Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„Aż mi się chce wyjść z kina” (Tove Jansson, „Słoneczne miasto”)

Posted on 5 marca 201829 czerwca 2020 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Słoneczne miastoOkładka „Słonecznego miasta” jest wręcz nieprzyzwoicie jasna i radosna, chociaż sama książka, na którą składają się dwie minipowieści, taka nie jest. Bohaterowie tytułowego utworu co prawda mieszkają na słonecznej Florydzie, ale ich życie toczy się raczej monotonnie i niewiele w nim jaśniejszych chwil, a akcja „Kamiennego pola” toczy się co prawda w wakacje, ale nad szarym Bałtykiem.

Raj dla emerytów

Saint Petersburg na Florydzie to miasto wyspecjalizowane: zapewnia ciepły klimat i opiekę starszym ludziom zjeżdżającym tu z całego kraju. Również pensjonat Butlar Arms zamieszkują emeryci, gromadka kobiet i jedyny mężczyzna, pan Thompson, złośliwiec, który doprowadza do szału i łez zarządzającą tym miejscem pannę Frey i drażni konserwatora, Johansona. Pomijając wybryki Thompsona, lokatorki pensjonatu mają spokój, prowadzą ustalony tryb życia, a najdrobniejsza zmiana wprowadza niepokój. Spacery, czytanie, robótki ręczne, wysiadywanie na werandzie, opowieści i ploteczki to treść ich życia. Mieszkają obok siebie, ale niewiele o sobie wiedzą. Każdy tu coś ukrywa, każdy po trosze pozuje. Z niecierpliwością wyglądają jedynie wiosennego balu, to najbardziej ekscytujące wydarzenie w mieście, okazja do odejścia od nijakiej codzienności, przydania jej odrobiny blasku, choć w gruncie rzeczy i ten bal jest równie smutny jak reszta życia pensjonariuszy.

Klasyczny Piżmowiec

W „Kamiennym polu” Jansson wraca w scenerię lepiej sobie (i swoim czytelnikom) znaną: nad chłodny Bałtyk, gdzie lato jest krótkie i niezbyt upalne. Bohater opowiadania to typ wielokrotnie opisywany przez Jansson – klasyczny Piżmowiec, stary człowiek, wiecznie niezadowolony, wiecznie naburmuszony i tak skupiony na sobie, że uczucia i potrzeby innych niewiele go obchodzą. Jonasz, dziennikarz, idzie na emeryturę, żeby pisać biografię pewnej postaci historycznej, Ygreka. W wakacje wyjeżdża z córkami do domku nad morzem, by pracować, nie może się jednak skupić na pracy. Nie udaje mu się uchwycić swego bohatera, nie potrafi znaleźć do niego klucza. Im dłużej analizuje tę historyczną postać, tym mniej ma przekonania do swojego zadania: „Muszę wkopać się w to jego kamienne pole, wygrzebywać z niego, szukać dalej, pisać dalej – ale tam pewnie jest pusto aż do dna, aż do pierwotnej skały”. Tymczasem obcowanie z Ygrekiem zmusza Jonasza do wkopywania się we własne „kamienne pole”, a to, co odkrywa nie napawa go dumą. Dziennikarz, jak się okazuje, całe życie pił, a jego stosunki rodzinne nie należały do najlepszych. Zwraca uwagę obojętność, niekiedy nawet pogarda, jaką Jonasz żywi do córek. One też traktują go z dystansem, pomne doświadczeń z przeszłości. Jedna z nich mówi ojcu: „Wiesz co, jesteś właściwie dość przerażający. Nie ma cię. W jakimś sensie nigdy cię nie było”, wypomina mu uciekanie z domu w pracę, brak zainteresowania, bliskości. Wspólny pobyt nad morzem staje się okazją do rozliczenia z przeszłością, ale czy stanie się również szansą na pogodzenie się z najbliższymi?

Szwedzkie okładki znakomicie oddają klimat obu powieści.

„A w filmie polskim, proszę pana, to jest tak…”

„Słoneczne miasto” to chyba próba pójścia przez Tove Jansson w nowym kierunku. Nie chodzi tu tylko o florydzką scenerię, która tak ostro kontrastuje z tym, do czego u tej autorki przywykliśmy. Sama opowieść też ma być bardziej rozbudowana, wielowątkowa, czemu służy częsta zmiana perspektywy: poznajemy kolejnych bohaterów, towarzyszymy im przez jakiś czas, by później przenieść uwagę na kogoś innego. Oglądamy ich oczami innych i ich własnymi, konfrontując to, co myślą o nich współlokatorzy, z własnymi przemyśleniami postaci. Siłą rzeczy tempo jest równie powolne jak emeryckie życie, drobiazgi urastają do rangi poważnych problemów, wszystko grzęźnie w epizodach zapewne w danej chwili ważnych dla postaci, ale mało zajmujących dla czytelnika. Ta krótka powieść w swojej niespieszności jest wręcz męcząca, choć przecież porusza ważne kwestie zmiany pokoleń, samotności, starości, odchodzenia. Trochę przypomina te stare filmy, w których bohaterowie prowadzą rozmowy bez początku i końca, rzucają aluzje i patrzą na siebie znacząco (aż się samo nasuwa: „A w filmie polskim, proszę pana, to jest tak: nuda… Nic się nie dzieje, proszę pana. Nic”).  To zupełnie nie mój klimat. „Normalnie… Patrzę, patrzę na to… No i aż mi się chce wyjść z… kina, proszę pana… I wychodzę…”. Nie wyszedłem przez końcem jedynie z recenzenckiego obowiązku. „Kamienne pole” natomiast pasuje do opowiadań z „Podróży z małym bagażem”, jest podobnie ascetyczne i chłodne (choć dużo dłuższe), z głównym bohaterem, którego trudno polubić. Stopniowe pogłębianie postaci Jonasza sprawia, że z wolna zaczynamy nie tyle czuć do niego sympatię, ile raczej trochę lepiej go rozumieć. Ten tekst nie zaskakuje i gdyby ktoś chciał przeczytać tylko jeden utwór Tove Jansson dla dorosłych, byłby w sam raz.

Tove Jansson, Słoneczne miasto, tłum. Justyna Czechowska; Kamienne pole, tłum. Teresa Chłapowska, Marginesy 2017.

Podobne pozycje:

Uczciwa oszustka

Tove Jansson

33 thoughts on “„Aż mi się chce wyjść z kina” (Tove Jansson, „Słoneczne miasto”)”

  1. Bazyl pisze:
    6 marca 2018 o 08:23

    Mam nadzieję, że Muminki, do powrotu do których zbieram się już parę lat, okażą się dużo lepsze :D

    Odpowiedz
  2. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
    6 marca 2018 o 08:24

    Nie grzesz, Muminki zawsze znakomite. Swoją drogą, czego by Jansson nie napisała, żeby się oderwać od Muminków, to zawsze wszyscy zauważą, że bohater przypomina Piżmowca, a bohaterka Filifionkę…

    Odpowiedz
    1. Bazyl pisze:
      6 marca 2018 o 10:22

      Porównanie do Piżmowca zawsze na propsie, bo to wypisz wymaluj ja :P

      Odpowiedz
      1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
        6 marca 2018 o 10:24

        Stary, wiecznie nastroszony, marudny i czyta „O niepotrzebności wszystkiego”??

        Odpowiedz
        1. Bazyl pisze:
          6 marca 2018 o 10:28

          Większość przymiotników prosto w cel :D

          Odpowiedz
          1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
            6 marca 2018 o 10:28

            Chyba jesteś dla siebie zbyt surowy :)

            Odpowiedz
            1. Bazyl pisze:
              6 marca 2018 o 10:33

              Wracając do meritum, to jakoś na razie nie znajduję w sobie dość siły na tak depresyjną prozę. Samotność, starość i odchodzenie na skraju wiosny? Nie! :P

              Odpowiedz
              1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                6 marca 2018 o 10:34

                Słusznie, ja to czytałem w depresyjnym listopadzie i efekty widać :D

                Odpowiedz
                1. Bazyl pisze:
                  6 marca 2018 o 10:39

                  A ja czytałem tylko Twój tekst o niej i proszę, „na skraju”, phi, też coś! :)

                2. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  6 marca 2018 o 10:41

                  No nie dogodzi :P

  3. Bazyl pisze:
    6 marca 2018 o 11:02

    Przecież ostrzegałem :)
    Aż zerknąłem jak ja przyjąłem „dorosłą” Janion i okazuje się, że wcale dobrze :) – http://bazyl3.blogspot.com/2013/11/uczciwa-oszustka-tove-jansson.html

    Odpowiedz
    1. Bazyl pisze:
      6 marca 2018 o 11:03

      Jansson! Kurczę za dużo rzeczy naraz :)

      Odpowiedz
      1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
        6 marca 2018 o 11:05

        Bo dorosła Jansson nie jest zła, to Słoneczne miasto to jakiś wypadek przy pracy musiał być.

        Odpowiedz
  4. momarta pisze:
    6 marca 2018 o 11:54

    Miałam podobnie, niestety. Tak bardzo, że nawet pisać mi się o tych opowiadaniach nie chciało. Nie uznaję się przy tym za znawczynię twórczości, bo nawet Muminki znam wybiórczo, odkrywszy je dopiero w kwiecie wieku:D
    Gdyby iść w filmowe skojarzenia, to dobre byłoby też porównanie do Antonioniego. Nie zapomnę jak kiedyś wybrałam się z mężem, ówcześnie jeszcze narzeczonym, do kina na jeden z jego filmów. To, że wysiedział do końca (mąż, nie Antonioni) było tym dowodem miłości, którego potrzebowałam, by podjąć ostateczną decyzję o zamążpójściu. Biorąc jednak pod uwagę, że było to dwadzieścia parę lat temu, przezornie nie zamierzam ponawiać próby po jej zmodyfikowaniu poprzez zastąpienie filmu zbiorem tych opowiadań Tove:P

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      6 marca 2018 o 12:02

      Widziałem Twoje gwiazdki na Lubimy czytać :) Skojarzenia z Antonionim, nową falą i temuż podobnymi są chyba nieuchronne, chociaż ja zawsze myslałem, że ze mną jest coś nie tak, skoro nie umiem pojąć, o co chodzi w tych filmach, gdzie ona pali znacząco papierosa, a on pociera nerwowo nos :D Mąż wykazał się raz i faktycznie nie powtarzaj eksperymentu, bo potem co? Rozwód, jak zaśnie w trakcie?

      Odpowiedz
      1. momarta pisze:
        6 marca 2018 o 13:19

        Aż sprawdziłam na LC, co też tam nagwiazdkowałam, bo kompletnie nie pamiętałam. Odgapiłeś!:P
        A z dowodami miłości to jest tak, że jak człowiek młody i głupi, to potrzebuje właśnie takich (równie głupich jak on sam). Gdy natomiast trochę się już ogarnął, nie obraża się z powodu odmiennych upodobań literackich (przynajmniej nikt mu książek wyrywał nie będzie).
        Wracając zaś jeszcze do Tove, to pamiętam, że pierwsze opowiadanie na początku całkiem mi się podobało. Może gdyby było krótsze, byłoby lepiej?

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          6 marca 2018 o 13:23

          No niestety, u nas wyrywanie sobie przynajmniej części książek występuje, było przed ślubem pójść na Antonioniego i sprawdzić :D Skrócenie „Słonecznemu miastu” na pewno by pomogło, i redukcja liczby postaci, i w ogóle cięcia. Ostatecznie robi się z tego taka magma nie do ogarnięcia.

          Odpowiedz
          1. momarta pisze:
            6 marca 2018 o 13:34

            Dajcie mi nożyczki, albo lepiej tasak! Doprawdy, czym byłaby literatura bez redaktorów!:D

            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              6 marca 2018 o 13:37

              Byłaby „Słonecznym miastem”, rzecz jasna :D

              Odpowiedz
  5. czytankianki pisze:
    6 marca 2018 o 12:59

    Miałam tę książkę już kilka razy w bibliotece i za każdym wertowaniem trafiałam na mało zachęcające fragmenty. A okładka, nie powiem, nęcąca. Ciekawe, jak w takim razie wypada jej „Oszustka”, tym razem dłuższa forma dla dorosłych.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      6 marca 2018 o 13:02

      Okładka prześliczna i kusząca, ale nijk dopasowana do zawartości. Oszustki jeszcze nie czytałem, ale Bazyl chwalił u siebie. Na razie sobie zrobię dłuższy odpoczynek, a kiedyś tam powtórzę „Lato”, bo mam wrażenie, że niegdyś niewiele do mnie dotarło.

      Odpowiedz
  6. sQra pisze:
    7 marca 2018 o 08:28

    Ze „Słonecznym miastem” miałam podobnie. A nadzieje miałam spore, naczytałam się dobrych i pochwalnych recenzji, a tu klops. Sprawnie to napisane, tematyka dla mnie ciekawa, ale tak mi się to czytało topornie i bez emocji. I ta okładka taka kusząco myląca.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      7 marca 2018 o 08:31

      Przejrzałem z grubsza opinie i jednak te mniej przychylne dominują. W jednej z nich ktoś słusznie napisał, że ostatecznie te wszystkie postacie i tak się zlewają w jedną, więc niekonieczne było wprowadzanie aż tylu bohaterów.

      Odpowiedz
      1. sQra pisze:
        7 marca 2018 o 09:03

        A widzisz, za dobrze się im jednak nie przyjrzałam albo po prostu swego czasu na takie pochwalne trafiłam. Tak czy inaczej, najczęściej warto się samemu przekonać. Zgadzam się z tą nadmierną liczbą bohaterów. Najbardziej chyba jednak zdumiewa mnie fakt, że lektura nie wywołała we mnie żadnych emocji. Naprawdę było mi obojętne, co tam się wydarzy.

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          7 marca 2018 o 09:05

          Miałem tak samo. Może właśnie dlatego, że nie rozróżniałem tych starszych pań? Z nazwiska zapamiętałem Thompsona, bo on się wyróżniał. Poza tym tak naprawdę to niewiele się działo, i nie chodzi o jakieś wielkie wybuchy, tylko nawet w drobiazgach.

          Odpowiedz
          1. sQra pisze:
            7 marca 2018 o 10:20

            A to głównie drobiazgi decydują. Czytam i lubię książki, w których pozornie nic się nie dzieje, a autor skupia się np. na opisywaniu kanapy na kilku stronach (nieco wyolbrzymiam, ale jednak), to tu jednak zupełnie nic mnie nie porwało, choć niby materiał na to był. Thompson i u mnie jest jedyną postacią, którą pamiętam z nazwiska.

            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              7 marca 2018 o 10:45

              O! Nie ma to jak porządny opis kanapy, też uwielbiam :D Tym razem Jansson nie wyszło, widać z jakiegos powodu wcześniej tego u nas nie wydano.

              Odpowiedz
  7. Pożeracz pisze:
    9 marca 2018 o 10:15

    O, no proszę. W rzeczonym Saint Petersburgu ma jedną z siedzib ma obecna firma ;)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      9 marca 2018 o 10:26

      Nie narzekasz przypadkiem na emeryckie tempo podejmowania decyzji?

      Odpowiedz
  8. Katarzyna pisze:
    19 marca 2018 o 15:17

    Czytałam bardzo dawno temu. Wszystko co związane z Muminkami uwielbiam do dziś (cóż… jak widać nie starzejemy się w całości ) tymczasem proza Jansson określana patetycznie jako „adresowana do czytelników dorosłych” zupełnie mi nie podchodzi. Mam podobne do Twoich odczucie – ważny i poruszający temat potraktowany w dziwny sposób. Lektura raczej męcząca.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      19 marca 2018 o 18:10

      Mam wrażenie, że wszyscy zakochani w Muminkach szukają ich w tekstach dla dorosłych i się rozczarowują. A Jansson swoją drogą, tak bardzo chciała się od trolli uwolnić, że chyba jej trochę nie wychodziło.

      Odpowiedz
      1. Katarzyna pisze:
        19 marca 2018 o 22:27

        Pewnie tak.Wydaje mi się, że to „dorosłe” pisarstwo to po prostu nie była jej nisza. Robienie czegoś na siłę czesto daje taki pretensjonalny efekt.

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          19 marca 2018 o 23:12

          Nie nazwałbym efektu pretensjonalnym. Raczej mało przekonującym, szczególnie w przypadku tego nieszczęsnego Słonecznego miasta. Chyba sobie Jansson, która jednak pisała rzeczy kameralne, próbowała większego rozmachu i nie wyszło.

          Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT