Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

„Wyspa przedstawiała widok straszliwy…” (Nicolas Wert, „Wyspa Kanibali”)

Posted on 20 kwietnia 20111 lutego 2017 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
W 1933 roku na nagiej wyspie Nizino pośrodku Obu na Syberii znalazło się kilka tysięcy ludzi: wygłodzonych, obdartych, chorych, pozbawionych dachu nad głową i jakichkolwiek narzędzi. Wśród nich „elementy zdeklasowane i szkodliwe społeczne”, których pozbyto się z wielkich miast mających być wizytówkami radzieckiego państwa, chłopi, którzy przed szalejącym głodem uciekali z rodzinnych wsi, a także ci, których jedyną winą było to, że przypadkiem wyszli po papierosy bez dokumentu tożsamości. Po ciężkiej podróży przez niemal cały Związek Radziecki, po pobycie w prymitywnym obozie w Tomsku rzucono ich na ten spłachetek lądu. Mieli tam budować sobie nowe życie – przynajmniej w teorii. W rzeczywistości pozostawieni sami sobie skazani byli na śmierć, dzięki czemu uwolniliby lokalne władze od konieczności zajmowania się nieproduktywnymi przesiedleńcami.

Wkrótce jednak zaczęły się rozchodzić wieści o przypadkach kanibalizmu wśród deportowanych, o nadużyciach, jakich dopuszczali się strażnicy, o ogromnej śmiertelności, groźbie epidemii. Wieści dotarły do samego towarzysza Stalina, a ten nakazał zbadać sprawę i wyjaśnić, co stało się na syberyjskiej wyspie. To chyba jeden z nielicznych  przypadków (a może wręcz jedyny?), kiedy Stalin kazał wyjaśnić zbrodnię popełnioną na swój własny rozkaz. Na podstawie materiałów zebranych przez partyjną komisję francuski historyk Nicolas Werth mógł opisać dzieje Wyspy Kanibali.

Nie jest to książka epatująca drastycznymi szczegółami, wprowadzająca czytelnika w mroczne detale zbrodni. To doskonale skonstruowana i udokumentowana praca historyczna, która ujmuje wydarzenia z 1933 roku w szerszej perspektywie: najpierw poznajemy sytuację w Związku Radzieckim i politykę władz zmierzających do przebudowania społeczeństwa (a sposobem na dokonanie tej przebudowy miało być pozbycie się wszystkich, którzy mogli sabotować starania komunistów; te aspołeczne jednostki, po przesiedleniu na obrzeża imperium, miały własnymi rękami wykuwać swój los i wrócić dzięki uczciwej pracy na łono zdrowej części narodu). Plany były piękne i z rozmachem nakreślone, nie brały jednak pod uwagę realnych warunków ekonomicznych i geograficznych. Cóż bowiem lokalne władze miały począć z transportami tysięcy ludzi bez prowiantu i narzędzi, bez odpowiedniej odzieży i umiejętności, które mogłyby zapewnić im przetrwanie w trudnych warunkach Syberii? Na przygotowanie dla nich miejsc osiedlenia, na zdobycie środków transportu i żywności nie było szans. Co więcej, okazywało się, że większość deportowanych to kryminaliści, a to groziło zaognieniem sytuacji na Dalekiej Północy, gdzie władza radziecka i tak ledwo się trzymała.

Werth przedstawia kolejne etapy procesu, który ostatecznie doprowadził do straszliwych wypadków na wyspie Nazino na Obie, wskazuje, do jakiego stopnia podczas przygotowywania gigantycznej operacji oczyszczania kraju z elementów niepożądanych nie liczono się z rzeczywistością, jak ignorowano słabe protesty lokalnych władz, puszczano mimo uszu wyrażane przez co odważniejszych funkcjonariuszy partyjnych obawy. Przerażająca jest skala ignorancji, zakłamania i bezwzględności, jaką prezentują wszyscy zamieszani w proces decyzyjny i realizację planów deportacji. Poraża całkowity brak koordynacji i współpracy pomiędzy ogniwami administracji, policji i państwowych przedsiębiorstw. Do tego dochodzi całkowita obojętność na los tych, którzy wpadli w tryby tej „inżynierii społecznej” i którzy zapłacili cenę najwyższą za realizację komunistycznych mrzonek. Setki tysięcy ludzi były jedynie liczbami w statystykach – i to statystykach prowadzonych wyjątkowo niedbale.

Lektura Wyspy Kanibali pozwala sobie uzmysłowić na nowo cały zbrodniczy wymiar stalinowskiego reżimu. Nicolas Werth przedstawia fakty, pozwala mówić dokumentom, rzeczowo komentuje obraz, jaki się z nich wyłania. Jego wywody są precyzyjne, a ich spokojny ton tym bardziej uwypukla grozę wydarzeń. Nie ma tu retorycznych efektów, nie ma emocjonalnego podejścia do trudnej historii lat trzydziestych. Bardzo mi taki styl pisania odpowiada. Autor dostarcza materiału, pokazuje mechanizmy, ale nie ocenia i nie potępia, uznając, że nie taka jest jego rola. Jego książka to doskonały przykład realizacji hasła, które powinno przyświecać wszystkim historykom: Sine ira et studio – bez niechęci i bez sympatii.

Nicolas Werth, Wyspa Kanibali. 1933. Deportacja i śmierć na Syberii, tłum. Marta Szafrańska-Brandt, Znak Literanova 2011.
Za przesłanie książki dziękuję wydawnictwu Znak Literanova.

Udostępnij:

  • Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Share on Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Share on Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

22 thoughts on “„Wyspa przedstawiała widok straszliwy…” (Nicolas Wert, „Wyspa Kanibali”)”

  1. ksiazkowo pisze:
    20 kwietnia 2011 o 21:23

    Świetna recenzja, a książka zapowiada się niesamowicie. Nie jestem pewna, czy zdołam kiedykolwiek po nią sięgnąć, ale Twoja recenzja kreuje wizerunek książki wartej przeczytania.

    A sprawa ukazana w książce jest przerażająca. Zawsze mnie zastanawia jak może dochodzić do takich wydarzeń? No, ale ja jestem naiwną, wierzącą w ludzi osobą, więc nie jestem zapewne w stanie pojąć tak różnie ode mnie myślących oficjeli. Już o wiele łatwiej jest mi zrozumieć ludzi, którzy musieli jeść innych ludzi by przeżyć.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  2. zacofany.w.lekturze pisze:
    20 kwietnia 2011 o 21:29

    Ja się jeszcze nie do końca otrząsnąłem. Najbardziej poruszające są właśnie nie opisy ty zwyrodnień kanibalistycznych, zresztą naprawdę przedstawionych bez niepotrzebnego epatowania masakrą, ale właśnie te mechanizmy decyzyjne: zaczyna się od „pięknego” planu, a potem ze szczebla na szczebel obserwujemy, jak z tego planu nic nie zostaje, na końcu zaś tysiące ludzi wyrzuca się dosłownie na śmietnik, bo ktoś gdzieś zapomniał dla nich zamówić zapasy żywności. Oczywiście inną jeszcze sprawą jest ideologia, która przyznaje sobie prawo do takich zupełnie nieliczących się z ludźmi manipulacji.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  3. ksiazkowo pisze:
    20 kwietnia 2011 o 21:38

    Dokładnie tak, jak piszesz! Przerażające systemy i ideologie. Mam czasami wrażenie, że wszystkie ideologie są złe ;) A już napewno te, które zaczynają zmierzać w stronę ekstremum. Dlatego też nie lubię polityki, bo tam się to zdarza nagminnie niestety.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  4. zacofany.w.lekturze pisze:
    20 kwietnia 2011 o 21:53

    I dlatego dyskutujemy o książkach, nie o polityce:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  5. ksiazkowo pisze:
    20 kwietnia 2011 o 22:02

    Tak :D

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  6. Lirael pisze:
    21 kwietnia 2011 o 04:22

    Pamiętam kanibalistyczny fragment w „Imperium” Kapuścińskiego. Prawie go odchorowałam.
    A książka Wertha z pewnością dostarcza nie tylko wiedzy historycznej, ale pozwala na nasze tzw. problemy spojrzeć z odpowiedniej perspektywy.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  7. kasandra_85 pisze:
    21 kwietnia 2011 o 04:40

    Ta książka mnie przeraża, choć gdybym miała okazję, to przeczytałabym ją. A recenzja bardzo ciekawa. Pozdrawiam:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  8. zacofany.w.lekturze pisze:
    21 kwietnia 2011 o 05:19

    @Kasandra: Może kiedyś trafi Ci się okazja:)
    @Lirael: Pozwala spojrzeć z perspektywy, na pewno:) Okazuje się, że żyjemy bez problemów i w idyllicznej demokracji:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  9. http://pisanyinaczej.blogspot.com/ pisze:
    21 kwietnia 2011 o 05:50

    Przeczytałem tę recenzję i zrobiło mi się nad wyraz smutno…dlaczego ludzie kiedy stają na krawędzi człowieczeństwa stają się bestiami? Kanibalizm na przestrzeni wieków był praktykowany nie tylko jako jedyna możliwość przeżycia, ale jak wiemy na innych kontynentach ma on wydźwięk wręcz religijny. A mnie to przeraża mi smuci że człowiek człowiekowi wilkiem…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  10. zacofany.w.lekturze pisze:
    21 kwietnia 2011 o 06:09

    A dlaczego nie pomyślisz o ludziach, którzy tych nieszczęśników na tę krawędź człowieczeństwa zepchnęli? Bo to nie jest książka o przypadku kanibalizmu, to książka o tym, jak można z ludzi zrobić kanibali, na dodatek w imię wyższej rzekomo idei. Kanibalizm wywołuje szok, ale przecież oni mogli na tej wyspie po prostu umrzeć z głodu – czy wtedy sprawa byłaby mniej tragiczna? Wcale nie, tylko wtedy książka miałaby mniej chwytliwy tytuł, o ile w ogóle by powstała.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  11. Iza pisze:
    21 kwietnia 2011 o 07:33

    Zacofany w-l, twój ostatni komentarz najlepiej podsumowuje temat. Jeśli chodzi o system sowiecki, to nic mnie już chyba nie zdziwi.
    No i szacun, że czytasz takie książki, bo ja tylko ciągle sobie mówię, że powinnam przeczytać, a książki stoją i się kurzą.
    (Choć może to nie do końca tak czarno wygląda, bo przyswajam taką tematykę w mniejszych porcjach).

    Nasza demokracja jest idylliczna, bo jeszcze nikt nikogo nie zjada? Śmiałe stwierdzenie;).

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  12. zacofany.w.lekturze pisze:
    21 kwietnia 2011 o 07:41

    @Iza: Nasza demokracja jest idylliczna na tle radzieckiego systemu, a na ulicy co najwyżej torebkę Ci wyrwą, a nie wątrobę:P Zawsze to jakiś postęp cywilizacyjny jest. Chociaż właściwie nie jest to temat do żartów.
    Mam jeszcze stos lektur holokaustowych, jak mi wiosennie nastrój nie sklęśnie, to kilka notek powstanie zanim się całkiem przerzucę na letnie czytadła.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  13. the_book pisze:
    21 kwietnia 2011 o 12:33

    Kurczę, z tym postępem cywilizacyjnym to nie jest taka prosta sprawa, bo niby naszą wątrobę zatrzymamy, ale godność już nie. Przez słowo „nasza cywilizacja” rozumiem to co się stało nie tak dawno w Bośni. Kanibalizm jest jednym ze skutków Holocaustu (rozumianego jako proces nastawimy na totalne wyniszczenie drugiego człowieka, ale jest jeszcze gwałt, konieczność dramatycznych wyborów…Od człowieczeństwa do okrucieństwa jest bardzo krótka droga. Licho nacjonalistyczne, szowinistyczne nie śpi. Musimy się pilnować. W kontekście Związku Radzieckiego i ideologii polecam znakomitą książkę „Życie i los” Grossmana. Pozdrawiam.
    P.S. Świetna recenzja.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  14. zacofany.w.lekturze pisze:
    21 kwietnia 2011 o 12:39

    @the_book: Dziękuję:)
    Dawno udowodniono, że ta skorupka człowieka cywilizowanego nie jest szczególnie gruba i opada przy pierwszej okazji, niemalże cała literatura obozowa o tym jest. Pilnować się trzeba i trzeba czytać takie książki.
    A na Grossmana jestem chory od dawna, ale jakoś się nie trafia:(

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  15. maiooffka pisze:
    21 kwietnia 2011 o 17:05

    A wynika z książki, co Stalin chciał wyjaśniać tym śledztwem? Przecież w podobny sposób powstawało większość obozów w tamtych czasach. Ładowano pociągi, wywożono tam, gdzie nikt nie chciał żyć, kazano budować sobie baraki, produkować żywność i pracować w jakimś zakładzie/na budowie/w kopalni. Czym ten przypadek miał się różnić od innych?

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  16. zacofany.w.lekturze pisze:
    21 kwietnia 2011 o 19:06

    Tym, że jednak nieco przesadzono z wrzuceniem deportowanych w nowe warunki:P A celem śledztwa było „sprawdzenie przesłanych przez tow. Wieliczkę […] na ręce tow. Stalina informacji na temat sytuacji zaistniałej na wyspie Nazino na rzece Ob”.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  17. maiooffka pisze:
    21 kwietnia 2011 o 19:40

    W jakim sensie przesadzono? Większość obozów to daleka północ, ekstremalne warunki i zero pomocy ze strony władzy. Wszędzie umierały wówczas tysiące ludzi. Za zgodą władzy, a nawet za aprobatą sporej części społeczeństwa – jako wrogowie państwa. Nie nadążano z wyżywieniem ludności „prawomyślnej”, więc takie czystki zesłania nie były niczym niezwykłym. Posiłkuję się tutaj nie tak dawno czytaną książką „Szepty” Figes’a, a nie swoimi własnymi fantazjami.
    Rozumiem, że sama wstrząsająca historia zasługuje na opisanie, upublicznienie i poznanie – jak większość przemilczanych zbrodni komunizmu. Nie rozumiem tylko tego śledztwa i zainteresowania Stalina. Były jakieś naciski zewnętrzne? Bo w moim odczuciu sytuacja zdecydowanie nie odstawała od chorej normy systemu. Kanibalizm zdarzał się i na innych terenach, a Stalin miał na rękach krew setek tysięcy ofiar…

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  18. zacofany.w.lekturze pisze:
    21 kwietnia 2011 o 19:54

    Powinienem złośliwie napisać, że pytać należy towarzysza Stalina. Jego motywacji nie znamy, znamy tylko łańcuch wydarzeń, który doprowadził do rozpoczęcia śledztwa. Jak pisze autor, Stalin zawsze podejrzewał, że partyjne doły go okłamują, więc gdy dostał taki sygnał (a sporej odwagi wymagało złożenie takiego donosu), to kazał go sprawdzić. I bynajmniej nie chodziło o los zagłodzonych nieszczęśników, ale o popełnienie zasadniczych błędów politycznych – a to mogło winnych kosztować głowy, i o fałszowanie raportów składanych władzom wyższym. W sumie było dużo szumu, a ostatecznie skończyło się na naganach i grożeniu paluszkiem. Dla nas w zasadzie liczy się to, że zachowały się akta z zeznaniami deportowanych, przedstawicieli władz, strażników, felczerów itp. i dzięki temu mamy szczegółowy wgląd w wydarzenia.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  19. maiooffka pisze:
    21 kwietnia 2011 o 21:56

    Sądziłam, że autor książki zadał sobie takie pytanie po prostu. Nie wymagam tutaj znajomości psychiki Stalina ;P

    Węszenie spisków i szukanie zdrajców w partii już bardziej do mnie przemawia, niż Stalin szukający winnych masowego zabójstwa.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  20. zacofany.w.lekturze pisze:
    22 kwietnia 2011 o 07:27

    Być może i zadał, ale napisał tyle, ile zacytowałem. Wydaje mi się, że jednak mechanizm był prosty: władza każe dać deportowanym żywność i narzędzia, żeby mogli przetrwać; władze lokalne raportują, że dały i wszystko gra; donosik, że jednak nie wszystko jest w porządku i machina rusza: w końcu można to podciągnąć pod sabotaż, działalność wywrotową i co tam jeszcze ówczesna paranoja mogła wymyślić.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  21. Fuzja pisze:
    16 sierpnia 2011 o 11:53

    Książka na poziomie godnym polecenia! Przerażające są takie historie, mam wrażenie, że gdy człowiek czyta o takich brutalnych rzeczach w książkach przedstawiających wymyślone historie dużo łatwiej mu się pogodzić z treścią… sama czytając literaturę faktu nie raz mam łzy w oczach.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  22. zacofany.w.lekturze pisze:
    16 sierpnia 2011 o 11:57

    Faktycznie powieści nie oddziałują tak mocno na emocje, przynajmniej moje.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Minął miesiąc, więc czas na drugą część jubileuszowego zestawienia całkowicie arbitralnie wybranych biografii, o których pisałem przez minione piętnaście lat. Bierzcie i czytajcie, może znajdziecie coś dla siebie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
4 dni ago
View on Instagram |
1/5
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia.
Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Natalia nie jest typową bohaterką opowiadań publikowanych w serii „Portrety”: licealistką borykającą się z problemami domowymi, szkolnymi czy pierwszą miłością. Skończyła studia, pracuje, nawet wyszła za mąż. Ale wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania tkwią w niej głęboko, unieszczęśliwiają i nie pozwalają prowadzić spokojnego życia. Opowiadanie Wiesławy Oramus nie jest lekturą łatwą i ze względu na bolesną tematykę, i swoją konstrukcję: przeskoki czasowe, niedopowiedzenia, introspekcje. Zdecydowanie jest to bardziej rzecz przeznaczona dla dorosłych niż dla nastolatków, bardzo dobry portret dziewczyny – kobiety obciążonej pokoleniową traumą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
2/5
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Z okazji piętnastolecia blogowania chciałbym przedstawić szczególnie ważne książki, jakie w tym czasie poznałem. W pierwszym wpisie znalazły się biografie i wspomnienia, pierwsza siódemka (z czternastu) książek, które łączy jedno: do dziś, mimo upływu często wielu lat, nadal pamiętam, czemu zrobiły na mnie wrażenie, wciąż mogę przywołać wiele epizodów z życia ich bohaterów, odtworzyć ich sylwetki. Cały wpis już na blogu, link w bio.
4 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. 
„Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Zbigniew A. Królicki
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Czort Tanner, skazany za potrójne morderstwo, dostaje szansę wyjścia z więzienia: jego winy zostaną mu odpuszczone, jeśli zdoła przewieźć szczepionkę z Kalifornii do Bostonu, pustoszonego przez zarazę. Tanner rusza w drogę dobrze wyposażony i uzbrojony, ale to od jego sprytu, determinacji i umiejętności zależy, czy wypełni misję i przeżyje, by móc skorzystać z obiecanej wolności. „Aleja Potępienia” to pochłaniająca właściwie od samego początku powieść akcji w postapokaliptycznych dekoracjach. Nie o scenografię tu jednak chodzi, ale o obserwowanie zmagań Tannera z tymi skrajnymi warunkami i z samym sobą. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Zbigniew A. Królicki
1 miesiąc ago
View on Instagram |
4/5
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Iwona Zimnicka
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Narrator opowieści, wykładowca uniwersytecki, miał dość środków, żeby w obawie przed atomową zagładą zarezerwować sobie miejsce w schronie w hotelu Termush na wybrzeżu Atlantyku. Oczekiwana katastrofa nadchodzi, a gdy najgorsze przeminie, goście mogą wyjść z jaskiń, by ocenić, jak zmienił się świat. Apokaliptyczne wizje, jakie podsuwała ocalałym wyobraźnia, okazały się mylne. Tym trudniej było pojąć, że nic już nie będzie takie, jak przedtem. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Iwona Zimnicka
2 miesiące ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d