Miesiąc temu skończyły się targi książki w Warszawie, ostatni ponoć raz zorganizowane pod Pałacem Kultury. Jedni odetchną z ulgą, inni pewnie żałować będą dogodnie położonego, choć niezbyt dostosowanego do targowych potrzeb miejsca, gdzie książkowe kiermasze miały długą tradycję. A jak wyglądały jarmarki pod Pałacem pół wieku temu? Tego dowiadujemy się z reportażu „Jarmark książek”…
Buty Pawła Mrówki („Kiedy to się zaczyna? Wybór opowiadań”)
„Kiedy to się zaczyna?”, pyta bohater opowiadania Marii Dańkowskiej. W jego przypadku chodzi o to, kiedy traci się młodzieńczy idealizm, a zaczyna się dążyć do zdobycia pozycji. W przypadku bohaterów innych opowiadań „tym” jest zrozumienie, że nie docenia się innej osoby, nie dostrzega zainteresowania, nie widzi bezinteresowności, rodzącej się przyjaźni czy pierwszej miłości…
Zawiedzione nadzieje (Janina Zającówna, „Mój wielki dzień”)
Andrzej ma jedenaście lat i mieszka z matką, ale to on musi być tym dorosłym i odpowiedzialnym. To on dba o dom, ale przede wszystkim dba o matkę: żeby nie piła, nie mieszała wódki z proszkami na uspokojenie, żeby poszła do pracy, jeśli akurat jakąś ma…
Naga prawda (Janina Barbara Górkiewiczowa, „Izydor”)
Po co poznawać „nagą prawdę” o sobie, opinię innych, której nam nigdy nie powiedzą w oczy? Gdy się ma sporo za uszami, jak nastoletni Izydor, może to utwierdzić w przekonaniu, że jesteśmy beznadziejni i w ogóle nie musimy się starać, skoro wszyscy nas skreślili, ale równie dobrze może się okazać, że inni widzą w nas…
Świadomość swoich pragnień (Deniz Ohde, „W sztucznym świetle”)
System preferuje dzieci z dobrych domów, które nie sprawiają problemów albo – jeśli popadną w kłopoty – będą mogły liczyć na wsparcie rodziców, potrafiących grać według reguł systemu. Gdy się jest dzieckiem robotnika i tureckiej imigrantki, to system bez trudu wyrzuci cię na margines, nie przejmując się inteligencją czy zdolnościami.
„Maleńka planeta” (Joseph Conrad, „Murzyn z załogi Narcyza”)
Marynarze to przesądny ludek, ale chyba ani załoga, ani oficerowie „Narcyza”, płynącego z Indii do Wielkiej Brytanii nie spodziewali się, jakie skutki przyniesienie pojawienie się na statku nowego żeglarza, czarnoskórego olbrzyma Jamesa Waita.





