Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„Jakby świat się rozpadł” („Zagłada miasta. Świadectwa ludzi Powstania”)

Posted on 20 października 202021 października 2020 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Zagłada miasta

Tomik o wymownym tytule „Zagłada miasta” pokazuje kolejne etapy wydarzeń, które doprowadziły do tego, że Warszawa w 1944 roku stała się miejscem „z czasem absolutnie zatrzymanym”, jak ujął to pewien żołnierz Wehrmachtu, morzem ruin, znieruchomiałą fotografią w „stanie całkowitej martwoty”. Starannie opracowany, nie jest lekturą krzepiącą, daleko zebranym w nim materiałom do polukrowanej wersji powstania warszawskiego, tak chętnie ostatnimi czasy pokazywanej. „Powstanie może być współcześnie lekcją patriotycznej dzielności, nie nadaje się jednak na lekcję patriotycznego rozsądku”, napisał we wstępie Zbigniew Gluza.

„Cała nasza walka jest improwizacją”

Wydany przez Ośrodek „Karta” zbiór „świadectw ludzi powstania” otwiera zestawienie relacji, wspomnień i dokumentów pokazujących, jakie decyzje doprowadziły do wybuchu powstania. Krzyżują się tu sprzeczne poglądy na sam sens prowadzenia walki w Warszawie, trwają spory o to, kto władny jest podjąć decyzję i wydać rozkaz, rozważa się szanse powodzenia i czynniki, które okażą się pomocne bądź zgubne. Wyłania się z tego przykry obraz kompetencyjnego chaosu, przerzucania odpowiedzialności między Warszawą a Londynem, między poszczególnymi politykami i wojskowymi. Moment był trudny, kalkulacje – niepewne i oparte na wątłych podstawach i bez wątpienia przydałby się wtedy ktoś z niepodważalnym autorytetem i niepoddający się emocjom. Zabrakło takiej osoby, nie zabrakło za to hurraoptymizmu:

Cała nasza walka jest improwizacją, a zwycięzca będzie zawsze miał rację – odpowiedział [gen. Okulicki]. – Armia niemiecka jest u kresu sił, ludność rozbije ją swoją masą. Nie potrzeba nam planów, ani przygotowań; potrzebny jest tylko rozkaz, a milion warszawiaków rzuci się na Niemców z karabinem, butelką, kijem…

Rozkaz został wydany, a jak wyglądała ta improwizowana walka, pokazują kolejne źródła.

„Być może kiedyś nazwą nas bohaterami”

Oddają one głos nie mężczyznom (wyjątkiem jest wspomnienie Olgierda Sawickiego z końcowego okresu powstania i pojedyncze późniejsze zapiski), lecz kobietom, i to z ich punktu widzenia obserwujemy walczącą Warszawę. Dziennik Danuty Nogajewskiej, mieszkanki kamienicy w Śródmieściu, pokazuje warunki życia i nastroje tego „miliona warszawiaków”. Początkowy entuzjazm (3 sierpnia: „Nasi wojujący chłopcy nie mogą uskarżać się na brak pomocy i zrozumienia. Każda brama, każdy dom stoi dla nich otworem, jedzenia i picia mają pod dostatkiem. Każde żądanie, każdą prośbę natychmiast się spełnia”) przechodzi w irytującą monotonię (14 sierpnia: „Cerowanie podartej bielizny, zabijanie nieskończonej ilości much, trochę książek i drzemka poobiednia. Zaczynamy robić się złośliwi, jedno denerwuje się na drugie, jakby ponosiło winę za przymusowy areszt domowy”), gdy nastroje zmieniają się co chwilę, zależnie od zasłyszanych plotek, a ludzie oddają się spekulacjom co do dalszego biegu wydarzeń, aż po poczucie beznadziei i żarliwe pragnienie życia (30 sierpnia: „Już nie mówi się teraz wcale o prędkim zakończeniu Powstania, mówi się o tym, kto z nas przeżyje. Ludzie są bladzi, wymęczeni i nie widzą przed sobą jutra”), które przechodzą w całkowite zobojętnienie (8 września: „Poruszam się jak manekin, jem, śpię, ale wszystko inaczej niż dawniej. Nie ma już dla nas nadziei, powolne konanie, bez żadnych, ale to żadnych widoków na przyszłość”). Autorce starcza jeszcze sił, by stwierdzić: „Być może kiedyś nazwą nas bohaterami, będą śpiewać o nas, a matki dzieciom opowiadać o niespotykanym bohaterstwie Warszawy”.

„Dużo ich umiera…”

Wstrząsające wrażenie robi też dziennik Bronisławy Magdaleny Suszczyńskiej-Ochman, która była zastępczynią komendantki szpitala powstańczego w Śródmieściu. Tu się przynosi młodziutkich żołnierzy rannych w walce i cywilów straszliwie poparzonych pociskami fosforowymi. Personel robi wszystko, by im ulżyć, ale nie ma ani środków, ani sił. „Pielęgniarki udają odwagę i wspaniale maskują czający się, wstrętny, oślizgły strach”, pacjentów zaś uspokaja się „zawodowymi kłamstwami”, że wszystko będzie dobrze. Na niewiele się to zdaje, „dużo ich umiera”. Takiego obrazu powstania, ale i wojny w ogóle – z punktu widzenia szpitala – nie pokazuje się często, o ile w ogóle. Tu nie ma efektownego bohaterstwa, jest ciężka praca do całkowitego wyczerpania, walka ze zmęczeniem i zniechęceniem, plagą much i smrodem z zatykającej się kanalizacji i ran ropiejących w upale. Są załamania nerwowe i dezercje, grożenie lekarzom bronią, byle uratowali kolegę, rozpacz i groza. Nie takich bohaterów będzie się opiewać po latach.

„Kto za to wszystko … weźmie odpowiedzialność”

„Pytam się, kto za to wszystko – za krew, mogiły – weźmie odpowiedzialność”, zastanawia się 6 września łączniczka Danuta Przystasz, której dziennik zawiera sporo trzeźwych obserwacji tego, co działo się dokoła: „cywilna ludność […] musiała milczeć i wszystko chwalić”; „Nie cieszą nas opisy w komunikatach o nadzwyczajnym bohaterstwie dwunastoletnich chłopców […] – wiadomo, że stać nas na poświęcenie i bezimienną śmierć”. Z żalem pisze o braku dojrzałości („Smuci nas, żeśmy nie dorośli do samostanowienia o sobie, do władzy nas sobą”) i sytuacji w oddziałach powstańczych („W wojsku też różnie się dzieje. Jedni coś skonfiskują, czasem ukradną, a żołnierz głoduje i głoduje”), z sarkazmem o „honorze powstańca”, którym nadmiernie się szermuje: „Honor ten leży pogrzebany na wszystkich podwórkach domów, przy ulicach, placach. Szeregi mogił co dzień rozkwitają w parku Żeromskiego. Przynajmniej Ci mają sporo zieleni i nikt po nich nie depcze”. Martwi się losem cywilów, którym nie pozwala się opuścić miasta, chociaż nikt nie pytał ich o zdanie przed rozpoczęciem powstania, rozumie tych, którzy woleliby się uratować, zamiast ginąć w imię cudzych planów i kalkulacji. Nie tylko Przystasz ten problem gnębi. W opisie wyjścia powstańców ze stolicy po kapitulacji Krystyna Mierzejewska zastanawia się, „jak zareaguje na nasze przejście ludność ostatniego etapu wolnej Warszawy”, ci zmaltretowani cywile. I oddycha z ulgą: „Przyjęli – jak mogli przyjąć tylko ludzie, którzy nas kochali i potępiali równocześnie, ale przede wszystkim rozumieli”. W tej ostatniej chwili wynędzniałe, bezdomne, ograbione, stojące przed niewiadomą przyszłością kobiety potrafiły urządzić swoim „dzieciom” wzruszające pożegnanie. Bo rozumiały, że tego im trzeba, że nie mogą swojej rozpaczy przelać na tych, którzy tylko wypełniali rozkaz, którzy ze wszystkich sił starali się wywalczyć upragnioną wolność.

„Jedno wielkie cmentarzysko”

A potem w miasto ruszyły ekipy grabieżców, saperów i podpalaczy. Czasem widywało się obrazki wręcz surrealistyczne: „Nie było chodników, zryta pociskami ziemia, jedno wielkie cmentarzysko, krzyż przy krzyżu na rogu Zgody i Chmielnej – a ktoś puszcza między tymi mogiłami nakręcane samochodziki czy kolejki znalezione w sklepie u Braci Jabłkowskich”, ale potem już tylko „monotonię zniszczenia, nieskończoność jego przestrzennej rozległości, nieobecność jakiegokolwiek ludzkiego wymiaru”. Garstka niedobitków chowała się w gruzach, w piwnicach, przemykając przez tę martwotę w poszukiwaniu opału i żywności. Ich wspomnienia wypełniają ostatnią część książki: wrogiem im byli nie tylko Niemcy, ale też mróz i izolacja, ciągła niepewność, które skończyły się dopiero 17 stycznia 1945 roku. Mogli odetchnąć: „wygrzebywali się spod ziemi, przecierali oczy oślepione światłem dnia, z niedowierzaniem podbiegali jedni do drugich – jak w dniu zmartwychwstania”. I tylko skala zniszczeń dokoła kazała wątpić w to, czy Warszawa się kiedykolwiek podniesie. „Warszawy nie ma. […] tu już nie może powstać życie”. „Jakby świat się rozpadł”, wspominała Ludwika Zachariasiewcz. Rozpadł się i miał się odrodzić w zupełnie innym kształcie i w innych warunkach.

Zagłada miasta. Świadectwa ludzi Powstania, wybór Agnieszka Dębska, Ośrodek Karta 2020.

W tle wykorzystałem zdjęcie Jerzego Tomaszewskiego z albumu „Epizody powstania warszawskiego”, Warszawa 1979.

Podobne pozycje:

Powstanie warszawskie

Jan M. Ciechanowski

Udostępnij:

  • Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Share on Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Share on Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

14 thoughts on “„Jakby świat się rozpadł” („Zagłada miasta. Świadectwa ludzi Powstania”)”

  1. czytankianki pisze:
    21 października 2020 o 10:02

    Już zdanie „Warszawy nie ma” brzmi wstrząsająco. Symulacje komputerowe pokazujące gruzy po Powstaniu’44 z lotu ptaka nie pozostawiają złudzeń, że tak było.
    Swoją drogą człowiek jednak nie wie, jak wiele jest w stanie znieść, by przeżyć. Może to i dobrze.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      21 października 2020 o 10:23

      Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono, zdaje się. Ten wstrząs na widok gruzów Warszawy był powszechny, zwłaszcza to poczucie zatrzymanego czasu, kompletnego bezruchu. Nałkowska też o tym pisała w dzienniku: http://plaszcz-zabojcy.blogspot.com/2011/10/odcinek-117-zofia-nakowska-1944-rok.html

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. czytankianki pisze:
    21 października 2020 o 11:35

    Tak mówią.
    Nałkowska okrutnie pięknie to opisała. Bezruch nawet w zabudowanej Warszawie robi złowieszcze wrażenie.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      21 października 2020 o 11:47

      Warszawę trudno zastać w bezruchu, nawet nocą coś tam się porusza. Ale muszę przyznać, że Mordor w dobie lockdownu robił posępne wrażenie bez tłumów.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. czytankianki pisze:
        21 października 2020 o 15:10

        Właśnie te widoki miałam na myśli. W telewizji pokazywano stołeczne ulice z lotu ptaka w piękny słoneczny dzień i oprócz kilku samochodów nie było widać żadnego ruchu. Obraz jak z filmu.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          21 października 2020 o 15:39

          Tak, niesamowite. Jak po jakiejś apokalipsie.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  3. Bazyl pisze:
    22 października 2020 o 05:01

    „Cała nasza walka jest improwizacją”, czyli historia lubi się powtarzać, a my w sumie niczego się chyba nie uczymy :(

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      22 października 2020 o 09:44

      Tak, jest to mocno przerażające, że lata mijają, a my wciąż kije, kosy i do przodu na oślep :(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. małgosia pisze:
    22 października 2020 o 16:31

    Ostatnio oglądałam zdjęcia mojego miasta, które podczas wojny tak mocno ucierpiało-przerażające to były obrazy. Jakże to inny obraz powstania, niż ten, którym karmiono nas w szkole, czy ten którym karmi nas telewizja publiczna. Choć może już nie, bo od paru lat nie oglądam to nie wiem. Swoją drogą czytam teraz Czarnego Anioła Watariego – rzecz o oblężeniu Konstantynopola przez Turków w 1453 roku. Minęły wieki całe, a nic się nie zmieniło. Dylematy moralne, cierpienia cywilów, cwaniactwo tych, którzy bogacą się na nieszczęściu innych i nieuchronność zniszczeń. Wówczas też rozpadł się świat ten, który znano, aby narodził się zupełnie inny. I dziś, na naszych oczach także upada świat, który znaliśmy całe życie i rodzi się coś, czego nie rozumiemy. Ja przynajmniej czuję się obca w tym nowym świecie.
    Miło było cię odwiedzić.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      23 października 2020 o 14:57

      Miło było Cię widzieć (poczytać) :) Tak, niestety stulecia mijają, w kwestiach wojen niewiele się zmienia, a ten nowy świat, który po nich powstaje okazuje się coraz mniej wspaniały.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. koczowniczka pisze:
    22 października 2020 o 17:32

    Z książek o powstaniu najbardziej wstrząsnęło mną „Kamienne niebo” Krzysztonia. To powieść o ludziach, którzy nie chcieli brać udziału w walkach, a zostali uwięzieni w piwnicy zawalonego domu i skazani na powolne umieranie z braku wody i tlenu.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      23 października 2020 o 14:55

      Mam tego Krzysztonia w planach, trochę się boję.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. Qbuś pożera książki pisze:
    28 października 2020 o 17:17

    A teraz rozpada się, ale na sposób zupełnie inny.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      28 października 2020 o 19:25

      I powiem Ci, że trochę się boję, a trochę czekam z ekscytacją.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
4 dni ago
View on Instagram |
1/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
2/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
4 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
1 miesiąc ago
View on Instagram |
4/5
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
2 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d