Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„Narzędzie odnowy ludzkości” (Pierre Boulle, „Planeta małp”)

Posted on 31 lipca 202331 lipca 2023 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Planeta małp

 

Para kosmicznych podróżników wyławia dryfującą w przestrzeni butelkę z manuskryptem, opowieścią ziemskiego dziennikarza Ulissesa Mérou o wyprawie na Betelgezę w gwiazdozbiorze Oriona i nadzwyczajnych wypadkach na jednej z planet tego odległego układu.

Małpy i ludzie

Trzem członkom ekspedycji udaje się wylądować na zamieszkanej planecie do złudzenia przypominającej Ziemię, dlatego nazywają ją Soror, siostra. Pierwsze zetknięcie z mieszkańcami wzbudza konsternację ziemian – piękna ludzka dziewczyna, nazwana później Novą, nie wykazuje, podobnie jak jej pobratymcy, śladów inteligencji, nie umie mówić, nie używa narzędzi. Kto więc stworzył cywilizację, której przejawy oglądali w czasie lotu nad Soror? Szybko mają się okazję przekonać: oto zaczyna się polowanie z nagonką. Zwierzyną łowną są ludzie, myśliwymi zaś małpy. Ulisses wraz z Novą trafiają do laboratorium, gdzie ludzie poddawani są rozmaitym eksperymentom. Mérou postanawia przekonać zajmującą się nim uczoną, szympansicę Zirę, że nie jest „dzikusem” takim jak inni ludzie.

Gnuśność i imitacja

Jest „Planeta małp” książką o ludzkiej pysze, reprezentowanej przez Ulissesa, który chętnie patrzy z góry i traktuje protekcjonalnie „tępych dzikusów” z nowo odkrytej planety, nie jest też w stanie uwierzyć, że to małpy, a nie ludzie rozwinęły cywilizację. Ma jednak możliwość spojrzenia na sytuację z innej perspektywy: nagle z pozycji inteligentnego człowieka spada na miejsce „dzikusa”, na którego się poluje i który służy za obiekt badań małpim naukowcom. Czy to go czegoś uczy? Choćby tego, że pozory mylą, a opieranie się na utrwalonych stereotypach jest złe? Czy nabiera pokory? Nie. On, wciąż irytująco dufny w swą inteligencję, próbuje po prostu wejść w szeregi lokalnych istot myślących, bo nie może znieść, że mógłby spędzić resztę życia w klatce jako „człowiek laboratoryjny”. Ze wszystkich sił stara się więc zakomunikować naukowcom, że nie jest taki jak jego pobratymcy, że jest inteligentniejszy, godny uwolnienia z klatki, traktowania jak istota wyższa: w końcu jest, jak sam uważa, „człowiekiem stworzonym na podobieństwo Boże”. Później natomiast nie świta mu myśl, by pomóc w stworzeniu świata, gdzie małpy i ludzie mogliby żyć obok siebie, oczywiście po obudzeniu w ludziach na nowo inteligencji; on marzy o powrocie do układu znanego mu z Ziemi i cieszą go odkrycia dotyczące początków małpiej cywilizacji. Okazuje się przy okazji, że to postawa reprezentowana przez Ulissesa stała się poniekąd przyczyną degradacji ludzi, których miejsce zajęły małpy. Tym samym dostajemy też ostrzeżenie: przekonana o swej wyższości ludzkość, która gnuśnieje, która traci ciekawość intelektualną, zatapia się w wygodnym życiu, wyręczając się w podstawowych czynnościach innymi – wszystko jedno, czy małpami, robotami, czy sztuczną inteligencją – sama siebie skazuje na klęskę, na utratę wszystkich cywilizacyjnych osiągnięć, a w skrajnym przypadku na powrót do stanu zezwierzęcenia. Powieść Boulle’a jest pod wieloma względami owocem swoich czasów, początku lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Mérou wielokrotnie wyraża protekcjonalny stosunek do ludzi pierwotnych, Novą, która mu się podoba, „oswaja” i „tresuje”, nie umie się pogodzić z myślą, że nie człowiek może być koroną stworzenia czy wreszcie upokarza go to, że małpy bez trudu mogły zacząć imitować ludzką cywilizację – upokarza, ale nie otwiera mu oczu na błędy ludzkości, które doprowadziły do jej klęski. W swej ludzkiej pysze uważa się za „narzędzie odnowy ludzkości” na planecie, co miało się dokonać z pomocą jego syna zrodzonego z Novej, „nowego Chrystusa”. Trudno mu w tym kibicować i, przyznaję, odczuwałem niejakie Schadenfreude, gdy los okazał się przewrotny. Choć pod względem atrakcyjności i dynamiki fabuły „Planecie małp” daleko do amerykańskiej ekranizacji z Charltonem Hestonem, to dostarcza ona zdecydowanie więcej materiału do przemyśleń o kondycji ludzkości i naszym stosunku do innych, dobrze więc się stało, że książka ukazała się w nowym przekładzie i atrakcyjnej szacie edytorskiej, która w przeciwieństwie do kilku wcześniejszych wydań nie sugeruje, że powieść Boulle’a jest wyłącznie szmirowatą opowiastką science-fiction.

Pierre Boulle, Planeta małp, tłum. Agata Kozak, ArtRage 2023.

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

10 thoughts on “„Narzędzie odnowy ludzkości” (Pierre Boulle, „Planeta małp”)”

  1. czytankianki pisze:
    2 sierpnia 2023 o 15:40

    Mam wrażenie, że powieść nie porwała Cię zbyt mocno?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      3 sierpnia 2023 o 07:29

      Ona z założenia nie jest porywająca, fabuła jest raczej szczątkowa. Napędzała mnie niechęć do głównego bohatera plus, przynajmniej za pierwszym czytaniem, chęć dowiedzenia się, jak doszło to zmiany cywilizacyjnej. A teraz jeszcze udało się wychwycić parę różnych niuansów. Szczęśliwie autor się skondensował, więc nie jest to nużące.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. czytankianki pisze:
        3 sierpnia 2023 o 15:11

        Wieki temu widziałam film, który do tej pory wywołuje u mnie przykre skojarzenia, więc ograniczę się do poczytania recenzji książki.;(

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          3 sierpnia 2023 o 20:21

          Film wyłapał z książki jedno – planetę z inteligentnymi małpami. Cała reszta jest wymysłem twórców, efektownym, ale zdecydowanie odległym od książki.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            4 sierpnia 2023 o 08:35

            Ja z Planetą Małp miałem do czynienia tylko w wersji filmowej z 2001 roku. Później nakręcono chyba jeszcze jakiś pierdylion pre- i sequeli, ale z tych widziałem chyba z jeden. Klasyka też przewinęła się przed oczyma, ale to za pacholęctwa i nic nie pamiętam. Książki nie znam :)

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              4 sierpnia 2023 o 09:38

              Wcześniej nakręcono jakiś pierdylion, co najmniej ze trzy w latach 60. czy 70. :P Potem już się nie interesowałem.

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                4 sierpnia 2023 o 11:09

                Czyli, summa summarum, sekstylion :D Swoją drogą jak to musiało zażreć i działać na wyobraźnię, że tyle tego kręcono. To już chyba ekranowych King Kongów jest mniej. A wykwity XXI wieku, to pewnie pokłosie miłości filmowców do remaków wspartych efektami komputerowymi.

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  4 sierpnia 2023 o 11:12

                  Każdy pretekst był dobry, żeby pokazać parę nagich klat i biustów plus pościgów w ruinach :D

                  Wczytywanie…
                2. Bazyl pisze:
                  10 sierpnia 2023 o 09:33

                  Ta myśl przyświecała też chyba ilustratorom okładek fantasy z lat 90. :D

                  Wczytywanie…
                3. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  10 sierpnia 2023 o 10:23

                  Nie wiem, czy im przyświecała jakakolwiek myśl :D

                  Wczytywanie…

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d