Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Za chlebem (Martin Pollack, „Cesarz Ameryki”)

Posted on 29 listopada 201811 grudnia 2018 by Piotr (zacofany.w.lekturze)


Nędza w Galicji w XIX wieku była wręcz przysłowiowa. „Każdy Galicjanin pracuje za pół człowieka, a je za ćwierć”, pisał publicysta Stanisław Szczepanowski. Mężczyzna w tym regionie żył średnio 27 lat, podczas gdy Czech 33 lata, a Anglik nawet 40. Nic więc dziwnego, że tysiące mieszkańców zacofanego zakątka Austro-Węgier szukały lepszego losu z dala od domu, w miejscach, gdzie brakowało rąk do pracy w przemyśle i gdzie było dość ziemi dla tych, którzy chcieli ją uprawiać.


Za chlebem

Jak ten exodus przebiegał? Jak niepiśmienni w większości poszukiwacze lepszego życia dawali sobie radę z formalnościami? Jak ludzie, których horyzont geograficzny ograniczał się do rodzinnej wioski i najbliższego miasteczka, pokonywali niewyobrażalne dla siebie odległości? Jak odnajdywali się w obcym kraju, którego języka nie znali? Czy dostawali to, po co ruszali w świat – pracę, ziemię, dobrobyt? Martin Pollack próbuje odpowiedzieć na te pytania, sięgając po rozmaite źródła: doniesienia prasowe, wspomnienia, listy, akta policyjne i sądowe, statystyki. Wychodzi od katastrofalnej sytuacji Galicji, by wskazać czynniki, które napędzały emigrację: przeludnienie, nadmiar rąk do pracy, głód ziemi, ale też antysemityzm (w latach 1881–1910 Galicję opuściła aż jedna czwarta tamtejszych Żydów). Za oceanem większość niewykwalifikowanych imigrantów czekał los taniej siły roboczej, często łamistrajków, i warunki życia nawet gorsze niż w domu. Oczywiście byli też tacy, którym się powiodło; Pollack wskazuje na przykład na chłopów, którzy wielokrotnie kursowali między Galicją a Ameryką. Dorabiali się nieco, wracali do domu, inwestowali w gospodarstwo, by za parę lat znowu wyruszyć na zarobek, tym razem już z podrośniętym synem.

Wielka przeprawa

Zanim jednak zakosztowali gorzkiego chleba za oceanem, czekała ich wielka przeprawa. Po ich rodzinnych wsiach krążyli specjalni naganiacze, którzy roztaczali przed chłopami wizje dobrobytu: „W Ameryce noc jest lepsza niż tutaj dzień, mawiało się w Galicji” – wielu więc wyskrobywało ostatni grosz albo sprzedawało ojcowiznę, by pokryć koszta podróży w zatłoczonej ładowni i słone prowizje pokątnych pośredników. Funkcjonowały całe przestępcze siatki zajmujące się szmuglowaniem ludzi z Galicji z pomocą skorumpowanych urzędników i policjantów – skalę tego procederu pokazał wielki proces wadowicki w 1888 roku. Częścią lukratywnego biznesu był też handel żywym towarem – sprzedawanie dziewcząt do domów publicznych; do odbiorców „smyrneńskich dywanów”, jak nazywano najładniejsze ofiary, należały między innymi zamtuzy Konstantynopola czy Argentyny (na marginesie, z zebranych przez Pollacka materiałów na ten temat pełną garścią zaczerpnęła Maryla Szymiczkowa, pisząc brawurową „Rozdartą zasłonę”).

Embarras de richesse

„Cesarz Ameryki” miał być dla mnie uzupełnieniem „Wyspy klucz” Małgorzaty Szejnert, książką pokazującą losy emigrantów, zanim dotarli do Nowego Jorku. I nie zaprzeczę, pokazał je. Zrobił to barwnym stylem, obficie cytując najrozmaitsze źródła (dodatkowy plus za znakomite zdjęcia), a jednak w sposób dalece mnie niesatysfakcjonujący. Nie dlatego, że autorowi zabrakło materiału czy wiedzy – tu naprawdę nie można narzekać, ale przede wszystkim dlatego, że zabrakło mu pomysłu na uporządkowanie ogromu źródeł i kwestii, że nie umiał się ograniczyć i zrezygnować z części problemów, by inne pokazać dogłębniej. Na tle precyzyjnie skonstruowanej książki Szejnert „Cesarz Ameryki” wygląda trochę na skupisko przypadkowych wątków: albo traktowanych niezwykle obszernie, by nie rzec – rozwlekle (proces wadowicki), albo z kolei omawianych pobieżnie (emigracja do Brazylii, ledwie zasygnalizowana Argentyna, wątek emigracji do Rosji). Oczywiście należy wziąć poprawkę na to, że niewiele tekstów mogłoby dorównać „Wyspie klucz”, ale nawet nieczytany bezpośrednio po niej reportaż Pollacka uznałbym za (szczególnie w drugiej połowie) rozczarowujący.

PS Licznik pokazuje, że jest to pięćsetny wpis na blogu. Korzystam więc z okazji, by podziękować wszystkim, którzy czytają, komentują, chwalą, krytykują, polecają i odradzają kolejne książki: bez Was już dawno by mi się odechciało!

Martin Pollack, Cesarz Ameryki. Wielka ucieczka z Galicji, tłum. Karolina Niedenthal, Czarne 2011.

 

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

20 thoughts on “Za chlebem (Martin Pollack, „Cesarz Ameryki”)”

  1. Aga pisze:
    29 listopada 2018 o 19:50

    Cieszymy się, że jesteś!:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      2 grudnia 2018 o 22:24

      Dziękuję niezmiernie :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Ania Markowska pisze:
    29 listopada 2018 o 22:58

    Mnie również bardzo podobały się „Wyspa klucz” i „Rozdarta zasłona”, może i po Pollacka kiedyś sięgnę. Takie książki uzupełniają nieco lukę w rozumieniu i nauczaniu historii naszego kraju. O nędzy i poniżeniu zdecydowanej większości osób zamieszkujących tereny poprzednich Rzeczpospolitych wciąż mówi się zdecydowanie zbyt rzadko. Czekam na powstanie Muzeum Historii Chłopów Polskich z prawdziwego zdarzenia.

    A poza tym oczywiście gratuluję „rocznicy” i życzę mnóstwa kolejnych interesujących lektur i wpisów;).

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      29 listopada 2018 o 23:07

      Dziękuję :)
      Mam takie wrażenie, że po Szejnert i Szymiczkowej czytanie Pollacka nie jest konieczne, chyba że bardzo Ci zależy na obrazkach z życia Galicji. Szymiczkowa sporo przejęła z „Cesarza”, nie tylko w wątku o handlu kobietami. Co do nędzy i poniżenia, to ostatnio trochę drgnęło, Służące, mam nadzieję, że dobre, i Przemilczane Ostrowskiej to już coś.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        1 grudnia 2018 o 06:06

        Ojojoj, alleluja :P Czytam pierwszy akapit i se myślę, że douzupełniam „Wyspę…”, a tu trach! No nic, to wracam na Netfliksa, bom znowu wpadł w szpony seriali :)
        No i niech mu gwiazdka … I poprosimy kolejne pińcset plus :P

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          1 grudnia 2018 o 11:24

          To dooglądaj ten serial i napisz teksta na bloga :) I podziękowal za życzenia :)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
      2. Ania Markowska pisze:
        1 grudnia 2018 o 12:40

        Potwierdzam, że „Służące” dobre. Co prawda ja nie jestem może szczególnie obiektywna, bo zawsze odczuwam jakieś powinowactwo z warstwami ciemiężonymi:).

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          1 grudnia 2018 o 13:12

          Ja trochę nieufnie podchodzę do autorki Służących, bo ponoć ani biografia Słonimskiego, ani Iłłakowiczówny na kolana nie rzucały :(

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Ania Markowska pisze:
            1 grudnia 2018 o 13:46

            No cóż, najlepiej przekonać się samemu:).

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              1 grudnia 2018 o 13:56

              Mam Słonimskiego, pewnie dam mu szansę :)

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
  3. czytankianki pisze:
    1 grudnia 2018 o 11:24

    No właśnie, jak ci biedni, niepiśmienni chłopi byli w stanie popłynąć aż za ocean – też się często nad tym zastanawiałam. Bardzo ciekawie pokazuje to Muzeum Emigracji w Gdyni.
    Mimo Twoich zastrzeżeń do książki czuję się uspokojona, bo wydawało mi się, że to rzecz przede wszystkim o handlu dziewczętami.

    Poproszę o kolejne 500, choć wiem, że to może być trudne.;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      1 grudnia 2018 o 11:27

      Akurat na to zasadnicze pytanie odpowiedź jest nawet za obszerna, tu się poczułem usatysfakcjonowany :) Handel dziewczętami to duży wątek, ale nie główny, i też bardzo ciekawy.
      Kolejne pięćset za kolejne osiem lat, to może się udać :P Dzięki.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. czytankianki pisze:
        4 grudnia 2018 o 11:59

        A nie dałoby się kapkę częściej pisać?:)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          5 grudnia 2018 o 08:39

          Na razie by się nie dało, życie nie odpuszcza :(

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  4. Anna Witarzewska pisze:
    1 grudnia 2018 o 20:29

    Bardzo interesujący temat. Pollacka znam tylko z książek rozliczeniowych na temat rodzącego się niemieckiego nacjonalizmu i relacji pisarza z ojcem („Ojcobójca”, „Śmierć w bunkrze”) i jego styl mnie zachwycił. Myślę, że po „Cesarza Ameryki” kiedyś sięgnę, a równolegle po „Wyspę klucz” Małgorzaty Szejnert. Super będzie je porównać, tak jak Ty to zrobiłeś.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      1 grudnia 2018 o 20:33

      Styl ma niezły, przyznaję. Ale równoległe czytanie Szejnert i Pollacka to moim zdaniem przepis na katastrofę :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. Adam Widerski pisze:
    2 grudnia 2018 o 21:36

    Temat opisany w książce. Porusza dwie ważne kwestię – historię „zwykłych” (biednych ludzi, nie dorobkiewiczów) mieszkańców Austro-Węgier. Często tragiczną, borykającą się z głodem, chorobami czy nawet śmiercią oraz psychologiczną – jak w dawnych czasach ludzie postrzegali swój los i co byli w stanie zrobić, aby go poprawić. Jak ciężko było dostać się do „wymarzonej” Ameryki, aby poprawić swój los.
    Bardzo ciekawa recenzja.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      2 grudnia 2018 o 22:25

      Dzięki.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. Pożeracz pisze:
    6 grudnia 2018 o 10:46

    Bez kozery pińcet… No ładnie.

    A tak ciekawości początkiem powodowanej – czy inne regiony zaborcze „cieszyły się” podobną biedą czy to Galicja była tu wyjątkowa? Czy może terenów byłopolskich to nie dotyczyło?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      6 grudnia 2018 o 11:04

      Galicja się wyróżniała nędzą na tle całej Europy, zabór pruski i rosyjski stały dużo lepiej, szczególnie pruski.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d