Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Przebudzenie (Emil Zola, „Kartka miłości”)

Posted on 14 stycznia 201829 czerwca 2020 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

W swoim buduarze Izabela Łęcka miała „Kartkę miłości” Emila Zoli, którą podczytywała w przerwach między rozmyślaniami o konieczności sprzedaży serwisu i kamienicy a marzeniami o nowej toalecie na wielkanocną kwestę. Pomyślicie: co? Zola, ten skandalista grzebiący się w społecznych brudach, na stoliku panny na wydaniu? Dziwny pomysł miał ten Prus.

Samotność w wielkim mieście

Helena i dr Deberle przy chorej Joasi, rys. Dantan, 1905 rok.
Helena i dr Deberle przy chorej Joasi, rys. Dantan, 1905 rok.

Trzydziestoletnia Helena po śmierci męża przenosi się do Paryża, gdzie w peryferyjnej dzielnicy prowadzi samotnicze życie z córką, Joasią. Odwiedzają ją jedynie dwaj starzy znajomi: ksiądz Jouve i jego brat, Rambaud. Kiedy pewnej nocy dziewczynka dostaje ataku, zrozpaczona matka przebiega okolicę w poszukiwaniu lekarza, aż wreszcie trafia do doktora Deberle. Lekarz czuwa wraz z matką przez całą noc przy łóżku dziecka, aż wreszcie niebezpieczeństwo mija. Wdzięczna kobieta składa wizytę w domu doktora, poznaje jego żonę i jako sąsiadka zostaje zaproszona do składania wizyt w ogrodzie doktorostwa. W miarę upływu czasu więzi między oboma domami się zacieśniają, a Helena odkrywa, że doktor Deberle coraz bardziej ją pociąga.

Pragnienie miłości

Prostolinijną, uczciwą Helenę to niespodziewane uczucie jednocześnie odstręcza i kusi. Po latach uśpienia następuje przebudzenie, przemożne pragnienie miłości. Buntuje się przeciwko niemu, bo w życiu nie splamiła się niczym niestosownym, a jednocześnie nie może się oprzeć rodzącemu się uczuciu, które ostatecznie zwycięża. Kobieta przestaje się bronić, odrzuca rozsądek, mierzi ją własna prawość, która nie przyniosła jej nic oprócz chłodu. Ostatecznym przełomem jest odkrycie, że mieszczański świat, którego potępienia się bała, gdyby złamała zasady, przesiąknięty jest obłudą i za fasadą pozorów nikt nie dba o moralność. Jednak oddanie się uczuciu przynosi pani Grandjean rozczarowanie i wielką tragedię.

Skromna galeria bohaterów

Drugą obok Heleny główną bohaterką książki jest jedenastoletnia Joasia, jej córka. Dziewczynka wątła, nerwowa, wychowywana w domu, z dala od świata i rówieśników, którą każde większe wzruszenie czy przeżycie wprawia w ekstazę, a potem w chorobę. Ma ataki podobne do epileptycznych, zmienne nastroje, kocha matkę do szaleństwa i do szaleństwa jest o nią zazdrosną; wykorzystując swe słabe zdrowie potrafi manipulować i Heleną, i całym otoczeniem. Reszta postaci jest bardziej niż bezbarwna: o Henryku Deberle wiemy, że jest bogaty z domu i oddany pacjentom, jego żona Julietta to „rozgadana sroka”, ksiądz Jouve i Rambaud to dwaj poczciwcy. Na tym tle wyraziściej wypada służąca Heleny, Rozalka, i jej narzeczony, których proste uczucie kontrastuje z miłosnymi rozterkami pani Grandjean, a nawet chytra nędzarka, matka Fétu.

Paryż – obojętny, ogromny, nieogarniony

Jest jeszcze inny bohater: Paryż, a właściwie jego panorama rozciągająca się z okna mieszkania Heleny. Do samego miasta panie Grandjean nie jeżdżą, nie znają jego budynków i gwaru, oglądają za to metropolię o różnych porach dnia i roku, w słońcu, deszczu, we mgle i śniegu, o poranku i o zmierzchu. Paryż jest pociągający i odpychający, miły i straszny, kuszący i przerażający, a to, jak go postrzegają, zależy od ich własnego nastroju i nastawienia wobec świata. Opisy miasta, wciąż tego samego jego wycinka, punktują, podsumowują kolejne wydarzenia w życiu Heleny i Joasi, chociaż sama stolica pozostaje obojętna na losy ludzkich drobin: „Paryż […], ten towarzysz wszystkich owych chwil, niemy świadek uśmiechów szczęścia i łez, które zdawały się spływać wraz z falami Sekwany, pozostał nieczuły i zachował pogodę swego olbrzymiego oblicza. Czasem [Helena] czuła w nim okrucieństwo potwora, czasem łaskawość dobrotliwego olbrzyma. Teraz wiedziała, że nie znała go nigdy, był obojętny, ogromny, nieogarniony – jak życie”.

Niewinny naturalista

Helena i dr Deberle, rys. Dantan, 1905 rok
Helena i dr Deberle, rys. Dantan, 1905 rok

Trzeba przyznać, że na tle innych powieści Zoli „Kartka miłości” wypada zaskakująco niewinnie, na tyle, by mogła znaleźć miejsce w pokoiku panny Łęckiej. Główny nacisk położony jest na wątek uczuciowy, niezbyt odkrywczy: dwoje ludzi połączonych u wezgłowia chorego dziecka, duszne rozterki kobiety, melodramatyczne sceny, tragiczny finał… Czyta się bez przykrości, nawet z zainteresowaniem, ale brakuje tu ostrych diagnoz, jakie stawiał Zola społeczeństwu, tego wnikliwego spojrzenia odkrywającego rzeczy ukryte za zasłoną pozorów. Pazur autor widać jednak w opisach zmiennego Paryża, kinderbalu u doktorostwa, w studium miłości Rozalki i Zefiryna, scenach z kościoła czy wreszcie w epizodach choroby Joasi (swoją drogą, uwielbiam ten moment w jakże wielu powieściach, gdy doktor, chwytając chorego za przegub, oznajmia tonem grobowym: „Jeżeli w ciągu godziny […] nie oprzytomnieje, to koniec”, a potem ordynuje przystawienie pijawek jako ostatniego środka ratunku. Warto też jednak zwrócić uwagę na to, że po raz kolejny Zola wraca do kwestii dziedziczności: w rodzinie Heleny występowały choroba psychiczna i suchoty, więc matka boi się, że ujawnią się u Joasi). „Kartka miłości” będzie idealna na początek dla tych, którzy chcieliby przeczytać coś Zoli, a niekoniecznie chcą od razu zanurzać się z głową w bajoro ludzkiej małości, z takim upodobaniem zgłębiane przez pisarza. Może być też znakomitą odtrutką na współczesne powieści romansowo-obyczajowe.

Emil Zola, Kartka miłości, tłum. Katarzyna Witwicka i Leszek Koyorć, Państwowy Instytut Wydawniczy 1958 [Rougon-Macquartowie, t. 8]

O „Kartce miłości” pisały też: Filety z Izydora, Guciamal i Koczowniczka.

Podobne pozycje:

Walka

Emil Zola

15 thoughts on “Przebudzenie (Emil Zola, „Kartka miłości”)”

  1. koczowniczka pisze:
    14 stycznia 2018 o 17:47

    Mnie ta powieść bardzo się podobała. Świetnie zostało w niej pokazane rozdarcie Heleny pomiędzy miłością do dziecka – dziecka, które, jak podejrzewała, niedługo miało umrzeć – a pragnieniem kochania mężczyzny. Zgadzam się, że na tle innych powieści autora ta wypada niewinnie i łagodnie. Nie ma tu ostrych diagnoz społeczeństwa, poza tym Zola nie wyszydza bohaterów – o dziwo, można ich polubić. :)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      14 stycznia 2018 o 18:00

      Poczytałem sobie moje stare komentarze pod recenzjami „Kartki” i widzę, że po latach złagodziłem swoją opinię o tej powieści, chociaż nie powiem, żebym kogoś specjalnie polubił. Może poza Zefirynem :)

      Odpowiedz
  2. guciamal (małgosia) pisze:
    14 stycznia 2018 o 17:51

    Z perspektywy czasu (czytałam kilka lat temu) pamiętam jedynie Paryż i język Zoli. Może z uwagi na romansowy temat, który starszej pani nie pociąga już tak, jak zapewne zainteresował pannę na wydaniu (Izabellę Łęcką). Ale myślę, że młodsze czytelniczki mogą – jak piszesz od Kartki miłości zacząć swoją znajomość z pisarzem, który należy do jednego z moich ulubieńców. Swoją drogą przypomniałeś mi o wyzwaniu Czytamy Zolę (chyba mam jeszcze cosik na półce, z czym mogłabym się zmierzyć). Pozdrawiam i dziękuję za wspomnienie mojej skromnej osoby.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      14 stycznia 2018 o 18:04

      Sięgnąłem po „Kartkę” po latach i zachciało mi się więcej, więc już mam naszykowany następny tom, „Radość życia”. Może uda mi się w jakimś realnym terminie przeczytać cały cykl :)
      A z Prusa wynika, że panna Łęcka jakoś się nie mogła skupić na lekturze, zbyt zajęta własnymi problemami.
      Odrodzenie bloga o Zoli to dobry pomysł, za długo leżał odłogiem.

      Odpowiedz
  3. Kinga K. pisze:
    14 stycznia 2018 o 20:53

    Książka czeka na lekturę na półce :)

    Odpowiedz
  4. Bazyl pisze:
    16 stycznia 2018 o 11:07

    Zerkam ku światom ogólnie pojętej klasyki, ale na razie wciągnęły mnie wiry popliteratury :D No i romans? Raczej nie :)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      16 stycznia 2018 o 11:12

      Za dwa tomy będzie Germinal, ciężka dola ludu roboczego, kapitalistyczne pijawki, może wtedy się skusisz :D

      Odpowiedz
    2. Bazyl pisze:
      16 stycznia 2018 o 11:23

      Niedawno przerabiałem „Ziemię obiecaną”. Czym Zola wygrywa w tym zestawieniu? :P

      Odpowiedz
      1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
        16 stycznia 2018 o 11:26

        O ile pamiętam, to fabułą, która się nie sypie. Poza tym to Zola był pierwszy :D

        Odpowiedz
        1. Bazyl pisze:
          16 stycznia 2018 o 11:49

          Może zatem. Kiedyś. Ale bez obietnic tym razem :P

          Odpowiedz
          1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
            16 stycznia 2018 o 11:51

            Nie przyjąłbym drugiej obietnicy, póki pierwsza nie spełniona :D

            Odpowiedz
  5. M.D. pisze:
    20 stycznia 2018 o 21:08

    Ja przeczytałam masowo Zole w liceum. Nasza biblioteka na Soczylasa miała wszystko. Głównie kojarzę żółte kartki, oprawę biblioteczną i Wszystko dla pań. Nie mam pojęcia dlaczego akurat to. Może ten gigantyczny wybór tanich towarów robił wrażenie na dziecięciu PRL. Może sobie coś powtórzę. Pozdrawiam. Małgosia.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      20 stycznia 2018 o 21:29

      W liceum przeczytałem połowę, bo tyle było w mojej bibliotece :) Ale od tamtej pory Wszystko dla pań należy do moich ulubionych książek, czytywanych parę razy. Zanim powtórzę po raz kolejny, to jednak nadrobię te, których nie znam. Pozdrawiam.

      Odpowiedz
      1. M.D. pisze:
        21 stycznia 2018 o 23:01

        A na Skoczylasa było wszystko. Nie byłeś zapisany? Od kiedy się wyprowadziłam z Pragi najbardziej brakuje mi sensownej biblioteki. Na mojej wsi jakoś jest nie po drodze. Małgosia

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          21 stycznia 2018 o 23:03

          Byłem, ale rzadko bywałem i do głowy mi nie wpadło, żeby szukać tam Zoli. W zasadzie wypożyczyłem stamtąd tylko Tajemnicę Abigel :)

          Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. 
Przekład Tomasz Bieroń
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. Przekład Tomasz Bieroń
1 miesiąc ago
View on Instagram |
1/5
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
3/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
3 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT