Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu
Cher

Za dużo słów (Cher, „Autobiografia” cz. 1)

Posted on 27 grudnia 202515 stycznia 2026 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 

Gdy miała dziesięć lat, zobaczyła występ Elvisa Presleya i pomyślała, że też chce się znaleźć na scenie. Jednak realizacja tego marzenia nie była łatwa, a wspomnienia Cher dobitnie pokazują, że wejście na szczyt to często kwestia przypadku, spaść z niego można w jednej chwili, a powroty na gwiazdorskie wyżyny zdarzają się rzadko.

Brak stabilizacji

Kariera Cher miała swoje wzloty i upadki, choć brukową prasę bardziej interesowały jej stroje, romanse i skłonność do operacji plastycznych niż realne osiągnięcia muzyczne i aktorskie. Niewiele jednak brakowało, żeby plotkarskie rubryki w ogóle nie poznały tak wdzięcznego tematu. Nic bowiem nie zapowiadało, że córka młodocianych rodziców, porzucona przez ojca niedługo po urodzeniu i zostawiona przez matkę w zakonnym sierocińcu, wyrośnie na gwiazdę. Cher obszernie opowiada o swoim dzieciństwie naznaczonym brakiem stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa, lękiem przed porzuceniem, ciągłymi przeprowadzkami i nowymi mężczyznami matki, która próbowała zrobić karierę w showbiznesie, grała w reklamach i drugo- czy trzecioplanowanych rolach, a równocześnie starała się znaleźć męża, by zapewnił jej wygodne życie. Nawet gdy już złapała odpowiedniego kandydata, nieodmiennie kończyło się rozstaniem. Cher i jej przyrodnia siostra musiały więc znosić ciągłą huśtawkę finansową, ale przede wszystkim zmienne nastroje matki, która z braku kontroli nad własnym życiem, chciała kontrolować życie swoich dzieci.

Za fasadą blichtru

Cher również marzyła o karierze aktorskiej, zaczęła się nawet kształcić w tym kierunku, a żeby zyskać swobodę, rzuciła liceum, a przede wszystkim wyprowadziła się od matki. Reszta jest już historią. Spotkanie z Sonnym Bono, starszym o jedenaście lat, miłość, próby zaistnienia i niespodziewany sukces, który katapultuje Cher i Sonny’ego na szczyty popularności. Kariera duetu szybko jednak podupada, jednak i Cher, i Bono są zdeterminowani, by odzyskać swoją pozycję. Mozolnie wypracowują nowy styl występów, oparty na humorystycznych dialogach łączonych z piosenkami, i krok za krokiem zaczynają się pojawiać w coraz lepszych salach przed coraz większą publicznością, by skończyć w telewizji z własnym programem w godzinach największej oglądalności. Za pełną blichtru fasadą ukrywał się jednak osobisty dramat: Cher, która poznała Sonny’ego jako naiwna nastolatka, powoli odkrywała jego zdrady, ale przede wszystkim jego naturę manipulatora. Bono podporządkował ją sobie, wręcz ubezwłasnowolnił, sam podejmował wszystkie decyzje. Ostatecznie okazało się, że Cher nie przysługuje niemal nic z niemałych przecież pieniędzy, jakie zarabiali.

Strumień opowieści

Niemal pięćsetstronicowy pierwszy tom autobiografii Cher doprowadzony jest do końca lat siedemdziesiątych, do ostatecznego rozstania z Sonnym Bono i początków samodzielnej kariery autorki. W tym tempie kolejne dekady życia gwiazdy wypełnią pewnie jeszcze ze dwie podobnej objętości książki. Cher opowiada bowiem obszernie, nie szczędząc detali i nie dzieląc wydarzeń na ważniejsze i mniej ważne. Autorka zastrzega na początku, że wspomnienia oparte są na jej „czasami niedoskonałej” pamięci, i doskonale to widać; nie ma tu wspierania się innymi materiałami, może poza wspomnieniami kilku bliskich osób. Można niekiedy odnieść wrażenie, że sceniczne stroje (zaiste spektakularne, zwykle projektu Boba Mackie’ego) były równie ważne jak problemy małżeńskie, a umeblowanie jakiegoś wynajmowanego mieszkania równorzędne ze zmiennymi nastrojami matki. Muzyka znajduje się tu na dalekim planie, o swoich płytach Cher napomyka mimochodem, często w jednym zdaniu. Czyta się tę autobiografię ze zmiennym zainteresowaniem, przemykając niekiedy wzrokiem przez kolejny niezbyt istotny epizod czy opis. Cała ta słowna wata zagłusza niestety to, co w tych wspomnieniach wydaje się najważniejsze: historię utalentowanej dziewczyny, która próbuje się wybić, mimo obciążeń, mimo braku wsparcia, i która z braku właściwych wzorców wybiera niewłaściwych mężczyzn i w swej naiwności daje sobą manipulować. Obserwujemy próby zmiany własnego życia i odzyskania sprawczości – o tym pewnie będzie mówił kolejny tom, miejmy nadzieję, że mniej przegadany.

Cher, Autobiografia, część pierwsza, tłum. Adam Tuz, Filia 2025.  

Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

10 thoughts on “Za dużo słów (Cher, „Autobiografia” cz. 1)”

  1. czytanki anki pisze:
    29 grudnia 2025 o 15:08

    Nie zamierzałam czytać, więc słowotoku mi nie żal, zresztą z autobiografiami różnie bywa.

    Która z (auto)biografii piosenkarzy podobała Ci się najbardziej? Bo kilka już recenzowałeś.;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      29 grudnia 2025 o 15:21

      W czasach głęboko przedblogowych podobała mi się „Ja, Tina” Tiny Turner, a ostatnio autobiografia Barbry Streisand. A z biografii to chyba z tych blogowo czytanych najlepsze były „Filipinki” Szczygielskiego i „Somebody to love” Richardsa.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. czytanki anki pisze:
        29 grudnia 2025 o 15:50

        No popatrz, Streisand mi umknęła, nie zauważyłam w ogóle wydania.
        Jednak „Somebody…” – pamiętam Twoją recenzje, poczułam się (i nadal się czuję) zachęcona.

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          29 grudnia 2025 o 16:26

          Barbry nie ma po polsku, mogłaś przegapić. Ponoć sama autorka czyta audiobooka i to może być coś dużego 😀

          Wczytywanie…
          Odpowiedz
  2. czytanki anki pisze:
    30 grudnia 2025 o 11:57

    Chodzi o My name is Barbara?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      30 grudnia 2025 o 13:22

      Tak, właśnie o to.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
  3. Bazyl pisze:
    31 grudnia 2025 o 08:50

    Przeczytałem chyba ze dwie biografie zespołów metalowych i jakoś średnio mnie ciągnie po więcej :P Mam ochotę na autobiografię Kazika, ale czy się zdecyduję …

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      31 grudnia 2025 o 10:23

      Bo napisać dobrą biografię muzyka, to sztuka. U mnie wciąż nikt ie nie przebił Satysfakcji Wyszogrodzkiego.

      Wczytywanie…
      Odpowiedz
      1. Bazyl pisze:
        31 grudnia 2025 o 10:52

        Nie jestem fanem Stonesów, ale przyznam, że mnie zaintrygowałeś :D

        Wczytywanie…
        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          31 grudnia 2025 o 14:08

          To już ze trzy wydania miało, co jedno, to aktualniejsze. Idealny balans między faktami, muzyką a skandalami :)

          Wczytywanie…
          Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d