Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Dwunaste!

Posted on 5 stycznia 2023 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Liczyłem kilka razy, ale nie chce być inaczej. Blog obchodzi dwunaste urodziny, a tym samym wchodzi oficjalnie w wiek nastoletni. Oznaczać to będzie zapewne typowe dla tego wieku wahania nastroju, okresy euforii przeplatane nieróbstwem, bałagan w pokoju i trzaskanie drzwiami. Zanim jednak spadną na nas te wszystkie atrakcje, zapraszam na subiektywne podsumowanie ubiegłego roku.

Odkrycie roku

Odkrycie to trochę recyclingowane, ale dopiero teraz w pełni docenione. Książki Gerarda Durrella kilka lat temu zupełnie nie zrobiły na mnie wrażenia, ale teraz okazało się, że są idealne na wszelkie zło tego świata. Zanurzenie się w słonecznym krajobrazie Korfu, obserwacja wyczynów zwariowanej rodziny autora i jego przyrodniczych fascynacji zapewnia ukojenie i kieruje myśli ku rozgrzanym plażom, ciepłemu morzu, gajom oliwnym i niezwykłym wydarzeniom, jakie stają się udziałem Durrellów. Nawet jeśli nie do końca wszystkie są prawdziwe. O książkach Geralda Durrella pisałem poza blogiem, więc zachęcam do odwiedzin strony na Facebooku albo Instagramie (Nasza rodzina i inne zwierzęta; Ogród bogów; Zoo w walizce). Do kompletu polecam interesującą i bardzo dobrze napisaną biografię rodziny Michaela Haaga Durrellowie z Korfu.

Durrellowie z Korfu

Non-fiction

Książek z tej kategorii przeczytałem zaledwie kilka, ale prawie wszystkie okazały się co najmniej udane; nad jedyną słabą być może popastwię się niedługo. O biografii Durrellów Haaga wspomniałem wyżej, o zbiorze „Schodów się nie pali” Wojciecha Tochmana być może też mi się uda napisać, ale cała pierwsza trójka doczekała się swoich omówień.

Miejsce trzecie przypadło „Przemilczanym” Joanny Ostrowskiej, która z rozproszonych, niepełnych źródeł zrekonstruowała obraz przerażającego zjawiska przemocy seksualnej w czasie drugiej wojny światowej. Autorka pisze nie tylko o straszliwym losie ofiar, o których niestety bardzo niewiele wiemy, lecz także o równie strasznym procesie skazywania ich po wojnie na zapomnienie, o przemilczaniu, lekceważeniu. Nikt nie zadbał o udokumentowanie skali tego zjawiska, o zebranie źródeł i relacji. Przemoc seksualna stała się tabu, czymś wspominanym niechętnie, niegodnym rzetelnych badań.

Miejsce drugie zajmuje „Najlepsze miasto świata” Grzegorza Piątka, który udowodnił, że historia instytucji wcale nie musi być nudna – trzeba tylko znaleźć na nią sposób. I Piątek ten sposób znalazł – opowiada o Biurze Odbudowy Stolicy zajmująco i obrazowo, dobiera interesujące cytaty z dokumentów i wspomnień, czasem rzuci anegdotę i cały czas pamięta, że nie pisze dla specjalistów, więc wszystkie kwestie fachowe omówione są bardzo przystępnie. Dla warszawiaków, ale myślę, że nie tylko, fascynująca jest konfrontacja szeroko zakrojonych koncepcji odbudowy stolicy z tym, co udało się w rzeczywistości zrealizować.

Natomiast bezapelacyjnie zwyciężają w tej kategorii „Trzy tłumaczki” Krzysztofa Umińskiego. Dziś coraz częściej nazwiska tłumaczek i tłumaczy pojawiają się na okładkach, a oni sami robią wiele, żeby zwiększyć swoją widoczność. Jeszcze jednak kilkadziesiąt lat temu czytelnicy zgoła nic nie wiedzieli o ludziach, dzięki którym mogli poznawać światową literaturę. Krzysztof Umiński pokazuje sylwetki trzech wybitnych tłumaczek: Joanny Guze, Anny Przedpełskiej-Trzeciakowskiej i Marii Skibniewskiej; poświęciły się one pracy translatorskiej, samotnym zmaganiom z cudzym tekstem, wymagającym jednocześnie pokory i twórczego wkładu własnego. Każda z nich jednak czerpała inaczej ze swych doświadczeń, inaczej budowała swoje życie, inaczej podchodziła do pracy. Umiński próbuje nie tylko opowiadać ich biografie, lecz także przedstawić styl pracy w czasach, gdy sprawdzenie najprostszych rzeczy potrafiło być problemem.

Powieści, powieści…

Nie dało się nie zauważyć w 2022 roku gigantycznej awantury, jak wybuchła, gdy ogłoszono, że nowy przekład powieści Lucy Maud Montgomery będzie nosił tytuł „Anne z Zielonych Szczytów”. Tylu znawców kanadyjskiej literatury, przyrody, zwyczajów, tylu przekładoznawców i lingwistów świat jeszcze nie widział. Na podstawie samego tytułu Annę Bańkowską, autorkę tłumaczenia, odsądzono od czci i wiary, oskarżono o świętokradztwo, odebranie rzeszom czytelniczek słodkich wspomnień z dzieciństwa oraz o obliczone na wywołanie skandalu wyrachowanie. Tymczasem udała się Jej trudna sztuka: przełożyła ponadstuletnią powieść tak, że brzmi świeżo i atrakcyjnie, jednocześnie nie tracąc nic z klimatu epoki, w jakiej powstała. Godny zauważenia jest też pietyzm w oddawaniu najdrobniejszych szczegółów.

Miejsce drugie zajmuje szalona powieść z Finlandii, „Polowanie na małego szczupaka” Juhaniego Karili. Elina musi wrócić w swoje rodzinne strony, do Laponii Wschodniej, żeby w określonym terminie wyłowić szczupaka ze stawu niedaleko jej domu. Jeśli tego nie zrobi, konsekwencje będą straszne. Cóż trudnego w tym zadaniu i czemu ma ono aż takie znaczenie? Tego będziemy się dowiadywać stopniowo, a przy okazji świetnie się bawić, bo autor swobodnie miesza realne z baśniowym, życie codzienne Laponii z folklorem, prawdopodobne z cudownym. Opowiada smakowicie, dawkuje napięcie, dorzuca sporo humoru, opisuje barwnie i nigdy do końca nie wiemy, kiedy trzyma się rzeczywistości, a kiedy nas wkręca. Nie byłoby to z pewnością tak świetne, gdyby nie twórcza inwencja Sebastiana Musielaka, który całe to oszałamiające szaleństwo powieści przetłumaczył na polski.

W ostatnim czasie przeczytałem kilka książek o dziewczęcym dorastaniu, o snuciu marzeń i ich konfrontacji z rzeczywistością, o próbach wyrwania się do lepszego życia. Tove Ditlevsen mnie nie zachwyciła, dużo lepiej wypadło „Piękno życia” Merete Pryds Helle, ale obie zagraniczne konkurentki przebiła Pola Gojawiczyńska swoją dylogią: „Dziewczętami z Nowolipek” i „Rajską jabłonią”, które okazały się najbardziej satysfakcjonującymi powieściami minionego roku. Gojawiczyńska zestawia swą opowieść z epizodów, które łączą się w imponujący fresk obejmujący kilka dziesięcioleci, od początków dwudziestego stulecia do lat trzydziestych. Imponująca jest wnikliwość psychologiczna autorki, zdolność do stworzenia kilku głównych (i całego tłumu pobocznych) postaci, z których każda jest indywidualnością i każda jest bliska czytelnikowi, a także niezwykle wierne oddanie codzienności we wszelkich jej przejawach. Obie powieści Gojawiczyńskiej, mimo iż niemal stuletnie, wciąż pozostają świeże i interesujące.

A po części oficjalnej zapraszam tradycyjnie na skromny, ze względów inflacyjnych, poczęstunek… Weźcie szklaneczkę i wypijcie zdrowie dwunastolatka! Dziękuję Wam raz jeszcze, że jesteście!

(źródło)

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

27 thoughts on “Dwunaste!”

  1. paren pisze:
    5 stycznia 2023 o 16:02

    Drogi Nastolatku!

    wraz z serdecznymi życzeniami pragnę Cię zapewnić, że doskonale rozumiem nastoletnie okresy entuzjazmu i buntu, przeplatane stanami apatii i nadaktywności. I ani mnie nie przestraszy trzaskanie drzwiami, ani sama nie zamierzam nimi trzaskać.

    Żyj nam zdrowo i rozwijaj się w takim tempie, jakie jest dla Ciebie najlepsze! Wszystkiego dobrego na następne …naście…, a co tam, …dziesiąt lat!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      5 stycznia 2023 o 16:03

      My jako dorośli wiemy, że nastolatki tak mają i trzeba przeczekać :) Wielkie dzięki za życzenia!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Beata pisze:
    5 stycznia 2023 o 18:45

    Gratulacje! Śledzę postępy w czytaniu zarówno blogowe jak i instagramowe. Wszystkiego naj!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      5 stycznia 2023 o 20:27

      Wielkie dzięki :D

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. krwawasiekiera pisze:
    5 stycznia 2023 o 18:58

    Aż trudno uwierzyć, że Twój blog jest młodszy od mojego, i to o ponad 5 lat! Wydaje mi się, że był od zawsze. I oby był zawsze, czego Tobie, sobie i wszystkim czytelnikom życzę. Trzy tłumaczki cenię równie wysoko, podobnie jak (ku własnemu zaskoczeniu) Anne po nowemu. Już za 13 dni Szumiące Wierzby!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      5 stycznia 2023 o 20:31

      Ja się załapałem na główną falę blogopowstawania 2010 i 2011, wyrastały blogi jak grzyby po deszczu. A teraz, poza wyjątkami, nie ma co poczytać, prawie wszystko zwinięte :( Dzięki za życzenia. U mnie właśnie leży na wierzchu Anne z Redmondu, może zdążę przed premierą Wierzb :P

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        11 stycznia 2023 o 07:54

        Proszę zatem być wyjątkiem przez kolejne naście lat :)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          11 stycznia 2023 o 08:16

          I nawzajem, że wypuszczę zatrutą strzałę :)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
      2. Karolina Chyła pisze:
        12 stycznia 2023 o 22:24

        Gorące życzenia wytrwałości i szczęścia czytelniczego. I, rzecz jasna, weny recenzenckiej!
        PS. Och, uszczypliwie o tych lingwistach kanadyjskich, uszczypliwie! Ja należałam do tych, których na dźwięk tytułu zęby bolały, również dlatego, że (do dzisiaj tak sądzę) jest on w swojej wymowie krajobrazowy, nie architektoniczny. Im więcej jednak czytałam o zaletach tego przekładu, tym bardziej miękłam i więdły mi na ustach argumenty, że tłumaczeń „Ani” było już wiele, a dzienniki leżą nieprzełożone. I teraz, kiedy już skruszałam naprawdę i gotowa jestem przeczytać „Szczyty”, widzę „Anne z Redmondu”, widzę te „wierzby” i znowu sobie myślę: zdziwniej i zdziwniej. No naprawdę, dlaczego właśnie z Redmondu, kiedy w oryginale jest Anne z Wyspy (przekład Krasuckiej, który czytałam dziewczęciem, to naturalnie „Ania na uniwersytecie”, szereg nowszych tłumaczeń nosi ten tytuł, którego zachowania się nie domagam, bo i daleko odbiegł od oryginału, i nie zadomowił się w kulturze tak jednoznacznie, jak tytuł pierwszego tomu)? I dlaczego akurat Szumiące Wierzby, kiedy wyraźnie napisano „topole” („poplars”)? Czy to jest, bo ja wiem, jakiś książęco-edwardiański regionalizm, coś jak u Małopolan, którzy o czarnych jagodach mówią borówki (w moich stronach „borówki” to „brusznice”)? Czy jednak rzeczywiście gra tutaj pewną rolę chęć, żeby tytuły były nowe, odmienne, nie przypominały tych dobrze znanych?

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          12 stycznia 2023 o 22:42

          Dziękuję za życzenia. A co do zmiany tytułów, to są każdorazowo uzasadniane w przedmowie. I o ile ten Redmond faktycznie można uznać za zmianę nieco na siłę, bo autorka taki tytuł planowała, ale w druku nigdy się nie pojawił, o tyle Willows i Poplars funkcjonowały równolegle, moje angielskie wydanie ma właśnie willows w tytule. Abstrahując jednak od tytułów, taka Anne z Redmondu jest zupełnie inną książką niż ckliwo-sentymentalna Ania na uniwersytecie, naprawdę Zawisza-Krasucka zrobiła z tego Trędowatą :P

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Karolina Chyła pisze:
            13 stycznia 2023 o 16:25

            Prędzej czy później na pewno po „Redmond” sięgnę, zwłaszcza jeśli w tej wersji powieść rozkwitła, bo „Anię na uniwersytecie” czytałam raz i już więcej do niej nie wracałam, uznawszy tę część za raczej mdłą (nie licząc potwornej sceny z kotem i chloroformem, której nie zapomnę póki życia).

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              13 stycznia 2023 o 16:53

              Nawet ta scena, potworna i zupełnie, łagodnie mówiąc, z pleców, jakoś mniej zwyrodniała. Chociaż pojęcia nie mam, na co to autorce było :(

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
  4. Galene pisze:
    5 stycznia 2023 o 19:47

    Gratulacje!
    Przy okazji dziękuję za polecenie świetnej powieści historycznej Karola Schulza pod tytułem „Kamień i cierpienie”. Bardzo mi się podobała :)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      5 stycznia 2023 o 20:34

      Wielkie dzięki :) Fajnie, że Ci się Schulz podobał, to nie jest książka na dzisiejsze gusta, więc każdy zachwyt mile widziany.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  5. Bazyl pisze:
    5 stycznia 2023 o 20:24

    Bałagan może być, ale weź Ty mnie nie strasz nieróbstwem, bo gdzie ja będę chodził zostawiać swoje durne komentarze? Zostałeś mi jednym z nielicznych co dbają o komfort komentującego czytelnika i podejmują z nim dialog. Ba, z wielce satysfakcjonującym czasem odpowiedzi. Wielce!
    100 lat! A teraz szybciutko, pierwsza nóżka, druga nóżka i rozchodniaczek, które może pozwolą zasnąć przy tej cholernej wichurze za oknem :(

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      5 stycznia 2023 o 20:37

      Oj, może nie będzie tak źle z tym nieróbstwem, dotąd jakoś się kręciło. Poza tym nie zrezygnuję dobrowolnie z Twoich komentarzy, „zostałeś mi jednym z nielicznych co dbają o komfort” autorów blogów i podejmują z nimi dialog, że zacytuję klasyka :D Mieszkasz w tym Kieleckiem, to Ci wieje, u nas tylko leje deszczem. Zdrówko!

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        5 stycznia 2023 o 20:46

        Nawet jak na Kielecczyznę, wiatr przegina :( Czyli daj boże będziemy sobie tak komfortować w małym gronie? Oby jak najdłużej :) Ja dziś przy okazji odbioru dzieciomtek z miasta wojewódzkiego zaopatrzyłem się w: gry, komiksy i Żelaznego. Po drodze przypomniałem sobie dlaczego nazwisko autora wydawało mi się znajome :)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          5 stycznia 2023 o 21:12

          W końcu mamy kryzys klimatyczny, niestety. Nie mam nic przeciwko małym sprawdzonym gronom, chociaż fajnie by było, gdyby czasem ktoś nowy się pojawił. Ale jak nie, to damy sobie radę :D Ciekaw jestem, jak Ci ten Żelazny wejdzie, daj znać.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            11 stycznia 2023 o 07:56

            Tekst objawił się na blogu. W kategoriach Legimi – miło czy tam dobrze, spędzony czas :)

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              11 stycznia 2023 o 08:17

              Mobilizuj się częściej :)

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
  6. Sylwia Kwiatkowska pisze:
    6 stycznia 2023 o 14:02

    Jeszcze raz gratulacje i sto lat 🥳🍨

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      6 stycznia 2023 o 14:04

      Dzięki :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  7. qbuspozera pisze:
    20 stycznia 2023 o 13:03

    12 lat… Może do szklaneczki zupełnie nieinflacyjnie nalać jakiegoś 12-letniego trunku? ;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      20 stycznia 2023 o 16:44

      A niech Pan sobie leje, Panie Kolego, śmiało :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  8. Barbara pisze:
    30 marca 2023 o 23:38

    Ja jestem ze „starej szkoły” i nic mnie nie przekona do nowego tłumaczenia Ani. Ania to Ania, a nie żadna Anne. Całą serię czytałam niepoliczoną ilość razy, głównie dlatego, że wtedy mało co było ciekawego dla dorastających panienek. Przyzwyczajenie do tamtego tekstu powoduje mój bunt.
    Podobna sytuacja mnie spotkała, kiedy ośmieliłam się wymienić mój zaczytany egzemplarz Przygód Dobrego Wojaka Szwejka na nowy, w dodatku w twardej oprawie. Niestety, nie sprawdziłam tłumacza i to był błąd, bo tego nie dało się czytać.
    Gratuluję jubileuszu, znakomitych tekstów i dziękuję za przypomnienie wielu lektur mojego dzieciństwa.
    Serdecznie pozdrawiam. Barbara

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      31 marca 2023 o 07:54

      Dziękuję za gratulacje. Co do Ani/Anne, to ja zwykle sugeruję osobom nieprzekonanym, żeby przeczytały nowy przekład jako zupełnie nową książkę, ale rozumiem obiekcje :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  9. Pingback: Słupek przy słupku, edycja 2023 – Zacofany w lekturze

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d