Lepiej byłoby, bohaterko książki Marii Pruszkowskiej, gdybyś trzymała się sporządzonego po maturze planu życiowego i nie wychodziła za mąż. Chłop bowiem, jak słusznie wydedukowałaś z przykładu licznych bliższych i dalszych krewnych i znajomych, to tylko kłopoty i zawracanie głowy. Ale nie – znalazłaś sobie męża. I jakby mało było kłopotów, kupiłaś sobie jacht. A raczej…
