Liczenie słupków, czyli co się klika najlepiej

Cyzelujemy tekst, by jak najlepiej opowiadał o książce, która zrobiła na nas piorunujące wrażenie, i jak najskuteczniej zachęcił innych do sięgnięcia po recenzowane dzieło. Dobieramy starannie cytaty, stopniujemy przymiotniki, sięgamy wyżyn argumentacji pewni sukcesu i tłumów blokujących serwer, żeby naszą recenzję przeczytać. Tymczasem tłumy czytelników (i, nie ukrywajmy tego, również wszelkich spamerskich botów) kierują się w zupełnie niespodziewane rejony naszego bloga, ku tekstom o książkach mniej spektakularnych, bardziej przykurzonych czy wręcz zaskakujących.

Czytaj dalejLiczenie słupków, czyli co się klika najlepiej

Od kiedyś przez wtedy do teraz i wstecz (Marcin Szczygielski, „Arka czasu”)

KIEDYŚ Rafał mieszkał z rodzicami na Saskiej Kępie. KIEDYŚ Rafał będzie wynalazcą: stworzy jadalną trawę, lekarstwo na starość albo składane skrzydła. KIEDYŚ nie było wojny ani Dzielnicy, w której Rafał mieszka z Dziadkiem. KIEDYŚ podobno wcale nie miało większego znaczenia, jakiego kto był pochodzenia, tylko liczyło się to, jakim jest człowiekiem. Każdy mieszkał, gdzie chciał, … Czytaj dalej Od kiedyś przez wtedy do teraz i wstecz (Marcin Szczygielski, „Arka czasu”)

Stało ich w rzędzie zawsze siedem (Marcin Szczygielski, „Filipinki – to my!”)

 

Stoi nas w rzędzie zawsze siedem i chociaż chciałby zgadnąć widz, 

która z nas Anka, która Zosia, to nie odgadnie nic. […] 

Jedno wspólne imię mamy: Filipinki.

Tak śpiewały „Filipinki” w swej firmowej piosence, choć na samym początku było ich aż dziewięć, a w chwili zakończenia kariery ledwie trzy. Zaczynały w 1959 roku jako uczennice szczecińskiego Technikum Handlowego od śpiewania na szkolnych akademiach, a potem poszło błyskawicznie: kolejne konkursy talentów, koncerty, programy telewizyjne, tournee w kraju i za granicą, przeboje, płyty…

Czytaj dalejStało ich w rzędzie zawsze siedem (Marcin Szczygielski, „Filipinki – to my!”)

Kuchnia na ciężkie czasy (Marcin Szczygielski, „Kuchnia na ciężkie czasy”)

Kuchnia na ciężkie czasy
 
W naszym kraju ciężkie czasy trwają właściwie nieustannie i nawet chwilowa przerwa w trudnościach nie powinna usypiać naszej czujności. Kolejny kryzys bowiem niewątpliwie czai się za progiem. W tej sytuacji każde gospodarstwo domowe zaopatrzone powinno być w stosowny poradnik ułatwiający przygotowanie smacznych, tanich i pełnych walorów odżywczych potraw.

Czytaj dalejKuchnia na ciężkie czasy (Marcin Szczygielski, „Kuchnia na ciężkie czasy”)

Prasłowiańska Mumia Królowej Torfu (Marcin Szczygielski, „Pl-Boy” i „Wiosna Pl-Boya”)

 

„Jestem bardzo zmęczony moim mózgiem lub raczej bardzo on obecnie podupadł! Daremnie silę się pracować, nic z tego nie wychodzi!”, napisał 15 marca 1870 roku Gustave Flaubert.  Sam zdiagnozował ten stan jako objaw starości, ja wolałbym jednak u siebie uważać tę ogólną niechęć jako przejaw wiosennego przesilenia. Na takie stany najlepiej poczytać coś zabawnego – a jeszcze lepiej coś, co pozwoli beztrosko porechotać. Nic takiego nie znalazłem na prezentowanej przez Zbyszka liście najzabawniejszych książek świata, której twórcy wykazali się dość szczególnym poczuciem humoru, musiałem więc radzić sobie na własną rękę. Zupełnym pewniakiem okazała się powtórka dwóch pierwszych książek Marcina Szczygielskiego.

Czytaj dalejPrasłowiańska Mumia Królowej Torfu (Marcin Szczygielski, „Pl-Boy” i „Wiosna Pl-Boya”)

Gra o siebie (Marcin Szczygielski, „Omega”)

 

Od dłuższego czasu próbuję odświeżyć swoją znajomość literatury młodzieżowej, w końcu nie można trzymać się tylko klasyków z własnej młodości. Niestety, trafienie na coś, co dawałoby się czytać bez wstrętu, nie jest łatwe. Poleganie na entuzjastycznych reklamach wydawców i opiniach internetowych zaprowadziło mnie do przeciętnej Oksy Pollock, nierównych i w ostatecznej ocenie słabych „Numerów” Rachel Ward  oraz nijakiej Juniper Berry. Dużo lepiej jest wtedy, gdy można się oprzeć na zaufanych opiniach: dzięki nim odkryłem cykl o Flawii de Luce  (podziękowania dla Lirael i Bazyla za zaraźliwy entuzjazm) czy Felixa, Neta i Nikę.

Czytaj dalejGra o siebie (Marcin Szczygielski, „Omega”)