Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„Wszyscy unosimy się w podmuchach wiatru czasu” (Terry Pratchett, „Pasterska korona”)

Posted on 29 maja 20166 października 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Pasterska koronaGdyby do „Pasterskiej korony” przyłożyć zwykłą miarę, to mielibyśmy do czynienia z książką dobrą, ale jakby niedopracowaną, pierwszą wersją maszynopisu, która powinna zostać doszlifowana, wzbogacona, rozbudowana. Nie została z powodów oczywistych. Mimo to Terry Pratchett oddał nam w ręce opowieść ważną, a także – jak to miał w zwyczaju od dłuższego czasu – mówiącą wiele o nas samych i bardzo aktualną.

Świat Dysku stracił jedną ze swych podpór i stanął w obliczu śmiertelnego zagrożenia: hordy elfów zamierzają przedostać się na ludzką stronę, by ją sobie podporządkować. Tiffany Obolała, jako najbardziej doświadczona w walce z nimi i na dodatek mająca u boku Nac Mac Feeglów, musi zorganizować obronę. Przystępuje więc do jednoczenia wszystkich, których tylko może – co w pierwszym rzędzie oznacza jej koleżanki po fachu. A wiadomo, że one wysoko cenią swoją niezależność. Tiffany z utalentowanej dziewczyny ze sporymi osiągnięciami musi zmienić się w najlepszą przywódczynię, jakiej czarownice (rzecz jasna) nigdy nie miały. Musi też na nowo zastanowić się, gdzie jest jej miejsce i gdzie leży źródło jej siły, by w pełni wykorzystać własne możliwości i okazać się godną swojej nowej pozycji.

Zjednoczcie się, przełamujcie uprzedzenia i likwidujcie bariery – takie przesłanie zostawia nam Pratchett. Tylko dzięki temu jego bohaterowie są w stanie pokonać zło, zapobiec katastrofie i upadkowi swojego świata. Zadecydowały o tym pozorne drobiazgi: dopuszczenie utalentowanego chłopaka do czarownictwa czy dostrzeżenie potencjału staruszków, którzy po rezygnacji z życia zawodowego marnieli w domach, a którym wystarczyło zapewnić małe miejsca, gdzie mogli na nowo poczuć się sobą. Do tego by jedna nie doszło, gdyby nie przemiany zapoczątkowane dużo wcześniej, kiedy wilkołaki i wampiry zaczęły wstępować do straży miejskiej Ankh-Morpork, gobliny zaś stały się co prawda silnie woniejącymi, ale cenionymi członkami społeczeństwa. Kiedy zakończono odwieczną walkę między krasnoludami i trollami i kiedy ruszyły przemiany obyczajowe, wskutek których krasnoludzkie dziewczęta zaczęły nosić spódnice, nie rezygnując z bród. Nad „Pasterską koroną” unosi się nie tylko ten duch tolerancji i szacunku dla inności, ale także empatii i wzajemnej pomocy. Elfy nikomu nie pomagają i są tak skupione na sobie, że nie dostrzegają innych; krzywdzą dla zabawy, bo nie dociera do nich, że sprawiają ból. Muszą więc ponieść klęskę w obliczu zjednoczonych sił dobra, jakkolwiek pompatycznie to zabrzmi. Wspólny dobry cel musi wygrać.

Jest w „Pasterskiej koronie” rozdział, któremu chyba nie dorównuje żaden inny w twórczości Pratchetta, szczególnie jeśli odczytujemy go wiedząc, w jakiej sytuacji był pisany. To głęboko poruszające i wzruszające pożegnanie ze światem: począwszy od uporządkowania doczesnych spraw po rozliczenie swojego życia. Nie cierpię tego określenia, ale tak – to lekcja odchodzenia. Taka, którą warto i trzeba sobie przyswoić. Tylko czemu na przykładzie jednej z najwspanialszych bohaterek, jakie stworzył sir Terry? Jasne, wiem, że takie definitywne zamknięcie musiało nastąpić, bo w końcu „wszyscy unosimy się w podmuchach wiatru czasu”. I dobrze byłoby na koniec móc o sobie powiedzieć: „uważam, że robiłam, co należy” czy „uważam, że robiłem, co należy”, ale mimo wszystko ten fragment robi porażające wrażenie.

Tak więc „Pasterska korona” to koniec i jednocześnie nowe otwarcie. Pożegnanie autora ze stworzonym przez niego światem i czytelnikami, ale też początek nowej epoki na Dysku, której już niestety nie poznamy. W każdym razie nie obejrzymy jej już oczami sir Terry’ego, choć każdy z nas – jak sugeruje w posłowiu Rob Wilkins – może stworzyć sobie na własny użytek dalszy ciąg losów ulubionych bohaterów. Ja chyba nie dysponuję odpowiednią wyobraźnią, pozostawię ich więc w tym momencie: gdy ich świat na nowo jest bezpieczny i wszyscy mogą wrócić do swojego starego, choć przecież zupełnie nowego, życia.

Terry Pratchett, Pasterska korona, tłum. Piotr W. Cholewa, Prószyński i S-ka 2016.

27 thoughts on “„Wszyscy unosimy się w podmuchach wiatru czasu” (Terry Pratchett, „Pasterska korona”)”

  1. krwawasiekiera pisze:
    29 maja 2016 o 11:30

    To mieliśmy, widzę, podobne wrażenia:)
    http://siekierka.blox.pl/2015/09/Mind-how-you-go-czyli-pozeganie-z-Dyskiem.html
    Przedwczoraj przeczytałam jeszcze raz po polsku i przy wiadomej scenie ponownie miałam oczy na mokrym miejscu.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      29 maja 2016 o 11:34

      Faktycznie. Nie lubię czytać cyklu o Tiffany po angielsku, bo nie rozumiem Feegli. Zresztą po polsku też ledwo :) Pisząc tekst, drugi raz przeczytałem wiadomy rozdział i to jest jednak mistrzowskie.

      Odpowiedz
  2. visage Momarta pisze:
    29 maja 2016 o 11:57

    Nie czytałam (podobnie jak – nadal! zgroza! – 99% pozostałych książek z cyklu), ale po przeczytaniu Twojego posta zastanawiam się, czy to tylko mi tak się wszystko kojarzy z szeroko rozumianymi czasami współczesnymi (i nie chodzi mi wcale tylko o polskie realia), czy jest to efekt zamierzony przez autora?
    A „uważam, że robiłam co należy” jest moim drogowskazem na drodze tam.
    PS. Ale od okładki tej książki mnie odrzuca, wybacz.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      29 maja 2016 o 12:04

      Efekt skojarzeniowy jest na bank zamierzony przez autora; literatura popularna w służbie rzeczy wyższych; bawiąc, uczyć, uczyć, bawiąc. Nieprzeczytanie 99 proc. serii daje Ci szansę na wiele lat porządnych lektur.
      Okładka jest, owszem, brzydka, ale to przypadłość całej serii o Tiffany.

      Odpowiedz
  3. chiyome pisze:
    29 maja 2016 o 13:57

    Kocham Świat Dysku i sadzę iż sięgnę i po tę książkę. Jednak mam nadzieję, że nikt nie wezmie się za dopisywanie kolejnych części serii. Pratchetta nic nie zastąpi i będzie to tylko żerowanie na sławie.

    Odpowiedz
    1. chiyome pisze:
      29 maja 2016 o 13:59

      Przepraszam za ten dziwny avatar. Nie jest mój i niestety bardzo często go widzę.

      Odpowiedz
      1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
        29 maja 2016 o 14:01

        Rodzina twardo zapowiedziała, że żadnych dopisków nie będzie. I miejmy nadzieję, że nie zmieni zdania.
        A awatar bardzo fajny, nawet jeśli nie Twój.

        Odpowiedz
  4. Claudette pisze:
    29 maja 2016 o 14:57

    Nie czytałam jeszcze chociaż już mam, ale niestety spoilerów nie uniknęłam :(

    Spoilery nie wkurzyły mnie jakoś bardzo. Chociaż do tej pory nie udało mi się przeczytać wszystkich poprzednich części Świata Dysku i obawiam się, że owe spoilery będą miały wpływ na mój odbiór zwłaszcza tej jednej postaci, której do tej pory jakoś szczególnie się nie przypatrywałam. Cóż, trudno.

    Cieszę się natomiast, że cały cykl jest na tyle obszerny, iż można go de facto czytać na okrągło i nigdy się nie znudzi. To może nam, czytelnikom, chociaż troszeczkę jakoś przetrwać tę pustkę jaką spowodowało odejście ojca tego przedziwnego świata znajdującego się na grzbietach słoni znajdujących się na dryfującym przez wszechświat żółwiu. I to świata tak przekosmicznie (i komicznie) podobnego do naszego.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      29 maja 2016 o 15:00

      No cóż, trochę trudno opowiadać o książce bez pisania o kluczowym wydarzeniu, kluczowym nie tylko dla jednej powieści, ale i całego cyklu. Dlatego początkowo w ogóle nie zamierzałem o „Pasterskiej koronie” pisać.
      Cyklu wystarczy na długie lata, na pewno znajdziesz sobie ulubione części, które zechcesz powtarzać. Ja mam poza tym mały zapas nieczytanych Pratchettów, chociaż słaba to pociecha.

      Odpowiedz
  5. Bazyl pisze:
    30 maja 2016 o 10:19

    O!, muszę Kitkowi dokupić do kolekcji :) I się w końcu za nią zabrać (kolekcję!, proszę nie popuszczać wodzy wyobraźni) :P

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      30 maja 2016 o 10:23

      Kup kup. I nikt tutaj niczego ani nic nie popuszcza, zresztą komu by się chciało w te upały :)

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        30 maja 2016 o 11:03

        Faktem jest, że wyże demograficzne bywały po mroźnych zimach raczej :)

        Odpowiedz
        1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
          30 maja 2016 o 11:06

          I po awariach prądu, nie zapominaj :P

          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            30 maja 2016 o 11:31

            Ciekawe co na Dysku wpływało na powstanie wyżu? Magia czy też zwykła nuda? :P

            Odpowiedz
            1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
              30 maja 2016 o 11:33

              Wyżu pogodowego czy demograficznego? :)

              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                30 maja 2016 o 11:52

                Nudzący się, na ten przykład, magowie (wiedźmy), to jeśli już, to raczej pogodowego :P

                Odpowiedz
                1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  30 maja 2016 o 12:02

                  Wiedźmy to się raczej nie nudziły, zapracowane kobiety, a magowie woleli jeść :)

                2. Bazyl pisze:
                  1 czerwca 2016 o 11:47

                  Gram w „Wiedźmy”, to wiem. A to świnię/owcę uleczyć, a to ciążą się zająć, a to wampira tudzież elfa po grzbiecie wyłomotać. Jest co robić :) A co do jedzenia, to chyba przyszedł ten czas, kiedy się je nad wyże przedkłada :P

                3. visage zacofany.w.lekturze pisze:
                  1 czerwca 2016 o 11:50

                  Jedzenie zawsze na pierwszym miejscu :D Szczególnie śledziki albo tatar. Albo makowiec :D

  6. Qbuś pożera książki pisze:
    30 maja 2016 o 17:22

    Jak dotąd na razie trzymałem się z daleka od cyklu o Tiffany. Czytałem tylko „Wolnych Ciut Ludzi” i wielce mnie nie porwało. Może jednak wrócę i spróbuję sił, ale w nowym tłumaczeniu, o którym dopiero teraz doczytałem.

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      30 maja 2016 o 20:24

      No jeśli to było w tłumaczeniu Grupińskiej, to się nie dziwię, mnie też w tej wersji zupełnie nie porwało.

      Odpowiedz
  7. Araxara pisze:
    4 czerwca 2016 o 10:01

    Aaa, Pratchett <3
    Nigdzie nie mogę znaleźć biblioteki, która miałaby go całego. :P
    Człowiek pech. [*]

    Zapraszam też na dopiero startującego bloga
    zamknietawpozytywce.blogspot.com

    Odpowiedz
    1. visage zacofany.w.lekturze pisze:
      5 czerwca 2016 o 12:18

      Jedyna rada korzystać z kilku bibliotek :)

      Odpowiedz
  8. Pingback: W Świecie Dysku #19: Pasterska korona - unSerious - blog nie tylko książkowy
  9. Jo Ga pisze:
    12 marca 2019 o 09:08

    Jakoś się uchowałam i do tej pory przeczytałam tylko „Straż! Straż!”, za to moja siostra wszystkie części czytała po trzy razy, jak nie więcej ;) Liczę, że kiedyś przyjdzie taki moment, że usiądę i przeczytam wszystko jednym ciurkiem. W wakacje dwa lata temu udało mi się tak nadrobić Sagę o Wiedźminie, no ale to było troszeczkę mniej tomów ;)…

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      12 marca 2019 o 09:11

      Moim zdaniem ciurkiem się nie da, ale podseriami może się udać :) W każdym razie bardzo polecam.

      Odpowiedz
  10. Pingback: „Państwo fińskie nie zaleca kontynuowania podróży” (Juhani Karila, „Polowanie na małego szczupaka”) – Zacofany w lekturze

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT