Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Jedenaste!

Posted on 5 stycznia 20226 stycznia 2022 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 

Jedenaste

O minionym roku mogę oględnie napisać, że nie sprzyjał ani czytaniu, ani pisaniu o książkach, ale jednocześnie przyniósł kilka bardzo przyjemnych czytelniczych zaskoczeń i odkryć. Sytuacji pozablogowej pozwolę sobie nie komentować, więc skupmy się na urodzinowym podsumowaniu literackim.

To był już jedenasty rok na „Zacofanym”. O dziwo, wciąż jeszcze zagląda tu całkiem sporo osób, niektórym chce się nawet napisać komentarz (albo dziesięć). Nieodmiennie wszystkim Wam dziękuję. Tydzień temu przedstawiłem najchętniej czytane wpisy minionego roku, teraz czas na wybory subiektywne.

Królestwo wspomnień

Dziwnym trafem pierwsza grupa wyróżnionych to książki, w których główną rolę odgrywają pamięć i wspomnienia. Wspomnienia z własnego dzieciństwa wypełniają „Jabłecznik i Rosie” Lauriego Lee – zabita dechami wieś daleka jest od raju, ale zapewnia bohaterowi mnóstwo wrażeń, do których wraca po latach, by pokazać czytelnikowi swój nietypowy dom rodzinny, odmalować portrety matki i sióstr, wiejskich oryginałów, przywrócić radości i lęki, zabawy i smutki, ten świat, który bezpowrotnie odszedł, zginął w starciu z nowoczesnością.
Przez wspomnienia poznajemy też bohaterkę „Całego życia Sabiny” Heleny Boguszewskiej, która zależnie od tego, czy wspomina swoje dawne suknie, czy mieszkania, jawi się nam w innym świetle, pokazuje inną stronę swojej osobowości i inny fragment biografii. Niesłusznie zapomniana, powieść jest dojrzałym, psychologicznie wiarygodnym portretem kobiety, która próbuje znaleźć własne miejsce w życiu.
A kiedy się nie ma wspomnień, własnych ani cudzych, można je zawsze wymyślić, by wypełnić lukę w rodzinnej historii – tak jak zrobił Tadeusz Konwicki w „Bohini”, portrecie babki, której nie znał, ale którą koniecznie chciał poznać. Stworzył ją więc sobie ze strzępów opowieści i własnej wyobraźni, żywą i wiarygodną, silną i inteligentną, i osadził w świecie, który podobnie jak u Lauriego Lee, został zmieciony przez dziejowe przemiany.

książki roku 2021

Mistrz King

Drugim dziwnym trafem jest to, że do czołówki załapały się dwie książki tego samego autora. W poszukiwaniu czegoś jednocześnie zajmującego i nieurągającego inteligencji czytelnika sięgnąłem po „Zieloną milę” Stephena Kinga i przepadłem bez reszty w opowieści o amerykańskim Południu z lat trzydziestych ubiegłego wieku, o codzienności skazanych na śmierć i ich strażników, ale też o szlachetności i podłości, zachowywaniu człowieczeństwa i o tym, że najwspanialszy dar może być równocześnie przekleństwem. Parę miesięcy później poprawiłem sobie „Dolores Claiborne” – monologiem prostej kobiety oskarżonej o przestępstwo, którego nie popełniła. Policyjne przesłuchanie staje się dla niej pretekstem do spowiedzi z całego życia, naznaczonego przemocą i pracą ponad siły. Dolores okazuje się postacią dużo ciekawszą niż stereotypowa żona alkoholika, jest bystra, zdeterminowana, nie zamierza znosić tego, co przynosi jej los, lecz chce go sama kształtować, co wcale nie było łatwe w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, kiedy zaczyna się powieść. Jakże mizernie na tle tych dwóch książek wypadł najnowszy twór Kinga, „Billy Summers”, na którego lekturę szkoda było po prostu czasu.

Stephen King

Saga z rozmachem

Z wyborem najlepszej książki roku problemu nie miałem żadnego: została nią onieśmielająca na pierwszy rzut oka (trzy spore tomy!), ale porywająca „Silva rerum” Kristiny Sabaliauskaitė, historia rodu Narwojszów, rozgrywająca się na targanej wojnami i niepokojami Litwie od połowy XVII do połowy XVIII wieku, jednocześnie egzotyczna i swojska, porywająca i skłaniająca do refleksji. Na dodatek ma zróżnicowanych, niejednoznacznych bohaterów, splątaną, pełną zaskoczeń fabułę, bogate tło historyczne i obyczajowe, dobre tempo, a przede wszystkim cudowną lekkość opowiadania i precyzyjny, krystalicznie piękny język – zdecydowanie wszystko, co najwyżej cenię w powieściach. Polecam gorąco i czekam na finałowy, czwarty tom.

Silva rerum
A teraz tradycyjnie powinienem zaprosić wszystkich do bufetu, ale ze względu na sytuację epidemiczną nie mam odwagi. Jeśli jednak macie ochotę, weźcie kubek z herbatą, kawą, naparem z dziurawca, szklankę piwa albo kieliszek nalewki i wypijcie zdrowie jedenastolatka! Dziękuję Wam raz jeszcze, że jesteście!

Szampan

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

28 thoughts on “Jedenaste!”

  1. Marcin pisze:
    5 stycznia 2022 o 18:00

    Dziękuję za dzielne trwanie i dużo lektur w Nowym Roku!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      5 stycznia 2022 o 18:31

      Wielkie dzięki!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Renata Piejko pisze:
    5 stycznia 2022 o 18:10

    Gratulacje, Piotrze. Jedenastolatek już nie jest dzieckiem, tylko młodzieńcem. :) Na pierwsze miejsce w niemrawo ostatnio posuwającej się kolejce książek do czytania właśnie wskoczyła „Silva rerum”. Pozwolę sobie przyjść z własnym kubkiem z rumiankiem… Pozdrawiam! :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      5 stycznia 2022 o 18:32

      Zaczynam się martwić nastoletnim buntem :) Silva rerum gorąco polecam i dzięki za gratulacje.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Renata Piejko pisze:
        5 stycznia 2022 o 19:36

        Twój nastolatek jest mądry, dobrze ułożony i nie powinien się bardzo buntować. Będzie raczej dojrzewał harmonijnie i dawał Ci wyłącznie satysfakcję. I tego Ci życzę na następne lata. :) „Silva rerum” już zamówiona w mojej bibliotece…, dzięki. :)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          5 stycznia 2022 o 19:44

          Wszystkim pryszczatym trochę odpala :) No nic, przygotuję się duchowo na to. Miłej lektury.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  3. Galene pisze:
    5 stycznia 2022 o 19:16

    Jedenaście lat to piękny wynik! Gratulacje i wszystkiego najlepszego w 2022 :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      5 stycznia 2022 o 19:33

      Dziękuję i nawzajem :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. krwawasiekiera pisze:
    5 stycznia 2022 o 19:25

    Stu jedenastu lat! I samych ciekawych lektur w nowym. Laredo zdążyłeś przeczytać?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      5 stycznia 2022 o 19:33

      Dzięki. Laredo dojrzewa sobie w cieple :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. mcagnes pisze:
    5 stycznia 2022 o 21:36

    Liczę na palcach i wydaje mi się, że jestem rok starsza od Ciebie – ale to tylko taka moja dygresja, od której właściwie nie powinnam zaczynać, prawda? Druga dygresja – użyłeś słowa „epidemiczna” i błogość spłynęła na mą duszę, wszyscy uparcie piszą „epidemiologiczna”.
    Ale do rzeczy – wszystkiego najlepszego! Czytaj, pisz, tłumacz, redaguj – i niech to wszystko będzie mega frajdą

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      5 stycznia 2022 o 21:44

      Wszyscy są o rok starsi ode mnie, nie załapałem się na tę główną falę blogową. Uwielbiam słowo epidemiczne, epidemiologiczna to jest stacja ;) I wielkie dzięki, staram się mieć frajdę, inaczej to nie miałoby sensu.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  6. Bazyl pisze:
    6 stycznia 2022 o 05:50

    Niewiele moich blogowych znajomości przeskoczyło poza samego bloga. Dzięki za to miejsce i wysłuchiwanie żalów za jego kulisami :)
    Agnes natchnęła mnie do wizyty u siebie i ze zdziwieniem odkryłem, że oprócz roku gdy zaczynałem i przenosiłem wpisy z pl.rec.ksiazki, to tak naprawdę regularnie pisałem może ze dwa lata. Tym bardziej imponuje Twoje 11 :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      6 stycznia 2022 o 09:52

      Ej, na pewno pisałeś dłużej, nie przesadzaj z tymi dwoma latami :) A wysłuchiwanie żalów za kulisami, to wiesz – i wice wersa :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. małgosia pisze:
    6 stycznia 2022 o 09:30

    Nie wszyscy są o rok starsi, bo mnie też w tym roku stuknie jedenaście, za jakieś pięć miesięcy:) więc czuję się ciut młodsza choć w tej dziedzinie. Kiedy napisałeś, że wysoko na liście czytelniczej uplasowały się wspomnienia i pamięć pomyślałam, że to znamienne, ponoć im jesteśmy dojrzalsi tym bardziej interesuje nas to zagadnienia i stąd u niektórych upodobania do biografii, dzienników czy listów np. Młodsze pokolenie z reguły wyraźnie mówi temu zagadnieniu NIE. Ale widzę, że jest też coś lżejszego- S.King. Przyznam, że często czytałam, czy słyszałam to nazwisko polecane przez znajomych, ale jak dotąd podchodziłam doń dość nieufnie, ale skoro polecasz i Ty to może się skuszę, ostatnimi czasy łapię się na chęci sięgnięcia po coś lżejszego, a niegłupiego. Cieszę się, że jesteś, nie wyobrażam sobie, że i Ciebie mogłoby zabraknąć w blogosferze, zbyt wiele fajnych blogów pokryło się kurzem. Wytrwałości i radości i z lektur i z pisania.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      6 stycznia 2022 o 09:54

      Też pomyślałem, że te wspomnienia to oznaka, hmmm, wieku średniego, ale wyszło to zupełnie bezwiednie, samo mi w ręce wpadało :) Co do Kinga, to te dwie tegoroczne są mocno nietypowe jak na niego i może dlatego takie dobre. Dzięki za miłe słowa, szczególnie te o wytrwałości :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  8. Rozkminy Hadyny pisze:
    6 stycznia 2022 o 10:18

    Gratulacje! Imponująca rocznica 💜 Wytrwałości, spokoju i pięknych lektur w nowym roku życzę! „Zielona mila” czeka na mnie na półce – dzięki za zachęcenie, też się za nią niedługo zabiorę w takim razie :) A co do „Silva rerum” – pamiętam, jak wychodził pierwszy tom… jakoś się do tej pory wzbraniałam przed braniem tych książek pod uwagę, ale czytając Twoje podsumowanie stwierdzam, że trochę głupio z mojej strony i powinnam się na nie zaczaić ;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      6 stycznia 2022 o 11:13

      Dzięki :) Do Silva rerum miałem podobny stosunek, wydawca przy pierwszym tomie nie szczędził pochwał, a wiemy, jak to jest, gdy wydawca przesadnie chwali :) Szczęśliwie zaufane osoby też przeczytały i chwaliły, więc się skusiłem.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  9. Sylwka | unserious.pl pisze:
    6 stycznia 2022 o 15:54

    Rocznica fenomenalna, ślę ukłony. :D
    Pisz dalej, więcej i niech Ci się darzy nie tylko w życiu blogowym, ale także prywatnym! :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      6 stycznia 2022 o 15:56

      Wielkie dzięki :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  10. czytankianki pisze:
    6 stycznia 2022 o 15:56

    Jedenaście lat to już dekada z okładem. Jak ten czas płynie I tak się zastanawiam, co przyjdzie dla piszących o książkach po erze FB i Insta.;)
    Mówisz, że King jest dobrą odtrutką na stresy wszelakie?;) Jak dla mnie trochę zbyt szarpie nerwy (piszę to tylko na podstawie ekranizacji), ale o polecanej mi kiedyś Doloroes pamiętam i raczej zaryzykuję.
    Sto lat w dobrym zdrowiu i spokoju! Zawsze miło Cię czytać.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      6 stycznia 2022 o 15:59

      Dziękuję :) Po erze FB i Insta będzie ogólnoświatowy blackout i wrócimy do skrobania w zeszycikach na własny użytek. Z Kingiem jest tak, że może szarpać nerwy i może nie szarpać, przy tych dwóch polecanych raczej nie krzyczy się ze strachu :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. czytankianki pisze:
        7 stycznia 2022 o 20:29

        Jeszcze może twitter i jednowyrazowe „opinie”.;) Ale to prawda, co piszesz, dojdziemy kiedyś do ściany i zacznie się skrobanie.
        Skoro nie krzyczy się ze strachu, to dla mnie. Wystarcza mi jeden trup na książkę i niskie napięcie.;)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          7 stycznia 2022 o 21:03

          Chwilowo nie będę jeszcze ostrzył dłuta, może prądu starczy jeszcze na parę lat :)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  11. AgaGaga pisze:
    7 stycznia 2022 o 09:23

    Jedenaście to dwie jedynki :-) kolejna taka rocznica (czyli 22) za 11 lat, więc jest co świętować. Gratuluję i czekam na więcej (i wpisów i rocznic). Mam zapamiętane do czytania „Silva Rerum”, ale czekam na pełen zestaw. Nie lubię czytać takich sag kawałkami…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      7 stycznia 2022 o 10:22

      Dzięki :) Faktycznie, magia liczb. A co do Silva rerum to wydawnictwo milczy jak ciemny grobowiec, nie wiem, kiedy się doczekamy finału.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  12. Katarzyna pisze:
    7 stycznia 2022 o 20:24

    Toaścik jakimś winkiem pozwolę sobie :-) Dziurawiec daje za dużo potencjalnych powikłań, znam się, bo mój pradziadek był znachorem :-P
    Przyznam, że blogów mi brakuje, lubię sobie poczytać dłuższe teksty, a dla takich zboczeńców jak ja coraz mniej miejsca jest w sieci, nawet niektórzy blogerzy, których czasem czytuję uznają za stosowne usprawiedliwiać się, że tak dużo napisali :-( Fejsbuki itp. jakoś mi nie odpowiadają jako platforma do dyskusji, próbowałam, ale to nie dla mnie. Zapewne niedługo wrócimy do porozumiewania się za pomocą pochrząkiwań, co nieszczególnie mi odpowiada. Mam więc nadzieję, że będzie świętowanie wielu takich rocznic!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      7 stycznia 2022 o 21:00

      Winkiem jak najbardziej, nie krępuj się! Staram się powściągać słowotoki, ale niezbyt mi wychodzi, szczęśliwie nikt mi nie krzyczy, że za długo piszę :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d