„Z nikim”, odpowiada piętnastoletni Andrzej, gdy na rozprawie rozwodowej rodziców sędzia pyta go, czy chciałby zamieszkać z ojcem, czy z matką. Chłopak próbuje dojść do ładu ze swoimi uczuciami, zrozumieć, dlaczego małżeństwo rodziców się rozpadło, a równocześnie w ramach buntu uczestniczy w szczeniackich wygłupach.
„Nie kochają się już”
Andrzej po rozstaniu rodziców mieszka z matką, ale w kwestii sporu między rodzicami ma swoje zdanie: „Nie kochają się już, o to chodzi. Mamie obrzydło już prać ojcu skarpetki i koszule… Obrzydło patrzeć, jak wytrząsał popiół z papierosa na dywan, jak nie wycierał nóg po przyjściu do domu […] A mama ciągle ze swoimi nerwami, ze swoimi kłopotami, myślała wciąż tylko o tym, żeby wszystko było w porządku i w domu, i wszędzie”. Matka, architektka, przeżywająca każde niepowodzenie, która wciąż musiała udowadniać swoją wartość, i ojciec, inżynier, lubiący stawiać na swoim, nie mieli większych szans na porozumienie, chyba nawet nie próbowali. Chłopak przeżywa tę sytuację, ale nie potrafi szczerze rozmawiać z żadnym z rodziców ani ze swoimi przyjaciółmi. W gronie rówieśników trzyma fason, bierze udział w głupich zakładach, pozuje na wyluzowanego – co w końcu prowadzi do wielkiej awantury. Właściwie jedyną osobą, przed którą nieco się otwiera, jest wujek Wanio, próbujący ustawić problemy nastolatka we właściwej perspektywie.
Mizoginia z kaszkawałem
Bułgarska młodzieżówka to rzadka gratka, niestety powieść Danaiłowa, skądinąd cenionego autora dla dorosłych, nie porywa. Miotający się w różne strony Andrzej budzi raczej irytację; w jednej chwili mający pretensje do dorosłości, w drugiej rzuca się z głową w najdziwniejsze afery dla popisania się przed kolegami. Chociaż udaje, że stosunki między rodzicami go nie interesują czy wręcz drażnią, to można wyczuć, że to brak stabilności każe mu się miotać i szukać uznania w oczach raczej przyjaciół niż bliskich. Fabuła jest raczej pretekstowa, oparta na epizodach i mętniackich dialogach, a finał wypada mało przekonująco. Nawet na tle polskich młodzieżówek z tamtej epoki (wydanie bułgarskie 1973) rzecz wypada mocno mizoginistycznie („Czego mu [Andrzejowi] bardziej potrzeba? Wysiłków nerwowej i spracowanej kobiety, która nie będzie mogła udzielić swemu synowi dostatecznie dużo czasu ani sił, czy też wysokiej kultury i szerokich horyzontów ojca?”, pyta w sądzie adwokat reprezentujący ojca chłopaka. Zważywszy ten popiół strząsany na dywan, stosowaną przez pana inżyniera przemoc ekonomiczną, gdyż jeszcze w czasach małżeńskich nigdy nie miał pieniędzy na dom, a po rozstaniu nie łożył na syna, oraz dyktatorskie zapędy kultura i horyzonty zaiste były szerokie). W ogóle pracująca zawodowo matka czy w ogóle kobieta jest tu postrzegana raczej jako problem – dla rodziny, którą zaniedbuje, i dla zakładu pracy, gdzie nie jest doceniana i stale musi udowadniać swoją wartość, by uniknąć zwolnienia. Bicie jest metodą wychowawczą, wręcz służy budowaniu autorytetu rodzica („[Ojciec] zakasał rękawy, powiedział, że bardzo mu przykro, i przyłożył mu zdrowo. Od tego czasu Tonio jest zakochany w swoim ojcu”) i nauczyciela („nauczyciel odwrócił się i trzepnął w kark jego sąsiada” – a uczniowie uważają, że to, co fizyk robi, „to nie bicie”). Z bardziej i mniej egzotycznych realiów: jeździ się do szałasu w Rodopach, spożywa kaszkawał z plasterkami smażonej bułki, rytualnie pije wino w męskim gronie, a w małym miasteczku odbywa równie rytualne wieczorne spacery, co pan inżynier piętnuje z pogardą jako „prowincjonalną głupotę”).

Jak tylko przeczytałem o tej wysokiej kulturze ojca od razu w głowie pojawił się kolo kiepujący na dywan :P Myślałem ostatnio nad jakąś młodzieżówką, ale to na pewno nie będzie ta. Mimo egzotyki, która kusiła, ale jednak nie przesądzi :)
Tej nie polecam, mimo egzotycznego pochodzenia. Ale za to znalazłem prawdziwy hit, zbiór opowiadań młodzieżowych, w którym jest tekst z Korei Północnej! Będzie się działo :D
Ten zbiór też z czasów PRL-u?
A jakże, kto by teraz takie zbiory wydawał :D
W takim razie będę czekać. A Danaiłow paradoksalnie mnie zaintrygował, mimo jego anachroniczności. Ale szukać nie będę, za dużo książek czeka w kolejce.
Nie wiem, kiedy po ten zbiorek sięgnę :) Choć kusi egzotyką. Danaiłow chyba trochę nie umiał wypośrodkować odbiorcy, momentami to wydaje się za trudne dla młodzieży.