Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu
Szachownica flamandzka

Bolesne przeżycie (Arturo Pérez-Reverte, „Szachownica flamandzka”)

Posted on 8 sierpnia 20259 sierpnia 2025 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Zaufane osoby ostrzegały, że po kilkudziesięciu latach od wydania powieść Péreza-Reverte zestarzała się nieodwołalnie i szkoda na nią czasu, jednak chęć poznania tego słynnego dzieła autora świetnego „W cieniu orła” przeważyła. No cóż, pretensje mogę mieć tylko do siebie…

Domorośli detektywi

Julia, konserwatorka sztuki, zajmuje się odnawianiem późnośredniowiecznego obrazu, który przedstawia dwóch mężczyzn grających w szachy pod okiem żony jednego z nich. Badanie rentgenowskie ujawnia zamalowany napis – sugestię, że dzieło zawiera wskazówki dotyczące zbrodni sprzed wieków: z historii wiadomo bowiem, że jeden z graczy został skrytobójczo zabity. Kobieta i jej przyjaciel, antykwariusz César, postanawiają rozwiązać zagadkę z pomocą błyskotliwego szachisty Muñoza – gdyż ich zdaniem to układ bierek na namalowanej szachownicy jest kluczowy dla odpowiedzi na pytanie, kto zabił przed wiekami. Detektywistyczna zabawa szybko jednak przestaje być jedynie intelektualną igraszką – w podejrzanych okolicznościach życie traci pierwsza osoba związana ze sprawą, a wokół bohaterów zaczynają się zagęszczać podejrzane wydarzenia.

Trzy grzechy główne

Pobieżne streszczenie wskazuje, że mamy do czynienia z interesującym pomysłem na kryminał z dreszczykiem. Niestety autor morduje ten pomysł własnymi rękami. Po pierwsze, jego bohaterowie są absolutnie papierowi. Jasne, w kryminale głębia postaci niekoniecznie jest elementem niezbędnym, ale z pewnością mile widzianym. A jeśli już autorowi nie chce się bawić w charakterologiczne subtelności, to niech chociaż nie podkreśla w kółko tych samych paru cech w różnych konfiguracjach. Julia jest zdolna, inteligentna, wciąż obolała po nieudanym romansie, pije i pali – także (o zgrozo!) przy powierzonych sobie bezcennych dziełach sztuki, wśród walających się w całej pracowni wacików nasączonych łatwopalnymi substancjami. César jest wyrafinowanym antykwariuszem z upodobaniem do młodych, dobrze zapowiadających się artystów (o jego orientacji seksualnej napomyka się właściwie na każdym kroku, nawet gdy nie ma to żadnego związku z fabułą) oraz chustek wiązanych pod szyją, a Julią opiekuje się, odkąd była małą dziewczynką. Przyjaciółka Julii, właścicielka galerii, jest cyniczną, samodzielną kobietą o specyficznym guście do mężczyzn, za co zresztą potępia ją reszta towarzystwa, prowadzący zaś śledztwo policjant jest zadufany i tępy, Najciekawszy jest Muñoz, chyba wyłącznie dlatego, że niewiele o nim wiemy i zdani jesteśmy na barwne domysły Julii. W gruncie rzeczy jest więc nam dokładnie obojętne, która z tych osób zginie, a która okaże się winną zbrodni, trudno bowiem kibicować tu choćby jednej postaci. Po drugie, akcja toczy się w tempie iście szachowym. Po tym, jak stosunkowo szybko zostaje rozwiązana zagadka historyczna (i to jest najciekawsza część książki), bohaterowie czekają na kolejne ruchy błyskotliwego złola, który rozgrywa nimi partię szachów. Pomiędzy posunięciami nasi detektywi amatorzy miotają się po mieście z nielegalną bronią (i pogrzebaczem), próbują typować sprawcę niemalże metodą pytania podejrzanych, czy to przypadkiem nie oni są winni, ale przede wszystkim nieustająco gadają. I te ich dyskusje, wypełniające pewnie jedną czwartą tekstu, są przeraźliwie długie, przeraźliwie nudne i pełne banałów, okrągłych zdań skrywających znikomy sens. Dowiadujemy się, że szachy są grą sadystyczno-analną (nie pytajcie!), że chodzi w nich o dokonanie ojcobójstwa, że „wbrew wszelkiej logice człowiek przywiązuje się do własnej egzystencji z siłą odwrotnie proporcjonalną do tej resztki życia, jaka mu została”, a w „Suicie francuskiej numer 5” Bacha „tonika pierwszej połowy to G, ale gdy dobiega końca, jest już w tonacji D…”. Jeśli nie odpadniemy na którejś z kolejnych podobnych tyrad, doczłapiemy do zakończenia. I tu autor popełnia trzeci, może najcięższy grzech – nie wystarczy bowiem pomysł na zbrodnię, trzeba też wymyśleć w miarę sensowne rozwiązanie tajemnicy, wskazać sprawcę, który ma choćby minimalnie wiarygodny motyw, dla którego namotał całą tę piętrową intrygę. Pérez-Reverte tu ginie: finał jest dłuuuuuuuugi i co prawda dowiadujemy się, kto rozgrywał brutalną partię, ale za cholerę nie dowiemy się, dlaczego to zrobił. Zbrodzień bowiem, zwyczajem wszystkich bohaterów, mówi dużo i kwieciście, a wydobycie z tego słowotoku jakichkolwiek konkretów wydało mi się niemożliwe. Albo po prostu nie chciało mi się ich wydobywać z tego słowotoku, chociaż po to brnąłem przez czterysta stron, żeby dostać jakiekolwiek satysfakcjonujące wyjaśnienie. Tym samym o „Szachownicy” mogę powiedzieć to samo, co César mówi o szachach, że jest to powieść sadystyczno-analna. Autor celowo, okrutnie i upodobaniem torturuje czytelnika, którego, z przeproszeniem, boli tyłek od wysiadywania nad tą powieścią. Nie bądźcie jak ja, oszczędźcie sobie tego bólu.

Arturo Pérez-Reverte, Szachownica flamandzka, tłum. Filip Łobodziński, ArtRage 2024.

20 thoughts on “Bolesne przeżycie (Arturo Pérez-Reverte, „Szachownica flamandzka”)”

  1. Małgosia pisze:
    8 sierpnia 2025 o 18:13

    Czuję się ostrzeżona. Czytałam W cieniu orła tego autora (wyborem lektury sama byłam zaskoczona), ale dałam się skusić recenzji Bazyla. I tamtej lektury nie żałuję. Zaś tu mogłaby mnie skusić historyczna zagadka kryminalna, ale skoro piszesz, że mogłoby się to źle odbić na moim zdrowiu to sobie podaruję.

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      8 sierpnia 2025 o 18:51

      Orzeł był świetny, Szachownica nie jest i grozi porządną zgagą, innych dolegliwości już nie wspomnę :)

      Odpowiedz
  2. koczowniczka pisze:
    8 sierpnia 2025 o 19:22

    Dziękuję za ostrzeżenie. Umiem grać w szachy i jako dziecko grałam dużo i z chęcią, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, że grając, dokonuję ojcobójstwa. :)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      8 sierpnia 2025 o 20:49

      Dokonujesz dużo gorszych freudowskich świństw :P A żebyś wiedziała, co symbolizują ruchy gońca, to do końca życia byś do szachownicy nie usiadła…

      Odpowiedz
  3. Bazyl pisze:
    18 sierpnia 2025 o 06:55

    Aż poszperałem w archiwum grupy pl.rec.ksiazki, bo swego (bardzo już odległego), czasu sporo się o Revertem dyskutowało. Okazuje się, że „Szachownica …” mi się podobała, a przygodę z autorem skończyłem po lekturze „Ostatniej bitwy …”. Przeszła mi nawet przez głowę dziwna myśl o powtórce, ale że ostatnio ze słowem pisanym mi nie po drodze, zaufam Twojej opinii :)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      18 sierpnia 2025 o 10:28

      Ja sobie dla zabicia absmaku za jakiś czas poczytam Przylądek Trafalgar, co to się właśnie ukazał. Może to mi lepiej wejdzie :D A Szachownica ma taki okrutny posmak lat 90., kiedy można było czytelnikowi dowolny kit wcisnąć, byle atrakcyjnie opakowany. Się łykało Ambery w złoconych okładkach, się pamięta :D

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        20 sierpnia 2025 o 09:17

        Forsajty, Ludlumy, półnagie panie na okładkach książek fantasy, złocone tytuły … Ależ człowiek wtedy czytał! Pasjami! A teraz, utknąłem w cyklu o Straży i choć mi się podoba bardzo, to wybieram opcję nieużywania mózgu i głupie filmiki na FB :(

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          20 sierpnia 2025 o 12:26

          Ale o Straży Pratchetta? Ja sobie złapałem jakiś podrabiany boczny cykl Diuny i całkiem jest przyjemny.

          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            20 sierpnia 2025 o 12:56

            Ten właśnie :) Lubię bohaterów, mimo że mundurowi :P

            Odpowiedz
  4. czytanki anki pisze:
    19 sierpnia 2025 o 13:11

    Arturo wydawany wieki temu przez Muzę cieszył się u nas chyba dużym powodzeniem, pamiętam kilku wielkich fanów wśród znajomych. Skusiłam się wtedy na „Klub Dumas”, z którego dziś absolutnie nic nie pamiętam.
    Z Twojej recenzji wynika, że fabuła jest przynajmniej osobliwa. Aż chciałoby się zapytać, skąd autor miał takie pomysły i dlaczego żaden redaktor go nie powstrzymał przed realizacją?;)

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      19 sierpnia 2025 o 20:53

      Ja się nie załapałem na pierwszą falę popularności, właśnie z czasów Muzy. Pomysł to akurat nie jest zły, nie takie pomysły przechodziły, że Dana Browna wspomnę :) Po prostu autor dołożył za dużo złotych myśli i chaosu.

      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        20 sierpnia 2025 o 09:30

        Z tą serią Muzy, w której „szedł” Reverte, mam miłe wspomnienie, bo pierwszą książką zakupioną online (Merlin), była właśnie „Miłość w czasach zarazy” z niej. Ile to było strachu, obaw podczas oczekiwania i radości jak już przyszła paczucha :D No i dużo Nothomb łyknąłem dzięki :)

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          20 sierpnia 2025 o 12:27

          Merlin, rany, ileż ja tam kasy zostawiłem, jak już miałem internet (w pracy, hyhy). Nie zapomnę jak mieli jakąś wyprzedaż na Agathę Christie, ze 30 sztuk wziąłem, do dziś mam pewnie połowę nieprzeczytaną.

          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            20 sierpnia 2025 o 12:57

            Też sporo paczek z M do mnie przyszło, a to wszystko przez internet uczelniany z kolei :)

            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              21 sierpnia 2025 o 18:04

              Rany, ja do piątego roku studiów komputera nie widziałem, aż se własny kupiłem :D Najwyraźniej historycy nie musieli się znać na takich maszynach.

              Odpowiedz
        2. czytanki anki pisze:
          20 sierpnia 2025 o 14:48

          Rzeczywiście w tej serii było sporo dobrych rzeczy: Cortazar, Nothomb, a nawet Myśliwski. Dzięki, Bazyl, za przypomnienie.;)

          Odpowiedz
  5. AgaGaga pisze:
    19 sierpnia 2025 o 18:47

    A ja to też czytałam, 100 lat temu, czyli dobre 20, i pamiętam, że mi się podobało. Ale treści za pierona. Stoi sobie na półce, to niech dalej stoi…

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      19 sierpnia 2025 o 20:53

      Masie ludzi się podobało, może 20 lat temu klimat był inny, autor święcił triumfy.

      Odpowiedz
  6. qbuspozera pisze:
    4 września 2025 o 11:49

    Oszczędzę! A co innego być polecił tegoż pana, by tak tyłek nie bolał?

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      4 września 2025 o 11:54

      W zasadzie to znam jeszcze tylko W cieniu orła i to akurat polecam bardzo!

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT