Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Szaleństwa panny Rozalii (Anna Kamieńska, „Rozalka Olaboga”)

Posted on 27 grudnia 2019 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Rozalka Olaboga

„Rozalka Olaboga” nie była ulubioną lekturą mojego dzieciństwa. Zapamiętałem ją jako niecodzienną, nierówną i niepokojącą, ponieważ miałem wrażenie, że umyka mi coś ważnego, jakbym nie potrafił dostrzec czegoś, co autorka ukryła poza barwnymi epizodami przygodowymi, jakbym nie umiał przeniknąć melancholii spowijającej portrety bohaterów, dopasować opisywanego świata do znanej mi rzeczywistości.

Dzikuska?

Senne życie małego Boru przerywa odkrycie złóż rudy i budowa kopalni, ale związane z tym zamieszanie jest niczym w porównaniu do niespodziewanego przyjazdu Rozalki, córeczki miejscowej nauczycielki przyrody. Już wkrótce dziewczynka zna wszystkich w całej okolicy, a i ją znają wszyscy, jej kolejne przygody zaś kwituje nieodmiennie okrzyk „Rozalka! Olaboga!”. Matka załamuje ręce nad swoim „trudnym dzieckiem” – samowolnym, nierównym, impulsywnym, wręcz dzikim, podczas gdy my widzimy bystrą, spragnioną życia w każdym jego przejawie dziewczynkę, faktycznie odbiegającą od ideału grzecznej i ułożonej córeczki, ale za to obdarzoną dobrym sercem, poczuciem sprawiedliwości i wrażliwością na ludzką krzywdę. I to te cechy zwykle wpędzają Rozalkę w rozmaite kłopoty, jak wtedy gdy przygarnia „bezpańską” kozę, żeby wykarmić zaniedbane niemowlę, albo gdy staje w obronie kolegi, który ją uderzył. Na tle poukładanych bohaterek innych dziecięcych lektur Rozalka jawi się niczym polska Pippi Pończoszanka, niezależna i niekonwencjonalna.

„Rój niewidzialnych banieczek”

Rozalka, ze swoją wielką tęsknotą za ludźmi, potrafi odkryć coś interesującego w każdym: mrukliwym szewcu, starym lekarzu, w Jasiu Mazurku, Klimku „bajczarzu” i grubej Aurelii. Lgnie do wszystkich, a oni odpłacają jej wzajemnością. Dziewczynka „była jak chłonna na sprawy ludzkie bibuła” i jednocześnie jak katalizator: „Wszędzie gdzie się pojawiła, zaczynało się coś dziać”. Obdarzona bujną wyobraźnią, potrafiła dostrzec przygodę we wszystkim, w każdym epizodzie, w każdej chwili: „Kipiała, jakby otaczał ją rój niewidzialnych musujących banieczek, takich jak w szklance różowej oranżady”. Jednak nie tylko sposób przedstawiania tytułowej bohaterki wyróżnia książkę Anny Kamieńskiej, ale też sposób opisywania świata i ludzi. Jest tu co prawda masa przygód, biegania, wciskania się tam, gdzie nie wolno, ale też mnóstwo scen pełnych subtelnej poezji, melancholijnej mgiełki, czasem wręcz surrealistycznych – które to wrażenie podkreślają cudowne, delikatne rysunki Ewy Salamon: człowiek-nietoperz na dachu, czyli kowal owładnięty marzeniem o lataniu, czy kwiecisto-ptaszęcy salonik pani aptekarzowej, kruchy jak jego gospodyni. Wiele mówi się o szacunku do przyrody, roślin i zwierząt, o tym, że trzeba ją poznawać i doceniać, chronić i szanować. Obok świata natury istnieje równie fascynujący Rozalkę i jej przyjaciół świat kopalni, wielkiej budowy, nieodwołalnie zmieniającej życie miasteczka, wprowadzającej zamęt i rywalizację. Jednym z licznych osiągnięć dziewczynki będzie złagodzenie napięć i połączenie nowego ze starym.

Przeczucie tajemnicy

Powrót do książki Anny Kamieńskiej po kilku dziesięcioleciach potwierdził moje dziecięce przeczucie, że są w niej warstwy niedostępne ośmiolatkowi spragnionemu efektownych przygód, wymagające większej dojrzałości i wnikliwszej lektury. „Rozalka Olaboga” jest bowiem opowieścią na równi dla dzieci i dorosłych, pisaną pięknym językiem, pobudzającą wrażliwość; małym pozwala oswoić nie zawsze zrozumiały świat dorosłych, a dużym zajrzeć w duszę i myśli dzieci. Pewnie ciekawym doświadczeniem byłoby czytanie tej książki na głos razem z dzieckiem, wymiana wrażeń i pytań na gorąco, takie uzupełnianie czytelniczych perspektyw. Jeśli jednak przeczytacie „Rozalkę” sami, też nie będziecie żałować.

Anna Kamieńska, Rozalka Olaboga, ilustr. Ewa Salamon, Nasza Księgarnia 1968.

 

Udostępnij:

  • Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Share on Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Share on Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

35 thoughts on “Szaleństwa panny Rozalii (Anna Kamieńska, „Rozalka Olaboga”)”

  1. Bibliotecznie pisze:
    27 grudnia 2019 o 18:51

    Też lubię takie książeczki, np. dwie z moich ukochanych książek z dzieciństwa to Bułeczka i Słoneczko :) A ten tytuł kojarzy mi się z filmem.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      27 grudnia 2019 o 18:54

      Bułeczka jest w trochę innym klimacie. A na podstawie Rozalki był serial, chociaż o ile pamiętam, to niezbyt porywający.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Jo Ga pisze:
    29 grudnia 2019 o 09:50

    Trzeba też przyznać, że okładka mocno psychodeliczna i chyba (z tego co piszesz i ja wnioskuję) trochę współgra z nieoczywistą dla dziecka treścią ;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      29 grudnia 2019 o 10:11

      Obwoluta jest świetna i w połączeniu z ilustracjami wręcz tworzy ten nieoczywisty klimat; niby obrazki są realistyczne, a jednak nie do końca.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. małgosia pisze:
    29 grudnia 2019 o 19:09

    A mnie spodobały się ilustracje, taka delikatna kreska, troszkę niedopowiedziane, ale pozostawiające pole dla wyobraźni, choć samej pozycji nie poznałam jako dziecko.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      29 grudnia 2019 o 19:19

      Ilustracje są świetne i całkiem ich sporo, bardzo wspierają klimat tekstu.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. czytankianki pisze:
    30 grudnia 2019 o 11:18

    No proszę, u Ciebie też Kamieńska.;)
    Pamiętam, że do mnie ta książka nie trafiła, chociaż czytałam ją w wieku ok. 11 lat. Pewnie z powodów opisanych przez Ciebie.;) Ale po lekturze Notatnika Kamieńskiej jest już jakaś szansa, że chociaż przejrzę Rozalkę. Swoją drogą sam tytuł to już świetny pomysł.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      30 grudnia 2019 o 11:53

      A widziałem wpis o dzienniku, czytałem :) Mnie się wydawało, że byłem po prostu za maly na docenienie Rozalki, ale widzę, że nie tylko ja. Teoretycznie 11 lat powinno wystarczyć, bohaterka tyle miała. A tytuł faktycznie zwraca uwagę :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        30 grudnia 2019 o 14:41

        Same koincydencje. Ja akurat czytam „Ilustratorów…” i jak raz zatrzymałem się przy pani Salamon :)
        Nie znam samej książki, ale tytuł jest tak rozpoznawalny, że gdyby nie chwila zastanowienia i przeczytanie Twojej notki, w ciemno strzelałbym, że czytałem :) A samo imię chyba już na wieki wieków zespoliło się ze zdrowaśkami :P

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          30 grudnia 2019 o 15:41

          Tutejsza Rozalka to okaz zdrowia i wierzy w medycynę, nie w zdrowaśki :) A „Ilustratorami” proszę tu nie kłuć ubogich blogerów w oczy :P

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            31 grudnia 2019 o 13:04

            Przecież wiesz, że to dzieciomtkom kupiłech :P

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              31 grudnia 2019 o 13:14

              Jasne jasne. A przeczytały już z zapartym tchem albo wołają co wieczór „Tatulu, a poczytajcie nam o ilustratorach”?

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                31 grudnia 2019 o 13:23

                Niby nie, ale czy to mój problem? :P

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  31 grudnia 2019 o 13:24

                  Niby nie Twój, ale nie zasłaniaj się dzieciomtkami :P

                  Wczytywanie…
                2. Bazyl pisze:
                  31 grudnia 2019 o 13:26

                  „Jej wysokość torebkę” też mi będziesz wypominał? A może Kitkowi do snu poczytam, bo to fanka jest? A! :)

                  Wczytywanie…
                3. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  31 grudnia 2019 o 13:27

                  Się w ogóle dziwię, że czytasz o torebkach, ale nie oceniam, szanuję.

                  Wczytywanie…
  5. Bazyl pisze:
    31 grudnia 2019 o 13:30

    Wolę czytać niż jeździć za kupnem, doradzając. Może się podszkolę, to mi będzie łatwiej? Póki co, leży karnie na nocnym stoliczki, nieruszona :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      31 grudnia 2019 o 13:33

      Ja to bym jednak trzymał rękę na pulsie, bo wiesz, różne Luis Vuittony to droga impreza jest :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        31 grudnia 2019 o 13:39

        Zapiszę się do bractwa rycerskiego i będę chadzał w płytówce do Lidla po łiczeny :P Po taniości :D

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          31 grudnia 2019 o 13:40

          Nie wiem, czy łiczeny wystarczą :P Będziesz z mieczem dwuręcznym napadał na salony Vuitona :D

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            31 grudnia 2019 o 13:53

            I kopertówki Coco dobywał, kopie krusząc o szklane salonów witryny :D

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              31 grudnia 2019 o 13:54

              Eposy będą o Tobie pisać! Trzynastozgłoskowcem!

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. czytankianki pisze:
                31 grudnia 2019 o 18:45

                O jakiej fajnej książce tu panowie rozmawiają! i ja o niej nie wiem? Aż chciałoby się popędzić do księgarni i chociaż przejrzeć.;) Czy w niej padają nazwy projektantów?

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  31 grudnia 2019 o 19:26

                  O tej: https://www.wydawnictwodwiesiostry.pl/katalog/prod-jej_wysokosc_torebka.html Niestety znam tylko z obrazków, więc nie wiem, czy jest o projektantach.

                  Wczytywanie…
                2. czytankianki pisze:
                  1 stycznia 2020 o 14:27

                  No tak, książka dla dzieci, więc pewnie nie ma potrzeby zahaczania o znanych projektantów. Swoją drogą temat fascynujący.;)

                  Wczytywanie…
                3. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  1 stycznia 2020 o 14:31

                  Chyba że wydawca ma deal z jakąś marką, ale nie podejrzewam :P

                  Wczytywanie…
  6. mcagnes pisze:
    31 grudnia 2019 o 23:01

    Ech, a mi tam coś mocno z ilustracjami nie gra.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      1 stycznia 2020 o 11:37

      Ale coś konkretnie czy takie luźne wrażenie?

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. czytankianki pisze:
    2 stycznia 2020 o 15:46

    W przypadku tego akurat wydawnictwa też nie podejrzewałabym żadnego dealu.;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. Bazyl pisze:
      3 stycznia 2020 o 12:46

      Być może w ten weekend rozwieję wszelkie wątpliwości :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
        3 stycznia 2020 o 13:11

        Ohoho!

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
  8. KarynaKruk pisze:
    23 czerwca 2020 o 19:14

    Okładka Rozalki trochę w klimacie obrazów Marca Chagalla ;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      23 czerwca 2020 o 20:09

      Coś w tym jest, sama powieść też trochę taka surrealistyczna.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  9. Dorota pisze:
    17 września 2022 o 08:34

    A ja mieszkam w Ciężkowicach od 2016 roku i dowiedziałam się, że w miasteczku kręcono kiedyś film. Film „Rozalka Olaboga” powstał właśnie w Cieżkowicach. I podsumowując krótko, niewiele sie zmieniło w tym miasteczku oraz okolicznych wsiach, oczywiście chodzi mi o mentalność i życie. To co jest ukrytą prawdą w książce jest też częścią takich małych społeczności oddalonych od wielkich aglomeracji. to się dalej dzieje, zmieniły się przyżądy, narzędzia, z których korzystamy. Mentalność nie podlega rewolucji a ewolucji, która trwa wieki.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      17 września 2022 o 11:10

      Taki jest urok (albo przekleństwo) małych miasteczek.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
1/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
2 miesiące ago
View on Instagram |
3/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d