Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„Przenigdy się nie nudzili” (Joan Aiken, „Ogród do składania”)

Posted on 17 marca 202023 kwietnia 2022 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Ogród do składania

Zmęczony nieustannie powtarzanym „nie mam co czytać”, zaproponowałem Córce Młodszej układ handlowy: ja skuszę się na którąś z recenzyjnych propozycji literatury dla małoletnich, a CM przeczyta i wyrazi opinię na piśmie. Plus zilustruje. Na debiut wybraliśmy „Ogród do składania” Joan Aiken. Nie powiem, spodziewałem się nieco bardziej konwencjonalnych rezultatów, ale autorka książki popełniła brzemienny w skutki błąd… Zapraszam na pierwsze (i równie dobrze ostatnie, bądźmy jednak dobrej myśli) spotkanie Klubu Książki Córki i Ojca.

Bardzo dużo jednorożców

Pani Armitage w podróży poślubnej zażyczyła sobie interesujących i niezwykłych przygód, ale tylko w konkretny dzień tygodnia. Powiedzmy, w poniedziałek. „Ale nie każdy poniedziałek i nie wyłącznie poniedziałek, bo inaczej to też by się zrobiło trochę nudne”. A zupełnym przypadkiem miała wtedy na palcu kamyk z dziurką, więc, rzecz jasna, jej życzenie się spełniło. I tak państwo Armitage, dwoje ich dzieci: Harriet i Mark oraz całe sąsiedztwo co poniedziałek, albo we wtorek lub środę, żeby nie było nudno, przeżywają coraz dziwniejsze sytuacje. Taką na przykład inwazję jednorożców, które zadeptują ogród, albo inwazję adeptów magii, którzy rekwirują dom na swoje potrzeby. Pod drzwiami ich domu koczują Erynie, dzieciom lekcji udziela niewidzialna guwernantka z czasów wiktoriańskich, a tekturowy ogród zamieszkuje zakochana księżniczka. Wszyscy dokoła przyjmują te niezwykłe wydarzenia jak coś naturalnego, bo w okolicy nie brakuje emerytowanych wróżek, zawzięcie ze sobą rywalizujących czy przedszkolanek, które uczą podopiecznych podstaw magii.

Zwariowana prowincja

Joan Armitage jest godną następczynią Edith Nesbit, jej opowiadania są też bardzo bliskie w klimacie historiom o Mary Poppins Pameli L. Travers. W „Ogrodzie do składania” niezwykłość jest oswojona: chociaż przygody pojawiają się raz w tygodniu, to nie są traktowane jak wielkie wydarzenia; bohaterom zdarza się westchnąć, że przytrafiają się nie w porę albo przesadnie komplikują rodzinne plany, choć nikt nie jest skłonny z nich zrezygnować. Nawet jeśli przez chwilę groziło mu, że zostanie upieczony na kolację dla czarownika. Obawiałem się nieco, że kolejne opowiadania staną się schematyczne, ale Armitage nie ogranicza swojej wyobraźni, wszystko może stać się punktem wyjścia do niecodziennej przygody i zdecydowanie nuda czytelnikom nie grozi, podobnie jak bohaterom, którzy „przenigdy się nie nudzili”. Wszystko nasycone jest absurdalnym humorem, a także ukazanymi w nieco krzywym zwierciadle realiami angielskiej prowincji. Dawno się tak nie ubawiłem przy książce dla dzieci.

Córka Młodsza krytykuje

Czas na głos Córki Młodszej, której, co wiem z rozmów zakulisowych, się podobało, ale do czasu, gdy autorka popełniła błąd z kategorii niewybaczalnych. Natomiast w kwestii spisywania wrażeń metoda pytań pomocniczych chyba nie zdała egzaminu.

O czym jest książka? Kim są bohaterowie? Jakie mają przygody? Czy książka jest ciekawa? Czy mi się podobała?

(Na marginesie, Harriet i Mark mają kota, Morsa, któremu też przytrafiają się rozmaite przygody).

Czy poleciłabym ją innym? Czy są obrazki?

(Obrazki Petera Baileya dorównują ilustracjom Ernesta H. Sheparda do „Kubusia Puchatka” czy Mary Shepard do „Mary Poppins”, mogę tylko westchnąć, że szkoda, że jest ich tak niewiele).

I wreszcie clou: ogólna ocena.

(Jak widać, 4 na 5, więc nie jest najgorzej. Transkrypcja: „Jestem miłośniczką kotów, więc za rozdział 'Muzyka goblinów’ odejmuję 1. (Cierzcie [!] sie że tylko jedną bo uznałam że to za dużo)”. W nawracającym nieustannie opowiadaniu „Muzyka goblinów” autorka miała pecha skrzywdzić małą dziewczynkę i „małą słodką puchatą kuleczkę” (cyt. CM). Miało to swoje uzasadnienie fabularne, ale u CM emocje przeważyły.

Opinie Córki Młodszej nie są specjalnie wyczerpujące i, można by rzec, skupiają się na subiektywnie wybranym elemencie książki. Jeśli jednak, Drogi Wydawco, chciałbyś się oddać pod bezkompromisowy osąd, napisz. Tylko najpierw sprawdź, czy w Twojej książce nie dzieje się krzywda małym zwierzątkom. To nie zostanie Ci wybaczone.

PS Post zatwierdzony przez CM.

Joan Aiken, Ogród do składania. Opowieści zebrane o rodzinie Armitage’ów, tłum. Ewa Rajewska, ilustr. Peter Bailey, Dwie Siostry 2019.

Podobne pozycje:

Poszukiwacze skarbu

Edith Nesbit

32 thoughts on “„Przenigdy się nie nudzili” (Joan Aiken, „Ogród do składania”)”

  1. Bazyl pisze:
    17 marca 2020 o 20:15

    Przekaż CM moje podziękowania. Jej opinia oszczędziła cierpień duchowych Młodszemu, który też zalicza się do klanu miłośników kotków. I schowaj zawczasu wiadomego Hrabala :P

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      17 marca 2020 o 20:18

      Myślałem, że mam nietypowo nadwrażliwy egzemplarz. Ale gdybyś czytał na głos, to wiadome opowiadanie możesz ominąć. Natomiast zanim dorośniemy do Hrabala, to może nabierzemy nieco odporności :)

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        18 marca 2020 o 09:23

        Czy nadwrażliwy, nie wiem, ale rozpoczęliśmy Auxiera i tam już pierwszy rozdział robi taki klimacik delikatnej grozy i oczekiwania na coś strasznego czy nieprzyjemnego. Póki co, to od trzech dni jedyny rozdział jaki przeczytaliśmy :P Fakt faktem, że Młodszy dorwał się do „Koloru magii”, czyta i raczy nas cytatami, więc może po prostu mu głośne czytanie nie pasuje :D
        A Auteczko ponoć rozwalało dorosłych i odpornych na okropieństwa czytelników, więc ten tego …

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          18 marca 2020 o 09:29

          Ach, Auxier. Przeczytany, z rekomendacją, że straszny i się mordują :) Nie powiem, nabrałem chęci, żeby przeczytać. Z Hrabalem się za to wstrzymam.

          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            18 marca 2020 o 09:36

            I co? Naprawdę straszny i się mordują? No i którego czytałeś, bo u nas na tapecie „Nocny ogrodnik” :) Rozumiem, że ochoty nabrałeś na PTerry’ego? To mój nieustający wyrzut sumienia, bo nigdy, wstyd przyznać, nie wyszedłem poza „Ciekawe czasy” i „Wyprawę czarwonic” :( A Hrabala bym powtórzył i dokończył resztę Pavla :)

            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              18 marca 2020 o 10:01

              U nas był grany Potwór z sadzy i to jego chcę czytać, a nie Pratchetta, Koloru magii nie trawię, ale inne tomy całkiem całkiem, szczególnie seria o wiedźmach i straży.

              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                18 marca 2020 o 10:45

                Te skróty myślowe :) Czyli rozumiem, że progenitura rekomendowała? Mnie to Starszy tylko śmieszne koty na messengerze przysyła. A nie, zaraz, jakiś komiks polecał, ale superbohaterski, w których niezbyt gustuję, więc nie skorzystałem :(
                Też nie lubię Koloru magii i może dlatego tak kiepsko stoję z Pratchettami. Bo zawsze ambitnie postanawiam zaczynać od samego początku. I tak dziw, że dotarłem tak daleko :P

                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  18 marca 2020 o 11:11

                  Powiedzmy, że progenitura tak apetycznie odradzała, że zachciało mi się czytać. A potem wpadła Momarta i powiedziała, że świetne :) Znam parę osób, ze sobą na czele, które niemal sie zniechęciły do TP po Kolorze magii, dlatego warto znaleźć sobie serię, któa nam będzie odpowiadała. A kolejność całości w zasadzie nie ma znaczenia, chyba że w ramach serii

                2. Bazyl pisze:
                  18 marca 2020 o 11:34

                  Rozpiska z pratchett.pl będzie chyba ok. Trzeba zacząć, żeby móc porozmawiać z Młodszym :) Oby mi się tylko dzieciomtko nie zniechęciło, ale to przez rozpęd, bo spytał o pierwszy tom i odruchowo ściągnąłem z półki KM. Teraz muszę go namówić na Felixa … w ramach lektury :P

                3. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  18 marca 2020 o 11:36

                  Małoletnim Kolor magii może się podobać, bo to takie wariactwo oparte na gagach w stylu poślizgu na skórce od banana :D Felixa może audio?

  2. Ania pisze:
    18 marca 2020 o 00:04

    U mnie ten sposób słabo się sprawdził. Syn siedział potem nade mną godzinami i kontrolował każdą napisaną literę, a tego już nie zniosłam.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      18 marca 2020 o 08:18

      :) U nas jakoś poszło, nawet końcowa cenzura wpisu obyła się bez zgrzytów.

      Odpowiedz
  3. Charlie Bibliotekarz pisze:
    18 marca 2020 o 00:08

    Przecudowny wpis! Zwłaszcza reakcje Córki Młodszej. Trzymam kciuki za dalsze spotkania klubu czytelniczego :)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      18 marca 2020 o 08:19

      Dzięki wielkie! Z powodu warunków obiektywnych spotkania mogą być częstsze, niż zakładaliśmy :)

      Odpowiedz
  4. Bazyl pisze:
    18 marca 2020 o 13:38

    Mam w ebooku, nie chcę mnożyć kosztów :P

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      18 marca 2020 o 14:07

      Z doświadczeń wynika, że po pierwszych 10 stronach marudzenia nie odpuści i przeczyta do końca, ale może ja mam nietypowe egzemplarze w domu :)

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        19 marca 2020 o 08:57

        Nie wiem czy to komplement czy nie, ale muszę to napisać, masz :D

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          19 marca 2020 o 09:00

          :D Czasem wolałbym bardziej zwyczajne…

          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            19 marca 2020 o 09:06

            Elektroniczny papieros i browarki w krzakach? Nie sądzę :) Chyba, że moje obserwacje co u nastolatków jest zwyczajnością, są chybione :D

            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              19 marca 2020 o 09:10

              No może nie aż tak :D

              Odpowiedz
  5. Małgosia K. pisze:
    18 marca 2020 o 20:59

    Jak dzieci były małe i ja im czytałam bajki, to takie drastyczne momenty pomijałam albo zmyślałam własną wersję. Bardzo słuszna ocena. Nie wolno krzywdzić małych puchatych kuleczek.
    Natomiast trzeba pięknie ilustrować bajki. Na kolorowo! Z dbałością o szczegóły!

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      18 marca 2020 o 21:04

      Dziecię czyta samo, bo kiedyś też omijałem takie momenty i nie było problemów. Ilustracje są, jak podejrzewam, sprzed lat parunastu, a dzisiejsza młodzież już niestety nie docenia dobrej kreski.

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        19 marca 2020 o 08:56

        @Małgosia Dyskutowałbym czy pięknie, to koniecznie kolorowo i ze szczegółami, ale skoro Młodsza w tej książce tego potrzebowała, jej prawo i taką opinię mogła wyrazić :) Sam jakoś nie pamiętam książek z wielce drastycznymi scenami, a jeśli już, to chyba nie ściemniałem, tylko po prostu książka wracała na półkę z woli dziecka :P
        @Piotr Docenia, docenia. Ba, czasem nawet potrafi docenić i trochę artyzmu i eksperymentu, ale to już rzadko :P

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          19 marca 2020 o 09:01

          Ale z tymi ilustracjami to coś jest na rzeczy, przynajmniej u nas. Czarno-białe, choćby mistrzowskie, są zawsze bardziej fuj niż kolorowe gryzmoły, od których oczy bolą :(

          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            19 marca 2020 o 09:05

            Napisałbym coś, ale boję się być oskarżonym o seksizm czy co tam :P U mnie prostota ilustracji b&w jest często doceniana, a oczo…pląśność nierzadko krytykowana. Ale wiesz jakie ja mam egzemplarze :)

            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              19 marca 2020 o 09:07

              Hehe, ale miałbyś rację, Młodsza jest sroka i jak nie jest różowe i nie błyszczy, to nie doceni, niestety.

              Odpowiedz
  6. Natalia | natalia-recenzuje.pl pisze:
    19 marca 2020 o 09:18

    No, no. Podoba mi się Wasza wspólna recenzja. Jak tak dalej pójdzie, to za kilka lat Córa zrobi Ci konkurencję i może swojego bloga założy. ;) Pozdrawiam.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      19 marca 2020 o 09:23

      Dzięki. Za parę lat to pewnie nie będzie blogów, tylko jakieś wyrafinowane technicznie multimedialne przekazy :)

      Odpowiedz
  7. Qbuś pożera książki pisze:
    23 marca 2020 o 11:28

    A co to dokładnie za „błąd z kategorii niewybaczalnych”?

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      23 marca 2020 o 11:31

      [SPOJLER] Dokładnie to autorka zabija kotka w wypadku samochodowym.

      Odpowiedz
  8. Mięta pisze:
    3 kwietnia 2020 o 12:19

    Dawno nie zagladałam.a tu taka perełka:)
    Popieram CM i rozumiem z całego serca. Kot musi być obowiazkowo i w dodatku zawsze zdrowy i kochany ! a najlepiej dwa;)
    Co do T.Pratcheta ,dla dzieciaków polecam „Opowieści o Johnnym Maxwellu” jeśli jeszcze nie znacie ,nie związana zupełnie ze „światem dysku” Pozdrawiam serdecznie :)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      3 kwietnia 2020 o 13:31

      Koty dwa albo i trzy :D Puchate!
      Co do Pratchetta, to Młodsza czytała Smoki z zamku Ukruszon, a na Maxwella chyba jest za młoda trochę, przynajmniej tak pamiętam własne wrażenia.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT