Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Geniusze i plagi (Krystyna Boglar „Stonoga”, Janina Wieczerska „Plaga osiedla i inne opowiadania”)

Posted on 11 listopada 2019 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Stonoga Plaga osiedla

Na czytelnicze kryzysy nie ma to jak peerelowskie młodzieżówki. Nie dość, że zapewniają powrót do czasów mniej więcej beztroskiej młodości, to jeszcze czytane po latach dostarczają interesujących obserwacji społeczno-obyczajowych. Zabezpieczyłem sobie więc sporą porcję bestsellerów sprzed lat, licząc, że pomogą przetrwać jesienne przesilenie, i już dwa pierwsze spełniły pokładane w nich nadzieje.

Stonoga z impetem

Stonoga ma trzynaście lat, jest świetna z polskiego i w biegach na setkę, dzięki czemu może należeć do szkolnej paczki „gniewnych geniuszy”, wybitnych, choć mocno zapatrzonych w siebie (i niekiedy irytujących) zdolniachów. Dziewczyna też jest skupiona raczej na sobie, szczególnie że zakochała się w Mirku Stolarku i głównie on ją absorbuje. Przestaje się dogadywać z najlepszą przyjaciółką i nie dostrzega, że w domu źle się dzieje. Ponieważ ojciec dziewczynki przebywa na kontrakcie w Libii, wszystkie codzienne problemy spadają na matkę, która nie może liczyć na pomoc córki. Z uczuciowego rozkojarzenia wybija Stonogę dopiero aresztowanie ojca jednej z „geniuszek”. Do tego kilka osobistych niepowodzeń i w bohaterce budzą się uśpione wcześniej pozytywne cechy. Przemiana jest mocno burzliwa i Stonoga swoją impulsywnością mogłaby napytać sobie biedy, gdyby nie pomoc życzliwych dorosłych (jest ich całkiem sporo, od sąsiadki po naczelnika więzienia; trochę może zresztą autorka przesadziła z idealizowaniem dorosłych, szczególnie nauczycieli). Krystyna Boglar stworzyła bardzo przekonujący portret dojrzewającej dziewczynki i jej kolegów, stopniowego uwrażliwiania na innych i ich problemy, dostrzegania spraw wykraczających poza własny pokój czy dom. Pierwsze zauroczenie chłopakiem, pierwsze porażki, pierwsze zetknięcie się z cudzymi kłopotami przyspieszają kształtowanie charakteru bohaterki, która ostatecznie zdaje trudny egzamin z samodzielności. Co prawda ja bym dał Stonodze nieco więcej lat niż wspomniane w książce trzynaście (czy nawet czternaście, bo jest mowa o siódmej klasie), ale nie zamierzam z tego robić kwestii, może za mało wiem o nastoletnich geniuszach. Całość wciąż nieźle się czyta, mimo lekkiego naciągania rzeczywistości tu i ówdzie oraz delikatnego dydaktycznego smrodku.

Ucieczka przed blokowiskiem i inne historie

Zbiorek opowiadań Janiny Wieczerskiej dedykowany jest Ferencowi Molnarowi i motywy z „Chłopców z Placu Broni” widać bardzo wyraźnie w tytułowej „Pladze osiedla”. Grupa dzieciaków z nowych bloków nie bardzo ma się gdzie podziać: w mieszkaniach ciasno, na klatkach schodowych nie wolno, przed blokami klepisko i resztki materiałów budowlanych. Odkrycie zapomnianego składowiska wyciętych podczas budowy drzew jest dla nich prawdziwym uśmiechem losu. Nie tylko zyskują wspaniałe miejsce do zabawy, ale przy okazji zmieniają się w prawdziwą, solidarną paczkę przyjaciół, bez względu na wiek i płeć („uciekają przed blokowiskiem”, jak to ujmuje ojciec jednego z chłopców, nie dają się wszechobecnej szarzyźnie i marazmowi, potrafią zrobić coś dla siebie i innych). Podobnie jak Boka i Nemeczek muszą też stoczyć bój o swoje miejsce na ziemi. Mogą wygrać z silniejszymi fizycznie dzięki swojej dobrej organizacji, ale czy potrafią wygrać z ludzką podłością? Boka jest też inspiracją dla Adama z opowiadania „Prezydent Janusz Bosak”, który na wzór przywódcy chłopców z Placu Broni wymyśla sobie własnego bohatera do naśladowania i dzięki temu odkrywa u siebie ukryte wcześniej zdolności przywódcze, organizacyjne i odwagę, by przeciwstawić się szkolnym łobuzom. Z pozostałych tekstów dwa („Ni to, ni owo” i „Bywa i zła pogoda”) dotyczą pierwszych fascynacji uczuciowych i wzbogacone są scenkami rodzinnymi i wahaniami w kwestii wyboru przyszłego zawodu. Ciekawsza i mniej oczywista jest „Ta stara piła”: w 1980 roku bananowy młodzieniec nadrabia zaległości z polskiego, biorąc korepetycje u oschłej i ostrej nauczycielki. W tle rozgrywają się wydarzenia na Wybrzeżu, które raczej nie robią na chłopaku wrażenia; on, podobnie jak jego rodzice, chce jedynie wygodnie ustawić się w życiu. Wieczerska swobodnie tworzy zróżnicowane portrety dziewcząt i chłopców w różnym wieku, wiarygodne pod względem psychologicznym, i nie bawi się w moralizowanie. Poza tym nasyca swoje opowiadania (szczególnie „Plagę osiedla”) smakowitymi realiami – można jedynie kiwać głową: tak było!

Krystyna Boglar, Stonoga, Krajowa Agencja Wydawnicza 1984.

Janina Wieczerska, Plaga osiedla i inne opowiadania, ilustr. Barbara Mudryk, Młodzieżowa Agencja Wydawnicza 1987.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

24 thoughts on “Geniusze i plagi (Krystyna Boglar „Stonoga”, Janina Wieczerska „Plaga osiedla i inne opowiadania”)”

  1. Agnieszka_azj pisze:
    11 listopada 2019 o 11:03

    Opowiadanie „Prezydent Janusz Bosak” było drukowane w odcinkach na ostatniej stronie „Świata młodych”. Na górze był komiks, a na dole kolejna część, którą można było wyciąć i zrobić sobie książkę. Nie pamiętam, co jeszcze tam było drukowane w czasie, kiedy czytałam to pismo, ale ten tytuł zapamiętałam. I część intrygi z wymyśleniem książki na potrzeby wypracowania w szkole – tak było ?
    Ostatnio na półce wymiany książek w bibliotece znalazłam „Lekcję dzielenia” Wieczerskiej – tu dla odmiany dobrze pamiętałam akcję, tylko nie wiedziałam, co to była za książka :-)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      11 listopada 2019 o 11:11

      Tak, bohater „Prezydenta” wymyślił książkę na potrzeby wypracowania. Nie pamiętam powieści w odcinkach w Świecie Młodych, za to wycinałem i zszywałem sobie komiksy. Powieści w odcinkach szły w Płomyku, np. Opium w rosole. Wieczerską znam słabo, mam jej ponoć najlepszą rzecz, Zawsze jakieś jutro, o powojennym Wrocławiu.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Agnieszka_azj pisze:
    11 listopada 2019 o 13:33

    Były powieści w odcinkach – pod komiksami, dwustronnie. „Opium w rosole” z „Płomyka” też miałam, ale było to już w czasach studenckich, kiedy nie czytałam go regularnie i zorientowałam się dopiero w okolicach 40 strony. O tym, co się wydarzyło na początku (także w Operze) dowiedziałam się dopiero, jak wyszła książka. Gdzieś mi potem zginęła ta wersja z „Płomyka” i nie mogę sprawdzić, ale mam wrażenie, że był tam dialog Dmuchawca z Ewą Jedwabińską, który się w książce nie znalazł. Albo go sobie wymyśliłam.
    „Zawsze jakieś jutro” było świetne ! Podobno napisała też kontynuację, ale nie udało mi się na nią trafić.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      11 listopada 2019 o 14:42

      Mnie Opium nie interesowało, nie czytałem jeszcze wtedy Musierowicz :) A jeśli chodzi o Wieczerską, to bohaterowie Zawsze pojawiają się w jej wspomnieniach „Moja babcia, Niemcy i wojna”, ale też nie udało mi się tego na razie znaleźć.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. Bazyl pisze:
    12 listopada 2019 o 08:24

    A są jakieś współczesne pozycje, które dorównują kunsztem pióra i omawianych problemów tym sprzed lat. Znasz coś? :)
    PS. Boglar znam przynajmniej z nazwiska, a wydawało mi się, że pochłonąłem prawie całą młodzieżówkę z PRLu :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      12 listopada 2019 o 08:52

      Ponoć jakieś panie dostają nagrody za współczesne młodzieżówki obyczajowo-psychologiczne, ale nie śledzę. Szczygielski daje radę, skoro moje dzieci po kilka razy czytają.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        12 listopada 2019 o 09:07

        U mnie zastój i brak czasu na zgłębianie co we współczesnej lit. młodzieżowej piszczy. O powtórkach nawet nie wspominam. Ze Szczygielskim utknęliśmy na którymś tomie Czarownicy. Samodzielnej lektury i dążenia do niej, nie stwierdzam :(

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          12 listopada 2019 o 09:13

          Tak szowinistycznie napiszę, że ze względu na główną bohaterkę ta seria może bardziej leżeć dziewczynkom.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            12 listopada 2019 o 10:45

            A ja dodam, że moje młodsze chłopię nie różnicuje fajności bohaterów ze względu na płeć i mnie to bardzo cieszy, bo dobra książka powinna być dobra bez tej całej chłopackości czy dziewczyńskości i podchodzić każdemu. Ja tam wolę dziewczyny, bo w większości przypadków mają więcej rozumu i jaj niż ich męscy odpowiednicy :P Ale nie zaczynajmy tu wojenki genderowej, bo żaden z nas jej nie chce :D

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              12 listopada 2019 o 10:51

              To bardzo korzystny objaw :) Moja Młodsza pochłania Felixa, Neta i Nikę i kręci nosem nad chłopakami, w sumie słusznie, bo Nika ma więcej rozsądku od nich :D I nie, nie toczmy wojen genderowych, nie ma potrzeby.

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                12 listopada 2019 o 10:59

                Chyba ma po tatusiu, który często, gęsto gra w RPGi kobiecymi postaciami. No, chyba że w MMORPG, to wtedy facetami, bo jednak nie chcę nikogo narażać na zdziwko :P

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  12 listopada 2019 o 11:02

                  No ja nie gram, ale rozumiem zjawisko :) Chociaż w HMM grywałem kobiecymi postaciami.

                  Wczytywanie…
  4. qbuspozera pisze:
    15 listopada 2019 o 09:51

    Ale jak to dobra z polskiego i w biegach na setkę? Przecież to się organicznie wyklucza! Czegoż te pisarczyki nie wymyślą :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      15 listopada 2019 o 11:24

      Prawda? Ale powiem więcej, wszyscy ci szkolni geniusze byli nie tylko zdolni, ale i usportowieni. Kuriozum takie :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. koczowniczka pisze:
    17 listopada 2019 o 16:10

    Krystynę Boglar kojarzę tylko z jakiejś młodzieżówki o obozie letnim i nastoletnim homoseksualiście. Ale niestety nie mogę sobie przypomnieć tytułu.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      17 listopada 2019 o 16:16

      Matko kochana, chyba nic takiego nie wpadło mi nigdy w ręce.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. koczowniczka pisze:
    17 listopada 2019 o 16:33

    O, już sobie przypomniałam, która to była książka. To „Kolacja na Titanicu”. :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      17 listopada 2019 o 16:42

      Dzięki. Sprawdziłem, wygląda na późne i niezbyt wybitne dzieło autorki.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. mcagnes pisze:
    20 listopada 2019 o 00:44

    Ach,Wieczerska. Lubię za „Zawsze jakieś jutro”. Mmmm,,,,

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      20 listopada 2019 o 07:54

      Wszyscy lubią i znają, muszę nadrobić.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  8. Pingback: Nieprzystosowani i pozytywni(„W cieniu i w słońcu”, zbiór opowiadań) – Zacofany w lekturze
  9. Pingback: Nieprzystosowani i pozytywni („W cieniu i w słońcu”, zbiór opowiadań) – Zacofany w lekturze
  10. Pingback: Księgozbiory polskie, cz. 17: Na ziemiach włączonych do Rzeszy – Zacofany w lekturze
  11. Pingback: Zwyczajnie i toksycznie („Zobaczyć inaczej”. Wybór opowiadań) – Zacofany w lekturze

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d