Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„Moje życie, nie pozwolę ci odejść” (Karen Blixen, „Pożegnanie z Afryką” i „Cienie na trawie”)

Posted on 21 października 20249 sierpnia 2025 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 

Pożegnanie z Afryką„Pożegnanie z Afryką” to nostalgiczny powrót do krainy, w której Karen Blixen spędziła kilkanaście lat i z którą się zżyła. To ciąg epizodów opowiadanych w gawędziarskim tonie i przerywanych dygresjami i retrospekcjami, przywołujących ludzi i widoki, dawno minione zdarzenia, kolory, zapachy, smaki i faktury.

„Takt afrykańskiej orkiestry”

Zawiedzeni będą czytelnicy, którzy spodziewają się po książce opowieści o spopularyzowanym przez filmową adaptację romansie duńskiej baronowej z Anglikiem Denysem Finch-Hattonem. Podobnie zawiedzione mogą być osoby, które spodziewają się historii życia autorki na kenijskiej farmie. Nic z tego. Biografię Blixen można sobie z tej powieści (używam tego określenia z braku celniejszego) odtworzyć jedynie częściowo. Dostajemy za to dwa zbiory (bo „Cienie na trawie” mają identyczną konstrukcję) epizodów opowiadanych w gawędziarskim tonie i przerywanych dygresjami i retrospekcjami, które tworzą luźno powiązaną całość: portrety służących, przyjaciół, ludzi, z którymi los zetknął Blixen w różnych okolicznościach, i zwierząt, szczególnie zapamiętane wydarzenia z życia na farmie, refleksje nasuwane przez sytuacje, w jakich znajdowała się autorka. Ma Blixen wielki dar portretowania ludzi i zwierząt, a z każdego opisu afrykańskiej przyrody przebija ogromna miłość do kontynentu, na którym spędziła sporą część życia i który nieodwołalnie na nią wpłynął. Odmienność stylu i tempa życia, podejścia do codziennych spraw – tak inna od europejskich nawyków – wzbudzały niekiedy sprzeciw, gdy sprawy szły nie po myśli baronowej, ale równocześnie zmuszały do przewartościowania, zmiany sposobu myślenia, zastanowienia się, czy faktycznie trzeba się spieszyć, podczas gdy można po prostu kontemplować otaczające piękno, zapierające dech w piersiach nieograniczone przestrzenie, bujną przyrodę – jednym słowem, dostosować rytm życia do „taktu afrykańskiej orkiestry”.

„Poczucie wszechmocy”

Karen Blixen była jednak dzieckiem swojej epoki. Można niekiedy odnieść wrażenie, że nie potrafiła się w pełni utożsamić z Kenią, do tego stopnia, by przestały jej przeszkadzać odmienności i by przyjmować Afrykę taką, jaką była, bez ciągłego porównywania z Europą i bez narzucania jej własnych poglądów. Niestety więc spod całego kolorytu, egzotyki i widocznej fascynacji Afryką przebija przekonanie o wyższości białego człowieka, protekcjonalne traktowanie Afrykańczyków, ich zwyczajów, poglądów, podejścia do życia. Chociaż nie mamy powodu wątpić w szczerość sympatii czy nawet przyjaźni autorki dla mieszkańców, to jednak uważa ich w wielu przypadkach za duże dzieci, a porównania charakterów czy możliwości intelektualnych przedstawicieli różnych plemion czy nacji są tu na porządku dziennym. Większy niesmak budzi podejście Blixen do polowań i zabijania zwierząt, bez względu na to, czy chodzi o safari i zabijanie dla zabijania i trofeów, czy zabijanie drapieżników czyniących szkody w stadach zwierząt hodowlanych. Nawet jeśli weźmie się poprawkę na ówczesne zwyczaje, to jednak opis uczuć podczas polowania na lwy: „Stałam w trawie głęboko oddychając, rozpierana poczuciem wszechmocy; to strzał daje takie poczucie, gdyż wywołuje efekt na odległość” wywołuje ciarki na plecach, a niedowierzanie budzi spór o to, czy można truć lwy szkodniki, czy nie. No więc nie, baronowa lwów truć nie będzie, będzie je odstrzeliwać. Bo tak uznała, nie ukrywając tego nawet za pseudoargumentami o szacunku dla władców sawanny. Peanów ku czci polowań jest tu sporo, ale nawet to, że ostatecznie Blixen uznała polowanie za „ohydne i wulgarne”, nie zmienia wymowy tych fragmentów.

„Zostawić serce w Afryce”

Dla autorki czas spędzony w Kenii był najważniejszym okresem życia, pełnym przeżyć i rozmaitych emocji, zetknięciem ze światem całkowicie odmiennym, fascynującym pod każdym względem. Jej książki są więc głębokim wyrazem tęsknoty za utraconym i próbą utrwalenia tamtego czasu („Moje życie, nie pozwolę ci odejść, dopóki mnie nie pobłogosławisz”, wykrzykuje). Swój wyjazd, do którego zmusiło ją bankructwo farmy, mocno przeżyła, mimo upływu lat podtrzymywała więzi ze swoimi dawnymi służącymi i uważała, że wciąż przynależy raczej do Afryki niż do „jasnych duńskich lasów”, gdzie borykała się z poczuciem nierzeczywistości, gdyż „zostawiła serce w Afryce”. Wszystkie te uczucia zawarła w swoich opowieściach: przepięknych literacko, bardzo sensualnych, nostalgicznych i niespiesznych niczym rytm afrykańskiego kontynentu, lecz równocześnie utrwalających też przekonania, które dziś wydają się, łagodnie mówiąc, mocno archaiczne.

Karen Blixen, Pożegnanie z Afryką, tłum. Józef Giebułtowicz, De Agostini 2001.

Karen Blixen, Cienie na trawie, tłum. Małgorzata Klimek, Rebis 1995.

 

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

6 thoughts on “„Moje życie, nie pozwolę ci odejść” (Karen Blixen, „Pożegnanie z Afryką” i „Cienie na trawie”)”

  1. Bazyl pisze:
    25 października 2024 o 08:36

    The Times They Are a-Changin’, że tak przywołam klasyka i noblistę i to co kiedyś było normą, teraz, w czasach wszechobecnej poprawności, daje po oczach. Z drugiej strony pewne rzeczy ludzie sobie tak pokomplikowali, że teraz strach się odezwać niekiedy :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      25 października 2024 o 09:34

      Jak tak obserwuję debatę o ograniczeniu wszechmocy myśliwych u nas, to widzę, że te poglądy na polowania u niektórych wcale się nie starzeją :(

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. czytanki anki pisze:
    21 listopada 2024 o 15:20

    Próbowałam różnych utworów Blixen i nie potrafiłam się w nich odnaleźć. Może to zbyt „impresyjna” proza jak dla mnie.
    Co do ekranizacji, zdecydowanie wolę „Ucztę Babette” od „Pożegnania z Afryką”, europejskie wątki bardziej do mnie trafiają.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      22 listopada 2024 o 08:21

      Ja się rozczarowałem przy pierwszym czytaniu, no bo jak to tak, bez fabuły, same właśnie obrazki i impresje. Ale teraz mi wyjątkowo podpasowało, będę czytał następne rzeczy. Filmowe „Pożegnanie” widziałem raz, chyba byłem za młody, żeby docenić :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. czytanki anki pisze:
        25 listopada 2024 o 12:20

        „Pożegnanie z Afryką” to jednak przede wszystkim romans.;(
        Sięgnęłam teraz po „Zimowe opowieści”, niestety zima + morze to dla mnie za dużo wrażeń, może zajrzę od razu do „Karnawału”.;)

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          25 listopada 2024 o 20:44

          O, zima plus morze to akurat brzmi całkiem nieźle :)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
5 dni ago
View on Instagram |
1/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...
 

    %d