Dziesięciolecie!

Dziesięciolecie

Dziś mija dziesiąty rok blogowania, nieefektowny i nieefektywny, ciągnący się w nieskończoność i pełen niezbyt przyjemnych niespodzianek. Co nie znaczy jednak, że nie warto świętować, choćby tego, że wreszcie się skończył. A ja dalej tu jestem. I co ważniejsze, wciąż jesteście tu Wy, czytelnicy i komentatorzy, dzięki którym nadal warto pisać. Bardzo Wam wszystkim dziękuję za to, że czytacie, komentujecie, pytacie, podsuwacie książki, dzielicie się opowieściami.

Czytaj dalej

Słupek przy słupku, edycja 2020

Bestnine2020

Zanim przy okazji blogowych urodzin za tydzień przedstawię własne zestawienie książek roku, trzeci raz chcę sięgnąć do statystyk bloga, żeby pokazać, co Waszym zdaniem najciekawszego i najfajniejszego się tu ukazało. I nie muszę chyba dodawać, że tradycyjnie jestem zaskoczony. Bawcie się dobrze!

Czytaj dalej

Samotność i ból (Karol Schulz, „Kamień i cierpienie”)

 

Kamień i cierpienie

To nie jest skąpana w słońcu Italii opowieść o odnoszącym sukcesy genialnym artyście. To przytłaczająca, wręcz ponura opowieść o burzliwych czasach brutalnych rozgrywek politycznych i o geniuszu przeraźliwie samotnym, który wśród niezliczonych udręk walczy o uznanie dla swojej sztuki. Biografia, której klimat wynika nie tylko z dokładnej znajomości historii, ale i z warunków, w jakich książka powstawała: w początkach drugiej wojny światowej, pod niemiecką okupacją, czeski pisarz Karol Schulz zapisywał kolejne strony, przesycając je, świadomie bądź nie, atmosferą, w której sam żył. Miał szerokie plany, życie Michała Anioła zamierzał rozpisać na trzy tomy. Nie zdążył. Skończył jeden i ledwie dwa rozdziały drugiego tomu. A mimo to „Kamień i cierpienie” robi wielkie wrażenie swoim rozmachem, siłą emocji i wspaniałym językiem.

Czytaj dalej

Księgozbiory polskie, cz. 18: Drugi rząd

Nie znoszę książek ustawionych w dwa rzędy i bardzo się cieszę, że od dłuższego czasu nie muszę się zastanawiać, co kryje się z tyłu regału. Chociaż i ja mam taki kawałek biblioteczki, w którym zupełnie niespodziewanie książki ustawiły się w dwuszeregu. Co eksponujemy na froncie, a co wstydliwie chowamy z tyłu? Kiedy degradujemy książki do tylnego rzędu, a kiedy wyciągamy jakieś zapomniane znalezisko na front? O tym wszystkim pisze w swoim felietonie „Drugi rząd” Janina Wieczerska.

Czytaj dalej

Na odludnym wybrzeżu (Michael Crummey, „Bez winy”)

Na tle znakomitego „Dostatku” najnowsza powieść Michaela Crummeya wypada dość blado. Wrażenie robią opisy dzikiej przyrody i trudów życia rybaków na odludnym wybrzeżu, jednak głównego wątku – dorastania, dojrzewania i poszerzania horyzontów pary głównych bohaterów – starczyłoby na dobre, pełne emocji opowiadanie. Rozciągnięte w powieść losy Evereda i Ady robią raczej letnie wrażenie, tym bardziej że kierunek, w jakim zmierzają, nie jest zaskakujący (a na dodatek ujawniony w okładkowym opisie).

Czytaj dalej

„Robotnik, rzeźbiarz, obserwator” (David Weiss, „Nagi przyszedłem”)

Nagi przyszedłem

„Nie ma takiej rzeczy jak natchnienie […]. Jedynie praca. Ciężka praca”, mawiał. I spędzał dni, tygodnie, lata na poszukiwaniu idealnej pozycji, ułożenia rąk, nachylenia głowy. Mawiano o nim, że z powodu tego perfekcjonizmu nie jest w stanie ukończyć żadnej z prac. Był wiecznie niezadowolony ze swych osiągnięć, złakniony uznania, ale nie zamierzał zniżać się do schlebiania gustom publiczności, żeby je zyskać. Zawsze w kontrze do oczekiwań i mód, zawsze przekonany, że ma rację i że w końcu jego sztuka zostanie doceniona.

Czytaj dalej