Mówi ktoś: „Poleć jakąś książkę o wojnie”. Polecam. Słyszę: „Poleć coś z francuskiej klasyki”. Polecam. Mogę też polecić reportaż, powieść Marcina Szczygielskiego, coś zwariowanego z pracownią architektoniczną w tle, a nawet ciepłą książkę o zwykłej poznańskiej rodzinie. Tylko gdy ktoś pyta: „Znajdź mi coś lekkiego i żeby się szybko czytało”, mam w głowie pustkę. Czy raczej…