Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Pranie literackie, cz. 1: Pranie głoś, Muzo!

Posted on 24 września 201731 maja 2018 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Nawet nam, posiadaczom pralek automatycznych, pranie wydaje się  czynnością męczącą i mało urokliwą, do bólu przyziemną. Nie inaczej było w poprzednich wiekach. Należało do najbardziej uciążliwych obowiązków kobiecych, najchętniej spychanych na niewolnice, służące czy słabo opłacane wyrobnice. Kijanki, balia i tara, a później pralka Frania z wyżymaczką nie pociągały pisarzy i poetów, uznawali je za niegodne miejsca w literaturze, choć pewnie większość z tych pięknoduchów lubiła czyste koszule i krochmalone kołnierzyki. Kiedy próbowałem sobie przypomnieć, kto i gdzie o praniu pisał, na myśl przychodziły mi książki niezbyt dawne; od francuskich naturalistów począwszy. Udało mi się jednak zestawić wstępną listę scenek z praczkami, po łokcie zanurzonymi w mydlinach, z dymiącymi kotłami do gotowania bielizny i schnącymi na sznurach ubraniami. Co jakiś czas zaprezentuję coś z tego zbioru. A może pamiętacie pralnicze epizody ze swoich lektur i podrzucicie propozycję do tego spisu?

Na początek wybrałem pranie naprawdę pradawne, być może w ogóle pierwsze w literaturze. Mamy (zapewne) VIII wiek przed naszą erą, Homer opowiada o powrocie Odysa spod Troi. W tym świecie nawet w banalne pranie musi wtrącić się jakaś wścibska bogini. Tak więc: „Pranie głoś, Muzo!”.

[…] Tymczasem Atena szła do kraju i miasta Feaków.

[…] teraz panował [tam] natchniony od bogów Alkinoos.

Właśnie do jego domu zmierzała jasnooka Atena, rozważając w swym wielkim sercu powrót Odyssa.

Weszła do ozdobnej komnaty, gdzie spała dziewczyna śmigła i piękna jak boginie – Nauzykaa, córka wielkodusznego Alkinoosa. […] Jak wiatru powiew Atena przemknęła ku łożu dziewczyny i stanęła u wezgłowia, podobna do jej ukochanej rówieśnicy, córki Dymanta, sławnego ze swoich okrętów. Jej mając postać przemówiła jasnooka Atena:

– Nauzykao, jakąż opieszałą córkę urodziła twoja matka. W zaniedbaniu leżą lśniące szaty, a tu już blisko twój ślub, kiedy i samej trzeba się pięknie ubrać, i mieć w pogotowiu stroje dla tych, którzy ciebie odprowadzą do nowego domu. Rośnie stąd sława szlachetna u ludzi, cieszy się ojciec i matka czcigodna. Chodźmy więc prać, skoro zabłyśnie Jutrzenka. Pomogę ci chętnie, by się z tym jak najprędzej uporać. Już niedługo będziesz dziewicą, już się o ciebie starają co przedniejsi w kraju Feaków, równi tobie rodem. Jeszcze przed świtem idź i proś ojca, żeby ci kazał dać muły i wóz, na którym powieziesz przepaski, peplosy, lśniące prześcieradła. A i tobie przystoi raczej jechać niż iść pieszo do pralni, które są daleko za miastem.

To rzekłszy, jasnooka Atena wróciła na Olimp […].

Wnet wzeszła na pięknym tronie Jutrzenka i obudziła strojną Nauzykaę. A ona, przejęta swoim snem, pobiegła na pokoje, by obwieścić rodzicom, drogiemu ojcu i matce. Oboje zastała w domu. Matka siedziała przy ognisku i razem z niewiastami służebnymi wiła purpurę na wrzecionach. Ojca spotkała w drzwiach, gdy wychodził na radę przesławnych królów, dokąd wzywali go szlachetni Feakowie. Stanąwszy bardzo blisko, przemówiła do miłego ojca:

– Kochany ojczulku, czybyś nie kazał zaprząc dla mnie wysokiego wozu o mocnych kołach? Trzeba zawieźć do rzeki i wyprać bieliznę – tyle brudów się nazbierało! Przecież i tobie przystoi mieć na ciele czystą odzież, gdy idziesz radzić w radzie książąt, przecież w domu masz pięciu drogich synów, dwóch żonatych, trzech dorastających w boskiej urodzie: zawsze się oni upominają o świeże szaty, ilekroć idą na tańce. A wszystko jest na mojej głowie.

Tak mówiła, wstydząc się przed ojcem wspominać o weselu. Lecz on wszystko zrozumiał i odparł:

– Ani mułów tobie nie odmawiam, dziecino, ani innej rzeczy. Idź, a służba przygotuje wóz o mocnych kołach, wysoki i z latrami.

Po czym wydał rozkazy, a słudzy je spełnili.

Wyprowadzili przed dom wóz o dobrych kołach, muły do niego zaprzęgli, a dziewczyna wyniosła ze skarbca świetlistą odzież i ułożyła na wozie pięknie gładzonym. Matka napełniła jej koszyk wszelakim jadłem, przysmakami, nalała wina do koziego bukłaka, a gdy dziewczyna weszła na wóz, podała jej złote naczyńko z miękką oliwą, by miały się czym namaścić po kąpieli – ona i służące.

Nauzykaa chwyciła bicz i cugle błyszczące, smagnęła muły. Ruszyły z hałasem i bez wytchnienia ciągnęły wóz z bielizną i dziewczyną, a za nim szły służące.

Tak przybyły do rzeki o pięknym wód biegu. Były tam zbiorniki zawsze pełne. Jasna woda płynęła ze skał, było czym zmyć największe brudy. Wyprzągnięto muły i puszczono nad zakręty rzeki, by się pasły słodką jak miód trawą. Z wozu zdjęto szaty i zniesiono do wody bijącej z ciemnych źródeł. Dziewczęta weszły do zbiorników i bieliznę ubijały nogami na wyścigi.

Odys i Nauzykaa, przedzieleni przez Atenę. Obok nich piorące dziewczęta. Z lewej, na drzewie oliwnym suszy się pranie, kobieta z prawej wyżyma szatę. Malowidło na wazie z V w. p.n.e.
Odys i Nauzykaa, przedzieleni przez Atenę. Obok nich piorące dziewczęta. Z lewej na drzewie oliwnym suszy się pranie, kobieta z prawej wyżyma szatę. Malowidło na wazie z V w. p.n.e.

Skoro z niej wypłukały i zmyły wszystek brud, rozłożyły ją rzędem na wybrzeżu, gdzie morze nieraz występuje na ląd i obmywa kamyki. Zaczem same się wykąpały i szczodrze natarły oliwą, i zasiadły do śniadania na wysokim brzegu rzeki, a tymczasem szatki schły w blasku słońca. Nacieszywszy się jedzeniem, zrzuciły zasłony i bawiły się piłką: białoramienna Nauzykaa prowadziła grę. […]

A kiedy już pora była jechać z powrotem do domu, zaprzęgać muły i składać bieliznę, wtedy jasnooka Atena pomyślała, by Odys się zbudził i zobaczył piękną dziewczynę, która go zaprowadzi do miasta Feaków.

Homer, Odyseja, tłum. Jan Parandowski, Czytelnik 1990, s. 91–93.

Winietę cyklu stanowi fragment obrazu Camille’a Pisarra Praczki z Eragny, 1895 rok.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

64 thoughts on “Pranie literackie, cz. 1: Pranie głoś, Muzo!”

  1. Aine pisze:
    24 września 2017 o 10:18

    U Orzeszkowej w Nad Niemnem pranie było, ale to pewnie już wynotowałeś. :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      24 września 2017 o 10:19

      Tak, od tego fragmentu w ogóle się zaczęło, jest się w końcy psychofanem :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. oczytany facet pisze:
    24 września 2017 o 10:24

    Świetny pomysł :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      24 września 2017 o 10:26

      Dzięki :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. Pyza pisze:
    24 września 2017 o 12:31

    Temat wspaniały i wart zgłębienia ;-). Ale ja właściwie chciałam nawiązać do wstępu do wpisu: bodajże u Małgorzaty Szpakowskiej wyczytałam kiedyś, że jeszcze w połowie XX wieku pranie było uważane za czynność wcale nie przynależącą do domowych obowiązków „pani domu”, ale — „pana domu”. Ze względu na to, że trudno było coś wyprać w pojedynkę, prało się sobotami, raczej wespół niż wyłącznie własnymi rękoma i że dopiero pralki automatyczne jakoś tak wyeliminowały pranie jako coś, co wymaga siły i ma się kojarzyć raczej z męskim zajęciem. Także może dałoby się coś znaleźć w prozach wczesnego PRL-u, te mydliny, wilgoć w powietrzu w całym blokowisku, te unurzane w baliach ręce i kręcące wyżymaczkami bicepsy ;-).

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      24 września 2017 o 12:53

      Ciekawe, ale jakoś zupełnie sprzeczne z moimi obserwacjami (tak, wiem, nie mają wartości statystycznej) i tym, co udało mi się wyczytać. Mężczyźni, jeśli już, to chyba co najwyżej wodę ze studni przynosić mogli. Mój dziadek na wsi w pranie się nie mieszał, choć już mój tata i owszem, prał, płukał, rozwieszał :) Mam nadzieję, że ktoś podrzuci obrazek z „bicepsami unurzanymi w mydlinach”. Męskie przepierki to mi się raczej kojarzą z praniem skarpet i bielizny na delegacji :P Natomiast tradycję „wielkiego prania” w wolny dzień pamiętam doskonale, nawet z franią zajmowało to mnóstwo czasu.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
        24 września 2017 o 12:55

        A, i mam mój wczesno peerelowski Poradnik gospodyni wiejskiej, sprawdzę przy okazji, czy tam się doradzało włączać mężczyzn w pranie :D

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
  4. koczowniczka pisze:
    24 września 2017 o 14:37

    Z opisami prania kojarzy mi się Konopnicka i jej wierszyk „Pucu pucu chlastu chlastu, nie mam rączek jedenastu, tylko dwie mam rączki małe, lecz do prania doskonałe” oraz Zola i jego „W matni”. Gerwazyna Macquart była, o ile dobrze pamiętam, praczką. :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      24 września 2017 o 14:43

      „W matni” zawiera mnóstwo cudnych opisów pralniczo-prasowalniczych, do wykorzystania wielokrotnego :) Fantastyczne sceny rozgrywają się w publicznej pralni na początku. A co do Konopnickiej, to mam wrażenie, że później nikt już nie propagował prania wśród najmłodszych, a na pewno nikt nie zyskał takiej popularności.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. Marlow pisze:
    24 września 2017 o 18:39

    Epizod pralniczy w męskim wydaniu Kolega znajdzie w „Martinie Edenie” a „Pralnię paryską” z „dziewuchami jak dwugarbne wielbłądy”, choć chyba bez opisu ich pracy w „Lalce”.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      24 września 2017 o 18:48

      W Lalce niestety wątek pralniczy nie został potraktowany z odpowiednią powagą, a szkoda :( A za Martina Edena dziękuję, tego nie znałem.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. Marlow pisze:
    24 września 2017 o 18:53

    Co prawda też bardzo lakonicznie ale jednak i to w dodatku w sposób przyprawiający o ekscytację uczniów szkoły podstawowej, pranie potraktował Tuwim w „Balu w operze” :-)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      24 września 2017 o 18:58

      A tu mi chyba coś dzwoni :D Ale to też tylko jeden wers bodajże.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. Michał Stanek pisze:
    25 września 2017 o 09:26

    Jeden z bardziej stukniętych pomysłów jakie spotkałem na blogach, doskonały :) Jak rozumiem, pranie brudnych pieniędzy się nie łapie? ;-)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      25 września 2017 o 09:28

      Jeżeli wyglądałoby tak, jak w „Lekarstwie na miłość” Batorego, to biorę :) ponoć chińskie pralnie idealnie się nadawały do takiej działalności :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  8. mięta pisze:
    25 września 2017 o 12:44

    Wzmianki o praniu:
    ” Caryca”-Ellen Alpsten,
    „Elizabeth i jej ogród”- Elizabeth von Arnim
    ” Dziwne losy Jane Eyre” Charlotte Brontë -pamiętam chodziło tam o czarne pończochy i białe kołnierzyki
    „Tysiąc wspaniałych słońc”- Khaled Hosseini
    „Trzech panów w łódce”- Jerome K. Jerome
    O praniu, choć wzmianka to nawet w „W Pustyni i Puszczy” jest.
    Troszkę o praniu jest w „Kuna za kaloryferem”-A.Wajraka,
    w „Sceny z życia smoków”-Beata Krupska.
    Kiemlicze ze swoim „Ociec,prać?” się nadadzą? ;)
    I ciekawostka,jak kto nie wie : w Praniu jest muzeum K.I. Gałczyńskiego i znam jeden utwór muzyczny „Z praniem w tle”.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      25 września 2017 o 12:48

      Dzięki. Poszukam, chociaż w Smokach to chyba tylko kilka zdań jest (Żaba w pepegach :P)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. mięta pisze:
        25 września 2017 o 13:09

        Tak,tak..biedna żabka martwiła się, że nie ma nic do prania i chciała kupić podkolanówki:)
        W zasadzie w większości są krótkie wzmianki.Jeszcze mi się przypomniało, że u Musierowiczowej coś było w „Szóstej klepce”, cos o praniu pieluch. I kurde nie pamiętam dokładnie tyłu,coś jak „Traktat o fasoli…” hym,tam też było. I o jakimś weterynarzu, co mu koza bieliznę zeżarła z prania…tu pustka ani tytułu ani autora, tylko tę kozę pamiętam.skleroza,no skleroza..

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          25 września 2017 o 13:12

          Z takich jednozdaniowych zdań zawsze można sklecić coś zbiorczego :) Tak, w Szóstej klepce gotuje się pieluszki, w Musierowicz zresztą sporo się pierze, przynajmniej póki autorka pisała o życiu, a nie o swoich projekcjach. Traktat o łuskaniu fasoli Myśliwskiego? Bo o weterynarzu to tylko Herriota znam, ale takiej sceny nie pamiętam.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. mięta pisze:
            25 września 2017 o 13:54

            Tak”Traktat o łuskaniu fasoli” tam było coś ,że pomagał pranie nosić nad jezioro i myślał, że się tamta utopi-ta co prała,ale się wtedy nie utopiła.
            Herriota? Całkiem możliwe, I na pewno „weterynarz” w tytule był ,na pewno było o kozie i dokładnie o kalesonach.Wyciągał tej kozie z gardła sznur od bielizny a na końcu były te jego gacie.
            Takie się czasami pamięta fragmenty dziwne ….

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              25 września 2017 o 14:00

              To zapisuje Myśliwskiego, a Herriota przejrzę i spróbuję namierzyć tę kozę :D

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
  9. Zbyszek Kwiatkowski pisze:
    25 września 2017 o 21:23

    Pomysł przedni, szczególnie dla miłośników literatury, seriali i wszelakich cyklicznych ciągów :) Może ktoś pomyślał by nad innymi pracami domowymi, jest przecież jeszcze prasowanie, zmywanie, odkurzanie, cerowanie, etc :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      25 września 2017 o 21:48

      Odkurzanie chętnie Ci odstąpię, bo nie przepadam :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Zbyszek Kwiatkowski pisze:
        25 września 2017 o 22:03

        Był kiedyś taki konkurs w Biblionetce

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          25 września 2017 o 22:05

          O, to już masz bazę tytułów :D

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Zbyszek Kwiatkowski pisze:
            25 września 2017 o 22:06

            Ale to było Pranie w literaturze :), tylko linka nie mogę wkleić, ale możesz sobie sprawdzić

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              25 września 2017 o 22:07

              :D A to możliwe, że pamiętam ten konkurs.

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
  10. Zbyszek Kwiatkowski pisze:
    25 września 2017 o 22:10

    Właściwie jak tak poważnie się zastanowić, to może być niezły temat pracy magisterskiej, o ile takowej jeszcze nie było :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      25 września 2017 o 22:13

      Ale pranie w ogóle, czy pranie w literaturze? W obu przypadkach na bank coś takiego powstało :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Zbyszek Kwiatkowski pisze:
        25 września 2017 o 22:18

        Miałem na myśli poważny temat „Pranie w literaturze światowej – od Homera po Supermena” :) Wszystko już jednak kiedyś było, niestety. A nbam pozostaje tylko zabawa :)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          25 września 2017 o 22:20

          Superman nie wygląda na takiego, co sam by sobie gatki prał. Ten jego kostium to chyba nylon, więc się nie brudzi :D

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Zbyszek Kwiatkowski pisze:
            25 września 2017 o 22:21

            Supermen ma już dzieci, a wiadomo jak one się brudzą i jak często pranie trzeba robić :)

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              25 września 2017 o 22:23

              Serio? Zatrzymałem się w jego kawalerskich czasach :)

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
  11. Zbyszek Kwiatkowski pisze:
    25 września 2017 o 22:26

    Myślę, że chyba na pewno, mam przynajmniej takie przekonanie graniczące z pewnością. Dlaczego jemu miało by być lepiej niż innym, przez to zyskuje trzeci wymiar, staje się bardziej ludzki, i nie jest już taki płaski i papierowy, coś za coś :))

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      25 września 2017 o 22:28

      Słusznie, należy mu się. Zawsze mnie irytował ten perfekcyjny loczek, to mu dzieci potargają, ot co.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  12. Sylwka pisze:
    26 września 2017 o 08:09

    Śmiechłam :D Fantastyczny pomysł.
    Muszę przyznać, że jakoś na ten element nie zwracałam uwagi. Jedynie co kojarzę to „Nad Niemnem”, „Dziwne losy Jane Eyre” no i „Pranie” u Konopnickiej.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      26 września 2017 o 08:14

      :) Widzę, że czeka mnie kartkowanie Jane Eyre, nie powiem, że zrobię to bez przyjemności, podczytam sobie przy okazji :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  13. czytanki.anki pisze:
    26 września 2017 o 12:53

    Może u Szelburg-Zarembiny coś by się znalazło? Przychodzi mi jeszcze na myśl „Dziennik panny służącej”
    Wątek prania pojawia się na chwilę w „Na oślep” Hustvedt, ale bez opisów. Kafkowski K. miał romansik z praczką.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  14. czytanki.anki pisze:
    26 września 2017 o 13:09

    Na pewno w 1984 jest scena (z grubsza po 2/3 tekstu) rozpoczynająca się od słów: Zapinając pasek od kombinezonu, Winston… itd. Jeden akapit, ale ciekawy.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      26 września 2017 o 13:38

      U Szelburg-Zarembiny jest cały, długi rozdział o praniu, znalazłem go u Marchewki i poniekąd od niego się zaczęło :) Resztę obadam, dzięki.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  15. Bazyl pisze:
    26 września 2017 o 14:02

    Jakby poszperał, to w wielu książkach choć jedno zdanie na temat prania się znajdzie. Nie lubię, ale przy bieganiu nie da się nie prać :P Wpierw międliłem z łapkach, ale doszedłem do wniosku, że marnuję więcej czasu, energii i wody niż pralka z programem 30′ i teraz tak to załatwiam :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      26 września 2017 o 14:04

      Słusznie. I tyle dobrego, że te nylony błyskawicznie schną. I prasować nie trzeba :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        26 września 2017 o 14:08

        Właśnie, prasowanie :( Mam taką koszulkę polo, do gry w golfa. Dostałem z darów. Aligancka, z kołnierzykiem. Zdejmujesz ze sznurka i na grzbiet. Cudo :D

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          26 września 2017 o 14:10

          Ale dokupisz sobie do niej kije, czy tak się marnuje jako strój do pracy?

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            26 września 2017 o 14:13

            Z moją gażą, to raczej „wystrugasz” niż „dokupisz” :P Na samą koszulkę też pewnie nie byłoby mnie stać, gdyby nie dobre ludzie :P

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              26 września 2017 o 14:13

              Chociaż czasem na minigolfa w niej idź :)

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                26 września 2017 o 14:14

                No nie wiem. W pobliżu chyba nie mam takich atrakcji. Ale pożyczę od znajomych chłopaków Golfa II i się przewiozę. Myślisz, że obleci? :D

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  26 września 2017 o 14:22

                  No ostatecznie. Golf to golf.

                  Wczytywanie…
  16. Pożeracz pisze:
    26 września 2017 o 16:12

    Przeszukam me pamięciowe złogi. Chwilowo nic konkretnego mi na myśl nie przychodzi, ale coś zdecydowanie dzwoni. Ale pomysł rzeczywiście przedni.

    A tak życiowo – zawsze mnie bawiło narzekanie mojej babci na to, ile się naprała, choć w zasadzie to pralka odwalała niemal całą robotę. Był to jeden głównych tematów rozmów z mą rodzicielką.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      26 września 2017 o 18:13

      Pranie praniem, ale ja na przykłąd nie cierpię go potem rozwieszać, o prasowaniu nie wspominając, więc jednak mimo pralki może to być męczące :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  17. Marlow pisze:
    29 września 2017 o 10:09

    „Koło przerębli, z których piła cała Durnówka, nad śmierdzącą wodą koloru ciemnych butelek, po całych dniach stały zgięte baby w spódnicach, podkasanych powyżej nagich sinych kolan, z dużymi opatulonymi głowami i w mokrych łapciach. Z napełnionych popiołem kociołków wyciągały swe zgrzebne szare koszule, męskie parciane portki, dziecinne zapaskudzone powijaki, płukały je, tłukły kijankami i przekrzykiwały się, komunikując sobie wzajemnie, że „ręce zaszły od pary”, że w chałupie u Matiutinów umiera z gorączki babka, że synowej Jakowa, założyło gardło…”

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      29 września 2017 o 10:41

      Bunin?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  18. Marlow pisze:
    29 września 2017 o 10:45

    Chapeau bas! Właśnie odkrywałem ukryty sens „Wsi” i napatoczyło mi się coś takiego, pomyślałem że może Koledze przyda się do kolekcji.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      29 września 2017 o 10:46

      Bardzo uprzejmie dziękuję. Zdradziłeś nazwę wsi, to znalezienie autora nie było problemem :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  19. Marlow pisze:
    29 września 2017 o 10:53

    Nic nie zdradzałem, zacytowałem tylko fragment dotyczący prania bez opuszczeń.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      29 września 2017 o 10:54

      A należało tu i ówdzie zaczernić nazwę :) Pomęczyłbym się dłużej.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  20. Marlow pisze:
    29 września 2017 o 11:03

    E, no co Ty, tym razem nie taka była idea. Chodziło o to by pomagać a nie rzucać kłody pod nogi – ale na przyszłość będę pamiętał. Możesz liczyć na zaczernienia :-)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      29 września 2017 o 11:08

      Jak zaczernisz, to będę krzyczał, że cenzura i utrudnianie :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  21. Marlow pisze:
    29 września 2017 o 11:16

    Nie będziesz pierwszy, już jeden pisarz (!) zarzucał mi cenzurę, że o znanej Ci skądinąd hejterce nie wspomnę, tak że jestem na takie kalumnie uodporniony :-)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  22. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
    29 września 2017 o 11:17

    Postaram się wymyślić jakąś oryginalną obelgę w takim razie :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  23. Eulalia Pstryk pisze:
    29 października 2017 o 20:13

    U Kinga, w „Dolores Claiborne” jest na pewno coś o praniu i rozwieszaniu prania. „Sześć spinaczy, Dolores!” :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      29 października 2017 o 20:37

      Dzięki za trop :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  24. Lucjan pisze:
    12 listopada 2017 o 15:45

    Kilka razy pranie pojawia się w książce „Jajko i ja”: od noszenia wody, zdzierania rąk, wieszania i kilkutygodniowego schnięcia. Jest też o niepraniu: jak autorka bodajże przez całą zimę niczego nie uprała, tylko wszystkie brudy wrzucała do jednego pokoju i wiosną tylko czekała na słoneczną pogodę, by nadrobić zaległości.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  25. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
    12 listopada 2017 o 16:00

    Zupełnie mi to umknęło, widać za bardzo skupiałem się na kurach i robieniu przetworów, dzięki :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d