Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Szara jednolitość („Wiele dróg. Wybór opowiadań”)

Posted on 15 stycznia 202415 stycznia 2024 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Wiele dróg

 

Wiele mogę wybaczyć peerelowskim młodzieżówkom: drewniany styl, potknięcia fabuły, dydaktyczny smrodek czy mniej lub bardziej subtelne wtręty ideologiczne. Jedno tylko uważam za całkowicie niedopuszczalne: przynudzanie. A opowiadania z antologii „Wiele dróg” zdecydowanie nie należą do ekscytujących.

Wiele dróg, a jakby jedna

Jedenaścioro autorów, dwanaście tekstów, z założenia zapewne o sprawach bliskich czytelniczkom i czytelnikom: problemy rodzinne i z rówieśnikami, poszukiwania przyjaźni, kłamstwa, zawiedzione nadzieje, hipokryzja, przemoc domowa – czego tu nie ma. Ważnych kwestii co niemiara, tylko brakuje w tym wszystkim życia. Autorzy, i ci znani, jak Siesicka, Minkowski, Niziurski, Domagalik, Żółkiewska czy Nasfeter, i ci nieznani – Kulik, Czermińska, Zimecki, Kurczab i Zajączkiewicz-Dudkowa, robią wszystko, żeby ich bohaterowie mówili i myśleli niemal tak samo. Do tego stopnia, że niemal ucieszyła mnie wprowadzona przez Marylę Czermińską do „Agnieszki z siódmego obłoku” gwara młodzieżowa (albo autorska wariacja na jej temat: „Szałowo! Kokosowo! Bombowo!” krzyczą uczniowie w chwili radości; „Że też ty nie umiesz nawet bujnąć porządnie! Wysiadła ci instalacja pod sufitem”, mówi jedna z bohaterek i od razu wiemy, że dziewczę jest na najlepszej drodze do upadku moralnego, bo takie „wyrażanse”, podkreślające luz i cyniczny stosunek do życia”, z pewnością do niczego dobrego nie doprowadzą). Aż dwa opowiadania: „Urszula” Siesickiej i „Agnieszka” Czermińskiej obracają się wokół kwestii kłamstwa, które na pozór drobne pociąga za sobą lawinę kolejnych i ostatecznie doprowadza do poważnych konsekwencji i solennej obietnicy poprawy u bohaterek. Oprócz tych dwóch tekstów jeszcze tylko „Przebiśniegi” Ireny Zajączkiewicz-Dudkowej mają dziewczęcą bohaterki, poza tym w tomie dominuje „chłopackość”, raczej z gatunku toksycznego, na dodatek z rozmaitością tematów też nie jest najlepiej.

Ocalić od zniszczenia

Wspomniane „Przebiśniegi” to chyba najlepszy, a z pewnością najciekawszy i najoryginalniejszy utwór w tym tomie. Nieznana mi zupełnie Irena Zajączkiewicz-Dudkowa, jak się okazuje, była poetką związaną z Lewinem Brzeskim i doczekała się nawet alei drzew swojego imienia. Napisała gorzką, miejscami wręcz naturalistyczną opowieść o występie ubogiego cyrku w małym miasteczku na Ziemiach Odzyskanych, oglądanym oczami rezolutnej dziesięciolatki, której trochę naiwna wiara w ludzką dobroć i szlachetność rozpada się w pył, gdy obserwuje, jak dobrze jej znani sąsiedzi i koledzy zmieniają się w żądny krwi motłoch, gotowy igrać cudzym życiem dla zaspokojenia swoich najniższych instynktów. Występ może stać się klęską i dla cyrkowca u kresu skromnej kariery, i dla dziecka, stojącego dopiero na progu życia i już zawiedzionego, na szczęście obojgu autorka daje nadzieję, że uda się jeszcze „ocalić od zniszczenia” coś „niezwykle cennego i kruchego”.

