Zielone Szczyty wszystkiego (Lucy Maud Montgomery, „Anne z Zielonych Szczytów”)

Anne z Zielonych Szczytów

Tłumaczce Annie Bańkowskiej udała się trudna sztuka: przełożyła ponadstuletnią powieść tak, że brzmi świeżo i atrakcyjnie, jednocześnie nie tracąc nic z klimatu epoki, w jakiej powstała. Nie ma tu niepotrzebnej archaizacji języka, nie ma też równie niepotrzebnego jego uwspółcześniania. Jest za to pietyzm w oddawaniu najdrobniejszych szczegółów i – nie bójmy się tego słowa – miłość do tekstu widoczna w każdym niemal zdaniu. Mimo tych niewątpliwych zalet nowy przekład przeszedłby pewnie zauważony głównie przez grono najwierniejszych miłośniczek i miłośników Lucy Maud Montgomery, gdyby nie radykalna decyzja.

Czytaj dalej