Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu
Termush

„Towar o nazwie »przeżycie«” (Sven Holm, „Termush”)

Posted on 16 stycznia 202621 stycznia 2026 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 

Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat.

Znośne dni

Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Dokoła wszystko wyglądało tak, jak przedtem, tyle że należało uważać na radioaktywny pył. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Goście hotelu próbują się urządzić w swoich pokojach, przywyknąć do nowej rutyny. Niekiedy, po oczyszczeniu najbliższej okolicy, mogą spacerować wokół budynku, pilnie obserwowani przez strażników. „Dni w Termush są znośne”, stwierdza lakonicznie narrator: „jedzenie trafia na stoły, z głośników płynie muzyka”. Nikt jednak nie rozmawia ani o przeszłości, ani o przyszłości. Przeszłość zniknęła bezpowrotnie, choć nie widać tego na pierwszy rzut oka, przyszłość nie jawi się optymistycznie – społeczność Termush wytrzyma, póki starczy zapasów i póki dyrekcja hotelu będzie zdolna bronić tej enklawy przed ludźmi z zewnątrz, tymi, którzy nie mieli dość szczęścia i pieniędzy, by kupić sobie „towar o nazwie »przeżycie«”. A bez wątpienia próby wdarcia się do tego raju nastąpią. Jak się wtedy zachować? Czy podzielić się żywnością i lekami, czy odciąć od świata w imię przedłużenia własnej egzystencji?

Po co się bronić?

Relacja o wypadkach w Termush jest niemal beznamiętnym (może nawet, jak na mój gust, zbyt beznamiętnym) sprawozdaniem; jej autor jako naukowiec przywykł zapewne do takiego stylu opisywania zjawisk i tak samo sprawozdaje o wypadkach w hotelu. Zauważa, że ze względu na brak radykalnych zmian w otoczeniu przyjęcie do wiadomości, że przeszłość nie wróci, że doszło do katastrofy, przed którą nie można uciec, da się jedynie odwlec nieuchronne, jest trudne; łatwiej przychodzi zachowywanie pozorów, udawanie, że nic, czy prawie nic, się nie zmieniło. Ale ten stan przerywać będą coraz gwałtowniejsze wydarzenia: alarmy w chwilach zwiększonego promieniowania, pojawianie się potrzebujących pomocy ludzi z zewnątrz, przypadki załamań psychicznych, gdy pensjonariusze nie wytrzymywali napięcia. Obserwujemy, jak dyrekcja hotelu, która powinna być nastawiona na opiekę swoimi gośćmi, przekształca się w rodzaj władzy, która decyduje, co jest dla ocalałych najlepsze: cenzuruje wiadomości, coraz bardziej zacieśnia nadzór i ogranicza swobodę. Z jednej strony to zrozumiałe, chce bronić ludzi przed paniką i fizycznymi napadami, z drugiej – staje się rodzajem autorytarnej władzy, wykorzystującej motyw „oblężonej twierdzy”, by utrzymywać posłuch. Widzimy, jak narasta zbiorowy egoizm, z którym próbuje walczyć lekarz idealista, jak przeciwstawia się „swoich” tym „obcym”, którzy zagrażają cennym zapasom. W gruncie rzeczy jednak, czy warto się bronić, czy warto było w ogóle ratować sobie życie w obliczu tego, że żadne schronienie nie jest tak naprawdę bezpieczne? Powieść Holma, wydana w 1967 roku, wykorzystuje, rzecz jasna, powszechne wtedy lęki przed wojną jądrową, ale ma wymiar dużo bardziej uniwersalny: jak w interesującym posłowiu zauważa Maciej Jakubowiak, nasze pokolenie odnajdzie w niej doświadczenia pandemii, a być może także zapowiedź przyszłości – kiedy zamożni i wpływowi będą chcieli zapewnić sobie bezpieczeństwo w podobnych enklawach przed katastrofą klimatyczną i nieuchronnymi konfliktami, jakie wtedy wybuchną. Jak na powieść o końcu świata, dzieje się tu zaskakująco niewiele i bez gwałtownych emocji, w czym powieść Holma przypomina nieco „Ostatni brzeg” Nevile’a Shute’a; to, co najistotniejsze, zostaje umieszczone w tle, warto więc skupiać się na drobnych niekiedy sygnałach wskazujących na zmiany sytuacji w hotelu, by pojąć, co się tam tak naprawdę rozgrywa. 

Sven Holm, Termush, wybrzeże Oceanu Atlantyckiego, tłum. Iwona Zimnicka, ArtRage 2025.

 

3 thoughts on “„Towar o nazwie »przeżycie«” (Sven Holm, „Termush”)”

  1. Bazyl pisze:
    20 stycznia 2026 o 11:26

    Właśnie miałem przywołać „Ostatni brzeg” :) A temat enklaw po zagładzie świata zgłębiam na bieżąco, bo powtórzyłem sobie pierwszy sezon „Fallouta”, zacząłem drugi i spokojnie czekam na kolejne odcinki. Pięknie nie jest, ale w obliczu zanikania na świecie gatunku lekarz (czy ogólnie człowiek) – idealista, nie mam żadnych wątpliwości, że w razie W rządzić będzie prawo dżungli :(

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      20 stycznia 2026 o 12:06

      Tak, co do prawa dżungli to chyba nie będzie inaczej, należałoby właściwie zapobiegawczo zapisać się na jakiś kurs rzucania siekierą albo i nożem, tak na wszelki wypadek :(

      Odpowiedz
  2. Pingback: Narodziny człowieczeństwa (Roger Zelazny, „Aleja Potępienia”) – Zacofany w lekturze

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. 
Przekład Tomasz Bieroń
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. Przekład Tomasz Bieroń
1 miesiąc ago
View on Instagram |
1/5
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
3/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
3 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT