Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Judyta w barze mlecznym (Natalia Rolleczek, „Kochana rodzinka i ja”)

Posted on 4 marca 20117 maja 2021 by Piotr (zacofany.w.lekturze)

 

Uprzejmie informuję, że przedawkowałem literaturę poważniejszą i zamierzam przez czas jakiś pławić się w dziełach czysto rozrywkowych. Na początek klasyk autorki znanej już nawet nie trzydziesto-, ale zapewne wyłącznie trzydziestopięcio- albo i czterdziestolatkom.

Natalia Rolleczek, bo o niej mowa, pisała i o tym, jak to źle było w przedwojennych sierocińcach prowadzonych przez zakonnice (Drewniany różaniec), i o tym, jak ciekawa była epoka hellenistyczna (Trzy córki króla). Ale najlepiej jej wychodziły opowieści o rozterkach dziewcząt i chłopców (chyba jednak głównie dziewcząt). Na przykład o niejakiej Judycie Jelonek, rocznik 1941 (tak, tak), zwariowanej szesnastolatce. W Polsce trwa polityczna odwilż, a Judyta wikła się w coraz to nowe kłopoty. Jest to bowiem osóbka, która uważa się za nad wyraz dorosłą i uświadomioną, a w rzeczywistości jest nieco naiwna i jeszcze mocno dziecinna. Aczkolwiek sympatyczna. Wychowuje ją matka, wdowa po bohaterze spod Monte Cassino. Kult ojca pada cieniem na dzieciństwo Judyty i jej starszej siostry Pauli. Babka, rodzinny tyran, karmi dziewczęta patriotycznymi ideałami, przedstawiając poległego ojca jako wzór wszelkich cnót. Panienki jednak od nieznanego rodziciela wolą ciepłego, przyziemnego Juliana, przyjaciela rodziny, który jest zawsze pod ręką chętny do pomocy; a to przyniesie cytryny, a to pozwoli się wypłakać w kamizelkę. Sporadycznym i dalekim uczestnikiem życia rodzinnego jest tajemniczy stryj Karol z Londynu, przysyłający niekiedy paczkę z deficytowymi dobrami. Zasłyszany strzęp rozmowy między matką a babką, szybkie zerknięcie na pozostawiony na wierzchu list matki do jakiegoś mężczyzny sprawiają, że Judycie rusza wyobraźnia. Wymyśla piętrowe zawirowania miłosne, dochodząc do wniosku, że matka musiała wybierać między ojcem a stryjem Karolem, a wierny Julian od lat czekał na swoją szansę i wypalenie się dawnych uczuć. Ostatecznie Judycie udaje się tak zamotać we własnych domysłach i intrygach, że widzi przed sobą tylko jedno rozwiązanie problemów: ucieczkę z domu do możliwie odległego PGR-u, gdzie będzie mogła oddać się pracy u podstaw.

W tym momencie akcja przyspiesza, poznajemy z Judytą niezbyt ciekawe zakamarki Krakowa (sceny w nowohuckim barze mlecznym – mistrzostwo świata, niemal dorównują im wcześniejsze epizody malowania mieszkania sąsiadów przez awangardową młodzież artystyczną), całą galerię mniej lub bardziej sympatycznych typów i typków, a na końcu oczywiście główna bohaterka, pognębiona, pozna zaskakujące rozwiązanie kwestii, nad którymi daremnie łamała sobie głowę.

Przygody Judyty idealnie nadają się na odtrutkę po lekturach zbyt ciężkostrawnych. Doskonale poprawiają też nastrój w chwilach przesileń między porami roku, a przecież właśnie w taki okres przejściowy wchodzimy. Autorka ma dar opowiadania, zmysł obserwacji i poczucie humoru. Na dodatek, jeśli komuś się spodoba, będzie miał przed sobą kolejne dwie części, równie udane.

Natalia Rolleczek, Kochana rodzinka i ja, Nasza Księgarnia 1985.

28 thoughts on “Judyta w barze mlecznym (Natalia Rolleczek, „Kochana rodzinka i ja”)”

  1. ksiazkowo pisze:
    4 marca 2011 o 22:09

    Ok, przekonałeś mnie w 100% :) Chcę :D

    Odpowiedz
  2. zacofany.w.lekturze pisze:
    4 marca 2011 o 22:11

    A nie mówiłem? Przy najbliższej okazji:D

    Odpowiedz
  3. Agnes pisze:
    4 marca 2011 o 23:00

    Kocham panią Rolleczek, ale nie za „Rodzinkę” w trzech częściach (bo tę akurat uważam za nieco słabszą pozycję w jej dorobku), ale za „Kubę”. A po „Bogatym księciu” został mi lekki fiś na punkcie Judasza. :)

    Odpowiedz
  4. zacofany.w.lekturze pisze:
    4 marca 2011 o 23:03

    „Kuby” nie pamiętam, więc pewnie nie zrobił na mnie większego wrażenia:) A „Bogatego księcia” nie znam wcale, muszę nadrobić.

    Odpowiedz
  5. Prowincjonalna nauczycielka pisze:
    5 marca 2011 o 07:29

    No, właśnie – mnie Kuba jakoś też nie zauroczył. A „Kochaną rodzinkę…” mam u rodziców w najwyższym stopniu zaczytania:)

    Odpowiedz
  6. zacofany.w.lekturze pisze:
    5 marca 2011 o 07:35

    Tia, właśnie sobie wymieniłem zużyte wydanie na nowsze i na dodatek z brakującą do kolekcji „Rodziną Szkaradków”:)

    Odpowiedz
  7. anek7 pisze:
    5 marca 2011 o 10:12

    Ja czytałam, jako 12-13-latka chyba, tylko wspomniany w recenzji „Drewniany różaniec” – i to było trochę za wcześnie, bo później dosyć długo nie potrafiłam się z tej lektury otrząsnąć…
    A tu okazuje się że ta autorka i lżejsze rzecz pisała – muszę popytać w bibliotece:)

    Odpowiedz
  8. Maya pisze:
    5 marca 2011 o 11:19

    W ogóle nie znam tej Pani, pewnie za młoda jestem ;). Ale bardzo mnie zachęciłeś do poszukania tej książki :).

    Odpowiedz
  9. viv pisze:
    5 marca 2011 o 13:42

    Dobrze, że na blogach pojawiają się recenzje takich starszych książek, bo części polskich autorów w ogóle nie znam. A przecież warto zainteresować się ich twórczością.

    Odpowiedz
  10. zacofany.w.lekturze pisze:
    5 marca 2011 o 13:47

    Ciągle się dziwię, że można nie znać takich oczywistych autorów, którymi się wszyscy zaczytywali w tzw. moich czasach, a potem sam siebie pukam w czoło, bo to przecież przejaw różnicy pokoleniowej. I to już może różnicy nawet dwóch czy trzech pokoleń:P W każdym razie jeśli chodzi o przypominanie takich zamierzchłych bestsellerów, to możecie na mnie liczyć:)

    Odpowiedz
  11. Prowincjonalna nauczycielka pisze:
    5 marca 2011 o 14:14

    Zacofany,
    mam podobnie z tym zdumieniem:)

    Odpowiedz
  12. zacofany.w.lekturze pisze:
    5 marca 2011 o 14:16

    Zdumiewać się jest rzeczą ludzką:D Coś mi się zdaje, że wprowadzę cykliczny „Poczet autorów zapomnianych”:P

    Odpowiedz
  13. viv pisze:
    5 marca 2011 o 14:58

    Popieram inicjatywę! A co do różnicy pokoleniowej – aż tak młoda nie jestem, ale potwierdzam tezę z pierwszego akapitu:)

    Odpowiedz
  14. Eireann pisze:
    5 marca 2011 o 18:49

    To była jedna z moich ukochanych książek, gdy byłam nastolatką – taką jeszcze w podstawówce ;-). Nabrałam ochoty, żeby znów przeczytać cały cykl…

    Odpowiedz
  15. Prowincjonalna nauczycielka pisze:
    5 marca 2011 o 21:05

    a „Mama, Kaśka, ja i gangsterzy” znasz?;)))

    Odpowiedz
  16. zacofany.w.lekturze pisze:
    5 marca 2011 o 21:08

    Pewnie że znam, ale nie cenię szczególnie (a już kontynuacja jest porażką). Ostrowska ma masę lepszych książek. I noszę się z zamiarem włączenia jej do „pocztu zapomnianych”:)

    Odpowiedz
  17. zacofany.w.lekturze pisze:
    6 marca 2011 o 16:26

    Ostatnio wznowiono „Drewniany różaniec”. Tutaj wywiad z autorką: http://www.ha.art.pl/rozmowy/165-z-natalia-rolleczek-rozmawia-piotr-marecki.html

    Odpowiedz
  18. Iza pisze:
    9 marca 2011 o 09:53

    Wygląda zatem na to, że szalona Judyta kończy w tym roku 70 lat:).
    Autorkę znam, ale czytałam chyba tylko ten cykl. Na szczęście ominęły mnie historie o sadystycznych zakonnicach.

    Odpowiedz
  19. zacofany.w.lekturze pisze:
    9 marca 2011 o 10:10

    O sadystycznych zakonnicach mam nadzieję napisać wkrótce, więc jeszcze nic straconego:)

    Odpowiedz
  20. Mery pisze:
    23 marca 2012 o 18:19

    A ja niby to któreś tam z kolei pokolenie (czytaj: wytwór lat 90.), ale Judytkę znam. Nie z tej części ale dwóch innych („Rodzinka Szkaradków i ja” oraz „Rodzinne kłopoty i ja”). To chyba efekt dobrze zaopatrzonej biblioteki rodziców.

    Odpowiedz
    1. zacofany.w.lekturze pisze:
      23 marca 2012 o 19:39

      Dobrze zaopatrzona biblioteka domowa to podstawa:) Ja niestety długie lata musiałem wypożyczać przygody Judyty z biblioteki.

      Odpowiedz
      1. AgaGaga pisze:
        6 kwietnia 2020 o 19:30

        Ja z Judytką się zapoznałam ze 30 lat temu, będąc wczesną nastolatką, a wg standardów anglojęzycznych to nawet jeszcze nie będąc. I też wydłubałam te książki z biblioteki mamy. Wszystkie części miała! A po latach sobie nabyłam swoje egzemplarze i uśmiałam się dużo bardziej niż za młodu. Ptasie guano w szamponie do włosów. Pogrzeb tej mleczarki. Ach. Dla młodych to chyba jak o innej planecie.
        Chyba znowu przeczytam. Albo może poszukam innych utworów, byle nie o zakonnicach sadystkach. A wiecie, że Natalia Rolleczek niedawno zmarła? 100 lat miała. Bardzo się zdziwiłam, że jeszcze żyła, jak przeczytałam, że umarła. Brzydkie to, ale naprawdę nie pomyślałabym, że autorka z takich „zamierzchłych” czasów jeszcze wciąż jest między nami 😀

        Odpowiedz
        1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
          6 kwietnia 2020 o 19:34

          A żyła, żyła, jeszcze zdążyła wystąpić w filmie o sobie. Judytka jest świetna, ja najbardziej lubię te fragmenty o barze mlecznym :) I też się obawiam, że dziś to już powieść prehistoryczna. Pisałem wielu innych książkach Rolleczek, może znajdziesz coś dla siebie :)

          Odpowiedz
          1. AgaGaga pisze:
            6 kwietnia 2020 o 19:49

            Znajdę, znajdę. Zacznę chyba od tej młodocianej przywódczyni gangu.

            Odpowiedz
            1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
              6 kwietnia 2020 o 19:59

              Tylko ta przywódczyni to taka słabsza kopia Judyty, tylko ostrzegam :)

              Odpowiedz
  21. AgaGaga pisze:
    6 kwietnia 2020 o 20:50

    Skoro najbardziej nam się podobają te piosenki, które już znamy, to może z bohaterkami będzie podobnie 😁

    Odpowiedz
    1. visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
      6 kwietnia 2020 o 21:03

      A to całkiem możliwe :)

      Odpowiedz
  22. Pingback: Zakład żywienia zbiorowego (cz. 1): Bar mleczny w Nowej Hucie – Zacofany w lekturze

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Wyszukiwanie

Instagram

Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. 
Przekład Tomasz Bieroń
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Dwie dziurki w nosie i skończyło się. „Niebieskie buty” to ostatni tom opowieści o mme Ramotswe i jej Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1 wydany po polsku. Autor dawno temu przestał udawać, że to będzie kryminał; ewentualne śledztwa są tu jedynie pretekstami do picia herbaty (często z pączkami) i niespiesznych rozważań nad sensem życia oraz zaletami i wadami ludzi: „Większość problemów można by załagodzić, gdyby ludzie częściej pili herbatę i oddawali się przemyśleniom, które podczas picia herbaty są najbardziej owocne”. Moim zdaniem nie ma nic bardziej relaksującego nad te pogwarki, przerywane niekiedy kontemplacją krajobrazów Botswany, kraju, w którym ceni się tradycję, życzliwość i uprzejmość, chociaż w tym tomie pojawia się też akcent bardziej współczesny – kiedy to niewczesne przyznanie się do feminizmu niemal kładzie kres bardzo dobrze się zapowiadającemu związkowi. Przekład Tomasz Bieroń
1 miesiąc ago
View on Instagram |
1/5
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
2/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 miesiąc ago
View on Instagram |
3/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
3 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT