Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Plan wewnątrz planu w planie (Sarah Waters, „Złodziejka”)

Posted on 23 czerwca 201929 czerwca 2020 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Złodziejka
Oszust Dick Rivers namawia sierotę, Susan, wychowywaną w domu londyńskiego pasera i opiekunki podrzutków, żeby pomogła mu w realizacji przebiegłego planu, wskutek którego oboje mogliby się poważnie wzbogacić. Sue ma zostać pokojówką zamożnej dziedziczki Maud Lilly, która mieszka w ponurej rezydencji wuja dziwaka, i skłonić ją do poślubienia Riversa.

W starym dworze

Susan przyjeżdża do rezydencji Briar, podupadłego, ponurego domu. Mimo braku doświadczenia zdobywa sympatię panny Maud, dotąd przebywającej jedynie w towarzystwie służby i wuja, który wykorzystywał ją jako lektorkę i sekretarkę. Tylko służba wyczuwa, że z „nową” jest coś nie tak, ale bystrej Sue udaje się zatrzeć niedobre pierwsze wrażenie. Maud, znudzona i samotna, wydaje się Sue łatwą ofiarą. Dziewczyna powoli wdraża się w obowiązki, obserwuje – choć nie wie, że sama też jest obserwowana, i zaczyna delikatnie manipulować swą panią – choć nie wie, że i nią ktoś manipuluje. Pozornie wygląda na to, że wszystko idzie po myśli spiskowców i plan zostanie zrealizowany bez przeszkód… Gdy jednak Maud i Susan zbliżą się do siebie, służąca odkryje, że ma coraz większe opory wobec pomysłu oszukania swej pani. Czy więc wszyscy ostatecznie odegrają te role, które według Susan powinni? A może mamy do czynienia z planem wewnątrz planu w planie? Kolejne wydarzenia zaskoczą nie tylko bohaterkę, ale i czytelników.

Im dalej w las, tym gorzej

„Złodziejka” to sprawnie, jak to u Waters, napisana powieść mocno zakorzeniona w XIX-wiecznej tradycji, wręcz czerpiąca z niej garściami. Pierwsze dwie części książki, rozgrywające się w Briar, w których poznajemy wydarzenia najpierw z punktu widzenia Susan, a potem Maud, są znakomite i wielce obiecujące, a końcowy zwrot akcji jest rzeczywiście zaskakujący. Mamy tu atmosferę ponurego wiktoriańskiego dworzyszcza, gdzie dzieje się coś niepokojącego i gdzie czają się rozmaite sekrety, obserwujemy narodziny pogłębiającej się więzi między młodą panną a jej równie młodą służącą i otrzymujemy ciekawe portrety dziewcząt. Kolejna część też jest niezła, choć w opisach szpitala psychiatrycznego Waters wykorzystuje wszystkie stereotypowe elementy, nieco zatracając finezję (i z pewnością opisując azyl dla chorych umysłowo dużo pobieżniej niż więzienie kobiece w „Niebanalnej więzi”). Końcowa część, gdzie dochodzi do wyjawienia kolejnych tajemnic i losy bohaterek ponownie się wywracają do góry nogami, zrobiła na mnie najmniejsze wrażenie; gdzieś się zapodział klimat, a pozostało przykre wrażenie, że autorka pospiesznie odfajkowuje obowiązkowe elementy Dickensowskiej powieści: zamienione niemowlęta, zapieczętowane listy z rodzinnymi sekretami, matki poświęcające się dla szczęścia swoich dzieci, perwersyjni wujowie czy wreszcie sądowe procesy i więzienia dla kobiet. Zmęczyła mnie ta końcówka. Odnosiłem wrażenie, że pisarka za dużo czerpie, a za mało daje od siebie, za mało te motywy przetwarza, a za bardzo odtwarza. Być może znajdą się amatorzy szybkiego tempa i licznych zwrotów akcji w finale, ze sporą dawką melodramatyzmu, ale ja do nich nie należę. Początek „Złodziejki” obiecywał bardzo wiele i podsycił moje oczekiwania, końcówka natomiast rozczarowała. To wciąż jest dobra powieść, ale Sarah Waters zdecydowanie stać na więcej.

Sarah Waters, Złodziejka, tłum. Magdalena Moltzan-Małkowska, Prószyński i S-ka 2015.

Podobne pozycje:

Pod osłoną nocy

Sarah Waters

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

6 thoughts on “Plan wewnątrz planu w planie (Sarah Waters, „Złodziejka”)”

  1. Bazyl pisze:
    24 czerwca 2019 o 09:34

    Czytałem tylko „Za ścianą”. Waters jest naprawdę niezłą rzemieślniczką i choć historia homoseksualnego romansu mnie nie porwała, tak już opowieść o podupadłej przez I WŚ rodzinie, w której zabrakło mężczyzn, już tak. Zbrodnia i jej konsekwencje też nieźle opisane. Może to nie Dostojewski, ale … :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      24 czerwca 2019 o 09:58

      Do „Za ścianą” też dojdę, jeszcze ze trzy lata, bo ywpada mi jedna Waters rocznie :) Ta pierwsza wojna zachęca, bo dotąd tylko wiktorianie i wiktorianie.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        26 czerwca 2019 o 15:18

        Wydawało mi się, że Waters była swego czasu wielce poczytną autorką, a tu taka cisza :P

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          26 czerwca 2019 o 17:24

          Słowo-klucz „była”, dziś jest zakurzona i zapomniana, w końcu kto czyta książki sprzed trzech lat?

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  2. Qbuś pożera książki pisze:
    27 czerwca 2019 o 09:44

    Nie wiem sam czemu, ale rozbawiło mnie, że pani Waters ma bohaterka, który zwie się Rivers. W dodatku Dick ;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      27 czerwca 2019 o 10:08

      Podejrzewam, że pani Waters nie zrobiła tego przypadkiem. Szczególnie Dicka :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d