„Odrobinka w tej wielkiej całości” (Jarosław Iwaszkiewicz, „Podróże do Polski”)

Piechotą, konnym wozem, koleją, samochodem, a nawet motorówką przemierzał Jarosław Iwaszkiewicz Polskę, kraj bliski i znajomy, a jednocześnie egzotyczny i daleki – bo taka była Polska dla małego chłopca wychowywanego na Ukrainie, który znał ją początkowo tylko z opowieści, i taka pozostała dla dorosłego mężczyzny. Przez całe swe długie życie Iwaszkiewicz, jak sam pisze, nie zdołał się Polską nasycić, nie zdążyła mu też ona spowszednieć. Oglądał ją zawsze z niezmiennym zaciekawieniem, inspirowała go i pobudzała. Z tych wrażeń i wspomnień, „nieokreślonych uczuć, impresjonistycznych obrazów, bezideowych rysunków” składa się tom „Podróże do Polski”.

Czytaj dalej„Odrobinka w tej wielkiej całości” (Jarosław Iwaszkiewicz, „Podróże do Polski”)

“Zarabiamy, śmiejąc się” (Tadeusz Wittlin, “Ostatnia cyganeria”)

Ostatnia cyganeria

 

Piękne to musiały być czasy dla literatów, rysowników i wszelkiej maści artystycznych duchów. Biesiadowało się w barach, kawiarniach raz na koszt własny, raz na rachunek zamożniejszych kolegów, omawiając wzniosłe sprawy ducha, a do stolika nieśmiało, żeby nie zburzyć tej intelektualnej atmosfery, podchodzili wydawcy, redaktorzy, dyrektorzy kabaretów czy producenci filmowi, by wsunąć temu i owemu do kieszeni zaliczkę na opowiadanie, skecz, piosenkę czy scenariusz, koniecznie z happy endem. Gdzieś tam za drzwiami „Adrii”, „Oazy” czy Hotelu Europejskiego trwał kryzys, panowało bezrobocie, czaił się autorytaryzm i cenzor z nożycami, ale te elementy nie przebijają się przez mgłę sentymentu, w jaką spowił swe wspomnienia Tadeusz Wittlin. I właściwie trudno mu się dziwić, że po kilku dziesięcioleciach na emigracji miał ochotę przywoływać z pamięci tylko to, co najmilsze i najzabawniejsze.

Czytaj dalej“Zarabiamy, śmiejąc się” (Tadeusz Wittlin, “Ostatnia cyganeria”)

Dojrzewanie w warunkach infernalnych (Yehuda Nir, „Utracone dzieciństwo”)

  Julek Grünfeld miał dziewięć lat, gdy wybuchła wojna. Mieszkał we Lwowie; jego ojciec prowadził dobrze prosperującą firmę, matka spędzała czas w kawiarniach, a dziećmi (Julek miał starszą siostrę, Lalę) zajmowała się guwernantka. Wrzesień 1939 roku przerwał beztroskie życie Grünfeldów: najpierw tułali się w kierunku granicy z Rumunią, potem wrócili do miasta zajętego przez Armię … Czytaj dalej Dojrzewanie w warunkach infernalnych (Yehuda Nir, „Utracone dzieciństwo”)

Szperanie na antresoli (Agnieszka Osiecka, „Szpetni czterdziestoletni”)

  Miałem tylko sprawdzić jeden cytat do celów służbowych, ale gdy kartkowałem „Szpetnych czterdziestoletnich” w jego poszukiwaniu, wzrok co chwilę padał mi a to na wierszyk o wrednym Muminku („Raz pewien Muminek spod Sopot – z gotówką gdzieś przepadł za mgłą. Dziś każdy kto znał go, ma kłopot – bo Muminki-skurwysynki straszne są”), a to … Czytaj dalej Szperanie na antresoli (Agnieszka Osiecka, „Szpetni czterdziestoletni”)

„Człowiek przyjemnie jednoznaczny” („Akademia Pana Brzechwy”)

<
Roku czytania biografii nie wymyśliłem tak całkiem bezinteresownie. Chciałem się w ten sposób zmobilizować do napisania o kilku przeczytanych książkach, które być może wstawiłbym na półkę bez poświęcenia im chociaż kilku słów. A tak, to proszę: jest cel, jest i motywacja, więc przedstawiam pierwszą z zeszłorocznych zaległości.Jan Brzechwa, prawnik z wykształcenia, chciał zabłysnąć jako poeta, w końcu pokrewieństwo z Bolesławem Leśmianem zobowiązywało. Zadebiutował wierszem w wieku piętnastu lat, ostatecznie jednak, niejako wbrew sobie, skupił się na twórczości dla dzieci, która przyniosła mu nie tylko miłość małych czytelników, ale i upragnioną sławę, i stabilność finansową. Sam żartował, że pisanie dla dzieci jest dla niego sposobem, by trafiać do ich… matek:

Czytaj dalej„Człowiek przyjemnie jednoznaczny” („Akademia Pana Brzechwy”)

Kazio („Wspomnienia o Kazimierzu Rudzkim”)

 

 
Kazimierz Rudzki to dla mnie przede wszystkim odtwórca roli ojca Pawła Jankowskiego w serialu „Wojna domowa”. Wiecznie nieobecny, ciągle „w terenie”, na delegacjach, wpadał od czasu do czasu do domu i zabierał się do wychowywania syna. Zasadniczy, sztywny, staroświecki nie potrafił porozumieć się z Pawłem i stąd brały się wszystkie domowe spięcia. Dla nas ten serial to już klasyka i z ogromnym zdziwieniem stwierdziłem, że w obszernym zbiorze wspomnień o Rudzkim jest jedna (słownie: jedna) wzmianka o tej roli: sam aktor wspomina w liście przyjacielowi, że kręcenie serialu koliduje z próbami nowej sztuki w teatrze. I tyle. Kim więc Kazimierz Rudzki był dla autorów wspomnień, skoro nie gwiazdą fantastycznego serialu?

Czytaj dalejKazio („Wspomnienia o Kazimierzu Rudzkim”)