Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Wrzucić na luz (Aleksandra Marinina, „Motywy osobiste”)

Posted on 5 maja 201829 czerwca 2020 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Motywy osobiste

Z prowincji, gdzie prowadziła swoją pierwszą sprawę jako prywatny detektyw, Nastia Kamieńska wraca z nowym nastawieniem do życia i do samej siebie. To nie tylko kwestia twarzowej fryzury czy stylu ubierania, ale i głębszych zmian. Pani pułkownik w stanie spoczynku, mimo iż ma pracę, w której wykorzystuje swe doświadczenie i zdolności, zyskuje też czas dla siebie i męża, choć wciąż trudno wykorzenić jej nawyki z czasów milicyjnych i tak po prostu wrzucić na luz.

Śledztwo w majówkę

Zanim jednak odmieniona Nastia wkroczy do akcji, śledzimy kilka intrygujących wątków: obserwujemy zamordowanie robotnika budowlanego z kryminalną przeszłością, włamanie do domu malarza portrecisty, który wkrótce zaczyna dostawać anonimowe listy nawiązujące do jego przeszłości, wreszcie poznajemy Walentynę, która szuka mordercy ojca, zabitego we własnym łóżku. Policja w mieście rodzinnym Walentyny, zdaniem kobiety, nie przykłada się do śledztwa, więc chce ona powierzyć sprawę prywatnemu detektywowi. W ten sposób agencja Stasowa zyskuje nowe zlecenie, a rozwikłanie zagadki przypada Kamieńskiej. Anastazja próbuje odwlec wyjazd do Jużnomorska, bo chciałaby spędzić z mężem piętnastą rocznicę ślubu, a poza tym właśnie rozpoczyna się szalenie długa majówka i świadkowie z pewnością się rozjadą. Ponieważ klientka naciska, szef przełamuje opory podwładnej: połączy pracę z odpoczynkiem, na osłodę niech zabierze ze sobą męża i wspólnie niech się cieszą miodowym tygodniem.

Podejrzane manewry

Kiedy w nadmorskim kurorcie Kamieńska z Czistiakowem próbują prowadzić działania śledcze (zgodnie z przewidywaniami nader nieefektywne), w Moskwie sytuacja się zagęszcza. Poznajemy parę emerytowanych kulturoznawców, którzy z dziwnym uporem rozgrzebują jakieś wspomnienia sprzed lat, milionera, który prowadzi nieczystą grę polityczną, chemika spacerującego z obstawą po podstołecznych lasach czy złowrogie indywiduum, które ewidentnie coś knuje. Każdy z tych motywów budzi zaciekawienie i wszystkie śledzi się z zainteresowaniem – jak ostatecznie Marinina je połączy: co zabójstwo budowlańca i ojca Walentyny ma wspólnego z tą galerią postaci prowadzących podejrzane manewry?

Historia wczasowa

Niestety rozstrzygnięcie wątku kryminalnego jest najsłabszym elementem powieści. Cała ta skomplikowana sieć powiązań między bohaterami, które stopniowo poznajemy, wszystkie postacie prowadzące mętną działalność składają się na dość rozczarowujący finał. Aż dziw, że całą tę machinę fabularną uruchomiono z takiego powodu, jaki poznajemy. No ale może faktycznie tytułowe motywy osobiste to potężna siła napędowa.

