Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Dojrzewanie w kilku odsłonach (Stanisław Kowalewski, „Andrzej”)

Posted on 22 sierpnia 2022 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Andrzej

Andrzej ma czternaście lat, mamę i młodszą siostrę Majkę. W dwupokojowym mieszkaniu większy pokój jest ładnie urządzony, ale rzadko można z niego korzystać. Od śmierci ojca pokój jest wynajmowany przyjezdnym, żeby dorobić, a ponieważ mama uczy się na kursach wieczorowych, goście, siostra i w ogóle dom są na głowie Andrzeja. Mimo licznych obowiązków chłopiec lubi marzyć i rozważać różne kwestie, szczególnie przyszłości swojej i rodziny.

Zwyczajne niezwyczajne

Andrzej dojrzewa na oczach czytelnika, bo musi radzić sobie z życiem niegdyś przeciętnym, a od kilku lat nieprzeciętnym, o czym dowiadujemy się, gdy oglądamy chłopca w coraz to nowych odsłonach, poznając coraz lepiej i jego, i jego rodzinę, ich sytuację życiową, plany i marzenia. Ojciec zginął trzy lata wcześniej, matka pracuje i stara się zdać maturę, by dostać lepszą pracę – wyszła za mąż bardzo młodo, a mąż chciał ją mieć w domu, więc po jego śmierci pojawiły się problemy finansowe. Póki nie skończy kursu, dzieci w zasadzie zdane są na siebie, starszy brat próbuje wychowywać siostrę, popadającą stale w różne podwórkowe kłopoty i ogarniać codzienność. Andrzej rozumie trudną sytuację, więc chciałby jak najszybciej zdobyć zawód i zacząć zarabiać. Boi się, że w życiu matki pojawi się nowy mężczyzna, a on i Majka „spisani zostaną na straty”. „Czym jest ta cała miłość, która przychodzi do dorosłych jak choroba?”, pyta siebie i przed końcem wakacji będzie chyba mógł sam się o tym przekonać.

Ku dorosłości

Andrzej ma refleksyjną naturę, jest wrażliwy na przyrodę i historię, chciałby widzieć świat jako lepsze miejsce – przeprowadza więc eksperyment z dobrem, podobny nieco do słynnego ESD z powieści Małgorzaty Musierowicz, z programowym byciem dobrym dla innych, co ściąga mu na głowę tylko problemy. W idealnym świecie chłopaka ludzie nie tylko byliby dobrzy, ale też odważniejsi i bardziej wyczuleni na cudzą krzywdę. Gdyby tak było w rzeczywistości, jego ojciec by żył. Wakacyjne wyjazdy dadzą mu sposobność zweryfikowania własnych, często jeszcze dość mglistych poglądów. Poznana na plaży rówieśniczka uchyli przed nim świat miłości, a Andrzej dzięki temu lepiej zrozumie uczucia matki do mężczyzny, którego tak oboje z siostrą nie chcieli zaakceptować. Na wsi u wujka z kolei chłopak pozna ludzi, którzy uciekli z miasta, by prowadzić proste życie blisko natury – idealistów, a może frajerów, którzy rzucili wygodne życie? Konformistów, którzy cenią wyżej spokój niż sprawiedliwość, czy jednak ludzi z charakterem, którzy zaryzykują, by pomóc, gdy dzieją się złe rzeczy? Andrzej przekona się, że wykazanie się odwagą i przeciwstawienie się złu nie jest proste, mimo szczytnych deklaracji.

Sceny z życia

Stanisław Kowalewski zrezygnował z liniowej fabuły, pokazał nam tylko kilka dni z życia Andrzeja: w domu, w otoczeniu kolegów, nad morzem u dziadków, na wsi u wujka. Każdy z tych dni pomaga nieco lepiej poznać chłopca, obserwować jego rozwój, krystalizowanie się poglądów, zmianę w podejściu do kwestii, które go interesowały albo niepokoiły. Andrzej jest sympatyczny, wrażliwy, inteligentny, widzimy go na granicy między dzieciństwem a początkiem dojrzewania. Jeszcze może pójść w dowolną stronę, skupić się na zdobywaniu zawodu i zarabianiu albo na realizowaniu swojej wizji świata sprawiedliwego i pełnego dobra. W finale widzimy, jakiego wyboru dokonał, a czy przy nim wytrwa? Oby tak, chociaż nie będzie to proste. Z małych realiów mamy tu na przykład przeciwstawienie „reprezentacyjnego pokoju” („kredens na wysoki połysk”, kryształy, „dwudziestotrzycalowy telewizor, stół z orzecha, fotele wybijane pąsowym aksamitem i pod ścianą tapczan”), wynajmowanego przyjezdnym, dla których zabrakło miejsc w hotelach, z bardziej swojskim pokojem, gdzie skupiało się życie rodziny („amerykanka matki, łóżko Majki i pod ścianą jego turystyczna składanka”, zdjęcia powycinane z „Filipinki” i „Przekroju” na ścianach, nad posłaniem Andrzeja „fotografie dziwnych maszyn i konstrukcji”), grymaśnych klientów w sklepie, „Świat Młodych”, który „nie dojechał do kiosku”, pracę górnika jako atrakcyjną przyszłość, scenki rodzinne, uliczne, podwórkowe, plażowe, wreszcie całkiem sporo o ucieczce z miasta na wieś – nieźle, jak na niewielką książeczkę. Kowalewski pisze zajmująco, chociaż przy rozmowach Andrzej z Riką nad morzem próbuje włączyć swój typowy tryb pisania dialogów chłopięco-dziewczęcych, szczęśliwie ma za mało miejsca, by się rozkręcić. To bardzo udane opowiadanie czy może minipowieść. Na jego początku Andrzej zastanawia się, czy z jego życia byłby film, czy ludzie chcieliby go oglądać. Nie wiem, jak ludzie, ale ja bym obejrzał.

Stanisław Kowalewski, Andrzej, Horyzonty 1976.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

6 thoughts on “Dojrzewanie w kilku odsłonach (Stanisław Kowalewski, „Andrzej”)”

  1. Bazyl pisze:
    2 września 2022 o 14:02

    To wakacyjny trend młodzieżowy? Akurat serii z twarzami w ogóle za młodu nie nie miałem w ręku.
    Te turystyczne składane łóżka, to nieodłączny element mieszkań rodzin słabo uposażonych lub wielodzietnych.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      2 września 2022 o 14:07

      Owszem, prawie nic innego mi nie wchodziło, tylko młodzieżówki. U mnie w domu nie było składanego łóżka, za to był półkotapczan, nad wyraz wygodny i cholernie trwały, wręcz niezniszczalny.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        6 września 2022 o 09:00

        Ja byłem dumnym posiadaczem ustrojstwa o szumnej nazwie – amerykanka. Jej jedyną zaletą było to, że składała się do dość kompaktowych rozmiarów, co w przypadku zamieszkiwania jednego pokoju było wielce pożądane :P No i raczej była wygodniejsza od tzw. polówki, która bardziej nadawała się i zresztą święciła przez pewien okres triumfy jako lada sprzedażowa :) Niezniszczalna była takoż (rzeczona amerykanka), bo jeszcze pod koniec budowy sypiałem na niej pilnując chudoby, a teraz sypiają na niej koty u Teściów, bo ciągle stoi pod daszkiem obory :D

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          6 września 2022 o 10:29

          Fotel rozkładany okupowała moja siostra, jako młodsza :) Też był to solidny mebel i udało się go z domu pozbyć przed samą moją maturą, bardzo wygodny do czytania :P

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            6 września 2022 o 13:58

            Kitkowi marzy się „uszak”, ale po pierwsze primo – cena, po drugie, nie konweniuje nam z ekonomicznym wystrojem wnętrz :P A o jakości współczesnych mebli, to nawet nie zaczynajmy.

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              6 września 2022 o 14:24

              Uszaka też bym chciał, ale ja u Ciebie :P Pod żadnym względem nie konweniuje.

              Wczytywanie…
              Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d