Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Literaci w drewnie ciosani

Posted on 4 lipca 2018 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Kilka lat temu z gronem współpracowników wywieziono mnie na kursokonferencję czy inną naradę produkcyjną do Łochowa. Przerwy w obradach spędzaliśmy w pałacowym parku, którego sporą część zajmuje staw. Na stawie zaś jest wyspa z czymś, co z daleka przypomina megalityczny krąg, a z bliska okazuje się być zespołem drewnianych figur. Powstały one w 2014 roku podczas jednego z odbywających się tu plenerów. W tamtym roku rzeźbiarze mieli za zadanie stworzyć podobizny pisarzy i poetów związanych z Podlasiem. Umieszczone później na Wyspie Pisarzy i Poetów rzeźby stanowią atrakcję nie tylko dla moli książkowych.

Stoją sobie dokoła…

Stojąc na początku mostka prowadzącego na wyspę, pewny byłem, że rozpoznałem pierwszą postać. Mickiewicz jak żywy! Krótkowzroczny i nieco oślepiony przez słońce, popełniłem okropne faux pas, bo Mickiewicz okazał się… Marią Dąbrowską. Mam nadzieję, że autor rzeźby, Mieczysław Wojtkowski, by mi wybaczył, bo chyba ma poczucie humoru: sam przyznał, że podczas pracy inspirowały go słowa Antoniego Słonimskiego, który żartem nazwał pisarkę skrzyżowaniem jamnika z Piastem Kołodziejem. Dąbrowska dodatkowo została przez rzeźbiarza zintegrowana ze swym dziełem. Za autorką „Nocy i dni” stoi Henryk Sienkiewicz (autor Michał Grzemysławski), dumnie prezentujący którąś z licznych powieści w bardziej tradycyjnym wydaniu. Przyznam, że rozczuliło mnie obuwie noblisty ze starannie wykonanymi sznurowadłami.

Akcesoria poetów

Dalej wkraczamy w zakątek poetycki: obok siebie stoją tu Krzysztof Kamil Baczyński (autor Marek Czekalski) i Maria Konopnicka (autor Józef Bacławski). On z obowiązkowym tomem wierszy w jednej i karabinem w drugiej ręce (oraz znakiem Polski Walczącej u stóp), ona również z książką, z dekoltem sukni suto marszczonym i z parasolką. Rzeźbiarz chyba nie przewidział, że ten niewinny przedmiot po latach będzie najlepszym symbolem wyemancypowania poetki.

Starsi panowie trzej

Kolejne trzy postacie to Józef Ignacy Kraszewski (autor Stanisław Bacławski), składający widzowi w darze jedną ze swych powieści, w obszernym płaszczu (ten guzik przy mankiecie!) i z pełną powagą na brodatym obliczu, Cyprian Kamil Norwid (autor Benedykt Janaszek) z umęczoną twarzą i obowiązkową książką pod pachą oraz zadumany Teofil Lenartowicz (autor Eligiusz Szewczyk) z sumiastym wąsem, usadzony w pniu wypróchniałej wierzby i z dmącym w fujarkę pastuszkiem u kolan.

Korczak i dzieci

Bardzo żałuję, że odwiedziłem wyspę o takiej porze, kiedy światło padało zza pleców rzeźby przedstawiającej Janusza Korczaka (autor Krzysztof Grodzicki), bo nie udało mi się utrwalić wszystkich detali, szczególnie bogatych roślinnych zdobień. Uwierzcie mi na słowo, że postać Starego Doktora, który nachyla się, by podnieść dziewczynkę, jednocześnie jakby osłaniając dwóch chłopców, robi duże wrażenie.

Grafomanka, sumienie narodu i biskup

Ostatnia trójka to doprawdy dziwne zestawienie. Mamy tu Helenę Mniszkównę (autor Edmund Szpanowski) ze starannie ułożonymi włosami i w eleganckim żakieciku, z obowiązkowym egzemplarzem „Trendowatej”, jak głosi napis. Autorka jest pochylona, zapewne pod ciężarem sukcesu, jaki odniosło jej dzieło (a propos, gorąco polecam wpis Pyzy Pruskiej o sztandarowym polskim romansie).  Obok stoi Stefan Żeromski (autor Stanisław Banach) z zaciętą twarzą i zaciśniętymi pięściami jak bochny. Być może rozmyśla o lepszej przyszłości, stawiając w wyobraźni swoje szklane domy. Krąg zamyka uśmiechnięty duchowny w peruce z lokami. Krasicki? Nie. To Adam Naruszewicz (autor Robert Sadło), stojący chyba na kazalnicy z wielkim krzyżem. Z księgą, a jakże!

Zdjęcia na wyspie robiłem w niekorzystnym oświetleniu, na dodatek komórką, więc nie są najlepsze i dlatego nie spieszyłem się z ich pokazywaniem. Dziękuję Pyzie Pruskiej, że mnie zmotywowała do napisania tego wpisu. Może przy okazji wakacyjnych wędrówek wpadniecie do literatów z wizytą. Na koniec jeszcze równy szereg twórców oglądanych od strony karabinu…

 

19 thoughts on “Literaci w drewnie ciosani”

  1. Bazyl pisze:
    5 lipca 2018 o 08:52

    Pooglądałem i albo to efekt pierwszego spojrzenia, albo … No, Dąbrowska najlepsza. A z tym oświetleniem się nie przejmuj. Jak biegałem w Parku Staszica i chciałem wrzucić selfie z którymś ze zdobiących go popiersi, to słońce zawsze waliło zza dzieła :P

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      5 lipca 2018 o 09:14

      Dąbrowska, tak. Korczak też niezgorszy, chociaż mało podobny do siebie :) A zdjęcia robiłem, bo Ci pozazdrościłem tych selfiaków z popiersiami :P

      Odpowiedz
  2. Bazyl pisze:
    5 lipca 2018 o 10:21

    Baczyński, nie wiem czy to wina ujęcia, wygląda jak kmieć i bardziej niż ten karabin z krzywą lufą pasowałaby mu kosa na sztorc :P Chyba jednak wolę „moje” popiersia. Tym bardziej, że w szpalerze znaleźli się twórcy szeroko pojętej kultury, nie tylko literaci :) No i forma nie pozwala na wsadzenie im w ręce najbardziej oczywistych z akcesoriów, jak parasolka Konopnickiej :P Ale jam człek prosty, więc może się nie znam :P

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      5 lipca 2018 o 10:23

      Krzywa lufa jest absolutnie urocza, taka pacyfistyczna :D Najbardziej podobny do siebie jest Kraszewski, reszta – no cóż, trudno oddać rysy w lipowym pniu :D

      Odpowiedz
  3. czytankianki pisze:
    5 lipca 2018 o 12:11

    Bazyl, mam podobne wrażenia w kwestii Baczyńskiego.;( Kmieć to celne porównanie, niestety.

    Najbardziej podoba mi się Dąbrowska – bez szpecących dodatków.

    Żeromskiego (i Baczyńskiego) nie rozpoznałabym. I nie wiem,czy śmiać się, czy płakać nad „Trendowatą” – boszsz.;(

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      5 lipca 2018 o 12:17

      Żołnierz, choćby i poeta, musi posiadać krzepę. Żeromskiego też sprawdzałem na tabliczce. A Trendowata to może taka stylizacja na dawną ortografię :)

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        5 lipca 2018 o 14:40

        Ja tam krzepy KK nie odmawiam, ale ze zdjęć patrzy na mnie poważny, ale bądź co bądź dwudziestolatek, może trochę postarzony tą modną wówczas fryzurą w falki, ale jednak wiotki chłopczyna. Dziecko miasta z głową nabitą romantyzmem, a nie czterdziestoletni atleta oderwany od pługa :P Dobra, nie oceniam dalej, bo jakby mnie kto dał do ręki piłę, dłuto i klocek lipowy, to bym sobie pewnie najsampierw odciął nogę, a potem wybił oko :D

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          5 lipca 2018 o 14:45

          Nie odmawiając słuszności Twemu opisowi, cieszę się, że uznajesz trudności w zmaganiu się z materią i narzędziami twórczymi :D

          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            5 lipca 2018 o 15:04

            Uznaję, bo poniekąd miałem okazję popatrzeć na rzecz od podszewki. Wujek mojej Małżonki jest albowiem artystą rzeźbiarzem. Dłuto to akurat pikuś w porównaniu z dwiema wielkimi piłami spalinowymi, którymi włada się w początkowej fazie obróbki kloca :P

            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              5 lipca 2018 o 17:04

              O widzisz, a Ty byś chciał przy tej technologii subtelnych rysów i wiotkich figur :D

              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                6 lipca 2018 o 08:43

                Ale te piły to tylko do zgrubnego konturowania :)

                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  6 lipca 2018 o 08:48

                  Ale wyobraź, co się dzieje z konturem, jak się taka piła omsknie :D

  4. czytankianki pisze:
    5 lipca 2018 o 13:29

    Ech, jaki tam z Baczyńskiego żołnierz. Ale na pewno łatwiej oddać wojaka niż poetę.;)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      5 lipca 2018 o 13:32

      Wygląda jak rasowy partyzant. A że w rzeczywistości było inaczej – cóż, takie prawo sztuki do przekształcania rzeczywistości :)

      Odpowiedz
  5. Pyza pisze:
    31 lipca 2018 o 18:48

    Ha, Mickiewicz jak żywy ;-) (założyłam Feedly i wreszcie będę na bieżąco z postami! :-D). Ale tak serio, to chyba ta Dąbrowska w Książkę Obleczona jest ciekawsza niż taki tradycyjny Sienkiewicz, chociaż wiadomo, zależy. Norwid z kolei taki gniewno-licytujący! I zgadzam się z przedmówcami, Baczyński trudny do rozpoznania, i do tego ten karabin.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      31 lipca 2018 o 19:14

      Skojarzenia to przekleństwo, szczególnie jeśli krótkowidz patrzy pod słońce :) Norwid to trochę takie Chrystusowe ma te gesty albo jak z Autoportretu Durera :P

      Odpowiedz
  6. Pingback: Słupek przy słupku, edycja 2018 – Zacofany w lekturze
  7. Mieczysław Wojtkowski pisze:
    31 sierpnia 2020 o 21:56

    Z niekłamanym zainteresowaniem przeczytałem ten artykuł oraz Państwa komentarze. Ciekawe to doświadczenie dowiedzieć się czegoś o swojej pracy, zwłaszcza, że minęło już parę lat i samemu patrzy się na to z dystansem. Serdecznie pozdrawiam. Autor Dąbrowskiej w Książkę Obleczonej ;-)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      31 sierpnia 2020 o 22:09

      Dziękuję za wizytę, przyznam, że Pańską rzeźbę pamiętam najlepiej mimo upływu lat :)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. 
Przekład Tomasz Bieroń
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. Przekład Tomasz Bieroń
1 miesiąc ago
View on Instagram |
1/5
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
3/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
3 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT