O podstępnym krokodylu, dziadku i wnukach (Per Olov Enquist, „Góra Trzech Grot”)

Góra trzech grotNocą w ciemnym pokoju wiele może się przydarzyć obdarzonej wyobraźnią sześciolatce. Na przykład podstępny krokodyl może ją ugryźć w pupę. Niestety, rodzice nie wykazują zrozumienia dla tego okropnego wydarzenia. Tylko dziadek może ukoić wnuczkę i wymyślić sposób, żeby zielona gadzina więcej nie zatapiała zębisk w ciele Miny. On wie, że „kiedy czuje się lęk przed atakiem krokodyli, trzeba koniecznie dokonać czegoś wielkiego”. I wymyśla kilkudniową wyprawę ze swoimi wnukami na wysoką górę.

Czytaj dalej

Notka na rozruch, czyli marudzenia większe i mniejsze

Przerwy w pisaniu mają zdecydowanie jedną złą stronę: całkowicie rozleniwiają i nie chce się wracać. Mam kilka rozgrzebanych tekstów, stos powakacyjnych książek do zrecenzowania i trudności z wykrzesaniem z siebie entuzjazmu do pisania. Zanim więc zbiorę siły do pełnowymiarowych tekstów, proponuję garść marudnych notek. Dla pomarudzenia udało mi się przełamać. Kolejność książek przypadkowa, rozrzut gatunkowy spory.

Czytaj dalej

Dokąd odchodzą koty? (Kim Jin-kyung, „Szkoła Kotów”, t. 1)

Szkoła kotówJak wyjaśnić dziecku, że zwierzę, z którym się wychowywało, które pamiętało od zawsze, umarło? Jak złagodzić poczucie żalu i straty? Może opowieścią o tym, że koty, po osiągnięciu stosownego wieku, odchodzą po prostu do specjalnej szkoły, gdzie uczą się nowych umiejętności?

Czytaj dalej

Wcale nie takie sobie bajeczki (Terry Pratchett, „Smoki na zamku Ukruszon”)

  Coś dla wielbicieli „Takich sobie bajeczek” Rudyarda Kiplinga i opowiastek Roalda Dahla. I sposób, by dzieci od najmłodszych lat zaznajamiały się z wyobraźnią  i poczuciem humoru Terry’ego Pratchetta. Najstarsze opowiadanie w tym zbiorze powstało w 1966 roku, gdy Pratchett miał 18 lat i pracował dla lokalnego pisma. Na jego łamach też drukował swoje historyjki … Czytaj dalej

Od kiedyś przez wtedy do teraz i wstecz (Marcin Szczygielski, „Arka czasu”)

KIEDYŚ Rafał mieszkał z rodzicami na Saskiej Kępie. KIEDYŚ Rafał będzie wynalazcą: stworzy jadalną trawę, lekarstwo na starość albo składane skrzydła. KIEDYŚ nie było wojny ani Dzielnicy, w której Rafał mieszka z Dziadkiem. KIEDYŚ podobno wcale nie miało większego znaczenia, jakiego kto był pochodzenia, tylko liczyło się to, jakim jest człowiekiem. Każdy mieszkał, gdzie chciał, … Czytaj dalej

Ostrożnie z życzeniami (Edith Nesbit, “Pięcioro dzieci i coś”)


Przez niemal całą podstawówkę miałem we wrześniu jeden problem: co napisać w wypracowaniu pod tytułem „Moja wakacyjna przygoda”. Dusza, rozpaskudzona przez literaturę, odmawiała uznania za przygodę czegoś tak przyziemnego, jak ganianie po podmokłym lasku cielaków, które sforsowały ogrodzenie pastwiska, albo wizyty na babcinym strychu, który co prawda nie był ciemny, ale gdzie każdy krok groził spadnięciem piętro niżej, bo deski powały były spróchniałe. Dusza domagała się co najmniej pościgu za dywersantem (to po przeczytaniu „Księgi urwisów”) albo spotkania z Piaskoludkiem (a to już skutek czytania Edith Nesbit). Ani dywersant, ani Piaskoludek jakoś nigdy nie stanęli mi na drodze. Może na szczęście, bo i z jednym, i z drugim są same kłopoty.

Czytaj dalej