Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Starość i młodość (Krystyna Boglar, „Kolor trawy o świcie”)

Posted on 22 marca 202025 czerwca 2020 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

kolor trawy o świcie

Starość i młodość – co mogą dać sobie nawzajem? Krystyna Boglar pokazuje, że nader wiele: mogą dać sobie realną pomoc w trudnych chwilach, czas i uwagę, mogą wymienić życiową mądrość i doświadczenie na radość życia i przekonanie, że zawsze warto marzyć.

W bloku i w lesie

„Kolor trawy o świcie” to zbiór czterech opowiadań, jak mówi okładka, „poświęconych relacjom między beztroskim światem dziecka a starością i jej doświadczeniem, samotnością a czasami rozpaczą”. W każdym z nich autorka podeszła do tematu inaczej, zmieniając scenerie, tempo wydarzeń, rozmaicie rozkładając akcenty. „Winda” wydaje się, przynajmniej początkowo, najbliżej związana z innymi utworami Boglar: oto obserwujemy zasiedlanie wielkiego, piętnastopiętrowego bloku. Meble, palmy w donicach, wersalki i w tym wszystkim dzieci, które pomagają rodzicom, ale jednocześnie próbują też nawiązać kontakt z rówieśnikami, bawić się, grać w piłkę. W tym chaosie tworzenia jest również staruszka, która nieustannie jeździ windą i próbuje nawiązywać rozmowę z innymi. To opowiadanie ma też najżywsze tempo i wręcz sensacyjną fabułę. Do dramatycznej kulminacji zmierzają także wydarzenia w finałowym „Domu pełnym wiatru”, opowiadającym o zderzeniu nowego ze starym: wskutek budowy tamy całą górska wieś musi zostać przeniesiona. Stary Kapica niechętnie o tym myśli, zbyt kocha swój las i wieś; jego wnuk Józek, blisko związany z dziadkiem, rozumie jego racje, ale równocześnie zafascynowany jest nowoczesnością, stale biega na plac budowy. Gdy po ulewnych deszczach nadchodzi wielka fala powodziowa, stary góral musi podjąć trudną decyzję, dokonać wyboru między swoją przeszłością a przyszłością swoich dzieci i wnuków. Spokojniejsze, momentami wręcz melancholijne są pozostałe opowiadania. „Kolor trawy o świcie” mówi o spotkaniu nastolatka rozczarowanego życiową postawą rodziców ze starym człowiekiem, panem Janickim, który uświadamia mu, że powinien mądrze wywalczyć sobie prawo do własnego życia i realizacji własnych marzeń. „Jak z lotu orła” to historia wakacyjna. Wojtek przyjeżdża do dziadka leśniczego i zakochuje się w lesie, uczy się obserwować przyrodę. Podczas swych wędrówek spotyka dziwacznego przyrodnika Tylickiego i próbuje przełamać jego nieufność. W tle przewijają się kłusownicy, podejrzana przeszłość botanika i podpalenie.

Bez happy endów

Krystyna Boglar kreśli zróżnicowane portrety bohaterów: młodzi są żywiołowi i niekiedy lekkomyślni, zafascynowani nowoczesnością, ale zdolni pokochać przyrodę, buntują się przeciwko narzucanym im przez starszych poglądom, których nie podzielają. Seniorzy są przejmująco samotni, jak Babcia z „Windy”, albo zgorzkniali jak przyrodnik Tylicki czy pan Janicki, który nie wierzy, by mógł jeszcze marzyć. Bywają uparci jak stary Kapica albo energiczni jak leśniczy Grządziel. W tle, dyskretnie zarysowany, pojawia się wątek stosunku dorosłych dzieci do starych rodziców, odsunięcia na boczny tor, obojętności na ich los. Nie wystarczy starej matce zapewnić kawalerkę w wielkiej płycie albo staremu ojcu miejsce w domu opieki, to nie zmniejszy ich tęsknoty za bliskością. Autorka jest nie tylko dobrą psycholożką, ale też obserwatorką: dialogi są potoczyste, scenerie plastyczne – to, że umie pokazać życie w bloku, Boglar udowodniła choćby w książkach o rodzinie Leśniewskich, ale tu mamy też świetnie odmalowane życie w lesie i górskiej wiosce. „Kolor trawy o świcie” nie należy do lektur lekkich i przyjemnych, temat też pozostaje aktualny. Autorka nie chodzi na skróty, nie upraszcza, nie zapewnia happy endów; jej bohaterowie pod wpływem wydarzeń mogą się zmienić, ale to zależy już od nich, jak wykorzystają nowe doświadczenia.

Krystyna Boglar, Kolor trawy o świcie, Krajowa Agencja Wydawnicza 1987.

 

Podobne pozycje:

Małgosia contra Małgosia

Ewa Nowacka

22 thoughts on “Starość i młodość (Krystyna Boglar, „Kolor trawy o świcie”)”

  1. Natalia | natalia-recenzuje.pl pisze:
    22 marca 2020 o 14:13

    Nie przepadam za opowiadaniami – wolę dłuższe formy wypowiedzi, ale te bardzo mnie zaciekawiły swoim klimatem. Może kiedyś przeczytam, jeśli wpadną mi w ręce, ale poszukiwać nie będę. Nie można przecież przeczytać wszystkiego. :)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      22 marca 2020 o 14:27

      Oczywiście, i nie ma się co zmuszać.

      Odpowiedz
  2. BeBe B pisze:
    22 marca 2020 o 19:05

    Niesamowicie zaciekawiła mnie ta książka! Nieczęsto poruszany temat w kulturze, zwykle trudny, przykry… Nic nie wzbudza we mnie takiej melancholii jak samotność i odrzucenie, a już szczególnie w odniesieniu do ludzi starszych – boję się więc, że pomimo zainteresowania nie przeżyłabym żadnego rozdziału. Mimo, iż nie jestem typem czytelnika (czy widza) płaczącego. Nie czytałam nic Boglar, więc rozejrzę się za jej innymi pozycjami, może znajdę coś mnie smutnego…
    Okładka przepiękna! Jeśli oddaje klimat wnętrza, to ja się jeszcze zastanowię… Może czasem warto się zasmucić?

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      22 marca 2020 o 19:08

      Okładka wyjątkowo trafiona, a samą książkę mocno polecam, można sobie dawkować opowiadania. Temat nie stracił na aktualności.

      Odpowiedz
  3. Naćpana Książkami pisze:
    22 marca 2020 o 22:17

    Jakoś nie do końca jestem przekonana do tej książki. Tym razem sobie odpuszczę. ;)

    Odpowiedz
  4. czytankianki pisze:
    23 marca 2020 o 08:59

    Kilka książek tej autorki czytałam, ale opowiadań raczej nie. A tu się okazuje, że także i dzisiaj można ją czytać. Okładka bardzo gustowna, a i tytuł intrygujący.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      23 marca 2020 o 09:14

      Okładka zupełnie mi nieznanej Dominiki Teligi, faktycznie bardzo pasująca i nawet nieźle wydrukowana jak na lata 80. Mam chyba jeszcze jedną książkę Boglar, której tytuł nic mi nie mówi, będzie kolejny eksperyment czytelniczy :) Za czas jakiś.

      Odpowiedz
      1. czytankianki pisze:
        23 marca 2020 o 09:44

        Zajrzałam do wiki i widzę, że autorka wymyślała wyjątkowo dobre tytuły dla swoich książek. I tak niewiele wiadomo o niej samej.
        Przypadkiem trafiłam też na inne wydanie ww. opowiadań – zielona okładka wydaje mi się dziwnie znajoma, możliwe, że jednak czytałam tę książkę.;)

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          23 marca 2020 o 10:06

          Z tytmi tytułami to prawda. Mój ulubiony to „Żeby konfitury nie latały za muchą”, swoją drogą bardzo sympatyczna rzecz :) O Boglar muszę poszukać informacji, bo faktycznie jakoś skromnie o niej piszą w wikipedii.

          Odpowiedz
          1. czytankianki pisze:
            23 marca 2020 o 10:12

            Właśnie ten tytuł, zapewne za sprawą konfitur, wzbudził moje największe zainteresowanie.;) To książka dla dzieci?

            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              23 marca 2020 o 10:18

              Dla wczesnej młodzieży, o paczce dzieciaków ze starej kamienic, masa perypetii.

              Odpowiedz
              1. czytankianki pisze:
                23 marca 2020 o 10:49

                Aha, dzięki.

                Odpowiedz
                1. Bazyl pisze:
                  25 marca 2020 o 19:39

                  Cieszyć się mi wypada, że nie tylko ja znam Boglar zasadniczo tylko z nazwiska. Czytałem, pacholęciem będąc, sporo, ale to kolejna dla mnie terra incognita :P

                2. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  25 marca 2020 o 19:49

                  Nawet rodziny Leśniewskich nie kojarzysz? Niemożliwe :)

  5. Bazyl pisze:
    26 marca 2020 o 05:43

    A wiesz, że nie. Przejrzałem listę tytułów i może w jednym przypadku coś mi się kołacze po głowie. Poza tym totalna biała plama :) Ale jak tak patrzę na Twoje i innych wpisy o młodzieżówkach sprzed lat, że zdziwieniem stwierdzam, niejedyna. Wychodzi na to, że jednak nie czytałem aż tak dużo jak mi się wydawało :P

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      26 marca 2020 o 08:39

      To, co czytaliśmy, pewnie zależało od tego, co stało na półkach w bibliotece. Ja Boglar chyba też nie znałem w dzieciństwie, zresztą całej masy tego, co znajduję teraz, w ogóle nie kojarzę.

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        26 marca 2020 o 10:46

        Ja na pewno kojarzę żelazny zestaw: Nienacki, Niziurski, Bahdaj i trochę Ożogowskiej. No i w fazie podróżniczo – indiańskiej Tomki i Złoto :)

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          26 marca 2020 o 11:25

          Bo to było w każdej bibliotece, a niektórzy szczęśliwcy nawet w domu mieli :)

          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            26 marca 2020 o 11:57

            A jeszcze inni mieli bibliotekę w domu :D

            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              26 marca 2020 o 12:08

              O takich farciarzach nie rozmawiamy, w wieku 11 lat pewnie bym zabił za taką możliwość :P

              Odpowiedz
  6. Pingback: Kowalscy i inni (Krystyna Boglar, „Pierogi dla Old Firehanda” i „Longplay z Kowalskim”) – Zacofany w lekturze
  7. Pingback: Porzucony (Krystyna Boglar, „Brent”) – Zacofany w lekturze

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT