Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu
Rilla ze Złotych Iskier

W rytmie kolejnych ofensyw (Lucy Maud Montgomery, „Rilla ze Złotych Iskier”)

Posted on 14 września 2025 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

Kiedy ich najmłodsza córka, Rilla, staje się podlotkiem, państwo Blythe orientują się, że dziewczę jest płoche, raczej próżne, nie chce się kształcić i wolałoby się bawić, niż zajmować się jakimiś nudnymi obowiązkami. Cóż, jak sobie wychowali, tak mają, było mnóstwo czasu na korektę linii wychowawczej, ale widocznie doktorostwu się zapomniało. Szczęśliwie wybuch wojny (pierwszej światowej) pozwala na wprowadzenie zimniejszego chowu.

Wojenna nastolatka

Sarkazmuje sobie tutaj, bo jakoś dopiero przy tej, nie wiem już której, powtórce dotarło do mnie, że rodzice wymagają od Rilli rzeczy, do których jej nie wdrożyli. Za to przyspieszony kurs dojrzewania funduje nastolatce historia: Kanada jako część imperium brytyjskiego wysyła swoich żołnierzy do Europy, a w kraju trwa gorączkowa praca na rzecz wysiłku wojennego. Rilla włącza się w działania Czerwonego Krzyża (choć z początku ekscytuje ją głównie projektowanie mundurów dla dziewcząt), wychowuje wojennego sierotę, ale przede wszystkim przeżywa zmienne koleje walk i wyjazdy kolejnych chłopców na front: ukochanych braci i przyjaciół, a zwłaszcza tego jednego, którego miłość chciałaby zdobyć. Głęboko przeżywa rozterki starszego brata Waltera, który jest głęboko rozdarty między poczuciem obowiązku a świadomością, że okropieństwa wojny go zniszczą, że nie zniesie nie tyle myśli o śmierci, ale o powolnym konaniu w błocie. Portret tego wrażliwego chłopca, targanego sprzecznymi uczuciami, jest wstrząsający.

Susan Baker i Piątek

Drugim znakomitym portretem jest Susan Baker, gosposia Blythe’ów, która w tym tomie urasta do rangi symbolu wszystkich kobiet dotkniętych wojną: chciwie śledzi doniesienia z frontu, żarliwie, choć może naiwnie o nich dyskutuje, ale przede wszystkim nie traci wiary w ostateczne zwycięstwo, ostro ucinając wszelkie głosy defetystów. A równocześnie wie, jak ważne jest zachowanie normalności, że bez względu na to, czy Łódź upadnie, czy nie, trzeba podać kolację. Gorliwie robi na drutach skarpety dla żołnierzy i pamięta, by do paczki na front oprócz domowych ciasteczek dołożyć czystą bieliznę i gęsty grzebień. Wreszcie mamy niezłomnego psa Piątka, który długie lata wiernie i cierpliwie czeka na dworcu na powrót swojego pana – a scena ich powitania nieodmiennie wyciska łzy z oczu. Trudno jednak wybaczyć Montgomery niepotrzebnie okrutną scenę ze złożeniem w ofierze kociątka. Przekład Anny Bańkowskiej, jak zawsze zresztą, znakomicie podkreśla wszystkie najmocniejsze strony powieści i bezwzględnie obnaża jej słabsze miejsca – bo „Rilla” to książka nierówna, momentami nieznośnie patetyczna albo przesadnie ckliwa, niekiedy jednak prawdziwie przejmująca. Fabułę znam od lat, więc siłą rzeczy przy każdej kolejnej powtórce schodzi ona na drugi plan, uczuciowe i życiowe rozterki tytułowej bohaterki wydają się błahe, choć wciąż ważna jej bliskość z Walterem, a także rodząca się więź z małym wychowankiem. Warto jednak podkreślić, jak na przykładzie małej społeczności Montgomery pokazała szeroką gamę postaw wobec wojny i cały jej tragizm: bo nawet obserwowana z daleka i poprzez prasowe doniesienia budzi grozę, a kiedy uczestniczą w niej kanadyjscy chłopcy, znani od małego, wywiera głęboki wpływ na życie całej wioski, żyjącej w rytmie nie pór roku, lecz kolejnych ofensyw.

Lucy Maud Montgomery, Rilla ze Złotych Iskier, tłum. Anna Bańkowska, Marginesy 2025.

Udostępnij:

  • Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Share on Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Share on Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

9 thoughts on “W rytmie kolejnych ofensyw (Lucy Maud Montgomery, „Rilla ze Złotych Iskier”)”

  1. Agnes pisze:
    14 września 2025 o 23:00

    Rilla mnie wzrusza, zawsze i od zawsze. A co do wychowania Rilli, tych braków – w wielodzietnych rodzinach to rodzice wychowują starsze, a potem te starsze wychowują młodsze. No i teraz wiesz już, kto nie dopilnował ;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      15 września 2025 o 08:05

      Znam ten mechanizm wychowawczy, ale tak było raczej u pastora po sąsiedzku. Blythe’owie raczej nie chowali się sami, szczególnie że Anne nie była zaharowaną tkaczką z Łodzi :) Nie ma co zwalać na rodzeństwo.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  2. Bazyl pisze:
    17 września 2025 o 10:10

    Mimo wad, o których piszesz i tak mam zamiar zgromadzić wszystko co wyjdzie w nowym tłumaczeniu. A na emeryturze cieszyć się lekturą :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      17 września 2025 o 10:16

      Ciesz się wcześniej niż na emeryturze :)

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        22 września 2025 o 15:12

        Ten rok tak mnie kopie po klejnotach, że cieszenie się jakąkolwiek lekturą jest bardzo trudne. Tematy wojenne nie pomogą :P

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          22 września 2025 o 17:31

          A to faktycznie, może o wojnie niekoniecznie :(

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  3. Patologiczna Hejterka pisze:
    8 października 2025 o 18:17

    Ze Złotych CZYCH??? Jakich do licha ciężkiego ZŁOTYCH ISKIER? :-D
    W oryginale stoi jak byk Ingleside.
    Ingleside w żadnym kanadyjskim narzeczu nie oznacza niczego złotego. To półfrancuski mieszany slang – side po angielsku oznacza Wybrzeże lub Ubocze lub stronę/kierunek geograficzny, a jeśli dom to może być Ustronie. Ingles to po francusku oznacza angielski/Anglików. Można by więc dom nazwać Ustronie Angielskie albo Wybrzeże Jankesów albo coś w ten deseń.

    Poprzednie przedpotopowe tłumaczenie, które znamy wszyscy, nawet poprawnie użyło słowo Brzeg (od wybrzeża) ale skąd tłumacz wyciągnął przymiotnik Złoty, to tylko licho wie. Pewnie nie wiedząc, co znaczy Ingle, wymyślili jakiś ładny przymiotnik, aby dom Ani zdobił.

    To teraz Bańkowska też zignorowała Ingle, wzięła ten stary błędny przymiotnik złoty i wymyśliła jakieś sensacyjne złote iskry do tego. Jakby Aniowie mieszkali w hucie żelaza lub w kuźni krasnoludów :-D

    Razem z wydawnictem Bańkowska udaje, że to jakaś całkiem nowa książka LMM i trzepią kasę od łatwowiernej gawiedzi. Nowe opakowanie tej samej starej ramotki co zawsze.

    A jeśli chodzi o treść ramotki, to okrucieństwo LMM wobec zwierząt całkiem przysłania jej płakanie nad wojną i nigdy jej tego w Rilli nie wybaczyłam ani innych jej radosnych opisów (wieszanie psa, zamęczanie koguta, trucie kota, a tutaj topienie ukochanego kota przez psychopatyczne dziecko, które ma być niby pozytywną postacią). A idźta

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      10 października 2025 o 18:51

      Słownik jako żywo podaje, że „ingle” to ogień w kominku, więc skojarzenie z „na Wojtusia z popielnika iskiereczka mruga” się narzuca. Natomiast jeśli to „ingle” jako Anglik jest gdzieś potwierdzone, to szybki przegląd internetowych słowników tego nie pokazuje, więc nie jest to wiedza oczywista. Plus sentymentalna Anne nazywająca swój dom Angielskim Ustroniem czy Wybrzeżem Jankesów? Jakoś nie widzę. Oraz w ogóle cała kombinacja z tą nazwą jest wyjaśniana w poprzednim tomie.
      Gwoli sprawiedliwości, Bańkowska nie udaje, że to nowa książka, wszyscy wiedzą, że to ta sama poczciwa Rilla. A co okrucieństwa wobec zwierząt, to pełna zgoda, odrażające to jest u LMM, nawet jeśli weźmiemy poprawkę na zwyczaje epoki, ona tym epatuje zupełnie bez sensu i potrzeby.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  4. Pingback: Słupek przy słupku, edycja 2025 – Zacofany w lekturze

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
1/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
2 miesiące ago
View on Instagram |
3/5
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d