Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Nie tylko pasiaki (Karolina Sulej, „Rzeczy osobiste”)

Posted on 16 lipca 202111 lutego 2024 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Rzeczy osobiste

 

Praca Karoliny Sulej zbiera i systematyzuje rozproszone w źródłach drukowanych i archiwalnych oraz opracowaniach wzmianki o z pozoru nieistotnym, a w rzeczywistości ogromnie ważnym elemencie funkcjonowania nazistowskich obozów koncentracyjnych – ubiorze i osobistych drobiazgach więźniarek i więźniów. System dążył do maksymalnego zglajszachtowania swoich ofiar, ścinając im włosy, przydzielając jednolite, przynajmniej w teorii, ubiory, przy okazji upokarzając je i odbierając indywidualność. W takiej sytuacji warkocz lub lok wystający spod chustki czy zawadiacko włożona czapka stawały się oznaką oporu przeciwko potężnemu przeciwnikowi, wzmacniały psychicznie i tym samym pomagały przetrwać.

Wymazywanie i nieczystość

Proces niszczenia jednostki zaczynał się w chwili przybycia do obozu. Wrzaski i bicie służyły zastraszeniu nowych więźniów, strzyżenie i przebieranie w pasiaki (który to wzór nie został wybrany przypadkowo, jak pokazują badania Michela Pastoureau) lub (częściej, szczególnie w późniejszych fazach wojny) niedobrane, zwykle zniszczone ubrania cywilne zmieniało ich w anonimową masę. Te wstępne rytuały były szczególnie upokarzające dla kobiet, które odbierały je wręcz jako gwałt. Kluczowe znaczenie miało szybkie otrząśnięcie się z wywołanego przez obozowy system upokorzenia, odzyskanie poczucia sprawczości – zamiana części odzieży na bardziej pasujące, nauczenie się „organizacji”, zdobywania rzeczy niezbędnych, by przetrwać, walka o własne ciało, utrzymanie go w choćby symbolicznej czystości, co w obliczu braku wody i urządzeń sanitarnych było niezwykle trudne. Brud zresztą stanowił jeden ze sposobów łamania więźniów i więźniarek; oznaką ostatecznego upadku, zmuzułmanienia, była rezygnacja z dbałości o higienę. Mimo surowych regulaminów i dążenia do upodlenia więźniarskiej masy schludny wygląd, lepsze, cieplejsze ubranie, dłuższe włosy, jakiś kolorowy dodatek stawały się przejawem buntu, oporu, niezgody na stan zezwierzęcenia. Pojawiały się nawet obozowe mody, choćby oznaczało to tylko kolorową chustkę na głowę. Pomagało to przetrwać nie tylko psychicznie, ale i fizycznie: dobry wygląd zapewniał lepsze traktowanie, zorganizowana ciepła sztuka odzieży chroniła przed zimnem podczas pracy czy niekończących się apeli.

Lekceważona codzienność

Karolina Sulej rzetelnie i systematycznie omawia kolejne etapy odbierania więźniom godności i indywidualności i prób jej odzyskiwania i utrzymywania: przybycie do obozu, kiedy tracili włosy i własne ubrania, a dostawali pasiaki, numery i winkle, starania o utrzymanie higieny, próby mycia się, prania, usuwania wszy. Wspomina o kwestiach zwykle wstydliwie pomijanych: menstruacji, defekacji, seksie – niepasujących do martyrologicznego tonu, w jakim po wojnie mówiono i pisano o obozach, pokazuje znaczenie „organizacji” w utrzymaniu się przy życiu, wspomina o trwalszych i bardziej przelotnych obozowych „modach”. Zestawia też wygląd więźniów z wyglądem esesmanów i nadzorczyń, zauważając, że szykowne mundury i uniformy stanowiły jednocześnie symbol władzy i dominacji obozowych funkcjonariuszy, jak i rodzaj pancerza oddzielającego ich od „zwierząt”, jakimi w ich oczach byli więźniowie. Bardzo ciekawe są rozdziały opowiadające o powrocie do człowieczeństwa po wyzwoleniu obozów: kiedy ważne było nie tylko odzyskanie sił i zdrowia, ale również cywilnych nawyków – trudności, po latach chodzenia w drewniakach, sprawiało choćby dobranie właściwego obuwia i przypomnienie sobie, jak się w nim porusza. Fascynujące są dwa ostatnie rozdziały, opowiadające o gromadzeniu i konserwowaniu pamiątek więźniarskich i obozowych, szczególnie odzieży, przez dziesięciolecia nie traktowanej jako ważne źródło do badania obozowej rzeczywistości, co się szczęśliwie zmienia od pewnego czasu. Autorka korzysta ze wspomnień i relacji zarówno mężczyzn, jak i kobiet z wielu obozów, dzięki czemu obraz „rzeczy osobistych” jest dość szeroki i różnorodny – siłą rzeczy, ponieważ kwestie ubioru uważane są za domenę kobiet, to ich głos wybrzmiewa szczególnie silnie po latach dominacji narracji męskiej; doborowi cytatów nie można nic zarzucić. Towarzyszące im komentarze wydawały mi się jednak miejscami dość pobieżne, ale może to tylko kwestia mojej znajomości literatury obozowej. Przeszkadzał mi za to brak przypisów, które pozwalałyby zlokalizować źródła cytowanych wspomnień czy interpretacji, drażniło też to, że Karolina Sulej często wspomina o zdjęciach, opisuje je, jednak wydawnictwo mocno ograniczyło szatę ikonograficzną i na tych opisach musimy poprzestać. Mimo to mam nadzieję, że autorka nie zaprzestanie swoich badań, ponieważ przywracają one pamięć o istotnych, a zaniedbywanych wcześniej aspektach funkcjonowania obozów koncentracyjnych i zagłady, a także życia ich więźniarek i więźniów.

Karolina Sulej, Rzeczy osobiste. Opowieść o ubraniach w obozach koncentracyjnych i zagłady, Czerwone i Czarne 2020.

 

20 thoughts on “Nie tylko pasiaki (Karolina Sulej, „Rzeczy osobiste”)”

  1. czytankianki pisze:
    16 lipca 2021 o 15:24

    A już miałam nadzieję, że książka jest doskonała.;( Brak przypisów w lit. faktu drażni szczególnie.
    Zaskakujące, co piszesz o obozowej modzie – wydawać by się mogło, że nie było ku temu warunków. Tego akurat nie pamiętam z przeczytanych wspomnień, natomiast kwestię (nie)dbania o higienę i wygląd owszem.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      16 lipca 2021 o 20:50

      Widziałem opinie, że to doskonała książka, ale jednak nie. Dobra, przydatna, miejscami odkrywcza, podejrzewam, że odbiór zależy od poziomu wiedzy i zainteresowania tematyką obozową. Bardziej niż przypisów szkoda mi zdjęć, nie cierpię, jak mi ktoś opisuje fotografię, zamiast ją pokazać.

      Odpowiedz
      1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
        17 lipca 2021 o 08:57

        A co do mód, to chodziło o drobiazgi: rywalizację w kwestii barwnych chusteczek albo ładniejszych fartuchów czy bardziej wyszukanych worków na rzeczy.

        Odpowiedz
        1. czytankianki pisze:
          18 lipca 2021 o 19:34

          Pewne zachowania się nie zmieniają się najwyraźniej nawet w tak okrutnych okolicznościach. Choć zaryzykuję tezę, że ta rywalizacja mogła mieć pozytywny wpływ na samopoczucie więźniarek.

          Odpowiedz
          1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
            18 lipca 2021 o 20:36

            No właśnie o to chodziło – o odzyskanie podmiotowości i poczucia, że coś od nich zależy, choćby ta chustka. Zresztą jest o tym mowa w wielu cytowanych wspomnieniach.

            Odpowiedz
      2. czytankianki pisze:
        18 lipca 2021 o 19:32

        Opis fotografii to faktycznie fatalna zagrywka.
        Cóż, widać temat nie trafił w ręce mistrza.

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          18 lipca 2021 o 20:35

          Mam wrażenie, że można było nad tym solidniej popracować. Bo to ani reportaż, ani praca popularnonaukowa. A fotografie niech będą opisywane, ale niech czytelnik ma szansę skontrolować wrażenia autorki. Niestety to jest coraz częstsza zagrywka, pamiętasz książkę Marchewki o Szelburg-Zarembinie? Ani pół zdjęcia, za to co chwila opis.

          Odpowiedz
  2. koczowniczka pisze:
    18 lipca 2021 o 14:36

    O, nie wiedziałam, że taka książka się ukazała. Przeczytałabym ją. Pamiętam z „Czy to jest człowiek” Primo Leviego, jak ważne w obozie były buty. Źle dobrane, stawały się narzędziem tortur i powodowały rany, a potem zakażenia, które często kończyły się śmiercią. A nawet jeśli od takich butów nie robiło się zakażenie, to więzień i tak cierpiał: wszędzie docierał ostatni, nie był w stanie uciekać od esesmanów itd.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      18 lipca 2021 o 15:13

      Wątek butów pojawia się często we wspomnieniach, marzeniem były solidne narciarskie albo, w wariancie minimalistycznym, chociaż z jednej pary i w miarę dopasowane. Dziwne, że przegapiłaś wydanie „Rzeczy osobistych”, było wokół nich sporo szumu, nominacja do Nagrody Kapuścińskiego itp. Ale zdecydowanie jako całość to przeceniona książka, szczególnie jak się wcześniej miało kontakt z literaturą obozową. Choć jest kilka nowych kwestii.

      Odpowiedz
  3. Katarzyna pisze:
    20 lipca 2021 o 17:39

    Po Borowskim i „Proszę państwa do gazu” już nie bardzo mam chęć cokolwiek na ten temat czytać… Jego zdaniem od butów ważniejsza była bielizna…

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      20 lipca 2021 o 20:53

      Pewnie była to kwestia indywidualna, jak zawsze. Grzesiuk, o ile pamiętam, wybierał swetry.

      Odpowiedz
      1. Katarzyna pisze:
        21 lipca 2021 o 12:05

        Ja mam życiowy niefart, bo współpracuję często z obcokrajowcami, którzy jakoś gremialnie chcą Auschwitz zwiedzać przy okazji pobytu w Polsce, przy czym ja im towarzyszę, co na mnie źle działa. Zwłaszcza to, co nazywają przemysłem zagłady, te beznamiętne raporty o „pozyskanych” surowcach i zamówienia na cyklon B (znam niemiecki). Przyznam, że ostatnio jak byłam z Włochem, energetykiem, i pani przewodniczka włoskiej grupy opowiadała o parametrach spalania zwłok w krematorium, to nie zdzierżyłam i chcieli do mnie pogotowie wzywać, ale skończyło się na wymiotach do kosza na śmieci i oddychaniu w torebkę :-( Debilka jestem, Borowskiego sobie przypomniałam wcześniej, a wyobraźni mam za dużo. Włoch się z kolei popłakał w rekonstrukcji zbiorowego kibla w Birkenau. Żeby nie było tak różowo, to byli i tacy co se strzelali selfiki na torach :-( Stanowczo więcej nie jadę…

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          21 lipca 2021 o 13:31

          Współczuję przeżyć. Miałem okazję współtłumaczyć książkę, w której od strony technologicznej rozważano kwestie krematoriów, ciężkie przeżycie, a jak się to ogląda w rzeczywistości to trudno wytrzymać.

          Odpowiedz
        2. Małgorzata pisze:
          29 lipca 2021 o 10:16

          Dziękuję za komentarz. Od zawsze miałam przeczucie, że pojechanie do Auschwitz będzie dla mnie przeżyciem zbyt mocnym. Mieszkam w Polsce od urodzenia, skończyłam szkołę podstawową w PRL – i jak to w tamtym czasie- o wojnie ogólnie i obozach w szczególe uczono, zachęcano do czytania itd. W Auschwitz (i żadnym innym obozie) nie byłam, omijam, zaprzyjaźnionym cudzoziemcom odmawiam towarzyszenia w zwiedzaniu. Mam objawy somatyczne na samą myśl o tym, co tam się działo – jakby szczególny rodzaj nerwicy. I utwierdziłaś mnie, że świadoma decyzja o niepodjęciu wyzwania zobaczenia tych miejsc, to dobra decyzja.

          Odpowiedz
  4. Bazyl pisze:
    21 lipca 2021 o 12:53

    Higiena, rzecz w ekstremalnych i odczłowieczających okolicznościach ważna. Oglądam teraz „Terror” na podstawie Simmonsa i jest tam scena jak oficer łaje marynarza za brudne paznokcie pouczając, że wyjątkowo ciężkie warunki nie są wymówką na zarastanie brudem. Książki jestem ciekaw, ale po Pannach z Wesela obiecałem sobie powieść :)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      21 lipca 2021 o 13:29

      Grzesiuk we wspomnieniach sanatoryjnych też pisze, że golenie było podstawą dobrego samopoczucia. To się sprawdza w wielu okolicznościach.

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        22 lipca 2021 o 11:06

        Ja często po wysiłku i pracach przydomowych, wychodząc spod prysznica rzucam w przestrzeń: „No, wreszcie czuję się jak człowiek!” i chyba coś w tym jest :)

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          22 lipca 2021 o 12:24

          W zasadzie wszyscy stworzeni jesteśmy, by leżeć i pachnieć.

          Odpowiedz
        2. Katarzyna pisze:
          22 lipca 2021 o 17:27

          Zgadzam się w 100%, jedną z większych przyjemności życiowych jest jak człowiek taki zmordowany, spocony i brudny wlezie pod prysznic i zmyje to z siebie. Możliwość ułożenia się następnie do snu w świeżo powleczonej pościeli należy już do kategorii absolutnego luksusu :-)
          Kurczę patrzcie, tu mi umknęło, nie pamiętam w jakiej to książce (dość starej) cynicznie zwrócono uwagę na fakt, że klasyka XIX wiecznej literatury, tzn. człek biedny, aczkolwiek czysty i schludnie odziany, to w warunkach praktycznych oksymoron. Kojarzy mi się taki tekst skądś, z którym się zgodziłam w pełni, że to się tak łatwo mówi, ale w praktyce nie było takiej możliwości, aby ten człowiek się ogarnął, biorąc pod uwagę warunki życiowe, brak pieniędzy i inne priorytety (np. żarcie).

          Odpowiedz
          1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
            22 lipca 2021 o 17:52

            No ale jednak faktycznie funkcjonuje topos ubogiej, ale schludnej pary staruszków. Wydaje mi się jednak, że w pewnych okolicznościach dało się to osiągnąć, kwestia nawyku – a z nawykami higienicznymi kiedyś nie było najlepiej i trzeba to było sobie wyrobić.

            Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. 
Przekład Tomasz Bieroń
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. Przekład Tomasz Bieroń
1 miesiąc ago
View on Instagram |
1/5
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
3/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
3 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT