Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Nieprzystosowani i pozytywni („W cieniu i w słońcu”, zbiór opowiadań)

Posted on 18 stycznia 202026 stycznia 2020 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

w cieniu i w słońcu

Kupiony przez pomyłkę zbiór opowiadań dla młodzieży sprzed ponad czterdziestu lat okazał się nie tylko jedną z najciekawszych tego rodzaju antologii, jakie znam, ale i jedną z najlepszych lektur ubiegłego roku. Przede wszystkim dlatego, że wiele miejsca poświęcono w niej dziewczętom i chłopcom odstającym od wzorca pozytywnej młodych ludzi, którzy dobrze się uczą, a po lekcjach pracują społecznie i kleją modele samolotów. Niepełnosprawni i nieprzystosowani rzadko pojawiają się w PRL-owskiej literaturze młodzieżowej, a jeśli już, to – mam wrażenie – głównie po to, by ci „pozytywni” mogli się wykazać wrażliwością i społecznym zaangażowaniem.

Ci inni

Równo połowa z dziesięciu opowiadań dotyka w mniejszym lub większym stopniu problemu „odstawania” od rówieśników, czy to z powodu fizycznej niepełnosprawności, czy też z powodu odmienności psychicznej, która nie pozwala gładko wpasować się w sztywne ramy szkolne i tym samym skazuje młodego człowieka na stałe konflikty i niezrozumienie. Katarzyna Witwicka („Buraki na świąteczną ćwikłę”) opowiada o Marzenie, która w wypadku samochodowym straciła nogę i po długim pobycie w szpitalu i ośrodku rehabilitacyjnym wraca do domu, do szkolnych znajomych, kolegi, na którym jej zależy. Dziewczyna odwleka powrót do domu, gdyż boi się, jak sobie poradzi, jak przyjmą ją znajomi, chociaż tak naprawdę chodzi o przełamanie własnych oporów i niepewności, przekonanie siebie i nadopiekuńczej matki, że będzie mogła normalnie funkcjonować. Również Michał z „Gdzie jest twoje miejsce” (autor, Jerzy Szczygieł, sam notabene był niewidomy) uległ wypadkowi i stracił wzrok, jest jednak w sytuacji odwrotnej niż Marzena: ma pewność, że będzie mógł funkcjonować jak wcześniej, ale jego pewność siebie zostaje podkopana przez nielojalność kolegów i nowo poznanej dziewczyny. Krystyna Siesicka („Słoneczny pogodny ranek”) pokazała, jak choroba psychiczna matki stygmatyzuje jej syna i jak łatwo taką informację wykorzystać, by wywołać niechęć otoczenia. Marek i Antoni rywalizują o uczucie Igi, a Antoni cynicznie szermuje chorobą matki Marka, by pognębić przeciwnika. Autorka opisuję sytuację z dwóch punktów widzenia, wskazując, jak pochopne mogą być nasze sądy, gdy nie znamy wszystkich aspektów sprawy. Ciekawa pod względem literackim jest „Sprawa Marcina” Klementyny Sołonowicz-Olbrychskiej: wychowawca klasy próbuje wyjaśnić okoliczności i przyczyny pobicia jednego z uczniów przez kolegę, zbiera więc zeznania, które z różnych stron naświetlają bójkę i postać „sprawcy”, Marcina, chłopaka z patologicznego domu, bitego przez ojca pijaka, klasowego outsidera z problemami w nauce. Smutny to tekst z wielu powodów: Marcin nie może liczyć na żadną pomoc ze strony szkoły (o diagnozie psychologicznej nie wspominając, to nie te czasy), koledzy, mimo iż w zasadzie mu życzliwi, nie mają ochoty, żeby się z nim bliżej zaprzyjaźniać i lepiej poznawać, aż w końcu jest, jak się wydaje, za późno, by niezrozumiany chłopak mógł przełamać swoje lęki. Zdecydowanie najlepsza z opowiadań o „tych innych” (i w ogóle najlepsza w całej antologii) jest „Szczenięca miłość” Janiny B. Górkiewiczowej. Jasiek wskutek wypadku ma uszkodzone palce, co pod znakiem zapytania stawia jego przyszłość – chłopak uczył się ślusarki. Po powrocie ze szpitala zmienił się, zaczął czuć się obco w zatłoczonym, hałaśliwym domu. Autorka stworzyła przejmujący i wnikliwy portret wiejskiego chłopaka, dla którego utrata fizycznej sprawności oznacza spadek na pozycję niepełnowartościowego członka rodziny, niezdolnego do pracy, wsparcia rodziców w prowadzeniu gospodarstwa. Jasiek był blisko związany z matką i chciał jej zrekompensować zawód sprawiony przez starszych braci, którzy porzucili wieś, ale też zaczynał się tam czuć nie na miejscu i to mu ciążyło.

Ci normalni

Resztę tomu wypełniają opowiadania o „zwyklejszych” problemach nastolatków. Wojtek z „Kataru po burzy” Ewy Nowackiej, nieśmiały, niepewny siebie, próbuje zbliżyć się do Joaśki, w której, jak mu się wydaje, jest zakochany. „Izolda czy Małgośka” Stanisława Załuskiego to dość banalna historia Jacka, który chce zaimponować koledze wymyślonymi opowieściami o swojej dziewczynie i wpada we własne sidła, gdy musi ją przedstawić Markowi. Narzekałem przy okazji „Nie ma ceny na miód akacjowy” na irytujące dialogi młodych ludzi i ten sam styl znalazłem u Załuskiego; znowu pytanie, czy młodzież faktycznie tak rozmawiała, czy autorzy w wieku średnim chcieli pozować na nowoczesnych i błyskotliwych. „Możesz iść” Krystyny Siesickiej to historia Stasia, który ucieka z domu, by w górach spotkać się z dziewczyną. Pracowniczka schroniska każe mu się zastanowić, czy aby wybranka jest warta, by dla niej zranić matkę i zawieść jej zaufanie. Całkiem to niezłe, chociaż dość pobieżne, a dorosła bohaterka, mimo iż pozuje na kumpelkę, ostatecznie w mało subtelny sposób wypuszcza kłąb moralizatorskiego smrodku. Co prawda ma rację, ale robi to niezbyt przyjemne wrażenie. Bliżej nieznany mi Mieczysław Siemieński zaczyna w tonie sensacyjnym: oto patrol pograniczników zatrzymuje chłopaka, który próbuje nielegalnie przedostać się do Niemiec. Przesłuchiwany przez surowego majora Bielskiego Michał opowiada, że chciał spotkać się z ojcem, który pracuje za granicą, i dowiedzieć się, czy jest „pełnym sierotą”, czy też może rodzic planuje powrót do syna. Żołnierze wraz ze swym dowódcą otaczają chłopca opieką, a Bielski obiecuje mu, że odnajdzie jego ojca. Najsłabszy, bo okropnie tendencyjny, jest „Jeden dzień z Mistrzem” Barbary Iwanowskiej i Z. Chomicza (w całym tomie wszyscy autorzy mają podawany jedynie inicjał imienia), paszkwil na muzyków bigbitowych, nader wyraźnie wykorzystujący postać Czesława Niemena. Młodociany wielbiciel Mistrza z małego miasteczka sprowadza ulubionego muzyka na koncert dla uświetnienia uroczystości ku czci Wieszcza, którego teksty artysta znakomicie interpretuje. Poznany przy okazji idol odbiega od uduchowionego, subtelnego wyobrażenia: jest hałaśliwy, cyniczny, nie stroni od alkoholu i wcale nie żywi szacunku do Wieszcza. Naiwny bohater jest zdruzgotany zderzeniem z rzeczywistością.

Z wiarą w czytelnika

Młodzieżowa literatura czasów PRL-u stała opowiadaniami: drukował je, o ile pamiętam, „Płomyk”, ukazywały się w postaci oddzielnych książeczek (seria „Ważne sprawy dziewcząt i chłopców” doczekała się nawet artykułu na swój temat), a później przedrukowywano je w tomach autorskich (choćby opisywana tu niedawno „Plaga osiedla” Janiny Wieczerskiej) i zbiorowych antologiach („Życzę ci dobrej drogi”). „W cieniu i w słońcu” jest tomem bardzo równym i interesującym; szczególnie wyróżniają się „Szczenięca miłość” Górkiewiczowej i „Sprawa Marcina” Sołonowicz-Olbrychskiej (chociaż autorka używa nieco zbyt wyszukanego języka i bezpośrednio zwraca się do czytelników, co pewnie miało zachęcać do przemyśleń i dyskusji, ale robi wrażenie, że poklepuje się odbiorców po ramieniu). Autorzy, poza wyjątkami (Siesicka w „Możesz iść” oraz Iwanowska i Chomicz w „Jednym dniu z Mistrzem”) unikają zbyt łopatologicznego przedstawiania problemów swoich bohaterów, łatwego moralizowania i wierzą w inteligencję i wrażliwość czytelników – po prostu traktują ich serio. W krótkich formach brakuje moich ulubionych „małych realiów”, z rzadka tylko przemkną jakieś detale z życia codziennego; stosunkowo najwięcej jest ich u Janiny Górkiewiczowej, pojawiają się też u niej refleksje na temat ucieczki młodych ze wsi do miast i różnic pomiędzy młodzieżą z liceów i zawodówek.

W cieniu i w słońcu, ilustr. Jolanta Kalita, Horyzonty 1976.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

29 thoughts on “Nieprzystosowani i pozytywni („W cieniu i w słońcu”, zbiór opowiadań)”

  1. koczowniczka pisze:
    18 stycznia 2020 o 20:12

    Jerzy Szczygieł w niejednym utworze zamieścił postać niewidomego. Tracący wzrok chłopak był też bohaterem „Nigdy cię nie opuszczę”, a także „Milczenia”. Ta druga z powieści tak mną kiedyś wstrząsnęła, że boję się do niej wrócić. :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      18 stycznia 2020 o 20:18

      Zgadza się, czytałem kiedyś Nigdy cię nie opuszczę. Milczenia nie znam, sprawdzę o czym jest.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Caffe pisze:
    18 stycznia 2020 o 21:44

    Miałam ten tomik!! Nie pamiętam już treści, ale pamiętam okładkę. Ale nawiązując do lat 70. to ja ostatnio czytam Musierowicz:)) To też książka dla dziewczyn i chłopców, może bardziej dla dziewczyn:-) Ale taka ciepła, pełna rodzinnego ciepła.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      18 stycznia 2020 o 21:51

      Musierowicz jest też dla chłopców, zdecydowanie. Szkoda tylko, że rodzinne ciepło ładnych parę lat temu wyparowało z Jeżycjady :(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Caffe pisze:
        18 stycznia 2020 o 21:54

        Ja byłam w Poznaniu w maju, ale nie było czasu na wycieczkę ulicą Roosevelta czy Krasińskiego. Ale może kiedyś. Słyszałam, że to teraz niezbyt fajna dzielnica.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          18 stycznia 2020 o 21:57

          Też w zeszłym roku specjalnie przejechaliśmy przez Poznań w drodze na wakacje, żeby zobaczyć kamienicę przy Roosevelta :) Troszkę podupadła jest.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Caffe pisze:
            18 stycznia 2020 o 22:32

            Mam nadzieję, że też mi się uda jeszcze kiedyś tam pojechać:)

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              18 stycznia 2020 o 22:34

              Też bym chciał, ponoć jest tam kilka przyjemnych kawiarenek.

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
      2. Caffe pisze:
        20 stycznia 2020 o 13:23

        No nie wiem…. ciekawe czy tamte ideały, a raczej ideały tamtej młodzieży, dzisiaj znalazłyby zrozumienie. Może zostałyby obśmiane.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. Caffe pisze:
          20 stycznia 2020 o 13:26

          To był komentarz do tego Twojego, że Musierowicz jest też dla chłopców:)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
            20 stycznia 2020 o 13:30

            Ale te ideały są dość uniwersalne, szczęśliwie ani u Musierowicz, ani w tym zbiorku opowiadań nikt nie marzy o budowie socjalizmu :)

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
  3. Bazyl pisze:
    19 stycznia 2020 o 07:34

    Bardziej chyba niż opowiadania, zapadły mi w pamięć komiksy publikowane w prasie młodzieżowej. Pamiętam natomiast wynalazek książeczek do samodzielnego składania, które wdrukowywano w środek czasopisma. A może to sobie wymyśliłem? :P
    Co do meritum, to chyba jednak wolę powieści. Jak spodoba mi się opowiadanie, to zwykle za szybko się kończy. Z drugiej strony są „pelnometrażówki”, które bym ciął akapitami! :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      19 stycznia 2020 o 09:04

      Komiksy wycinałem i zszywałem, na pewno miałem w takie postaci któregoś Kleksa. A książki do składania też były, w Płomyku i w Przyjaciółce, też składałem :) A dobre opowiadanie nie jest złe, poza tym w przypadku młodzieży, która się łatwo nudzi, daje szansę, że czytelnik dotrze do końca.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        20 stycznia 2020 o 07:55

        Czyli jednak dobrze pamiętałem :) Przypomniał mi się też wioskowy sposób na prenumeratę. Tekturowa, opisana nazwiskiem teczka i oczekiwanie, kiedy pani z kiosku Ruchu znajdzie naszą i wyda skarby ze środka. Znaczy Świat Młodych i Przyjaciółkę (albo Kobietę i życie, bo już niezbyt dobrze pamiętam) :D A z tym docieraniem do końca, to nie wielkość ma znaczenie. Pamiętam kobyłki, przez które szliśmy z Młodszym jak burza i teksty krótkie, na których utykaliśmy :P

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          20 stycznia 2020 o 09:44

          A czemu miałbyś nie pamiętać? Teczki w kioskach były też w miastach, wymagało to nielichych znajomości u pani kioskarki, żeby raczyła odkladać. Jak pamiętam czytanie części mojego koleżeństwa z podstawówki, to takie broszurki były dla nich zbawieniem, kiedy polonistka kazała ćwiczyć czytanie, ale faktycznie, reguł nie ma.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            20 stycznia 2020 o 14:42

            Swoją drogą, popatrz ile wtedy było takich popularyzatorskich wynalazków, dzięki którym można było liznąć kultury. Książki do składania, płyty – pocztówki … A teraz – grillowa za 7,99 zł, to jest hit! :P

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
  4. Justyna pisze:
    19 stycznia 2020 o 20:45

    Chyba ciężko dostać tę książkę, chociaż nie często sięgam po opowiadania to chętnie bym się z nimi zapoznała :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      19 stycznia 2020 o 20:53

      Z bibliotek raczej na pewno zniknęła, zawsze można poszukać w antykwariatach albo w internecie.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. Caffe pisze:
    20 stycznia 2020 o 13:25

    Jejku, w Lublinie też były teczki dla prenumeratorów, takie w kioskach, a w nim pani, która nas znała z imienia i nazwiska, i jak czasem zapomniałam pieniędzy, to mogłam zabrać gazety a kasę oddać przy okazji:))

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. Bazyl pisze:
      20 stycznia 2020 o 14:39

      W jedną stronę było fajne, w inną nie. No bo weź tu kup człowieku paczkę Wiarusów na pierwsze w życiu palenie za starą mleczarnią :) Mogłem ściemnić, że dla Mamy, ale co by było, gdyby rodzicielce jak raz się skończyły i była się pofatygowała na drugą stronę ulicy? :P
      Ja z zakupów w tymże kiosku, który parę lat później zostanie zlikwidowany, pamiętam zakup czarno-białego „Szninkiela” (Szninkla?) Rosińskiego. Wyżebrałem ogroooomną jak na tamte czasy (no i mój wiek), kwotę 1500 zł, a potem czytałem z wypiekami na uszach (bo też i momenty były :P ).

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
        20 stycznia 2020 o 16:23

        Ha, ja w 1980 rozbijałem skarbonkę, żeby wydać 80 zł na „Skąd się bierze woda sodowa” :) Do dziś moje dzieci czytają ten antyczny egzemplarz :P Ale papierosy? No nieładnie, panie kolego.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. Bazyl pisze:
          21 stycznia 2020 o 08:54

          Widzisz, a u mnie Pan Tadeusz nie chwycił :P Mimo moich ochów i achów nad zabawami słowem i mniej lub bardziej inteligentnym dowcipem :( A papierosy? Palący rodzic nie pomagał w zwalczaniu ciekawości nastolatka co to z charakteru był „należy spróbować wszystkiego”. Przynajmniej teraz mam spokój :D

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
            21 stycznia 2020 o 11:58

            U nas Starsza lubiła i nawet łapie aluzje do tekstu :) U mnie też palili, ale jak skakałem po Radomskie, to tylko dla rodziców. Chyba się za dużo napatrzyłem, żeby próbować.

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. Bazyl pisze:
              22 stycznia 2020 o 08:44

              Aluzje też łapią, ale nie wiem czy poziom czy rodzaj abstrakcji im nie odpowiadają, bo nie chcą więcej i na półkę nie sięgają :(
              Ja się niestety wciągnąłem i kilkanaście lat puszczałem dyma :( Aczkolwiek też znam przykłady niepalących dzieci palących rodziców, więc to żadna wymówka :P

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                22 stycznia 2020 o 08:56

                Może wolą więcej akcji :) Ja jestem klasycznym niepalącym dzieckiem palących, w wieku jakichś 7 lat zobaczyłem w „Sondzie”, co palenie robi z płucami, bardzo edukacyjny program to był, bardzo.

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. Bazyl pisze:
                  22 stycznia 2020 o 15:40

                  Sądząc po ich komiksowym koszyku zakupowym, to możesz mieć rację :P

                  Wczytywanie…
                2. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  22 stycznia 2020 o 16:29

                  Moje Młodsze dziecko z kolei żąda „grubych” książek, żeby chociaż na dwa dni starczyły :P

                  Wczytywanie…
  6. qbuspozera pisze:
    23 stycznia 2020 o 12:16

    No ładnie, ładnie. Z tych blogów to się człowiek może nawet czegoś nowego dowiedzieć ;) Nie miałem pojęcia, że młodzieżowo-literacki PRL opowiadaniami stał. A tym bardziej, że trafiały się takie perełki.

    PS No i nie znałem (albo zapomniałem) słowa „szermować”.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      23 stycznia 2020 o 12:23

      Kolega za młody, po 89 urodzony, to nie ma prawa pamiętać :D A zapomniałem dopisać, że opowiadanko zawsze mogło wejść do czytanki dla klasy VII, co oznaczało tantiemy dla autora :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d