Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Pisarze ze starej szkoły (XXXVI): W okolicy Stumilowego Lasu

Posted on 23 września 2024 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Czytanie przez dorosłych literatury dla dzieci jednym wydaje się bezsensowną stratą czasu, inni natomiast uwielbiają powracać do ulubionych książek z wczesnej, nawet bardzo młodości. Marnujemy więc cenny czas czy eskapistycznie wracamy do czasów beztroski? A może podświadomie próbujemy doszukać się w tych utworach warstw i znaczeń, które nie były nam dostępne w dzieciństwie? Swoje przemyślenia na ten temat Janina Wieczerska zawarła w felietonie „W okolicy Stumilowego Lasu”.

 A jest przecież taka ulica

– tylko jak tam dojść? Którędy? –

Ulica Zdradzonego Dzieciństwa,

Ulica Wielkiej Kolędy.

(K.I. Gałczyński)

Choinka, obok synek z mądrą książką i tato bawiący się kolejką – obrazek z kącika humoru, tym niemniej samo życie. Nie dziw więc, że wyeksploatowany do cna w dowcipach bez podpisu. Nie zwróciła za to uwagi rysowników inna sytuacja, pewnie dlatego, że niemalownicza, pewniej jednak – że rzadsza i nie rzucająca się w oczy: synek jak wyżej, tato – z książką darowaną przed chwilą synkowi, na przykład z Kubusiem Puchatkiem.

Czego szuka dorosły człowiek w książkach swoich dzieci? Rewokacji własnego dzieciństwa? Ucieczki z męczącego świata „prawdziwych problemów”? A może znalazł się na zakręcie czasu (z powieści science fiction) i na parę godzin zdziecinniał?

Nie, obejdzie się tu bez fantastycznych hipotez. Ludzie, którzy potrafią się rozczytywać w tomiszczach Winnetou, gdzie przygoda włazi na przygodę, a mimo to całość ciągnie się jak kurz za wojskiem, albo w kolejnych powieściach o Ani, które są wymuszonymi powtórkami Ani z Zielonego Wzgórza, są po prostu mocno chłopactwem czy dziewczyństwem podszyci i czytają dla przyjemności, tak jak czytali mając te …naście lat.

Inaczej jednak wygląda sprawa z klasykami literatury dziecięcej. Wielkie dzieła, a Chłopcy z Placu Broni na przykład zasługują na tę nazwę tak samo jak Tonio Kröger – dlatego są wielkie, że mają niejedno znaczenie, niejedną warstwę. Najlepsze książki dla dzieci sprawiają nieodparte wrażenie, jakby były opowiedziane w takimż stopniu dziecku, jak i samemu sobie, więcej nawet – jakby opowiadacz chwilami dawał się porwać własnym myślom i zapomniał o małym słuchaczu. Czasami nawet zanadto i na zbyt długo; wtedy powstają książki, które dopiero w wieku dojrzałym czytamy z pełnym zainteresowaniem i bez oporów. Do takich należą Alicja w Krainie Czarów, z jej poetyką koszmarnego nonsensu, Historia dziadka do orzechów, typowa „opowieść Hoffmanna”, gdzie złe moce nie są „na niby”, a nawet Piotruś Pan, przedstawiający świat dzieciństwa „niewinny, więc okrutny”, w którym z kątów wygląda co chwila śmierć i przemijanie, dość zakamuflowane, by dziecko nie wiedziało, o co chodzi, na tyle jednak obecne, by budzić w nim nieokreślony niepokój.

W każdym razie jednak arcydzieła literatury dla dzieci nie są infantylne, zawierają ładunek wiedzy o świecie znacznie większy niż się wydaje konieczne i potrzebne poczciwym „babciom literackim”. Wróćmy do Kubusia Puchatka – toż to miniaturowy Klub Pickwicka, z wyrazistymi charakterami mizantropa, pseudomędrka, załatwiacza itp., opisany na dodatek przy użyciu wręcz wyrafinowanych chwytów stylistycznych, z bardzo finezyjnym humorem. Niektórzy dorośli twierdzą nawet, że nazbyt finezyjnym, dla dzieci za trudnym. Nie wydaje mi się to prawdą; Kubusia Puchatka poznałam nie umiejąc czytać, moim dzieciom też go czytałam – i w obu wypadkach obywało się bez objaśnień. No, powiedzmy, że to dowód oparty na indukcji bardzo niepełnej; ale niechby nawet tu i ówdzie trzeba było dziecku wyjaśnić, na czym żart polega, to resztę już chwyta samo, a potem poetyka na przykład Gałczyńskiego jest dla niego czymś znanym od zawsze.

Autonomiczne państwo dobrego Księcia Krzysia jest światem pełnej tolerancji („Wszyscy mają rację” – powiada Kubuś), poszanowania cudzej osobowości, wolnym od przemocy – czyż to też nie jest jednym z powodów, dla których tak chętnie czytamy ten utwór?

Drugim, świeżej daty arcydziełem gatunku jest seria opowieści o Muminkach fińskiej pisarki Tove Jansson. To jest Kubuś Puchatek społeczeństwa naszej doby. Świat jest tu gęściej zaludniony niż okolice Stumilowego Lasu, mieszkają w nim także stworzenia nękane strachami – Filifionki, ogarnięte bezrefleksyjnym aktywizmem plemię Paszczaków, tajemniczy, nieczuli Hatifnatowie. Mają swoje interesy, fobie, pasje – jak współcześni mieszkańcy wielkich metropolii. Jak żyć w takim świecie? W Dolinie Muminków zna się formułę na zwalczanie plag życia i zarazem receptę na szczęście: wyrozumiałość + uprzejmość = dobroć.

Utopia schroniła się w książkach dla dzieci – dorośli nie mają już odwagi serio projektować „Wysp szczęśliwych”, marzą tylko o nich, w kręgu domowej lampy, patrząc na bystre twarze „błazenków miłych” i życząc im wszystkiego najlepszego.

Janina Wieczerska, Regał podręczny, Gdańsk 1980, s. 148–150.

 

 

 

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

6 thoughts on “Pisarze ze starej szkoły (XXXVI): W okolicy Stumilowego Lasu”

  1. Bazyl pisze:
    3 października 2024 o 14:52

    Nie uważam czasu spędzonego na czytaniu książek „dla dzieci” (szuflady, wszędzie szuflady), za stracony. Już za mojej młodości literatura dziecięca czy młodzieżowa stały na wysokim poziomie. Jeśli do tego dorzucimy obecny import zagranicznych perełek i uzupełnimy świetnymi książkami popularnonaukowymi (czemuż ich nie było, gdy miałem lat naście), to mamy raj nie tylko dla młodego czytelnika. Szkoda, że niewielu drogą do tego raju chce podążać :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      4 października 2024 o 08:57

      A owszem, szuflady. Sam jak teraz patrzę na insta na trzydziestoparolatków, którzy czytają wyłącznie YA, to mam ochotę, jak klasyczny starzec, powiedzieć im, że już troszkę jakby wyrośli z tych książek :) Wtedy patrzę na swoją kolekcję i pukam się w głowę. Niech se tam czytają, co chcą.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        4 października 2024 o 12:52

        Prawda. Ja też się łapię często na tym, że na zasadzie odruchu, myślę stereotypem, a dopiero później przychodzi druga myśl, że przecież każdemu jego bijonse i jeśli tylko dane zachowanie nikogo nie krzydzi, to co mnie to … Sam ubieram się (stereotyp) w sposób nie przystający do wieku, mam hobby (stereotyp) nieprzystające do wieku i można tak w nieskończoność. Te cholerne szuflady są w nas strasznie głęboko wdrukowane jednak :(

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          4 października 2024 o 12:58

          Tiaaa, niedawno zrobiłem furorę w pracy koszulką z kotkiem. Tak a propos ubierania się stosownie do wieku :P Ale spoko, kochane dzieci zawsze ci radośnie przypomną, że jesteś starym człowiekiem :)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            4 października 2024 o 14:49

            No! Starszy przysłał mi ostatnio zdjęcie stojącego w arkadach głównego budynku uczelni dinozaura z pytaniem czy za moich czasów był. Z godnością odparłem, że tak stary to jednak nie jestem :P

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              4 października 2024 o 18:48

              Ci młodzi to zawsze tacy sami, szyderę ze starszych uskuteczniać.

              Wczytywanie…
              Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d