Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Czarny Sfinks (Kazimierz Nowak, „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd”)

Posted on 27 grudnia 201529 czerwca 2020 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Zmarł w wieku 40 lat. Niedoceniony, nienagrodzony, znany nielicznym i wreszcie na długie lata zapomniany. Kazimierz Nowak, poznański urzędnik, fotograf i podróżnik amator, który w 1931 roku wraz ze swym rowerem ruszył w kierunku Afryki, by przemierzyć ten kontynent z północy na południe i z południa na północ. Sam, dysponując skromnymi środkami, dokonał rzeczy, która i dziś, w dobie niezliczonych ułatwień i udogodnień, dałaby mu sławę i rozgłos.

Miał stary rower, strzelbę i aparat fotograficzny. Koszty opłacał, wysyłając relacje do polskiej prasy i robiąc po drodze zdjęcia na zamówienie; korzystał z gościnności misjonarzy i życzliwych ludzi, w tym spotykanych Polaków. Kiedy rower się rozsypał albo warunki nie sprzyjały, przesiadał się na wielbłąda, konia, do łódki lub szedł pieszo. Wszystko to w upale, przy braku wody, wśród chmar owadów i napadów paraliżującej gorączki. Parł naprzód mimo tych znojów i braku sił. Co miał w zamian? Jak sam napisał, „ciszę puszcz i pustyń”, „bajkę lasu podrównikowego”, „czar pustyni”, noce upajające „niczym haszysz zażywany przez Tuaregów na Saharze”. Wreszcie swobodę, którą opłakiwał po zakończeniu wyprawy:

Powrót wydaje mi się nie nagrodą, a więzieniem, które nakazuje ubrać się tak, jak wszyscy, jeść to, co wszyscy. Trzeba będzie znów żyć w ciasnocie murów, a zamiast spoglądać w błękit niebios czy na usiany gwiazdami granat stropu niebieskiego, patrzeć będę w sufit.

Niespieszna podróż pozwoliła Nowakowi na zerknięcie za zasłonę spowijającą „czarnego Sfinksa”, na poczynienie obserwacji i doświadczenie Afryki na własnej skórze: jej klimatu, przyrody, chorób, ale też stylu życia i problemów społecznych i politycznych. W licznych korespondencjach barwnym stylem opowiada o swoich przejściach, niekiedy migawkowo, niekiedy przedstawiając dokładniej jakiś epizod czy anegdotę. Jest w tym podziw dla potęgi i różnorodności natury i wiele gorzkich słów pod adresem ludzi. Afryka to bowiem kontynent wyzysku, rasizmu i zbrodni. Tak wychwalany cywilizacyjny wpływ białych to tylko propagandowa zasłona dla rabunku i chciwości, to pretekst do narzucania religii, podatków, niewydolnej biurokracji, likwidowania odrębności plemiennych i kulturalnych, ujarzmiania i niszczenia przyrody poprzez choćby rabunkowe polowania i eksploatację surowców:

Dzisiejsza Afryka traci urok egzotyczny, Murzynów zapędzono w rezerwaty, zgrupowano we wsiach koszarach. Znikły malownicze wioski, stroje fantastyczne zastąpiono tandetą japońską czy starymi frakami i inną odzieżą zebraną na śmietnikach Zachodu. […] Nawet florę i faunę modernizuje się, nagina do woli wygodnych ludzi XX wieku […].

Nowak dostrzega ciężkie położenie lokalnej ludności, piętnuje postępowanie białych wobec niej, ale nie idealizuje Murzynów. Jego relacje pełne są barwnych opisów zwyczajów, fryzur, tatuaży, strojów, sposobów przygotowywania jedzenia, ale też nędzy i ucisku – jak choćby w opowiadaniu o slumsach Afryki Południowej. Wielokrotnie jednak podkreśla również lenistwo tubylców, żarłoczność, zaniedbanie, uleganie jedynie brutalnej sile i krzykowi. Dziś brzmi to niepoprawnie politycznie, ale pewnie tak samo podróżnik opisywałby inne nacje, gdyby zetknął się wśród nich z podobnymi przypadkami. Te cechy w pewnym stopniu pewnie usypiały czujność białych kolonizatorów, Nowak natomiast, sam z kraju, który niedawno odzyskał niepodległość, słusznie wieszczył, że pewnego dnia nastąpi zemsta:

Zdaje się nam na ogół, że ludy tubylcze nie mają swojej cywilizacji, żyją w stanie zwierzęcej pierwotności i nieświadomości. Tak jednak nie jest! Ludy tubylcze czekają. Murzyn przelał obficie swą krew, uległ przemocy, poddał się i czeka… Tak, czeka na chwilę polowania na tych, którzy go zamknęli do złotej klatki. Pozornie złotej…

Przywrócenie pamięci o Kazimierzu Nowaku jest zasługą Łukasza Wierzbickiego, który przez wiele lat wyszukiwał teksty rozproszone w prasie i fotografie z afrykańskiej ekspedycji, przygotowując do druku kolejne, coraz obszerniejsze zbiory reportaży poznaniaka. Ukazało się dotąd siedem wydań książki, co już jest fenomenem na naszym rynku. A jeszcze doszły do tego książka dla dzieci czy wielki projekt wyprawy śladami podróżnika. Wydaje się, że wreszcie, niemal 80 lat po śmierci Kazimierza Nowaka jego dorobek na trwale wszedł do naszej świadomości. Poznajemy nie tylko niestrudzonego wędrowca, ale i wnikliwego reportera oraz znakomitego pisarza (i takiegoż fotografa). Relacje warto smakować powoli, zwracając uwagę na detale i barwny, lekko niedzisiejszy język, trochę może miejscami zbyt egzaltowany jak na nasz gust, ale urozmaicony – poetycki w opisach przyrody, konkretny i dosadny wręcz w opisie realiów.

Kazimierz Nowak, Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd. Listy z podróży afrykańskiej z lat 1931–1936, oprac. Łukasz Wierzbicki, Sorus 2013.

Z Nowakiem wędrowali też AnnRK i Bazyl.

Podobne pozycje:

Afryka Kazika

Łukasz Wierzbicki

47 thoughts on “Czarny Sfinks (Kazimierz Nowak, „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd”)”

  1. koczowniczka pisze:
    27 grudnia 2015 o 16:54

    Rzeczywiście, ogromny wyczyn. W dodatku dawniejsze rowery to nie to co dzisiejsze, które – mówię oczywiście o tych droższych – niemal same jadą i można jechać i jechać bez zmęczenia. Skoro książka nie tylko ciekawa, ale i napisana ładnym i niedzisiejszym językiem, a taki lubię, trzeba będzie przeczytać. „Bajka lasu podrównikowego” – ładne to :)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      27 grudnia 2015 o 16:59

      Rower, jak widać na zdjęciach, w typie radzieckiej Ukrainy i chociaż nie był nowy, to jednak sporo przetrwał, póki się nie rozsypał. Ponoć resztki leżą gdzieś jeszcze w Afryce.
      Czytając, kiwałem głową nad jakością wykształcenia Nowaka, bo na pewno miał talent literacki, ale też nauczono go pisać, stosować rozmaite środki stylistyczne. Bardzo polecam.

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        28 grudnia 2015 o 09:35

        @koczowniczko nie przesadzałbym z tymi nowoczesnymi, samojeżdżącymi rowerami, bo jednak nadal pcha je tylko siła ludzkich mięśni. Dodatkowo ludzie jeżdżący przez pustynie upraszczają maksymalnie sprzęt, bo jednak im więcej bajerów, tym więcej szans na to, że zdechnie coś, co w krajach afrykańskich czy azjatyckich jest po prostu nie do dostania/naprawienia. „Ukraina” może i jednobiegowa, ale maksymalnie prosta w obsłudze i raczej łatwa w serwisowaniu :)
        @ZwL Mnie za to podobała się prostolinijność Nowaka. Nie owijał chłop w bawełnę :)

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          28 grudnia 2015 o 10:37

          Co się miał chłop czaić? Przynajmniej mu się teraz nie wytknie, że ściemniał i nie widział problemów :)

          Odpowiedz
        2. koczowniczka pisze:
          28 grudnia 2015 o 20:52

          Bazylu, chyba rzeczywiście trochę przesadziłam. Latem miałam okazję jeździć rowerem, który kosztował 5000, i miałam wrażenie, że ten rower „sam jedzie”. Ale oczywiście ja jeździłam sobie po drodze rowerowej, gdybym jechała po pustyni, pewnie narzekałabym na zmęczenie :-)

          Odpowiedz
  2. Marlow pisze:
    27 grudnia 2015 o 18:09

    W ’31 Afryka traciła egzotyczny urok :-) ciekawe, co by teraz powiedział. Nowak i tak miał szczęście bo chyba reminiscencje z podróży żadnego z Polaków, którzy byli w Afryce nie cieszyły się taką popularnością jak jego listy.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      27 grudnia 2015 o 18:12

      On to już zauważał i z przekąsem pisał o wycieczkach poruszających się utartymi szlakami :)
      Szkoda, że nie zyskał tej popularności za życia, a nie 80 lat później, miałby na chininę i opony do roweru.

      Odpowiedz
      1. Marlow pisze:
        27 grudnia 2015 o 18:16

        To widzę, że rykoszetem dostało się i Sienkiewiczowi. Jemu nawet wycieczka utartym szlakiem się nie udała, chociaż „Listy z Afryki” napisał :-)

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          27 grudnia 2015 o 18:18

          O Sienkiewiczu nie pada chyba ani słowo. Za to HS przekuł doświadczenia w bestseller wszech czasów z ekranizacjami :D

          Odpowiedz
          1. Marlow pisze:
            27 grudnia 2015 o 18:22

            Dodajmy, że przekuwał nie swoje doświadczenia ale los tego bestsellera wisi już na włosku bo to sączy rasistowski i seksistowski jad w serca i umysły niewinnej dziatwy a tak dalej być nie może :-)

            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              27 grudnia 2015 o 18:29

              Zważywszy plany powrotu do jedynie słusznego kanonu lektur, bestsellerowi nic nie zaszkodzi. Dalej się dziatwa będzie przebijać przez opisy przyrody nasączone wrażym jadem :D

              Odpowiedz
              1. Marlow pisze:
                27 grudnia 2015 o 18:34

                Ale może ktoś się ocknie i coś z tym zrobi – w końcu jak Christie mogli zmienić tytuł „Murzynków” to Sienkiewiczowi mogą trochę zmieć treść, na przykład czarna dziewczynka ze swoim młodszym czarnym kolegą uratuje parę białych dzieci dziewczynkę i młodszego od niej chłopca :-)

                Odpowiedz
                1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  27 grudnia 2015 o 18:37

                  Ale to byłaby niedopuszczalna operacja na tkance narodowej klasyki, dokonana na dodatek w duchu gender i dekolonizacji. A my nie rzucim wszak literatury, skąd nasz ród i nie damy pogrześć Stasia T.

                2. Marlow pisze:
                  27 grudnia 2015 o 18:41

                  Niedopuszczalna operacja to była gdyby na końcu Staś wziął ślub z Kalim a Nel z Meą, a tak to przesunięto by jedynie akcenty w celu nadania nowoczesnego (pfu, co ja mówię), ponowoczesnego wydźwięku. :-)

                3. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  27 grudnia 2015 o 18:43

                  Ale nasza literatura klasycznie narodowa powinna być biała, blond i koniecznie mieć w sobie geny powstańców styczniowych. Poza tym tajone pożądania bohaterów nie powinny być ujawniane, żeby nie wzbudzać niepokoju wśród maluczkich.

            2. Monika pisze:
              28 grudnia 2015 o 12:59

              Afryka Nowaka też w niestety pokazuje całkiem sporo uprzedzeń.

              Odpowiedz
              1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                28 grudnia 2015 o 13:17

                A możesz to rozwinąć?

                Odpowiedz
  3. Izabela Łęcka pisze:
    27 grudnia 2015 o 18:14

    Książka mnie kusi. Jeśli ją upoluję, to z chęcią przeczytam. Lubię takie stare podróże.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      27 grudnia 2015 o 18:15

      Przy tylu wydaniach raczej nie powinno być problemu z upolowaniem :) Powodzenia w łowach.

      Odpowiedz
  4. Marlow pisze:
    27 grudnia 2015 o 18:49

    Ale przecież Tarkowski junior zachowałby swój pszenno-buraczany typ urody i przodków także by się nie wypierał, skoro jednak jego płowa grzywka wychynęła już spoza mazowieckich pól to może by tak pójść z postępem i otworzyć się na świat? :-)

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      27 grudnia 2015 o 20:18

      Nie mam nic przeciwko, ale pewnie MEN będzie protestował :)

      Odpowiedz
  5. visage Momarta pisze:
    27 grudnia 2015 o 22:05

    Ostatnio znów powtarzałam z dziećmi „Afrykę Kazika” i znów obiecywałam sobie, że sięgnę po wersję dla dorosłych. Póki co jednak chyba się na to nie zanosi. Za to „W pustyni i w puszczy” będziemy czytać już wkrótce, a jakże:P

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      27 grudnia 2015 o 22:11

      O, żyjesz :) Wersja dla dorosłych to jednak jest trochę czytania, ale w krótkich kawałkach, można do śniadania. W pustyni to chyba i moja córka nie zmogła, chociaż miała szczere chęci. Zdaje się, że ma to nadal na liście lektur, więc pewnie i tak będzie musiała.

      Odpowiedz
      1. visage Momarta pisze:
        27 grudnia 2015 o 22:48

        Nie wiem czy żyję, na razie dostałam tylko przepustkę z zaświatów:P
        Czytanie w krótkich kawałkach to coś dla mnie. Długie kawałki nie mieszczą mi się w tych pięciu minutach jakie ostatnio upływają od momentu, w którym biorę książkę do ręki do momentu, w którym zasypiam.
        Starszego staram się nie straszyć czekającą go lekturą. Na razie podniecił się faktem, że będzie czytał egzemplarz, który jego własna babcia dostała pod choinkę prawie 60 lat temu, więc może nie zauważy tej strasznej treści?

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          27 grudnia 2015 o 22:51

          To Nowak będzie w sam raz. I nawet zdjęcia są :)
          Jeśli egzemplarz Babci ma obrazki, to na pewno Starszy wchłonie treść bezboleśnie, w końcu to jest ponoć pokolenie obrazkowe.

          Odpowiedz
          1. visage Momarta pisze:
            28 grudnia 2015 o 08:12

            Na razie – jak to na przepustce – rzuciłam się zachłannie na wszystko inne. Nowak musi poczekać.
            Zdaje się, że są tam jakieś ryciny, ale pokoleniu obrazkowemu może to nie wystarczyć. Z drugiej strony, dzielnie przeczytał Chłopców z Placu Broni, w wersji pozbawionej choćby malutkiego obrazeczka, więc może i tym razem da radę?

            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              28 grudnia 2015 o 08:28

              U nas jakoś nie widzę parcia na Chłopców z Placu Broni, a szkoda, bo osobiście uwielbiam. Za to ostatnio weszła cała Ania Shirley, niektóre tomy już po dwa razy, czyli jednak są lektury poza Harrym Potterem :)

              Odpowiedz
              1. visage Momarta pisze:
                28 grudnia 2015 o 13:04

                U nas Harry Potter nie wywołał najmniejszego zainteresowania, wobec czego dla pocieszenia sama przeczytałam całość. Ale Starszy jest dla mnie czytelnikiem-zagadką. W ciemno mogę dawać mu tylko komiksy, przy całej reszcie staje się kapryśny niczym primadonna.
                Widząc szczere zainteresowanie Starszego, sama postanowiłam sobie przypomnieć”Chłopców z Placu Broni” (pamiętam niewiele). Niestety, na razie nie zmieścili mi się w grafiku.

                Odpowiedz
                1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  28 grudnia 2015 o 13:13

                  Harry’ego cała rodzina może w kółko i na okrągło czytać. Czekamy jeszcze aż Młodsza podrośnie i będziemy urządzali maratony filmowe :)
                  Starsza właśnie z okazji ferii kazała sobie wyciągnąć różnych staroci z półek, jest szansa, że może chociaż kilka przeczyta, a nie tylko kolejnego Riordana.

                2. visage Momarta pisze:
                  28 grudnia 2015 o 13:22

                  A wiesz, że ja do tej pory nie obejrzałam nawet jednego malutkiego filmiku o Harrym Potterze? I jakoś nie czuję żalu.
                  Na Riordana już parę razy patrzyłam, ale jakoś słabo mnie przekonuje. Zamiast tego wolę zaatakować Starszego kolejną Ożogowską, która do tej pory zawsze chwytała.

                3. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  28 grudnia 2015 o 16:25

                  Ja się zatrzymałem gdzieś na trzecim, ponoć dalej jest już różnie, a przede wszystkim przesadnie długo.

      2. Anka pisze:
        28 grudnia 2015 o 09:31

        Ja od „Afryki Kazika” zaczęłam – syn i ja byliśmy zafascynowani. Potem, za namową przyjaciół, sięgnęłam po „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd”. Rzeczywiście warto przeczytać.

        Odpowiedz
        1. Bazyl pisze:
          28 grudnia 2015 o 09:37

          U nas „Afryka” była hitem, „Benedykt i Jan” mieli wzięcie, ale już motorowa wycieczka do Chin jakoś nie chwyciła. Ciekaw jestem najnowszej produkcji pana Łukasza, bo mitologie to kiedyś był mój konik :)

          Odpowiedz
        2. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          28 grudnia 2015 o 10:36

          Spróbuję podsunąć Afrykę Kazika dzieciom, zobaczymy, czy chwyci, bo one nie bardzo podróżnicze książki lubią.

          Odpowiedz
  6. Agata Adelajda pisze:
    28 grudnia 2015 o 11:59

    Nowak stoi przy moim łóżku jak wielki nieprzeczytany wyrzut sumienia. Może w 2016?

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      28 grudnia 2015 o 12:15

      On się bardzo ładnie czyta po kawałku, więc byle zacząć, a samo pójdzie :)

      Odpowiedz
      1. Agata Adelajda pisze:
        28 grudnia 2015 o 12:30

        Po Woolf, którą czytam do poduszki, bardzo niespiesznie i z wielką przyjemnością – być może sięgnę po Nowaka :)

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          28 grudnia 2015 o 12:31

          Na pewno będzie to niejaka odmiana :)

          Odpowiedz
  7. Qbuś pożera książki pisze:
    28 grudnia 2015 o 18:01

    Na poznańskim dworcu głównym znajdowała się swego czasu tablica pamiątkową, którą w 2006 roku odsłaniał Ryszard Kapuściński. Niestety, centrumhandlyzacja dworca i przepoczwarzenie go w obecną formę wyniosło tablicę gdzieś na Łazarz. A szkoda.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      28 grudnia 2015 o 18:48

      No to ładnie się tam dba o zasłużonych :P

      Odpowiedz
  8. czytankianki pisze:
    29 grudnia 2015 o 12:04

    W środku też tak ładnie wydana jak na okładce? Bo zdjęcie i kolorystyka świetne.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      29 grudnia 2015 o 12:07

      Tak samo ładnie. Masa dużych zdjęć, mapki, spora czcionka, wydanie pomnikowe :)

      Odpowiedz
      1. czytankianki pisze:
        29 grudnia 2015 o 12:11

        No to może sobie na urodziny sprawię.;)

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          29 grudnia 2015 o 12:18

          Bardzo przyjemny prezent.

          Odpowiedz
  9. Wydawnictwo Sorus pisze:
    30 grudnia 2015 o 12:36

    Zapraszamy wszystkich zainteresowanych lekturą i osobą Kazimierza Nowaka na nasz profil facebookowy, gdzie można znaleźć wiele cytatów, ciekawostek i informacji o tym niezwykłym podróżniku:
    https://www.facebook.com/Kazimierz-Nowak-243054059165376

    Odpowiedz
  10. Claudette pisze:
    1 stycznia 2016 o 14:58

    Niezwykła wydaje mi się odwaga Kazimierza Nowaka. Wcześniej słyszałam już o jego wyczynach i za każdym razem jeży mi się włos na głowie. Swojego czasu fascynowały mnie podróże dookoła świata (ostatnio tak samo fascynują mnie wyprawy wysokogórskie), chyba nawet skrycie marzyłam o tym, aby rzucić wszystko i tak po prostu pojechać. Ale relacje z tych podróży, z problemów, chorób, niebezpieczeństw, a także niektóre zakończenia tych historii (oczywiście nie wszystkie) napawały mnie ogromnym przerażeniem. A przecież teraz mamy samochody, komórki, komputery, internet, leki prawie na wszystko, rozmaite środki, aby podróż odbyła się bezpiecznie i jeszcze te utarte afrykańskie szlaki, na które prowadzone są masowo wycieczki. To wszystko wydaje się, że gwarantuje 100% bezpieczeństwa. Oczywiście nic bardziej mylnego.

    Wydaje mi się wręcz, że ten prawdziwie dziki kontynent, taki jakim zastał go Kazimierz Nowak na swym rowerze był o wiele bardziej przyjazny i bezpieczny niż obecna skomercjalizowana, skorumpowana rzeczywistość.
    Smutne, ale prawdziwe.

    A książka bez wątpienia fascynująca.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      1 stycznia 2016 o 15:24

      A wiesz, że jak teraz sobie przypominam, to on chyba nic nie pisze o strachu? O tęsknocie za Polską, za rodziną, o własnej słabości, irytacji, nerwach, zachwytach, ale nie o strachu. Może poczucie wolności, jakie mu dawała ta wyprawa, przeważało nad strachem.
      I wtedy Afryka nie była idealnym miejscem, trudno oceniać, czy lepszym, czy gorszym niż dziś. Ale chyba zmiany dosięgły i tych miejsc poza utartymi szlakami.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT