Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Mężczyzna przenoszony przez wiatr (Pyun Hye-young, „Popiół i czerwień”)

Posted on 9 marca 2018 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Popiół i czerwień

Na bohatera „Popiołu i czerwieni”, w przeciwieństwie do Józefa K., nikt nie zrobił doniesienia, ale i tak pewnego dnia, zaraz po wylądowaniu w kraju bez nazwy, został zatrzymany jako podejrzany o przenoszenie wirusa, który wywołał epidemię w owym państwie. Nieporozumienie szybko się wyjaśniło i mężczyzna mógł udać się do mieszkania, które wynajęła dla niego macierzysta firma: został bowiem oddelegowany do centrali na praktykę, mimo iż w swoim lokalnym oddziale nie wyróżniał się niczym szczególnym.

Miasto w oparach pestycydu

Miasto, do którego trafił, wygląda dość przerażająco. Wszędzie leżą worki ze śmieciami, których nie ma kto uprzątać, bo trwa strajk, po ulicach krążą pojazdy opryskujące wszystko środkiem dezynfekującym, a nieliczni przechodnie przemykają pod ścianami. Na mężczyznę nikt nie czeka, dostaje jedynie przez telefon zdawkową informację, że nie może na razie podjąć pracy, a na dodatek traci walizkę ze wszystkimi rzeczami. Gdy dodzwania się do znajomego w kraju, słyszy szokującą informację, a na domiar złego blok, w którym mieszka, zostaje objęty kwarantanną. Strach i nieznośne napięcie podpowiadają mu rozpaczliwą decyzję.

Wspólczesny Józef K.?

Zbyt dawno temu czytałem powieści Kafki, żeby wdawać się w analogie wykraczające poza widoczne na pierwszy rzut oka podobieństwa (może zresztą nie trzeba się ich dopatrywać?): anonimowy bohater, o którym niewiele wiemy, rzucony w świat, którego nie rozumie z powodu nieznajomości języka i (chyba) różnic kulturowych, izolacja, niewiadoma przyszłość, narastający lęk i stres, błądzenie w miejskim labiryncie… I tak jak Józef K. bohater nie ma pojęcia, co zadecydowało o tym, że znalazł się w tej sytuacji: wola wszechmocnej centrali firmy czy intrygi na szczeblu lokalnym? Duszna atmosfera, w której żyje, udziela się czytelnikowi. Pierwsza część „Popiołu i czerwieni” naprawdę robi wrażenie.

Korposzczur – szczurołap?

Widzimy, jak mężczyzna prowadzi życie bezdomnego w parku: nawet tam musi brać udział w ostrej rywalizacji, by przeżyć, by zdobyć coś do jedzenia, nie stracić miejsca na ławce. Egzystuje, ale gnębi go odcięcie od wszystkiego, do czego przywykł: „Jego poczucie nieszczęścia wynikało z założenia, że już nigdy może nie zanurzyć się w zwykłą codzienność. Jego rozpacz, że nigdy nie wróci na swoją drogę, ciążyła mu niesłychanie”. A o powrocie na utartą drogę nie ma mowy, mimo usilnych starań bohater nie może nawiązać kontaktu ze swoją przeszłością i musi kształtować życie na nowo. Typowy korposzczur zmienia się w szczurołapa, bo ma wrodzony talent do łapania tych gryzoni. Ta umiejętność mogła zadecydować o wyrzuceniu go na margines społeczeństwa, być może ona pozwoli mu wrócić.

Mężczyzna przenoszony przez wiatr

„Popiół i czerwień” to powieść intrygująca, choć trochę nierówna. Każda z trzech części książki to obraz kolejnego etapu życia bohatera: pierwsza pokazuje korposzczura rzuconego do ogarniętego epidemią miasta, jest niepokojąca i klaustrofobiczna; druga to obraz rozbitka grzebiącego w śmietnikach i kanałach, ogarniętego poczuciem straty; wreszcie mamy obraz człowieka, który próbuje się pozbierać, wykonując pracę pariasa i próbującego powiązać nici łączące go z przeszłością. Historia, która zapowiada się na thriller, okazuje się opowieścią o tym, jak kruche są podstawy naszego codziennego życia: czynniki, na które nie mamy żadnego wpływu, mogą w jednej chwili je zniszczyć, rzucić nas w obce miejsce, uczynić nikim, ludźmi, których nie rozpoznaje żaden system, do których nikt się nie przyznaje. Bohater „przybył do tego miejsca, gotowy na nowy początek, pewny, że wszystko pójdzie we właściwym kierunku – jak ktoś, kto otrzymał dar nowego życia”, a stał się „człowiekiem unoszącym się w powietrzu, mężczyzną przenoszonym przez wiatr”, wyrzutkiem, domniemanym kryminalistą odciętym od przeszłości. Pyun Hye-young w niedługiej powieści zawarła spory ładunek emocjonalny i pokazała mechanizm rozpadu unormowanej egzystencji. To skondensowanie objętości i emocji jest cechą wspólną koreańskich powieści, które dotąd przeczytałem. W porównaniu z coraz bardziej rozdętymi dziełami z Zachodu robią bardzo korzystne wrażenie i na pewno warto je poznać. „Popiół i czerwień” będzie w sam raz na początek.

Pyun Hye-young, Popiół i czerwień, tłum. Marzena Stefańska-Adams, Kwiaty Orientu 2016.

O „Popiele i czerwieni” pisały też: Wielki Buk, Luiza Stachura.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

17 thoughts on “Mężczyzna przenoszony przez wiatr (Pyun Hye-young, „Popiół i czerwień”)”

  1. Michał LelandLester pisze:
    9 marca 2018 o 15:19

    Zarys fabularny naprawdę przedstawia się kusząco, a już na pewno pierwsza część książki. Z Twojego opisu i moich domysłów wynika, że to najsmakowitszy kąsek „Popiołu i czerwieni”. Jednak potem te szczurze motywy, że tak powiem, mniej nęcą, przypominając mi choćby „Miasto na Górze” Bułyczowa, skoro już przy starociach jesteśmy. Tam, u Rosjanina, brzydziłem się wręcz tym, co spotkać można było pod ziemią…
    A kolejna zaleta to niewielka objętość koreańskiej powieści (czyli bardziej w duchu klasycznych dzieł, to dobrze).

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      9 marca 2018 o 17:56

      Owszem, pierwsza część niepokojąca i najmniej oczywista, potem się robi bardziej konwencjonalnie. I jeśli ktoś się brzydzi szczurów, to ma dodatkowe emocje w bonusie :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. MalitaKrólowa pisze:
    9 marca 2018 o 17:29

    Właśnie się zorientowałam, że może i czytałam co nieco o Korei – zwłaszcza historyczno-mitologicznie – to niekoniecznie Koreańczyków, w sensie ich autorstwa, ich prozy. Dobrze mieć coś na początek!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      10 marca 2018 o 12:21

      U nas chyba w ogóle cokolwiek koreańskiego wydaje się od bardzo niedawna. Oni zresztą sami dbają o propagowanie swojej literatury, mają np. program wspierania tłumaczeń.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. none pisze:
    10 marca 2018 o 12:43

    Co racja to racja, pierwsza część powieści zdecydowanie wybija się na tle pozostałych. Podobało mi się zwłaszcza budowanie głównego bohatera i jego kształtowanie wobec świata przedstawionego. Rozwiązanie fabuły w części trzeciej, choć konwencjonalne, było poprowadzone sprawnie. Ciekawa i dobra książka.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      10 marca 2018 o 12:52

      Pełna zgodność :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Gosia pisze:
    11 marca 2018 o 12:05

    Skoro polecasz to na pewno przeczytam! Lecę do księgarni!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  5. Bazyl pisze:
    12 marca 2018 o 12:28

    Może rodzimi wydawcy płacą wierszówkę? :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      12 marca 2018 o 12:31

      A koreańscy skąpią? Nie sądzę, prędzej to ten dalekowschodni umiar, haiku, japońskie ogródki itepe.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        12 marca 2018 o 12:35

        Zapomniałeś o feng shuim :P Ja tam lubię minimalizm w literaturze, choć jak co wciągnie, to nie gniewam się za stron tysiące :D

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          12 marca 2018 o 12:37

          Faktycznie. O jingu i jangu też zapomniałem. Mnie ostatnio rzadko wciąga, więc chwalę co krótsze książki :)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            12 marca 2018 o 12:43

            Ja się wgryzam w całkiem niedługą (bodaj niecałe 300 stron), biografię Hrabala. I chyba będzie powtórka dzieł rzeczonego :)

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              12 marca 2018 o 12:44

              Napisz coś zachęcającego, bo ja wciąż nic nie czytałem.

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
  6. Pożeracz pisze:
    13 marca 2018 o 10:47

    Dopisuję do mitycznej listy „do przeczytania”, gdyż – podobnie jak pewnie nie tylko ja – literatury koreańskiej nie znam ni trochę. O ile nieświadomie czegoś kiedyś nie łyknąłem, ale nie przypuszczam, gdyż do tytułów pamięć mam niezłą.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      13 marca 2018 o 10:48

      Zważywszy marną podaż koreańskiej literatury, raczej nic przypadkowo nie czytałeś, a warto :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. Gęsie pióro pisze:
    14 lipca 2018 o 20:40

    Opis jak i okładka zacna. Warto przeczytać?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      14 lipca 2018 o 20:52

      Yyy, a z recenzji to nie wynika?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d