Mimo to kolejna książka z cyklu o Kamieńskiej wcale nie jest słaba. Całość, choć prowadzona w dość wczasowym tempie, niemal do końca jest interesująca, bogactwo postaci i wątków nie przeszkadza, nie ma się poczucia ich nadmiaru. Dla mnie, jako wielbiciela Nastii, szczególnie ciekawe było jednak nowe wcielenie pani pułkownik. Zmuszona przez okoliczności do zwolnienia tempa, ograniczenia zajęć zawodowych, Anastazja pokazuje bardziej ludzką twarz. Zawsze kochała męża, ale teraz, gdy wreszcie mogą dłużej poprzebywać razem, odkrywa go na nowo i nawet zaczyna odczuwać zazdrość, gdy inne kobiety oglądają się za jej Loszą. Leniwe życie kurortu sprawia też, że Kamieńska zaczyna zauważać codzienne drobiazgi, uczy się celebrować chwile przyjemności, doceniać odpoczynek, wreszcie rozwija swoje nowe hobby. Wątek obyczajowy przeważa tym samym nad kryminalnym, robi się jakoś tak ciepło i nawet Rosja dokoła staje się mniej ponura, choć wciąż po kątach leżą tajemnice z czasów radzieckich, rozmaite mafie nadal funkcjonują, a dobra materialne rozdzielone są nader niesprawiedliwie.

Aleksandra Marinina, Motywy osobiste, tłum. Aleksandra Stronka, Czwarta Strona 2017 (tom 29 cyklu).

Podobne pozycje:

Sprawiedliwy oprawca

Aleksandra Marinina

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

22 thoughts on “Wrzucić na luz (Aleksandra Marinina, „Motywy osobiste”)”

  1. momarta pisze:
    5 maja 2018 o 22:08

    Już dawno nie czytałam żadnej ksiąźki z cyklu o Marininie, ale nigdy nie byłam nadmierną entuzjastką (narażam się, wiem). Przygody Fandorina też niespecjalnie mię ciekawiły, więc może po prostu kryminały z rosyjskiego kręgu językowego mi nie wchodzą?
    Za to aktualnie wciągnęłam się w Chmielarza i jestem pod wrażeniem. Nesser to nie jest, ale wreszcie trafił się polski autor kryminałów, który umie przyzwoicie pisać, mamusiu uszczypnij mnie!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      5 maja 2018 o 22:16

      Fandorin to akurat jest nijaki, też nie przepadam. Kamieńska za to specyficzna i jestem w stanie zrozumieć, że nie każdemu pasuje. Ale Chmielarz bardzo zacny, czytałem Podpalacza i zamierzam kontynuować znajomość.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. momarta pisze:
        6 maja 2018 o 10:26

        W sumie nie wiem jak byłoby, gdybym sięgnęła po Marininę teraz, po wielu (jak sądzę, najmarniej 10) latach. Ale jakoś nie dźgnął mnie dotąd żaden impuls, który nakazywałby to zrobić.
        Ja jestem już po „Farmie lalek” i zamierzam czytać dalej (trwają poszukiwania biblioteki z najkrótszą kolejką do trzeciej części). Jest parę wątków pobocznych, co do których ciekawi mnie, co autor z nimi zrobi. Jak nie spierniczy, zachwycę się na całego.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          6 maja 2018 o 10:32

          W kwestii Marininy nie będę agitował, bo w jej przypadku to chyba zależy, od czego się zacznie. Ona jest tak nierówna, że równie dobrze można się zachwycić, jak i zniechęcić.
          Farmę mam, kupiłem sobie za własną krwawicę i chyba oszczędzę do czytania na plaży w lipcu :P

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. momarta pisze:
            6 maja 2018 o 10:42

            Ja wdrożyłam program „no money, a lot of books” i jest to chyba jedyny program oszczędnościowy, który w moim wykonaniu jakoś działa. Nie zamierzam tego psuć, zwłaszcza że w regulaminie bibliotecznym nie ma zakazu zabierania ich książek na plażę:D

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              6 maja 2018 o 10:52

              Stosuję ten program okresowo. Znaczy jak nie mam kasy, to nie kupuję, ale potem sobie muszę powetować :D A dostęp mam jedynie do lokalnej biblioteki, która co prawda dwa razy w tygodniu otwarta jest do 19, ale nie ma książek, które w swym rozpasaniu chciałbym poczytać.

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. momarta pisze:
                6 maja 2018 o 10:59

                Och, pracując w stolycy masz dostęp i do innych bibliotek, nie dramatyzuj. Ale rozumiem, bo istotnie nic nie może się równać z momentem, gdy bierzesz do ręki świeżutką książkę prosto z księgarni, będąc w tej właśnie chwili szczerze przekonanym, że już zaraz zaczniesz ją czytać. To, że nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością (chyba, że „zaraz” może trwać kilka lat), nie ma nic do rzeczy:P

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  6 maja 2018 o 11:02

                  Pracując w zagłębiu biurowców, mam pod ręką co najwyżej makdonalda i kerfura. Ich oferta książkowa jest dość uboga.
                  I już od dawna nie kupuję książek z myślą, że już zaraz zaczne je czytać. Po prostu je kupuję :D

                  Wczytywanie…
                2. momarta pisze:
                  6 maja 2018 o 12:51

                  Ciekawe czy taka osobnicza tendencja do marnowania książek idzie w parze z tendencją do marnowania jedzenia (z wyjątkiem śledzi, że tak połączę oba wątki)? Widzę tu potencjał, nawet na habilitację:P

                  Wczytywanie…
                3. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  6 maja 2018 o 13:02

                  No jakie marnowanie? Nie przeterminowują się, tylko czekają na właściwy moment, nabierając szlachetnej patyny i wartości antykwarycznej :D

                  Wczytywanie…
  2. Małgorzata pisze:
    7 maja 2018 o 12:21

    A ja lubię Kamieńską . To pewnie z sentymentu – jako pacholę czytałam wszystko bez wyboru (w zasadzie do dziś mi zostało i trochę się tego wstydzę, bo w majówkę czytałam jakiś wyjątkowo (WYJĄTKOWO) słaby kryminał polskiej produkcji – nie wiem po co). I wracając do pacholęcia -również książki radzieckich autorów o radzieckiej młodzieży – w tym takiej mądrzejszej trochę. Kamieńska wpisuje się w bohaterki tamtych powieści. Przeczytam – jak tylko dotrze do biblioteki książka i dotrę tam ja.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      7 maja 2018 o 12:24

      Też czytałem jak leci, to szalenie poszerza horyzonty, bo nigdy nie wiadomo, na co się trafi :P Niestety za często trafia się na kiepski polski kryminał :D Ciekawe, czy Kamieńska była pionierką :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. Bazyl pisze:
    9 maja 2018 o 09:22

    Że tak zajątrzę. A było iść w służby mundurowe? Teraz bylibyśmy w stanie spoczynku i moglibyśmy „zauważać codzienne drobiazgi, uczy(ć) się celebrować chwile przyjemności, doceniać odpoczynek, wreszcie rozwija(ć) swoje nowe hobby” :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      9 maja 2018 o 09:25

      Ja bym nie był w stanie spoczynku, tylko wywalony w pierwszym półroczu za cynizm, sarkazm i podważanie kompetencji przełożonych :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        9 maja 2018 o 09:34

        Ja pewnie za picie :P

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          9 maja 2018 o 09:37

          Na słuzbie byś nie pił :D

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            9 maja 2018 o 15:11

            Mów za siebie :)

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              9 maja 2018 o 15:16

              A to sorry :P

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
  4. dorota pisze:
    9 maja 2018 o 17:10

    To czego najbardziej nie lubię w książkach to rozczarowujący finał.. Chyba nie przeczytam tej książki

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  5. Adam pisze:
    11 maja 2018 o 11:14

    super wpis.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  6. Pożeracz pisze:
    14 maja 2018 o 17:01

    Ja czytałem tylko swego czasu „Ukradziony sen” – kupiony wraz z Polityką w obliczu kilkugodzinnego oczekiwania na opóźniony pociąg. Podobało mi się, ale jakoś po nic więcej nie sięgnąłem. Polecałbyś coś konkretnego czy rychtyg od początku?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      14 maja 2018 o 17:40

      Zaczynałem od tego samego tytułu w tym samym wydaniu :) Można chronologicznie, ale ja bym popatrzył w oceny na Biblionetce i wybrał coś z najwyższymi notami.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d