Zakład żywienia zbiorowego (cz. 9): Legendarny Mardikian


W Stanach Zjednoczonych Melchior Wańkowicz nie żywił się wyłącznie w najtańszych barach. Dzięki jednemu z nowych znajomych miał też okazję odwiedzić słynną restaurację „Omar Khayam’s” w San Francisco, założoną przez Ormianina George’a Mardikiana, który poprzysiągł sobie, że nauczy Amerykanów dobrze jeść. Zdaniem polskiego pisarza, który nie żałował sobie sarkazmu, konfrontacja legendy z rzeczywistością nie wypadła najlepiej…

Czytaj dalej

„Państwo fińskie nie zaleca kontynuowania podróży” (Juhani Karila, „Polowanie na małego szczupaka”)

Polowanie na małego szczupaka

Laponia Wschodnia to taki region, do którego wjeżdża się na własną odpowiedzialność, bo „państwo fińskie nie zaleca kontynuowania podróży”. Tam wygasają wszystkie polisy ubezpieczeniowe, a podróżny zdany jest sam na siebie. Dlaczego? Niektórym jako wyjaśnienie wystarczyłaby plaga żądnych krwi komarów i brak zasięgu sieci telekomunikacyjnych, ale bardziej wtajemniczeni wiedzą, że na porządku dziennym są tam rzeczy, które trudno wyjaśnić racjonalnie myślącym obywatelom.

Czytaj dalej

Porzucony (Krystyna Boglar, „Brent”)

Brent

Kilkanaście lat temu karierę robiło słowo „eurosierota” – określenie dziecka, którego rodzice lub rodzic wyjechali pracować w krajach UE. Dzieci zostawały z matką, babcią, ciotkami, starszym rodzeństwem, a nastolatki niekiedy wręcz same. Masowość tego zjawiska i wywoływane przez nie problemy przyciągnęły uwagę psychologów, pedagogów, socjologów i polityków. Zjawisko to nie było jednak wcale nowością, o czym świadczy „Brent”, powieść Krystyny Boglar z połowy lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia.

Czytaj dalej

Punkt odniesienia (Zygmunt Nowakowski, „Przylądek Dobrej Nadziei”)

Przylądek Dobrej Nadzie

Książka Zygmunta Nowakowskiego to chłopięce wspomnienia. Kraków, przełom XIX i XX wieku, główny bohater ma pięć lat, dwóch starszych braci i matkę wdowę, która lekcjami próbuje zarobić na utrzymanie rodziny. W życiu chłopców czymś normalnym są przeprowadzki do coraz tańszych mieszkań, mało urozmaicone posiłki i lęki przed tajemniczymi „wekslami”. To wszystko jednak nie odbiera im chęci do zabaw i najróżniejszych „rozróbek”, które ściągają na nich, zwykle krótkotrwały, gniew mamy.

Czytaj dalej

Zakład żywienia zbiorowego (cz. 8): Amerykańska dostępność

W trzech tomach reportaży ze swoich amerykańskich wojaży Melchior Wańkowicz opisywał wszelkie przejawy, jakże egzotycznego dla czytelnika z PRL-u, życia w Stanach Zjednoczonych, w tym także gastronomicznego. Ze względu na ograniczone finanse pisarz i jego żona nie żywili się zbyt wyrafinowanie („Ileż bom ja w ciągu jazdy opchnął tych frankfurterów, tych hot dogów (gorących psów), tego narodowego przysmaku, którym się objada całą Ameryka, którym nawet przed wojną w Białym Domu pani Roosevelt nasz zjazd Penclubu udelektowała…”), lecz starali się chociaż o jakieś niewielkie urozmaicenie. A tu akurat możliwości było całkiem sporo.

Czytaj dalej

Książka, której nam brakowało (Krzysztof Umiński, „Trzy tłumaczki”)

Trzy tłumaczki

 

Mógłbym czytać takie opowieści w nieskończoność. Tym dotkliwszy był więc niedosyt po ostatniej stronie szkiców Krzysztofa Umińskiego o trzech wybitnych tłumaczkach. Aż się chciało ostro przycisnąć autora: czy niczego nie przeoczył, czy przepytał wszystkich, których powinien, czy przeczytał wszystko, co powinien, czy nie za surowo selekcjonował zebrany materiał, odbierając nam detale, opinie czy anegdoty? I od razu przyszło opamiętanie. Umiński dokładnie relacjonuje nam swoje zmagania z nieuchwytnymi bohaterkami – bo tylko z jedną, Anną Przedpełską-Trzeciakowską, miał możliwość porozmawiać. Joanna Guze i Maria Skibniewska kryły się w cieniu swych przekładów i gdyby nie listy pierwszej i nieliczne wspomnienia o drugiej, niewiele byśmy o nich wiedzieli.

Czytaj dalej