Rozbuchana chłopackość

Poza tym jednak w tomie hula, jak mówiłem, rozbuchana chłopackość. Najczęstszym motywem jest zabieganie o akceptację przez grupę, dominację w niej lub o starania o przyjaźń innego chłopca. Zabiega zwykle nowy kolega, uznawany za słabszego czy gorszego: jakiś Pitułka, Bronek czy Felek, który w ostatecznym rozrachunku okazuje się bić na głowę swoim charakterem tych „lepszych” czy wyżej postawionych w hierarchii, okazuje się lojalniejszy, wrażliwszy, szlachetniejszy („Trzech pancernych i pół” Niziurskiego, „Mustang” Nasfetera czy „O czwartym, który został drugim” Kurczaba). W „Pieszczochu” Minkowskiego pochodzący z zamożnego domu i niezbyt charakterny Karol stara się o przyjaźń Jacka, honorowego sportowca, który równocześnie nieco pogardza kolegą i czuje do niego sympatię. Wbrew zapewne intencjom autora nasuwa się tu pomysł, że może niekoniecznie chodzi tylko o przyjaźń (Jacek co prawda uważał, że Karol miał „długie dziewczęce rzęsy”, dziewczęcy głos i lubił wiersze, ale równocześnie nieźle pływał i „sylwetkę miał smukłą, wyraźnie umięśnioną”). Podobnie zresztą jest w „Opowiadaniu dla przyjaciela” Jerzego Kulika, gdy Jurek, nowy w klasie, usiłuje zaprzyjaźnić się z „dziwakiem” Pawłem: dziwakiem, bo nie dość, że zachwyca się przyrodą, to jeszcze pisze opowiadania. W swoich zabiegach Jurek posuwa się aż do tego, że proponuje koledze, którego rodzice się rozwodzą, by zamieszkał u niego (na co, dziwnie bez oporów, godzą się rodzice Jurka). Nic dziwnego, że osaczany Paweł woli po prostu wyjechać z miasta do babci.

Chłopięce ekscytacje i roboty kobiece

Z zebranych w tym tomie opowiadań wydłubać można całkiem sporo smakowitych małych realiów – chociaż przyjmowanie wizyty kolegi w czasie kąpieli raczej nie należało do peerelowskich standardów. Poza tym jednak widzimy, że prawdziwi mężczyźni jeżdżą o świcie motorem na ryby, a rozmaici „dziwacy” czytują wiersze i pisują opowiadania; bieda hartuje charakter, a syn zamożnego architekta, na bananach chowany, nie ma moralnego kręgosłupa. Z dziećmi raczej się nie rozmawia: Paweł o rozwodzie rodziców dowiaduje się z podsłuchanej rozmowy z sąsiadką, Karol z „Twarzy mojego ojca” Wandy Żółkiewskiej nie ma pojęcia, z czym zmaga się jego ojciec po wypadku, a sam woli dołączyć do bandy żuli, niż przyznać się rodzicom do problemów w szkole, podobnie zresztą jak Urszula i Agnieszka, brnące coraz głębiej w kłamstwo. Świat jest męski, czyli ekscytujący i pełen przygód, i babski, wypełniony nieciekawymi obowiązkami. U Niziurskiego za karę kieruje się uczniów do „ciężkich robót kobiecych”: prania zasłon, prasowania firanek i haftowania szkolnego sztandaru. W „Mustangu” Domagalika chłopcy wykonują prace domowe, ale uważają je za wstydliwe: „[…] obieranie ziemniaków, tak samo jak zamiatanie czy zmywanie naczyń, urągało ich poczuciu męskości i wręcz ośmieszało. […] owszem – można to wszystko robić, ale tak, żeby nikt nie widział i żeby nikt nie mógł się śmiać”. Dziewczęta, tak jak Irka w „Pojedynku z Johnem” Minkowskiego, traktowane są jak łup, który przypadnie zwycięzcy w męskiej rywalizacji; matki są obarczone wszystkimi domowymi obowiązkami, a ich ambicje edukacyjne czy zawodowe są traktowane pogardliwie lub podejrzliwie (u Żółkiewskiej: „Matka z tych, co się podrywają do lotu, żeby wyżej, lepiej. Są jeszcze takie sikorki udające orły”), otoczenie zaś woli nie wtrącać się w awantury w cudzym domu, gdzie przemoc jest na porządku dziennym. Właściwie można stwierdzić, że to, co w tych opowiadaniach najciekawsze, kryje się w tle, wspomniane mimochodem, napomknięte w dialogu, obrzucone nieuważnym spojrzeniem przez bohaterów. I głównie dla tych drobiazgów można jeszcze po ten zbiorek sięgnąć.

Wiele dróg. Wybór opowiadań, Wydawnictwo Harcerskie Horyzonty 1975 (wydanie III, nakład 80 000).

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

31 thoughts on “Szara jednolitość („Wiele dróg. Wybór opowiadań”)”

  1. Bazyl pisze:
    16 stycznia 2024 o 08:42

    Z jednej strony nie lubię opowiadań, bo nie mogę się wkręcić w fabułę i polubić (bądź nie) bohaterów. I jak zażre, to żal, że już koniec. Z drugiej jak jest kiepsko, to traci się mniej czasu. Z trzeciej, jak człowiek kopie w zbiorku, żeby znaleźć dyjament, to czasem dojedzie do końca i się zawiedzie. Całe szczęście mam swojego człowieka od takich zadań.
    PS. Ale że Niziurski zawiódł?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      16 stycznia 2024 o 08:52

      Ten człowiek to niby ja? Ale tak, zawsze mam nadzieję na dyjament, akurat nie tym razem. A Niziurski owszem, średni, jeszcze bez swojego charakterystycznego stylu i fabuła, którą całkiem niedawno czytałem w innym jego opowiadaniu, i tam była lepiej podana.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        16 stycznia 2024 o 11:41

        A komuż innemu chciałoby się babrać w takich zakurzonych tomiszczach? :P A kiedy misja znalezienia dobrej młodzieżówki z tych współcześnie wydawanych? Niziurskiego kiedyś powtórzyłem i to już nie ta fascynacja. Niektórym idolom trzeba pozwolić odejść :)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          16 stycznia 2024 o 11:43

          Nie mam siły do tych nowomodnych autorów, pomijam fakt, że moje dzieci jakoś niewiele tych nowinek czytają. A zakurzonych tomiszcz mam jeszcze masę i właśnie będę się w nich babrał.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            16 stycznia 2024 o 13:35

            Jak już w jakimś komentarzu pisałem, poszedłem inną drogą i czyszczę półki licealistów z książek dziecięcych, których razem nie udało się przeczytać/przewertować. Zapasy mam spore, a uciechy masę, bo te popularnonaukowe wielkoformatówki (choć inne też), to złoto. O „Daj gryza” już mówiliśmy, ale mam tego całą masę :)

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              16 stycznia 2024 o 13:48

              To trochę zawiszczam, bo my bazowaliśmy głównie na bibliotece i kilku seriach, reszta była dość przypadkową zbieraniną.

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                16 stycznia 2024 o 14:54

                Dzieciom nie żałowałem, choć niewyrywne były do czytania. To teraz mam. Na starość :P A zbieraninę też mam niezłą. Serie w strzępach, ale obiecuję sobie powoli uzupełniać. Takie 8+2 na przykład :D

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
          2. czytankianki pisze:
            18 stycznia 2024 o 11:31

            Czy Twoje córki czytały stare młodzieżówki? Moje znajome nastolatki nie chcą ich nawet do ręki wziąć, bo to takie „starzywo”.;(

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              18 stycznia 2024 o 13:30

              To i owo miały czytane na głos (Podróż za jeden uśmiech), parę przeczytały same (Młodsza sporo Samochodzika na przykład), ale bez szałów. Plus one są wychowane na innej estetyce i te siermiężne wydania są z góry przegrane, właśnie jako to starzywo.

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. czytankianki pisze:
                19 stycznia 2024 o 12:33

                Właśnie, estetyka zbyt siermiężna. I tu muszę przyznać, że dla mnie, nastolatki, ówczesne wydania były często po prostu smutne, bure. dzisiaj je doceniam.;)

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  19 stycznia 2024 o 13:08

                  Ja nie miałem przesadnych wymagań, po prostu nie znałem innych wydań. Pamiętam wstrząs, jak mój tata kupił sobie jakieś potężne dzieło o historii broni palnej, niemieckie (ale z NRD) i ono miało: kredowy papier z kolorowymi ilustracjami, szycie, twardą oprawę w płótnie ze złoceniami oraz taką sztywną plastikową obwolutę oraz PUDEŁKO. No szał ciał i uprzęży! Ale przyznajmy uczciwie, że jak na siermiężne możliwości, to okładki i ilustracje zwykle były na poziomie, częstokroć zdecydowanie powyżej średniej.

                  Wczytywanie…
                2. Bazyl pisze:
                  22 stycznia 2024 o 15:03

                  Poziom ilustracyjny trzymał poziom, a że papier był do kitu … Największe zaskoczenie, to zobaczenie na wystawach oryginałów znanych z książek ilustracji. Te barwy! A potem to szło do drukarni i pół efektu diabli brali :(
                  U mnie Starszy miał swego czasu zajawkę na Samochodzika, a poza tym kilka klasyków (Bahdaj) weszło w postaci audiobooków czy ekranizacji. Słowem, szału nie było.

                  Wczytywanie…
                3. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  22 stycznia 2024 o 17:29

                  Taa, człowiek ogląda wznowienia od Dwóch Sióstr i nie wierzy oczom :(

                  Wczytywanie…
  2. koczowniczka pisze:
    16 stycznia 2024 o 22:13

    A w którym to opowiadaniu bohater przyjmuje kolegę podczas kąpieli? :) Przyznam, że jeszcze w żadnej młodzieżówce nie natrafiłam na podobny wątek.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      17 stycznia 2024 o 08:13

      „Opowiadanie dla przyjaciela” Kulika. Bardzo jestem ciekawy, skąd się to autorowi wzięło, zważywszy pruderyjność PRL w kwestii nagości.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. Karyna Kruk pisze:
    17 stycznia 2024 o 10:34

    Skąd bierzesz te książki? Widzę że „Przebiśniegów” nie ma nawet w antykwariatach.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      17 stycznia 2024 o 11:13

      Ale całą antologię dostaniesz bez trudu na allegro, jedne 6 złotych plus przesyłka. Pojedyncze tomiki z opowiadaniami faktycznie są trudno dostępne, podejrzewam, ze w większości zostały zaczytane na śmierć.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Adrian pisze:
    17 stycznia 2024 o 14:01

    Wygląda naprawdę ciekawie… poszukam na aukcjach.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  5. To przeczytałam pisze:
    24 stycznia 2024 o 13:47

    Mniejsza o Wiele dróg, ale półeczka ogólnie zacna 😍

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      24 stycznia 2024 o 14:28

      Dzięki. A to tylko część :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. To przeczytałam pisze:
        25 stycznia 2024 o 15:27

        No przecież się domyślam 😁

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
  6. AgaGaga pisze:
    24 stycznia 2024 o 13:57

    Jejku, ta okładka i litery jakby trójwymiarowe, pamiętam! Serię, tych opowiadań akurat nie.
    A propos czytania, to popadłam w zeszłym roku w nałóg czytania ramot z PRL (ale nie młodzieżowych): boska seria Biblioteka Jugosłowiańska, jeszcze „bosksza” KIK oraz antologie, np. opowiadań radzieckich. Dramatu jugosłowiańskiego. Opowiadań NRD. I takie perły. Lepsze, gorsze, ale dobrze dorwać w bibliotece, zanim na przemiał pójdą.
    Moje dzieciska były (a młodsze nadal jest) obznajamiane z literaturą z PRL. Nie tak dawno skończyłam czytać synowi 12 tomów Pana Samochodzika. Jak zaczęłam po 20 października 2022 r. to skończyłam 11 września 2023 r. :-)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      24 stycznia 2024 o 14:31

      Seria była charakterystyczna i okładki miała prześwietne.
      Ja się na razie skupiam na młodzieżówkach, jugosłowiańskiej chyba żadnej nie mam, ale niedawno zdobyłem coś z NRD, tom opowiadań węgierskich czeka, rumuńskiego coś mam, tylko jakoś ZSRR mi umyka, muszę zastawić sieci :)
      A jeden Samochodzik miesięcznie i to czytany na głos to jest niezłe osiągnięcie, gratulacje.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. AgaGaga pisze:
        26 stycznia 2024 o 10:31

        Zdaje mi się, że momentami ja miałam więcej frajdy z tego Samochodzika niż synek :-) Wiem, że szowinista, ale taki starszy człowiek jak ja ma sentyment :-)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          26 stycznia 2024 o 10:35

          No, to akurat nie jest dziwne, chociaż ja mam przy Samochodziku ciarki żenady w wielu miejscach, dziecko jeszcze nie zauważało.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
    2. To przeczytałam pisze:
      25 stycznia 2024 o 15:31

      W ogóle nie znałam Biblioteki Jugosłowiańskiej! Przyglądam się teraz okładkom… jak to możliwe, że przeszły obok mnie 😉

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
        25 stycznia 2024 o 15:35

        Jugosłowiańskiej też nie znałem. Za to węgierską i owszem :)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
      2. AgaGaga pisze:
        26 stycznia 2024 o 10:35

        Jeśli lubisz historyczne obyczajówki, to polecam „Most na Drinie” i „Dorotej” (ta druga dzieje się w dużej mierze w klasztorze. Męskim.)
        A ostatnio dopadłam „Cudowną porę na podróż” (dla odmiany bułgarska, autorka Liliana Michajłowa). Też z półki historyczno-obyczajowej.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
  7. qbuspozera pisze:
    29 stycznia 2024 o 17:02

    Nakład 80 000? Współcześni wydawcy, zwłaszcza Ci mniejsi, dostali właśnie rozległej apopleksji.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      29 stycznia 2024 o 18:11

      Pewnie jedną czwartą wchłonęły biblioteki publiczne i szkolne, ale tak, ładny nakład, i to w trzecim wydaniu.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  8. Pingback: Słupek przy słupku, edycja 2024 – Zacofany w lekturze

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d