Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Śledztwo zlecone firmie zewnętrznej (Aleksandra Marinina, „Sztuka śmierci”)

Posted on 23 kwietnia 201929 czerwca 2020 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

sztuka śmierci

Reżyser z teatru Nowa Moskwa Lew Bogomołow obrywa ciemną nocą czymś ciężkim po głowie i w stanie krytycznym leży w szpitalu. Prowadzący śledztwo podpułkownik Zarubin aż wzdryga się na myśl, że dochodzenie musi również objąć miejsce pracy ofiary i – co gorsza – zespół aktorów. Wpada więc na przedziwny pomysł: za pieniądze szwagra Bogomołowa śledztwem w teatrze zajmie się prywatna firma detektywistyczna pod nadzorem funkcjonariuszy milicji.

Monodramy na użytek śledczych

Zlecenie spada na Nastię Kamieńską, która bynajmniej nie jest zadowolona. Jeszcze nie przyzwyczaiła się do swego nowego statusu, wciąż przeżywa odejście z milicji i to, że nie jest już „panią władzą”. Jako współpracownika dostaje młodego milicjanta Staszysa, którego podejście do pracy nie budzi jej zachwytu – do czasu. Oboje spędzają długie godziny w labiryncie teatralnych pomieszczeń, przepytując aktorów, pracowników administracji i obsługi, a nawet portierki i ochroniarzy. Jedyne, co z tego wynika, to poczucie, że wszyscy łżą w żywe oczy, ukrywają istotne fakty, a aktorzy dodatkowo odgrywają przed śledczymi całe monodramy i próbują nimi manipulować. Nic dziwnego, że Kamieńską i Staszysa dopada frustracja. Gdyby nie to, że sprawca uderza ponownie, tkwiliby pewnie w Nowej Moskwie w nieskończoność. A przynajmniej do chwili, gdy zleceniodawcy skończyłyby się pieniądze. Dogodny zbieg okoliczności oraz uruchomienie przez Nastię starych milicyjnych znajomości ostatecznie jednak powodują zwrot w śledztwie.

Kryminał spacerowy

Nie pierwszy raz piszę, że kolejna powieść o emeryturze Kamieńskiej toczy się w spacerowym tempie: wysłuchujemy długich zeznań świadków, okraszanych obficie refleksjami o teatrze i pracy aktora, czasem dyskretnie poziewując, a czasem dowiadując się czegoś ciekawego o funkcjonowaniu teatru (i to jest najmocniejsza strona książki). Emerytowana podpułkownik jest kompletnie pozbawiona energii, jej młodszy kolega ma co prawda interesujące i przydatne w pracy umiejętności, za to Marinina zwaliła mu na głowę wszystkie nieszczęścia świata, rujnując nieco jego wiarygodność. Na tym tle błyszczy stara aktorka Arbienina, odgrywająca na użytek śledczych niemalże rolę życia. Chyba dla urozmaicenia dość monotonnej akcji wprowadziła autorka wątki fantastyczno-baśniowe: obdarzając ludzkimi cechami gmach teatru, który wyczuwa buzujące w Nowej Moskwie emocje, i dorzucając jako (momentami irytujących) obserwatorów i komentatorów trzy wieczne istoty z innego (równoległego?) wymiaru oraz kota jednego z aktorów. Ryzykowny to zabieg i niezbyt udany, jak i cała „Sztuka śmierci”. Przy tym wszystkim zagadka kryminalna schodzi na daleki plan i rozwiązana zostaje głównie dzięki zbiegowi okoliczności, a motywy i sposób działania sprawców budzą lekkie politowanie. Książka dla zagorzałych wielbicieli Marininy.

Aleksandra Marinina, Sztuka śmierci, tłum. Aleksandra Stronka, Czwarta Strona 2018.

Podobne pozycje:

Sprawiedliwy oprawca

Aleksandra Marinina

17 thoughts on “Śledztwo zlecone firmie zewnętrznej (Aleksandra Marinina, „Sztuka śmierci”)”

  1. Bazyl pisze:
    23 kwietnia 2019 o 14:47

    A ja się do prozy Marininy, mimo właściwości poznawczych, jakoś nie przekonałem. Może nie czuję rosyjskiego ducha, czy co :P Od tej na pewno trzymał się będę z daleka. Wszystko przez „trzy wieczne istoty z innego wymiaru” :D

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      23 kwietnia 2019 o 14:52

      Daj spokój, te przedwieczne istoty biją na głowę połowę ludzkich bohaterów :P

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        23 kwietnia 2019 o 15:20

        To se mogę H.P.L. poczytać, a nie Marininą :)

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          23 kwietnia 2019 o 23:07

          A HPL to się daje czytać? Bo jakoś nie czuję się przekonany.

          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            24 kwietnia 2019 o 14:47

            Jeśli lubisz typowo przedwiecznych istotach :P

            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              24 kwietnia 2019 o 14:49

              Nie przepadam, szczególnie jeśli mają imiona nie do wymówienia :D

              Odpowiedz
  2. Qbuś pożera książki pisze:
    29 kwietnia 2019 o 13:11

    Ph’nglui mglw’nafh Cthulhu R’lyeh wgah’nagl fhtagn!

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      29 kwietnia 2019 o 13:17

      Powtórz to jeszcze raz, tylko szybciej :)

      Odpowiedz
  3. agata pisze:
    12 maja 2019 o 11:48

    Idealna książka do metra :D

    Odpowiedz
  4. Grzegorz Deuter pisze:
    14 lipca 2019 o 12:54

    Zapowiada się ciekawie, w sam raz na wakacje :)

    Odpowiedz
  5. Niekoniecznie bestsellery pisze:
    25 października 2019 o 13:37

    Uwielbiałam wczesną Marininę. Tak bardzo, że wybaczałam pewne takie niedociągnięcia fabularne czy zbyt mocno zarysowane imperatywy narracyjne. Opis postsowieckiej Moskwy uwodził na tyle mocno, że przymykałam oko. Ale tego tomu nie przebrnęłam. Jeśli dobrze pamiętam, to porzuciłam lekturę jeszcze zanim Kamieńska w ogóle pojawiła się na scenie (tam jest dość długi rozbieg z kotkiem i istotami).

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      25 października 2019 o 13:41

      Nie dziwię się wcale, ten tom wymaga sporej odporności na różne mielizny :) I tak, opisy rosyjskiej rzeczywistości to jest to, co tygrysy lubią najbardziej.

      Odpowiedz
    2. AgaGaga pisze:
      10 stycznia 2020 o 09:32

      Tak, tak. Też wolę Kamieńską w milicji niż w agencji detektywistycznej.
      Wydania po polsku wychodzą jak chcą, tzn. zaczęło się po bożemu, czyli od najstarszych, potem (chyba inny wydawca) rzucił do księgarń kilka nowszych (już po odejściu Kamieńskiej ze służb), a teraz znowu wracają do czasów milicyjnych. Jak już wyjdą (mam nadzieję) wszystkie powieści Marininy (Marininej? Jak to odminić?) to sobie siądę i je przeczytam chronologicznie. Bo mnie to skakanie irytuje.
      A „Sztuka śmierci” nie bardzo udana, nie bardzo. Na szczęście mnie nie zniechęciła do kolejnych.

      Odpowiedz
      1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
        10 stycznia 2020 o 11:29

        Teraz chyba jest już komplet Marininy do 16 tomu włącznie, potem od 28 zaczyna się ta emerycka seria. Mnie brak chronologii niezbyt przeszkadzał, aż pewnego razu się okazało, że w jednym tomie Nastia ma męża, a w kolejnym jeszcze nie, spalili mi rozwój wydarzeń :)

        Odpowiedz
  6. Pingback: Słupek przy słupku, edycja 2019 – Zacofany w lekturze
  7. Barbara pisze:
    2 października 2022 o 00:14

    Przeczytałam 1 (słownie: jedną) książkę Marininy i nigdy więcej. Polecono mi ją jako świetny kryminał, posłużyła za usypiacz. Była po prostu rozwlekła i zwyczajnie nudna, nic się nie działo. Tytułu nie podam, bo nie był wart zapamiętania. Jestem „kryminalistką”, ale, jak dla mnie, zupełnie nie te klimaty.
    P.S. Poczytuję sobie Twój blog od początku, Bardzo mi się podoba. Przywołałeś tyle ulubionych lektur z mojego dzieciństwa i młodzieńczości, aż się wzruszyłam, że ktoś o nich jeszcze pamięta i tak świetnie pisze.
    Pozdrawiam serdecznie
    Barbara

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      2 października 2022 o 10:07

      Musiałaś trafić w któryś z tych najgorszych tomów, chociaż Marinina w ogóle nie poraża tempem akcji, bo nie o tempo chodzi. Dzięki za miłe słowa, pozdrawiam.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT