Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu
Jako dowód

Tort z piaskowca („Jako dowód i wyraz przyjaźni. Reportaże o Pałacu Kultury”)

Posted on 22 lipca 20259 sierpnia 2025 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 

21 lipca 2025 roku Pałac Kultury i Nauki skończył 70 lat. Bez względu na to, jak odnosimy się do tego „daru bratniego narodu”, jedno jest pewne: lektura tego starannie wydanego tomu pokazuje, że Pałac nie miał szczęścia do reporterów, chociaż opisywali go i ci zupełnie zapomniani, i ci pierwszoligowi. Skala budynku i złożoność jego funkcji ewidentnie nie miały szansy pomieścić się na kilku stronach prasowego reportażu.

Jak budował się Pałac

Doniesienia na temat sprezentowanego Polsce przez Związek Radziecki monumentalnego gmachu Pałacu Kultury i Nauki od samego początku ociekały obowiązkowym entuzjazmem, wyrazami wdzięczności i przyjaźni. Wszystko jedno, czy wychodziły one spod piór reporterów, informujących o kolejnych etapach prac budowlanych, czy też z ust cytowanych w prasie mieszkańców (być może po części wymyślonych) Warszawy. Jeśli jednak odejmiemy te obligatoryjne hołdy, to pod spodem kryje się całkiem sporo konkretnych i ciekawych informacji o tym, jak powstawał gmach: choćby taka, że tak naprawdę w centrum miasta jedynie składano elementy wykonywane w fabryce polowej umieszczonej „w Jelonkach”, wsi dziewięć kilometrów od centrum, gdzie powstała też baza zaopatrzeniowa i osiedle dla budowniczych – znane później pokoleniom stołecznych studentów jako może i urokliwy, ale jednak dość prymitywny akademik. Plac budowy, co wielokrotnie jest podkreślane, był doskonale zorganizowany, w dużym stopniu zmechanizowany i obsługiwany przez najwyższej klasy radzieckich specjalistów, u których praktykowali polscy budowlańcy. Sympatyczna Ania obsługiwała jedną z wielu wind wożących robotników i gości, a monterzy-weterani wysokościowców czuli się słabo, gdy musieli pracować poniżej piętnastego piętra. Wszyscy ci zaangażowani pracownicy po swojej zmianie wracali „do Jelonek”, gdzie w wolnych chwilach recytowali Puszkina i grali w szachy. Bez względu na to, czy uwierzymy w tę sielankę na budowie i poza nią, zastosowane metody okazały się skuteczne i po trzech latach, 21 lipca 1955 roku, gmach został oddany do użytku.

„Pałac »wziął« warszawiaków”

Tak jeden z dziennikarzy ocenił stosunek mieszkańców do Pałacu. Wziął szturmem, podbił serca, wzbudził zachwyty – przynajmniej oficjalnie, bo nieoficjalne opinie były dużo mniej pochlebne: że kiczowaty, dominujący, zakłócający układ śródmieścia… Oceny są ambiwalentne do dziś, ale PKiN funkcjonował i funkcjonuje: stał się tłem dla Festiwalu Młodzieży zaraz po swoim otwarciu i dla „odwilżowego” przemówienia Gomułki w 1956 roku. Widział zamieszki przy okazji koncertu Rolling Stonesów i wyprowadzenie sztandaru PZPR, majowe kiermasze książki w PRL-u i dzikie targowisko u zarania III Rzeczypospolitej, przeżył lata świetności i zaniedbania. Dzięki reportażom uczestniczymy w tych ważnych epizodach z historii gmachu, ale poznajemy też jego codzienne funkcjonowanie: zaplecze Sali Kongresowej, pokój pałacowej kronikarki Hanny Szczubełek, warunki pracy windziarek i służb technicznych, zaglądamy do Pałacu Młodzieży, na wieżę zegarową i do gniazd sokołów wędrownych…

Ogrom wszystkiego

Pałac dostarczał i dostarcza ogromu tematów, jak na ogromne i skomplikowane miejsce przystało. Próby ogarnięcia tego ogromu w reportażu wydają się z góry skazane na niepowodzenie: autorzy, którzy próbowali zmieścić w swych tekstach zbyt wiele, przegrali; najlepiej czyta się reportaże skupione na jakimś jednym, choćby wąskim zagadnieniu: Muzeum Techniki (Marek Sadzewicz), trudnościach okresu przejściowego („Tort z piaskowca” Joanny Solskiej), pracy windziarek (Anna Wittenberg) i pałacowej kronikarki (Angelika Kuźniak) albo pałacowej (a szerzej – miejskiej) przyrodzie (Joanna Podgórska). Na minus wyróżnia się jadowity artykuł Bohdana Czeszki, zestawiającego Warszawę „sanacyjną” z socjalistyczną, pod względem formy nie zawodzi Hanna Krall, która wylicza zaczerpnięte z pałacowych kronik wydarzenia ważne i zupełnie błahe, by podkreślić, jak rozmaite i niekiedy zaskakujące rzeczy działy się w Pałacu. Materiały historyczne przeplatane są pisanymi z perspektywy czasu tekstami o charakterze syntetycznym – jak świetny, powstały w 1989 roku i wykorzystany jako wstęp esej (?) Marty Zielińskiej, czy słabszy, ale wciąż niezły, reportaż Mariusza Szczygła z przeglądem opinii o PKiN-ie. Wszystko to przeplatane jest zdjęciami i krótszymi cytatami, głównie z prasy, które dopowiadają i uzupełniają to, co nie zmieściło się w reportażach. Dostajemy więc antologię, która jest równocześnie rodzajem historii gmachu dominującego przez dziesięciolecia nad Warszawą, nierówną, ale doskonale pokazującą nie tylko zmiany w postrzeganiu Pałacu, lecz także uświadamiającą, jakim ograniczeniom i naciskom podlegali dziennikarze.

Jako dowód i wyraz przyjaźni. Reportaże o Pałacu Kultury, red. Magdalena Budzińska i Monika Sznajderman, Czarne 2015.

 

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

15 thoughts on “Tort z piaskowca („Jako dowód i wyraz przyjaźni. Reportaże o Pałacu Kultury”)”

  1. AgaGaga pisze:
    23 lipca 2025 o 09:29

    Niczego jak dotąd o Pałacu nie czytałam, a to wstyd, ponieważ on mnie zachwyca niezmiennie!
    Tak samo jak barokowe ołtarze ociekające złotem i spasionymi aniołkami, tak samo jak poniemieckie budynki z czerwonej cegły (a jeśli to tego są ozdobione zielonym klinkierem…) albo gotyckie kościoły.
    Muszę nadrobić braki w literaturze. Koniecznie. Dziękuję za zastawienie!

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      23 lipca 2025 o 14:45

      Nic gorszego jak barokowy ołtarz w gotyckim kościele :P Ale poniemiecka cegła i gotyk to już owszem. Podobnie jak Pałac, ze zgrozą zawsze słuchałem tych nawoływań do zburzenia i zaorania.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. czytanki anki pisze:
    23 lipca 2025 o 15:04

    Czy reportaż o pracy windziarek jest bardzo stary? Dla koleżanki pytam, jej mama tam pracowała.;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      23 lipca 2025 o 17:47

      2007, z nazwiska są wymienione pani Pieńczuk i pani Suska.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. czytanki anki pisze:
        24 lipca 2025 o 14:23

        Cóż, wypożyczę i dam koleżance do poczytania, sama oceni.
        Tak sobie myślę, że o samej Sali Kongresowej można napisać osobną książkę, tyle tam się działo.
        Czy ktokolwiek wspomina o filmach kręconych w PKiN?

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          24 lipca 2025 o 20:23

          O Kongresowej jest dużo tekstów, ale dość przeciętnych. A o filmach chyba coś jest, raczej na zasadzie, że w Rozmowach kontrolowanych Pałac się wali w finale. Za to jest wspominany Konwicki i jego pałacowe nawiązania.

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  3. Pingback: Podsumowanie lipca | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku
  4. Bazyl pisze:
    7 sierpnia 2025 o 09:01

    Byłem. Raz. I chyba wolę poczytać o, niż zwiedzać. No, chyba że mnie coś wielce zainteresuje w tych reportażach, to może. Będę jakoś końcem sierpnia w stolicy, więc kto wie :P

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      7 sierpnia 2025 o 19:14

      Właściwie to Cię rozumiem :) Ale, kurde, jeszcze nie byłem na 30 piętrze.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        8 sierpnia 2025 o 09:44

        Ten kto najbliżej, ma zazwyczaj najdalej :P

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          8 sierpnia 2025 o 18:50

          Taa, a także odrzucające są kolejki do wind :D

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            14 sierpnia 2025 o 09:43

            Zawsze można „na Ryśka” :D

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              14 sierpnia 2025 o 21:11

              W tym wieku? To tylko windą.

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
              1. Bazyl pisze:
                19 sierpnia 2025 o 10:34

                No proszę Cię, już Werthersy chcesz reklamować? Za wcześnie :)

                Wczytywanie…
                Odpowiedz
                1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
                  19 sierpnia 2025 o 20:50

                  E, nigdy nie jest za wcześnie na reklamę. Zwłaszcza dobrze płatną :P

                  Wczytywanie…

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d