Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Wyczerpane paliwo (Maciej Hen, „Deutsch dla średnio zaawansowanych”)

Posted on 21 lutego 202025 czerwca 2020 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Deutsch dla średnio zaawansowanych„Solfatara” Macieja Hena zachwyciła mnie swego czasu pięknem języka, plastycznością opisów i misterną fabułą opowiedzianą z niezwykłą lekkością. W „Deutschu dla średnio zaawansowanych” zgoła nic z tego nie pozostało, choć nic nie stało na przeszkodzie, by historia głównego bohatera została przedstawiona w równie satysfakcjonujący sposób.

Przegryw po sześćdziesiątce

Marek Deutsch jest, jak mawia moja córka, przegrywem po sześćdziesiątce, facetem po trzech rozwodach, utalentowanym plastykiem, który wegetuje jednak z pensji ochroniarza i tonie w długach. Pewnego dnia zauważa, że nie potrafi już marzyć, a marzenia zawsze stanowiły napędzające go paliwo, choć od dawna marzył już wyłącznie o pieniądzach pozwalających na godne życie. Uznaje, że to oznaka starości, a to mu się wcale nie podoba. Na takie kryzysy dobrze robi zmiana otoczenia, ale Deutsch może sobie najwyżej pojeździć tramwajem od pętli do pętli. I wtedy na bohatera niespodziewanie spada wieść o należnym mu spadku – żeby go jednak otrzymać, musi zebrać brakujące informacje genealogiczne na Ukrainie i w Rumunii. Cóż za zbieg okoliczności. Wypożyczonym przez kancelarię adwokacką samochodem Marek rusza na poszukiwania.

W czasie i przestrzeni

Dalszy ciąg powieści jest meandrującą gawędą o kolejnych etapach podróży Deutscha, który wędruje od miejsca do miejsca, tam, gdzie prowadzą go tropy rodzinnej przeszłości. Poznaje nowe miejsca i ludzi, nabiera trochę dystansu do siebie, ma czas na wspomnienia o własnym życiu, nawiązuje kontakt ze starym przyjacielem i prowadzi rozmowy z własnym zmarłym ojcem, który ustawia swego syna, rozpamiętującego życiowe wybory i porażki, do pionu nader trzeźwymi uwagami. I dla Marka, i dla nas, czytelników, wyprawa ta jest równocześnie podróżą w przestrzeni, jak i w czasie: poznajemy przeszłość Deutscha, jego życiowy bilans, zagłębiamy się też w poplątane losy jego rodziny, której korzenie sięgają głębiej, niż bohater sobie wyobrażał.

Notatki do powieści

Książka Macieja Hena wywołała wiele głosów pochwalnych, ja należę jednak do niewielkiego chyba grona umiarkowanych entuzjastów „Deutscha”. Sam pomysł na fabułę i bohatera jest niezły – przeszłość Marka i jego przyjaciela składa się na coś w rodzaju portretu pokolenia, przeciągnięcie go przez nieodległe od Polski, a mimo to dość egzotyczne rejony wschodniej Europy to okazja do pokazania ich skomplikowanych związków z Polską, ale też tamtejszych krajobrazów, zabytków, zwyczajów. Wreszcie powoli rozwijająca się tajemnica rodzinna to wymarzony materiał na finezyjną opowieść. Może nie powstałaby z tego druga „Solfatara”, ale z pewnością był w tym potencjał na dobrą, interesującą powieść. Tyle że ta powieść, moim zdaniem, nie powstała. Niemal od pierwszych stron (a im dalej w tekst, tym bardziej się to wrażenie pogłębiało) czułem się, jakby nie tylko bohaterowi, ale i autorowi wyczerpywało się paliwo, jakbym czytał szkic powieści z dołączonymi notatkami z rozmaitych źródeł, który dopiero należałoby przekuć, przetworzyć we właściwą książkę. I zdecydowanie przyciąć: liczba scen, w których Deutsch rozmawia w zasadzie o niczym z przygodnie poznanymi osobami, w których opowiada, co zjadł, co kupił, gdzie skręcił, kogo podwiózł i co wyczytał w internecie, jest zdecydowanie za duża. W tym wszystkim gubi się to, co najważniejsze i nawet zakończenie ginie w wielostronicowych cytatach z prac historycznych. Całość do pewnego stopnia ratuje nieco sarkastycznego humoru, sporo ciekawych informacji historyczno-geograficznych (na przykład o polskiej wsi Nowy Sołoniec na Bukowinie) i realiów życia codziennego, to jednak za mało, bym mógł z czystym sumieniem polecić komukolwiek „Deutscha”. Mam natomiast szczerą nadzieję, że Maciej Hen da nam jeszcze książkę na miarę swojego talentu.

Maciej Hen, Deutsch dla średnio zaawansowanych, Wydawnictwo Literackie 2019.

O powieści pisali również: Jane Doe i Michał Stanek.

Podobne pozycje:

Podróże z Charleyem

John Steinbeck

17 thoughts on “Wyczerpane paliwo (Maciej Hen, „Deutsch dla średnio zaawansowanych”)”

  1. czytankianki pisze:
    21 lutego 2020 o 11:42

    Miałam nadzieję, że to mógłby być wstęp przed Solfatarą, ale skoro nie możesz powieści nikomu polecić, to musi być naprawdę źle.;( Szkoda, zwłaszcza po takim debiucie.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      21 lutego 2020 o 11:45

      Przed Solfatarą może by się nawet obroniło, ale chyba lepiej przejść bezpośrednio do S.

      Odpowiedz
      1. czytankianki pisze:
        21 lutego 2020 o 14:52

        Chociaż przejrzę w bibliotece.;)

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          21 lutego 2020 o 20:53

          To zawsze można :)

          Odpowiedz
  2. Bazyl pisze:
    22 lutego 2020 o 05:02

    Jak tylko uda mi się pozyskać odrobinę czasu, to zrobię drugie podejście do Solfatary, którą, ze wstydem przyznaję, porzuciłem byłem przy pierwszym czytaniu :(

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      22 lutego 2020 o 09:42

      Ja zachęcam, chociaż rozmiar dzieła może odstraszać :)

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        25 lutego 2020 o 08:00

        Po Sandersonie nic nie będzie już straszne :)

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          25 lutego 2020 o 08:04

          Weź nie strasz, ja miałem jakiegoś Sandersona w planach na kiedyś.

          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            25 lutego 2020 o 15:24

            Nie straszę. Ba, nawet Ci powiem, że zacząłem się wciągać (ok. 700 strony z 1600 czytnikowych stron) i tęskno mi zobaczyć co u bohaterów :)

            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              25 lutego 2020 o 16:44

              No to się nazywa długie rozkręcanie akcji :)

              Odpowiedz
          2. qbuspozera pisze:
            25 lutego 2020 o 17:25

            To lepiej nie patrzcie na Malazańską Księgę Poległych i powieści towarzyszące ;)

            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              25 lutego 2020 o 18:49

              A ja nawet kiedyś na nią patrzyłem zachłannym okiem, ale jakoś tak zapomniałem potem.

              Odpowiedz
  3. Izabela Joanna Barry pisze:
    28 lutego 2020 o 15:08

    Mam wrażenie, że autor tej recenzji albo powieści nie doczytał, albo tego co przeczytał zupełnie nie zrozumiał. Szkoda.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      28 lutego 2020 o 17:47

      A możemy wyjść ze sfery wrażeń? Czego konkretnie autor nie doczytał i czego nie zrozumiał?

      Odpowiedz
      1. Izabela Joanna Barry pisze:
        29 lutego 2020 o 01:29

        Nasze opinie o tym, co czytamy w dużej mierze oparte są na naszych wrażeniach. Dlatego trudno mi ze sfery wrażeń wyjść. Ale z przyjemnością uzasadnię mój punkt widzenia za kilka dni.

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          29 lutego 2020 o 11:16

          Świetnie, czekam z niecierpliwością :)

          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            1 marca 2020 o 18:56

            To ja też poczekam, bo strasznie mnie ciekawi uargumentowanie niedoczytania i niezrozumienia :P Szczególnie tego pierwszego :D

            Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT