Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Salon z reglamentowanym dostępem (Małgorzata Szpakowska, „»Wiadomości Literackie« prawie dla wszystkich”)

Posted on 30 października 201912 listopada 2019 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Na ich łamach Słonimski drukował swoje miażdżące recenzje teatralne, a Boy prowadził kampanie obyczajowe. Tu po raz pierwszy ukazała się „Lokomotywa” Tuwima, tu debiutował Bruno Schulz, a Irena Krzywicka zamieszczała reportaże z procesu Gorgonowej. Redagowane przez Mieczysława Grydzewskiego „Wiadomości Literackie” stały się jednak nie tylko trybuną propagowania literatury i sztuki, ale też chciały mieć swój wkład w budowę nowoczesnego społeczeństwa, wolnego od antysemityzmu czy bogoojczyźnianych miazmatów.

Pismo i ludzie

Pierwszy numer „Wiadomości Literackich” ukazał się 6 stycznia 1924 roku, ostatni zaś z datą 3 września 1939 roku. Założycielem i redaktorem pisma był Mieczysław Grydzewski, którego talent redaktorski przeszedł do legendy (miał ponoć mawiać, że „słup telegraficzny jest to dobrze zredagowana sosna”), a osobowość, poglądy i fobie decydowały o profilu tygodnika. To on decydował, co i kiedy się ukaże, on wybierał tematy, współpracowników i umiał przyciągać czytelników, choćby organizując liczne konkursy i plebiscyty, a także reklamodawców. Nakład „Wiadomości” ustabilizował się na poziomie 13–15 tysięcy egzemplarzy. Grydzewski był przyjacielem skamandrytów, nic więc dziwnego, że łamy „Wiadomości” były dla nich otwarte, co więcej, panowała opinia, że to oni (głównie Antoni Słonimski i Julian Tuwim) nadają ton pismu i są, wraz z Tadeuszem Boyem-Żeleńskim, jego filarami, mimo iż sami zainteresowani ostro się od takiego poglądu odcinali. Małgorzata Szpakowska analizuje publikacje tych trzech „filarów” i wskazuje, że jakkolwiek wszyscy byli niezwykle wyraziści i wpisywali się w ogólną linię „Wiadomości” (choć trzeba tu wskazać, że pismo nigdy nie ogłosiło żadnej oficjalnej deklaracji ideowej czy artystycznej), to jednak pozostawali suwerenni w swych opiniach; często też te ich suwerenne opinie wywoływały gwałtowne ataki i na nich samych, i na tygodnik.

Trybuna modernizacji

„Wiadomości Literackie” miały ambicje obejmowania szerokiego spektrum zagadnień i poszerzania horyzontów swoich czytelników, zdecydowanie opowiadając się za procesami modernizacji i państwa, i społeczeństwa. W pierwszym numerze wyliczano „upowszechnianie książki polskiej, teatru, kina, muzyki, plastyki. Zapowiedziano wywiady z artystami, druk fragmentów tekstów literackich przed ich wydaniem, artykuły polemiczne”. Do tego dodajmy też popularyzację nauki, kształtowanie poglądów na historię Polski, jak również niezwykle ostrą walkę z antysemityzmem. Tygodnik obserwował też bacznie sytuację w kraju, publikując liczne reportaże (i „Kroniki tygodniowe” Słonimskiego). Irena Krzywicka specjalizowała się w reportażu sądowym (ona sprawozdawała obszernie z procesu Gorgonowej, z niezwykłą pasją i nie do końca bezstronnie), Wanda Melcer zgłębiała mroczne zaułki Warszawy i przedstawiała świat ortodoksyjnych Żydów, wreszcie Ksawery Pruszyński przesyłał reportaże o współczesnej Polsce, wskazując zarówno na pozytywy – intensywną rozbudowę, jak i negatywy – gwałtowne sprzeczności rozdzierające kraj. Do tych problemów redakcja zaliczała antysemityzm. Na łamach „Wiadomości” replikowano na publikacje narodowców, prowadzono też szeroko zakrojoną dyskusję o stosunkach polsko-żydowskich, która ostatecznie nie przyniosła żadnych rozstrzygnięć. Z całą mocą tylko potępiano wszelkie antyżydowskie wystąpienia. Dystansowano się również od tego, co uznawano za szkodliwe zaszłości historyczne: mesjanizmu, tradycji szlacheckiej, mitologizowania wojny, bogoojczyźnianej celebry, co jednak nie przeszkadzało w idealizowaniu walki Piłsudskiego o niepodległość Polski. Kulminacją prowadzonej przez tygodnik polityki historycznej była debata o miejscu pochówku ostatniego króla Polski Stanisława Augusta Poniatowskiego, a w istocie o jego roli w dziejach Polski.

Trybuna kulturalna

Oczywiście spory o historię i współczesność Polski nie dominowały w piśmie, które przed wszystkim prezentować chciało kulturę we wszystkich jej przejawach – od literatury aż po sport (chociaż marginalnie). „Wiadomości” pamiętane są przede wszystkim jako miejsce, gdzie publikowali najznamienitsi pisarze i poeci Dwudziestolecia, gdzie debiutowali Schulz czy Uniłowski, gdzie prezentowano najnowsze prądy literackie (Proust, Celine, literatura radziecka). Wiele miejsca zajmowały recenzje i przeglądy nowości, fragmenty dzieł i eseje o twórcach (Conrad). Rzecz jasna nie zapominano o innych dziedzinach: teatrze (jadowite recenzje Słonimskiego, który dla dowcipu gotów był na wiele, i bardziej umiarkowane opinie Boya), filmie (wyrzekania na kino popularne), muzyce (teksty Iwaszkiewicza, Szymanowskiego, zachwyty nad jazzem) czy plastyce (recenzje Józefa Czapskiego). Rzadko pisywano o prądach filozoficznych czy nowych nurtach w chrześcijaństwie, popularyzowano świeże odkrycia naukowe, Jan Brzechwa udzielał porad z zakresu prawa autorskiego. Czytelnikom zapewniano też rozrywki umysłowe: zadania matematyczne i logiczne.

Samozwańcza elita

Twórcami i współpracownikami „Wiadomości” byli ludzie urodzeni u schyłku XIX wieku, wychowani w poczuciu odpowiedzialności za kraj, którzy (jak choćby skamandryci) otrzymali historyczną szansę dzierżenia rządu dusz w nowym państwie. Jadowicie ten elitaryzm wypominał kręgowi tygodnika urodzony już w XX wieku Gombrowicz: „kramik Grydzewskiego rządził się osobistymi sympatiami i antypatiami” i nie było w nim miejsca dla tych, którzy nie chcieli „bić czołem przed Boyem”. Dostęp do elitarnego salonu był reglamentowany dla ludzi spoza zamkniętego środowiska. „Krąg »Wiadomości« był to rodzaj samozwańczej elity, która próbowała narzucić innym własną miarę i która własne wyobrażenia o społeczeństwie i sztuce traktowała jako uniwersalne”. Nic dziwnego, że poglądy te napotykały na opór: młodszych twórców, wyłączonych z wpływowego kręgu, i zwolenników narodowej tradycji. Prawdziwa konkurencja dla „Wiadomości” pojawiła się jednak dopiero w 1935 roku w postaci pisma „Prosto z mostu”; wcześniej środowisko orbitujące wokół tygodnika Grydzewskiego faktycznie stanowiło najważniejszą trybunę dyskusji i o świecie współczesnym, i o kulturze, starając się docierać do czytelników dzięki zróżnicowanej ofercie.

Dzieło wzorcowe

Książka Małgorzaty Szpakowskiej to rzadki przypadek połączenia naukowej rzetelności z błyskotliwością. Autorka wszechstronnie analizuje wszystkie aspekty historii „Wiadomości Literackich”: od kwestii nakładu i sposobu łamania tygodnika po toczące się na jego łamach dyskusje i ich wpływ na ówczesną opinię publiczną. Czyni to w sposób niezwykle przejrzysty; konstrukcja książki jest wzorowa. Jest też doskonale napisana: Szpakowska posługuje się językiem precyzyjnym i jasnym, celne analizy poszczególnych kwestii są z umiarem ubarwiane cytatami. Badaczka nie idealizuje „Wiadomości”. Dostrzega słabości, wskazuje, że w pogoni za czytelnikiem zatracały niekiedy wyrazistość, że zbytnio zamykały się we własnym kręgu i za rzadko dopuszczały ludzi nowych, pławiąc się w samozadowoleniu i poczuciu wyższości. Przy tym wszystkim położyły jednak niepodważalne zasługi dla popularyzacji kultury i wskazywania (oraz zwalczania) niepokojących zjawisk społecznych. Na tle coraz liczniejszych publikacji przedstawiających Drugą Rzeczpospolitą poprzez barwne anegdotki i sensacyjki zaczerpnięte z drugiej ręki książka Małgorzaty Szpakowskiej jest ożywczym źródłem rzetelnej wiedzy o ówczesnej Polsce, jej społeczeństwie i kulturze.

Małgorzata Szpakowska, „Wiadomości Literackie” prawie dla wszystkich, W.A.B. 2012.

12 thoughts on “Salon z reglamentowanym dostępem (Małgorzata Szpakowska, „»Wiadomości Literackie« prawie dla wszystkich”)”

  1. Bazyl pisze:
    30 października 2019 o 14:45

    Z wadami czy bez, wskaż choć jeden dzisiejszy periodyk, który choć zbliża się poziomem do Wiadomości? Może i było to KWA, ale za to jakie zdolne :D

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      30 października 2019 o 14:49

      O, święte słowa. Poziomem to pewnie nic potem się nie zbliżało, a teraz to już w ogóle. Pytanie, czy to KWA miało jakiś realny wpływ na społeczeństwo, ale to kwestia raczej trudna do zbadania teraz.

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        30 października 2019 o 14:53

        Czy miało, czy nie miało, był sens czytać prasę. Kilkanaście tysięcy abonentów, to jak na tamte czasy chyba nie w kij dmuchał, nawet jeśli połowę stanowili aspirujący do miana inteligentów i kupujący tylko dla szpanu :P

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          30 października 2019 o 17:58

          Pewnie ten nakład to był drobiazg przy sprzedaży Ilustrowanego Kuriera Codziennego, ale faktycznie, w swoim segmencie się liczyło :)

          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            31 października 2019 o 09:10

            Pobieżny risercz wykazuje, że Kurier to Wiadomości x ~10, ale cóż się dziwić. Strona Pudelka też dziś pewnie generuje więcej klików niż, dajmy na to, strona Instytutu Książki :P Ważne, że było miejsce, które skupiało część ówczesnej inteligencji i nawet jeśli można mówić o hermetyczności towarzystwa, to coś się działo. Jesteś w stanie wskazać obecnie podobną inicjatywę?

            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              31 października 2019 o 09:42

              Wszystko się zgadza. Dziś nie ma na co liczyć, jakieś nisze tylko zostały.

              Odpowiedz
  2. czytankianki pisze:
    5 listopada 2019 o 14:08

    Czytam i wzdycham, bo chciałoby się poczytać podobne Wiadomości dzisiaj, najlepiej w wersji papierowej. Niby jest internet i informacje na wyciągnięcie ręki, ale fachowość tychże często jest wątpliwa. Ostatnio np. zastanawiałam się, jak można publikować teksty o literaturze i pisać „było by”, a kilka linijek niżej „byłoby”. Taaa…
    Przekornie napiszę, że chyba książki Szpakowskiej nie przeczytam, żeby sobie nie robić smaku na podobne do WL pisma.;)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      5 listopada 2019 o 14:17

      O poziomie pisania o kulturze faktycznie nie ma się co wypowiadać, albo kiepsko z błędami, albo hermetycznie-uniwersytecko :( WL powinny być zdigitalizowane, w razie nagłej chętki można sięgnąć po wybrany numer. Chociaż nie wszystkie były dobre i równe :P

      Odpowiedz
      1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
        5 listopada 2019 o 14:19

        Są zdigitalizowane (http://mbc.malopolska.pl/publication/33329) i nawet sprawnie się z nich korzysta.

        Odpowiedz
  3. qbuspozera pisze:
    5 listopada 2019 o 15:35

    Ha, ciekawe, ile powieści zaczynało niczym ta sosna :D

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      5 listopada 2019 o 16:47

      Zapewne całe mnóstwo :)

      Odpowiedz
  4. Pingback: Dziewiąte! – Zacofany w lekturze

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. 
Przekład Tomasz Bieroń
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. Przekład Tomasz Bieroń
1 miesiąc ago
View on Instagram |
1/5
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
3/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
3 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT