„Widzę, jak przerażająca jest normalność. Każdy z tych niewinnych ludzi na ulicy przeżywa okropność bycia kimś zwyczajnym. Zrobiliby wszystko, by stać się wyjątkowymi” – tak mówi Arturo Binewski, człowiek, który ze swej pogardy do normalności uczynił religię. Człowiek, który sam wyróżniał się za sprawą swego ojca, właściciela wesołego miasteczka. Wyróżniały się zresztą…