Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„Chodzić pewnym krokiem po ziemi” (Janina Zającówna, „W wielu kolorach”)

Posted on 25 listopada 202225 listopada 2022 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

W wielu kolorach

 

Janina Zającówna nie oszczędza swojej bohaterki. Piętnastoletnia Ewa, wystarczająco rozstrojona przeprowadzką i zmianą szkoły, niespodziewanie dowiaduje się, że człowiek, którego całe życie uważała za ojca, nie jest nim. „To była Hiroszima. Oślepiający błysk, wybuch, świat sczezł w jednej chwili, spopielał”. I oczywiście nic już nie miało być tak, jak dawniej.

Błysk, wybuch, popioły

Metafora z Hiroszimą dobrze oddaje stan ducha dziewczyny, którą zawsze przejmowała się wszystkim, a gwałtowne zmiany w życiu tylko dodatkowo rozchwiały jej nerwy. Ewa reaguje gwałtownie, impulsywnie, czuje się zdradzona i oszukana. Jej szok jest tym większy, że była szczególnie związana z ojcem, który jej imponował. Teraz nie chce mieć nic wspólnego z rodzicami, postanawia więc przenieść się do domu dziecka. Szczęśliwie trafia na dorosłych, którzy naginając przepisy, zapewniają jej schronienie, by mogła ochłonąć i przemyśleć powrót do własnego domu. Gdy sytuacja nieco się uspokoi, Ewa zacznie na nowo układać sobie życie, bo, jak twierdziła z typową dla siebie przesadą: „ja potykałam się ciągle o niewiadome i z obsesyjnym uporem mnożyłam znaki zapytania. […] Gdy się raz straci grunt pod nogami, bardzo trudno chodzić pewnym krokiem po ziemi”. Przekonuje się jednak do kilku osób z nowej klasy, zaczyna też interesować się Michałem, a on pomaga dziewczynie rozumieć i tonować emocje.

Rzeczy ważne i ważniejsze

„W wielu kolorach” dzieli się na dwie wyraźne części: w pierwszej buzują gwałtowne uczucia wywołane życiowymi zmianami, wieńczy ją ucieczka z domu i pobyt w milicyjnej izbie dziecka. Później jest spokojniej, choć też nie brakuje emocji, zanim Ewa znowu zacznie „chodzić pewnym krokiem po ziemi”: poukłada sprawy rodzinne, dojdzie do ładu sama z sobą, adaptuje się nowej sytuacji w domu i w szkole, wreszcie będzie mogła komuś zaufać. Bo zaufanie to towar deficytowy, o realnym wsparciu w trudnościach też trudno mówić (milicyjna psycholożka do Ewy o jej rodzicach: „Nawet się dziwię, że po tym wszystkich chcą cię zabrać do domu”, a „wychowawcze” bicie jest na porządku dziennym). Zającówna nie upiększa świata: tu wszystko jest bardzo wiarygodne i psychologicznie, i od strony relacji rodzinnych czy rówieśniczych, ale też w kwestii realiów (rzucone mimochodem stwierdzenie: „Gdyby ojciec nie pracował od dwudziestu lat w tej samej instytucji i nie był tu tak potrzebny, nie dostalibyśmy mieszkania w Warszawie”). Ów ojciec, w którego na początku tak wpatrzona jest Ewa, wesoły wielbiciel górskich wycieczek, zestawiony jest z matką, która w wieku trzydziestu paru lat uważa się za staruszkę, a co gorsza „tkwi korzeniami w tej szarzyźnie” codzienności, która jej córkę „przyprawia o mdłości”. Dziewczyna nie ma zamiaru skończyć tak jak ona: „nie dam się zepchnąć do rzędu robota albo wołu”. Ewa ma talent plastyczny, który chce rozwijać, rysowanie ma też dla niej wymiar terapii; być może więc uda jej się prowadzić mniej konwencjonalne życie niż jej matce. Z drobiazgów: papieros jest uniwersalnym rekwizytem, „końskie zaloty” budzą pozorne oburzenie dziewcząt, w gruncie rzeczy zachwyconych zainteresowaniem, Ewa zaś, która sama wciąż się odchudza, z niechęcią odnosi się do tęższej koleżanki („do ładnego sweterka koloru lila włożyła czerwoną plisowaną spódnicę. Przy jej tuszy!” Na dodatek Małgosia miewa „głupawy uśmiech na pulchnej twarzy”, a „fałdki tłuszczu przesłaniały jej oczy”). Ogółem jest w tej książce sporo wszystkiego, chwilami może nawet za dużo, dobrze to jednak oddaje intensywność opisanego w powieści roku z życia Ewy. W końcu każdy z nas ma przecież takie okresy, kiedy dzieje się wszystko naraz i nawet z perspektywy czasu trudno jest wskazać rzeczy najważniejsze.

Janina Zającówna, W wielu kolorach, ilustr. Julitta Karwowska-Wnuczak, Nasza Księgarnia 1981.

10 thoughts on “„Chodzić pewnym krokiem po ziemi” (Janina Zającówna, „W wielu kolorach”)”

  1. Bazyl pisze:
    1 grudnia 2022 o 05:12

    No dobrze, a czy współcześnie mamy kogoś równie dobrze opisującego młodzieżowe tragedie?

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      1 grudnia 2022 o 08:29

      A pojęcia nie mam, kompletnie nie wiem, kto i co pisze teraz dla nastolatków po polsku.

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        5 grudnia 2022 o 15:26

        Nie to żebym podpuszczał, ale może pora się rozejrzeć :P

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          5 grudnia 2022 o 17:26

          Kiedy niby, Panie Kolego, kiedy?

          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            7 grudnia 2022 o 05:34

            W nocy śpisz, nie czytasz, to Ci się zbiera :D A tak bardziej serio, to musiałbyś np. poświęcić jeden tytuł z przeszłości :)

            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              7 grudnia 2022 o 08:00

              No tak, spanie jest przereklamowane. Jakby mnie naszła bezsenność, to popróbuję czegoś współczesnego, masz moje słowo :P

              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                9 grudnia 2022 o 05:15

                Nie trzymam Cię za nie kurczowo, bo wiem jak jest, ale z chęcią jakiś tekst o współczesnej młodzieżówce przeczytam. Będę wyglądał :)

                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  9 grudnia 2022 o 08:35

                  Nie obiecam, bo moje dzieci nie czytają polskich, poza Jadowską, a ja mam co najwyżej zapas Szczygielskiego.

  2. Veganella Pizzabella pisze:
    23 grudnia 2022 o 03:34

    No ale co, ten ojczym nagle przestał ją kochać i być jej ojcem, bo się okazał nie być biologicznym? Przestał być wesołym amatorem górskich wycieczek, bo przybrany? I to ma być ta Hiroshima? Histeria egzaltowanej, pretensjonalnej nastolatki brzmi znajomo, jakby u wstrętnej Musierowicz. Która swoją drogą też popłynęła w taką jak tu fatfobię i przerażający fatshaming.. i to mają być, panie ja kogo, lektury odpowiednie i pedagogiczne dla pokwitających nastoletnich duszyczek..

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      23 grudnia 2022 o 09:02

      Drama nie jest o to, kto kogo przestał kochać, tylko, jak zwykle w takich wątkach, o to, że bohaterka czuje się oszukana i zawiedziona, że nikt nie uznał jej za dość dorosłą, by jej powiedzieć prawdę. I szczerze mówiąc, nie ma się co tym dziewczynom dziwić (dokładnie to samo jest w Dorce, o które pisałem jakiś czas temu). Długie lata adopcja uchodziła za coś wstydliwego, ludzie przenosili się do innych miast, żeby się „nie wydało”, nie było poczucia, że dziecko powinno wiedzieć o adopcji i dlatego kończyło się takimi historiami. Co do fatshamingu, to jednak Musierowicz w to brnie bardziej świadomie, coś jak Rowling w terfizm, bo teoretycznie powinna wiedzieć, że to nie te czasy. Co ciekawe, u Zającówny lecą te fatfobowe teksty, a mimo to dziewczyny się lubią, przynajmniej do pewnego stopnia.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT