góry.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      7 czerwca 2015 o 16:14

      Trzecie od góry to raczej radość z pogaduszek, choć nie wykluczam, że właśnie wygrali :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Bazyl pisze:
    8 czerwca 2015 o 08:28

    Dzięki pani Joannie i jej książkom mam w głowie jakieś wyrażenia typu: „tripla” czy „porządek”, ale na wyścigach nie znam się za grosz. Chętnie jednak zrobiłbym ćwiartkę pod bułkę w miłym towarzystwie i popatrzył na piękne konie :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      8 czerwca 2015 o 08:30

      Może losy zdarzą, że znajdziesz się kiedyś weekendowo w stolicy bez konkretnych planów :) Teraz się pije pod karkówkę z grilla obok padoku, ale dla zachowania tradycji można przynieść i bułkę, i ogórki.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        8 czerwca 2015 o 08:48

        I Trybunę na podkładkę? :)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          8 czerwca 2015 o 08:59

          Teraz to co najwyżej katalog z Biedronki:)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  5. Claudette pisze:
    10 czerwca 2015 o 09:57

    Uwielbiam zdjęcia reportażowe. Gdy je oglądam wydaje mi się, jakbym troszkę uczestniczyła w wydarzeniach, które przedstawiają, jakbym poznała emocje im towarzyszące, poczuła atmosferę. Z tego też powodu do dzisiaj (już 7 m-cy!) czekam na zdjęcia z mojego wesela – bo wzięliśmy fotografa, który potrafi te emocje oddać, a nie tylko odbębni kilka standardowych ujęć i niestety jest mocno zajęty przez cały rok, stąd odległe tak terminy ;)

    Sama próbuję bawić się fotografią, lecz wciąż nie do końca mi to wychodzi. Chciałabym kiedyś móc robić takie zdjęcia, jak przedstawione w książce Śmiałowskiego. Na razie tylko mogę oglądać :)

    P.S. Jeżeli lubisz tego typu książki, to nie wiem czy miałeś okazję czytać, więc na wszelki wypadek polecam: „Dno oka” Wojciecha Nowickiego ;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      10 czerwca 2015 o 10:32

      Święta cierpliwość, tyle czekać na zdjęcia. Oby efekt był wart czekania:)
      Takie zdjęcia to i ja bym chciał robić, ale mój talent w tym kierunku jest mocno ograniczony, niestety. Za polecenie dziękuję, poszukam.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        10 czerwca 2015 o 14:33

        Dołączam do szanownego grona indolentów fotograficznych. Nie pomogą nawet superfiltry do fotoszopa, jak robiłem widokówki, tak robię :D

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          10 czerwca 2015 o 14:36

          Dobra widokówka nie jest zła, moje są niestety średnie.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d