„Najbardziej przerażająca kobieta, jaką kiedykolwiek spotkałem”, czyli panna Marple prowadzi śledztwo

Kończy się wrześniowe spotkanie z kryminałami. Nie mogę jednak skończyć bez kilku słów o pannie Marple: według jednych „zupełnie nieszkodliwej staruszce”, według innych – zwykle zdemaskowanych przestępców – „diabelskiej starej wiedźmie”.

Czytaj dalej

Duży potencjał (Katarzyna Kwiatkowska, „Zbrodnia w błękicie”)

DSC_0213
Kiedyś, panie dziejku, to były zimy. Śniegi takie spadały, że na długie tygodnie potrafiły odciąć dwory i wsie od świata. Ani dojechać, ani wyjechać, goście dla zabicia czasu jedli, czytali, plotkowali, intrygowali, a co bardziej zdesperowani pewnie i do zbrodni mogli się posunąć, byle tylko urozmaicić sobie zimową monotonię. Jeśli na miejscu był ktoś obdarzony detektywistyczną żyłką, zabawa w śledztwo mogła wciągnąć wszystkich na parę dni…

Czytaj dalej

Pisarze ze starej szkoły (XXV): Narodziny Herkulesa

Agatha Christie w 1925 roku.
Agatha Christie w 1925 roku.

W życiu Agathy Miller rok 1914 oznaczał nie tylko wybuch wojny, ale i ślub z lotnikiem Archibaldem Christie. Archibald wyruszył do Francji, a młoda mężatka wspomagała wysiłek wojenny najpierw jako pielęgniarka w szpitalu w Torquay, a od 1917 roku jako pracowniczka apteki. Zmiana obowiązków okazała się mieć kluczowe znaczenie dla dalszych losów pani Christie.

Czytaj dalej

Kryminał bardzo retro (Ellis Peters, „Pustelnik z lasu Eyton”)

20150704_121234
Bez względu na to, jak oceniam najnowsze powieści Małgorzaty Musierowicz, muszę przyznać, że pod wieloma względami na mnie wpływały. Niezrównane były chociażby pod względem polecania lektur. Nie zainteresowała mnie co prawda nigdy biografia Goulda, którą zaczytywali się Borejkowie, ale za to przebojem wdarły się na moją półkę kryminały Ellis Peters o braciszku Cadfaelu, znanym mi wcześniej wyłącznie z telewizyjnego serialu ze znakomitym sir Derekiem Jacobim w roli tytułowej.

Czytaj dalej

Telenowela z życia policjantów (Mateusz M. Lemberg, „Zasługa nocy”)

DSC_0115

„Różne bywają sposoby ożywiania postaci pozytywnych bohaterów w polskiej powieści kryminalnej. Doskonały jest katar. Wystarczy po prostu obdarzyć porucznika Zielińskiego czy innego tam majora Grabowskiego silnym nieżytem, i już śledztwo utrudnione a w powieści więcej życia” – napisał teoretyk kryminału. Banalny katar dawno jednak wyszedł z mody, dziś trzeba bardziej radykalnych środków, by czytelnik odnalazł w literackim glinie postać z krwi i kości, a nie tylko podkolorowany ideał.

Czytaj dalej