Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Z dużej chmury mały anioł (Anna Kańtoch, „Tajemnica Diabelskiego Kręgu”)

Posted on 24 lipca 201825 lipca 2018 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Tajemnica Diabelskiego KręguNiedługo po zakończeniu wojny, gdy Nina miała osiem lat, na jej wrocławskim podwórku wylądował anioł. Piękny był i jak najbardziej anielski. I okazało się, że nie sam. W Polsce, którą coraz silniej dławili komuniści, nastąpił istny anielski desant.

Anioły w konspiracji

Wysłannicy niebios byli przez wiernych starannie ukrywani w zaufanych domach, bo polowali na nich ubecy w ramach walki z wiarą i Kościołem. Znajdowano nawet ciała pomordowanych aniołów. Pytanie, czy anioła można tak po prostu zatłuc albo zastrzelić, jakoś nie przebijało się do świadomości ogółu, który traktował anioły jak wyrocznie, doradców i źródła błogosławieństw. A na audiencję u skrzydlatego wcale nie było się łatwo dostać. Dlatego gdy anioł polecił trzynastoletniej Ninie wyjechać do klasztoru w Markotach, ani dziewczynce, ani jej rodzicom nie przyszło nawet do głowy, żeby się sprzeciwić.

Dziwna kolonia

Podróż koleją, chociaż bardzo długa, nie zapowiadała się nadzwyczajnie. A jednak Ninę szybko zaczął prześladować pech (a może jakaś inna siła sprawcza?). W pociągu poznała Sławka, który przypadkiem zmierzał do tego samego miasteczka, i nagle obojgu uciekł jeden pociąg, wywołali zamieszanie w kolejnym i ostatecznie dziewczynka dotarła do Markotów sama i jako ostatnia. Tam poznała swoje koleżanki i kolegów oraz dziwnie nijaką wychowawczynię i rodzeństwo zajmujące się obsługą tej dziwnej kolonii. A może należałoby powiedzieć „zgrupowania”? Bo okazało się, że dzieciaki nie znalazły się w tym miejscu przypadkowo…

Groza czai się wszędzie

Anna Kańtoch świetnie sobie radzi z budowaniem intrygującego nastroju, z powolnym dawkowaniem napięcia i grozy. Nie inaczej jest w „Tajemnicy Diabelskiego Kręgu”. Już pierwsza scena – lądowania anioła na zaśnieżonym podwórku – każe myśleć o tym, jak autorka ten motyw rozwinie: czy faktycznie w Polsce wylądowały anioły, czy może była to masowa halucynacja albo wroga prowokacja? Dalej też wyobraźnia nie przestaje pracować: Co łączy dzieci zebrane w Markotach, po co je zebrano i czemu „kolonia” nie budzi zainteresowania władz i mieszkańców okolicy? Co czai się w klasztornym ogrodzie? Kto jest uwięziony w piwnicy? Kim była tajemnicza malarka i co pokazują jej dziwaczne obrazy? Mroczny klimat gęstnieje z każdą stroną, mnożą się zaskakujące i niewyjaśnione epizody, które – to przeczuwamy bezbłędnie – muszą doprowadzić do jakiejś finałowej apokalipsy. Nie znamy jej charakteru, ale powinno to być jednak coś Wielkiego.

Problem z Wielkim

No i właśnie z tym Wielkim jest problem. Być może jestem osamotniony w tym odczuciu, ale w chwili gdy wszystko zaczęło się klarować i wraz z bohaterami poznałem charakter nadprzyrodzonych zjawisk, zaliczyłem klasyczny facepalm. Anna Kańtoch zrobiła to samo, czym zepsuła mi zachwyt „Czarnym”: zniweczyła znakomicie zbudowany klimat wyjaśnieniem tak nieprzystającym do tego, co stworzyła, że poczułem wręcz niesmak (może pewne kwestie powinny po prostu zostać niedopowiedziane?). W „Czarnym”, szczęśliwie, miałem zmarnowane tylko parę ostatnich stron, w „Tajemnicy” jednak do finału pozostało dużo więcej – i do samego końca nie udało mi się już wczuć w nastrój. Doczytałem informacyjnie i bez zaangażowania, nasłuchawszy się tylko od zachwyconej żony, że jestem czepliwą marudą.

Nie skreślam

Anna Kańtoch, która w „Łasce” udowodniła, że świetnie potrafi oddać klimat PRL-u, w „Tajemnicy” realia jedynie zamarkowała: o tym, że akcja rozgrywa się w stalinowskiej Polsce, świadczą niemal wyłącznie wzmianki o komunistach i ubekach; jest też garstka napomknień o wojnie. W zasadzie poza tym sceneria: zrujnowany klasztor z budzącym nieokreślony lęk ogrodem czy senne miasteczko pasuje do dowolnego czasu i miejsca. Szkoda, że autorka nie zechciała przemycić więcej historyczno-obyczajowych detali, co byłoby z pożytkiem dla nastoletnich czytelników, a starszym pozwoliłoby się delektować takimi smaczkami. Jest jednak coś, co nie pozwoli mi łatwo skreślić serii o Ninie. To główna bohaterka: inteligentna, myśląca, samodzielna, które to cechy ujawniają się stopniowo, gdyż trzynastolatka jest typem „cichej wody”. Potrafi sprzeciwić się aniołowi, któremu podlizują się dorośli, nie zadowala się gładkimi wyjaśnieniami kolonijnej wychowawczyni, potrafi postawić się grupie. Nie powiem, skojarzenia pobiegły mi w stronę Flawii de Luce, szczególnie gdy Nina zaczęła przejawiać talenty śledcze – a zważywszy moją sympatię dla wścibskiej Angielki, to spory plus. Mam nadzieję, że dziewczynka nie pokazała jeszcze wszystkiego, na co ją stać, a wyjaśnienia zjawisk, z którymi się zetknie w przyszłości, będą bardziej strawne niż w tej części.

Anna Kańtoch, Tajemnica Diabelskiego Kręgu, Uroboros 2018.

17 thoughts on “Z dużej chmury mały anioł (Anna Kańtoch, „Tajemnica Diabelskiego Kręgu”)”

  1. Anutek pisze:
    24 lipca 2018 o 18:25

    Druga część jest lepsza. IMHO :).

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      24 lipca 2018 o 20:00

      To już słyszałem, a trzecia to już w ogóle megawypas :)

      Odpowiedz
  2. Bazyl pisze:
    25 lipca 2018 o 14:17

    A dałbyś to trzynastolatkowi? Bo że bohaterka w takim wieku, to nic nie znaczy :)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      26 lipca 2018 o 09:32

      Swojej trzynastolatce dałem. Co prawda zlekceważyła, ale książka się nadaje. Może mój problem polega na tym, że za mało tu smaczków dla dorosłych.

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        26 lipca 2018 o 09:39

        Mnie akurat potrzebne rozrywki o obniżonym kryterium wiekowym, więc może się nada. No i spróbuję wcisnąć Starszemu, tylko że może być kipa, bo mamy akurat wojenną ścieżkę :P Ja skończyłem „dorosłego” Kosika, jak raz tego od tegorocznego Zajdla i jestem usatysfakcjonowany. Oraz zdołowany. Nieźle wpisuje się w zajdlowski sposób pisania, więc nagroda pasuje :)

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          26 lipca 2018 o 09:56

          Nada się :) Ja sobie natomiast przeczytałem ostatniego Felixa Neta i Nikę i jestem usatysfakcjonowany oraz wreszcie na bieżąco z cyklem. A ponoć w listopadzie nowy tom :)

          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            26 lipca 2018 o 10:11

            A ja jakoś po trzecim tomie sklęsłem i już nie wróciłem. Może pora by :) Póki co mam sporo „chętek”, ale jak to w takim razach bywa dorwał mnie syndrom osiołka :D Wróciłem do „Wspomnień chałturzystki”, ale jak nie przemawiała do mnie przed tym jak porzuciłem ją dla Kosika, tak nie przemawia dalej :P

            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              26 lipca 2018 o 10:19

              Z Grodzieńską nie pomogę, mnie Chałturzystka bawi do łez. Kwestia gustibusa :)

              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                27 lipca 2018 o 15:28

                Znów porzuciłem. Na rzecz Chmielarza :)

                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  27 lipca 2018 o 16:58

                  Okropnieś zmienny ☺

  3. Sylwka pisze:
    26 lipca 2018 o 09:15

    Ty już przestań kusić :D

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      26 lipca 2018 o 09:30

      Serio? Człowiek tu chlasta książkę do żywego gruntu, a wszyscy lecą czytać :D

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        26 lipca 2018 o 09:40

        Kiedyś to były chlastania :P

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          26 lipca 2018 o 09:51

          Prawda? Młodzi nie pamiętają :D

          Odpowiedz
  4. qbuspozera pisze:
    26 lipca 2018 o 11:09

    To nieprzystające wyjaśnienie powinno mnie odrzucić, ale aż sam chciałbym sprawdzić, o co dokładnie chodzi. Choć dalsze poznawanie twórczości Anny Kańtoch zacznę raczej od „Łaski”.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      26 lipca 2018 o 11:13

      Wiadomo, że od Łaski, chociaż Ty powinieneś się zdecydować na coś w bardziej fantastycznych klimatach :)

      Odpowiedz
  5. Pingback: W śnieżnej pustyni i w mrocznej puszczy (Anna Kańtoch, „Tajemnica nawiedzonego lasu”, „Tajemnica godziny trzynastej”) – Zacofany w lekturze

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT