Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu
Nacja

Dzień, w którym skończył się świat (Terry Pratchett, „Nacja”)

Posted on 25 października 202525 października 2025 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 

W dniu, w którym Mau z chłopca miał stać się mężczyzną, nie było radosnej uroczystości, nie było rytualnego tatuażu, nie było obfitej uczty. W ogóle nic nie było, skończył się świat, jaki Mau znał od urodzenia.

Po wielkiej fali

Wielka fala uderzyła niemal dokładnie w chwili, gdy chłopak docierał do rodzinnej wyspy, by rozpocząć świętowanie. Zmiotła wszystko, co stanęło jej na drodze: ludzi, zwierzęta, chaty. Zamiast śpiewów i pieczonego mięsa stosy ciał do pochowania i dziwne głosy w głowie. Poczucie nierzeczywistości, zawieszenia między życiem a śmiercią, tym, co realne, a tym, co jest jedynie wytworem rozgorączkowanego umysłu. Mau ma wrażenie, że na wyspie jest ktoś jeszcze, dziewczynka w bieli, obca, nieprzynależna do tego miejsca. Nie wie, czy to kolejny majak, czy żywy człowiek. Ermintruda Farnshaw jest jednak jak najbardziej realna; jej statek, wiozący ją do ojca gubernatora nieodległych wysp, został wyrzucony na brzeg przez wielką falę. Mau i Ermintruda, która zdecydowanie woli imię Dafne, zaczynają przełamywać początkową nieufność, nawiązywać kontakt i współpracę, co jest szczególnie istotne, gdyż do brzegu zaczynają przybijać ocalali z kataklizmu, pozbawieni swoich najbliższych, wyrwani z bezpiecznych wysepek, potrzebujący pomocy. Wraz z nimi przybywają pogłoski o zagrożeniu ze strony ludożerczych Najeźdźców. Nowa mała społeczność musi nie tylko szybko zorganizować podstawy codziennego bytowania, ale i zabezpieczyć się przed spodziewaną napaścią.

Dzikusy i spodniowcy

„Nacja” jest teoretycznie skierowana do starszych dzieci, rówieśników głównych bohaterów, ale jak to zwykle bywa z dobrymi książkami dla młodych czytelników, również dorośli uznają lekturę za bardzo (a nawet bardziej niż bardzo) satysfakcjonującą. Mamy tu bowiem warstwę przygodową: kataklizm, budowanie nowego życia od podstaw, odpieranie rozmaitych zagrożeń i rozwiązywanie niespodziewanych problemów, co wymaga nie tylko pomysłowości, ale i współpracy. Mamy konfrontację bohaterów z zupełnie różnych światów: wiktoriańską panienkę z dobrego domu, Dafne, która jednak całkowicie zaprzecza stereotypowi młodej damy, bardziej przypominając Tiffany Obolałą, inteligentną, dociekliwą i lubiącą stawiać na swoim, oraz Mau, wierzącego w bogów, którzy uchronią jego wyspę przed złem, i tradycje, które służą utrzymywaniu stałości i porządku – gdy wielka fala niszczy jego świat, chłopak musi zmienić swoje postrzeganie. Chociaż na pozór zupełnie różni, Mau i Dafne odkrywają powoli, jak wiele ich łączy – i że tylko wspólnie mogą ochronić odradzającą się społeczność Nacji, tak bowiem nazywa się rodzinna wyspa Mau. Pratchett, w swoim stylu, o sprawach poważnych opowiada zajmująco i lekko, wbija szpile zarówno konwenansom „spodniowców”, Anglików, jak i bezkrytycznemu podejściu wyspiarzy do utrwalonych zwyczajów (a przynajmniej ich części, bo nietypowy sposób warzenia piwa okazuje się mieć jak najbardziej naukowe podstawy). Angielskie dążenia do kolonizowania i nawracania „dzikusów” uważa za równie złe, jeśli nie wręcz gorsze, jak najazdy ludożerców, bo „kanibale wcześniej czy później odchodzą”, „spodniowcy” zaś niekoniecznie (poza tym „są różne sposoby zjadania ludzi”). Warstw, odniesień, aluzji, uszczypliwości i nawiązań są tu zresztą całe masy i z każdą lekturą można zwracać uwagę na coś innego (kto w 2009 roku, kiedy ukazał się polski przekład, poświęcił więcej niż przelotną myśl opisywanej epidemii „rosyjskiej grypy, podczas której „kraj nasz nie pogrążył się w całkowitym chaosie tylko dzięki temu, że większość ludzi nie wyściubia nosa z domu”? No właśnie). „Nacja” przeszła chyba u nas bez większego echa, bo niby dla dzieci i spoza „Świata Dysku”, od dawna nie jest wznawiana, ale zdecydowanie warto ją poznać.

Terry Pratchett, Nacja, przeł. Jerzy Kozłowski, Rebis 2009.

Udostępnij:

  • Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Share on Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Share on Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

7 thoughts on “Dzień, w którym skończył się świat (Terry Pratchett, „Nacja”)”

  1. Bazyl pisze:
    31 października 2025 o 14:41

    Nic nie zostało mi w głowie z Nacji. Nic! A i mój enigmatyczny wpis sprzed lat niewiele w materii przypominania pomógł :P
    https://bazyl3.blogspot.com/2009/11/nacja-terry-pratchett.html

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      31 października 2025 o 18:01

      Ale zauważyłeś coś, co mi umknęło, ten związek między poznaniem diagnozy a katastrofą na wyspie

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        12 listopada 2025 o 08:51

        Co pokazuje, że lektura książek, rzecz piękna i każde odczytanie może prowadzić do innych wniosków i przemyśleń. Ciekawe jak widziałbym ją teraz, półtora dekady po pierwszym czytaniu :P

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          12 listopada 2025 o 08:55

          Nie napiszę, żebyś sobie zrobił powtórkę, bo wiem, jak jest :)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
          1. Bazyl pisze:
            13 listopada 2025 o 08:58

            A ja nie obiecuję, bo też wiesz jak jest :D

            Wczytywanie…
            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              13 listopada 2025 o 09:05

              Toteż nic nie mówię :P

              Wczytywanie…
              Odpowiedz
  2. Pingback: Podsumowanie października | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
4 dni ago
View on Instagram |
1/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
2/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
4 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
1 miesiąc ago
View on Instagram |
4/5
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
2 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d