Skip to content

Zacofany w lekturze

Blog Piotra Chojnackiego. Książki nowe, stare, znane i zupełnie zapomniane, pełna swoboda wyboru.

Menu
  • Strona główna
  • O mnie
  • Powieści młodzieżowe PRL
  • Przestały oczekiwać 2011
  • Przestały oczekiwać 2012
  • Przestały oczekiwać 2013
  • Przestały oczekiwać 2014
  • Przestały oczekiwać 2015
  • Przestały oczekiwać 2016
  • Przestały oczekiwać 2017
  • Przestały oczekiwać 2018
  • Przestały oczekiwać 2019
  • Przestały oczekiwać 2020
  • Przestały oczekiwać 2021
  • Polityka prywatności
  • Przestały oczekiwać 2022
  • Przestały oczekiwać 2023
  • Przestały oczekiwać 2024
  • Przestały oczekiwać 2025
  • Przestały oczekiwać 2026
Menu

Płaszcz zabójcy, odc. 2

Posted on 31 maja 20115 stycznia 2015 by Piotr (zacofany.w.lekturze)
Z dziennika Anne Frank

Amsterdam, 31 maja 1944 roku

Kochana Kitty!
W sobotę, niedzielę, poniedziałek i wtorek było tak gorąco, że nie mogłam utrzymać pióra w ręce, dlatego też niemożliwe było do Ciebie napisać. W piątek kanalizacja była zepsuta, w sobotę została naprawiona. […] Takie piękne i gorące, można spokojnie powiedzieć, upalne Zielone Świątki bywają rzadko. Upał tu, w Oficynie [miejsce ukrywania się kilku rodzin żydowskich, w tym państwa Frank – BZL], jest straszny, żeby Ci to przybliżyć, opiszę w skrócie gorące dni:
Sobota:
– Wspaniale, co za pogoda – mówiliśmy rano. – Żeby tylko było trochę chłodniej – mówiliśmy po południu, kiedy trzeba było zamknąć okna.
Niedziela:
– To jest nie do wytrzymania, ten upał, masło się topi, w domu nie ma ani jednego chłodnego miejsca, chleb wysycha, mleko się psuje, nie można otworzyć żadnego okna. My biedni wygnani siedzimy tu i dusimy się, podczas gdy inni ludzie mają zielonoświątkowe wakacje. (To pani).
Poniedziałek:
– Stopy mnie bolą, nie mam cienkich rzeczy, nie mogę zmywać w tym gorącu! – Narzekanie od rana do wieczora. To było ogromnie nieprzyjemne.
Stale jeszcze nie mogę znieść gorąca i cieszę się, że dziś porządnie wieje, a mimo to świeci słońce.
Twoja Anne M. Frank
Anne Frank, Dziennik (Oficyna), tłum. Alicja Dehue-Oczko, SAWW 1993, s. 236–237.



Udostępnij:

  • Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
  • Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Kliknij, aby udostępnić na Threads (Otwiera się w nowym oknie) Threads
  • Kliknij, aby udostępnić na Bluesky (Otwiera się w nowym oknie) Bluesky

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

13 thoughts on “Płaszcz zabójcy, odc. 2”

  1. biedronka pisze:
    31 maja 2011 o 06:21

    Takie proste, banalne, a zarazem przejmujące.
    Dość ciężka lektura jeśli się nie mylę .

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  2. zacofany.w.lekturze pisze:
    31 maja 2011 o 07:23

    @Biedronka: powiedziałbym raczej, że lektura duszna, miejscami klaustrofobiczna. Doskonale oddana atmosfera zamknięcia na małej przestrzeni gromadki niemal obcych sobie ludzi.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  3. czytanki.anki pisze:
    31 maja 2011 o 07:44

    Jakiś czas temu w empiku widziałam anglojęzyczne wydanie tej książki, reklamowane jako 'Diary of a young girl'(ten dopisek widziałam już zresztą w dwóch różnych wydaniach). Okładka była na tyle neutralna, że osoba „niewtajemniczona” mogłaby pomyśleć, że to książeczka o zwykłej nastolatce;(. Wyglądało to niestety na celowe działanie wydawcy.
    To taka uwaga na marginesie;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  4. zacofany.w.lekturze pisze:
    31 maja 2011 o 07:49

    @Czytanki.Anki: tekst na okładce mojego wydania też nie zawiera wzmianki, że jest to dziennik ukrywającej się żydowskiej dziewczynki. Aczkolwiek pewnie u nas postać Anne Frank jest dość dobrze znana (no może była, szczególnie za sprawą adaptacji telewizyjnej). Może to nie próba ukrycia okoliczności powstania dziennika, a podkreślenie jego uniwersalności poniekąd? W końcu mimo swojej sytuacji Anne przeżywa po części rozterki dość typowe dla nastolatki:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  5. czytanki.anki pisze:
    31 maja 2011 o 08:11

    Tak mi się właśnie wydaje, że w Polsce postać jest lub była kojarzona.
    Uniwersalność – na pewno. Obawiam się jednak, że niewiele nastolatek z pełną świadomością sięga dzisiaj po podobne lektury. Ale może jestem niesprawiedliwa.
    Dobrze, że zaznaczyłeś, że Anne przeżywa „po części” rozterki typowe dla nastolatki. Myślę, że niewielu czytelników tej książki musi się ukrywać – a przecież to jest esencją Dziennika Frank (przynajmniej dla mnie).

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  6. zacofany.w.lekturze pisze:
    31 maja 2011 o 08:26

    @Czytanki.Anki: ale może to jest sposób, wziąć te nastolatki z zaskoczenia. Jak już zaczną, to zapewne się wciągną w czytanie.
    Książek o ukrywaniu się kilka by się znalazło, ale o dojrzewaniu w ukryciu już chyba więcej nie ma. A przecież Anne przeżywa pierwsze fascynacje chłopcem, buntuje się przeciwko dorosłym – tylko nie może zrobić tego, co zrobiłaby każda dziewczyna, gdy zdenerwuje ją matka: wyjść, trzaskając drzwiami. I to jest właśnie najistotniejsze moim zdaniem: dojrzewanie w klatce.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  7. czytanki.anki pisze:
    31 maja 2011 o 08:37

    Może ja mam skrzywione postrzeganie Dziennika, bo czytałam go jako nastolatka i zapamiętałam przede wszystkim opresję, nie dojrzewanie w klatce, jak piszesz. Na odbiór nałożyła się również wiedza, jaki był epilog historii. Dzisiaj zapewne zwróciłabym uwagę na zupełnie inne elementy.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  8. zacofany.w.lekturze pisze:
    31 maja 2011 o 08:43

    @Czytanki.Anki: jako nastolatek też zwróciłem uwagę na ukrywanie się, Anne jako dojrzewająca nastolatka mnie irytowała nieco, w końcu takie objawy widywałem dokoła i sam miewałem. Ten aspekt wypłynął przy późniejszym czytaniu, kiedy sobie uświadomiłem, że to wyjątkowo paskudne połączenie taka izolacja i dorastanie.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  9. the_book pisze:
    31 maja 2011 o 13:20

    Z moich zawodowych obserwacji wynika, że dzieciaki bardzo chętnie czytają A. Frank. Tak samo zresztą jak „My dzieci z dworca ZOO”, czy „Ćpun”. Dzieciaki z gimnazjum lubią taką skrajną tematykę, fascynują ich tematy na pograniczu życia i śmierci. A. Franka ma zawsze dużą ilość wypożyczeń.
    Duch w narodzie nie ginie, przynajmniej w tym młodszym pokoleniu :) Pozdrawiam.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  10. czytanki.anki pisze:
    31 maja 2011 o 13:23

    @ the_book

    To budujące;)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  11. zacofany.w.lekturze pisze:
    31 maja 2011 o 13:43

    @The_book: a ja już byłem gotów zwątpić w młode pokolenie:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  12. Lirael pisze:
    31 maja 2011 o 15:01

    W ubiegłym roku grupa uczniów z naszej szkoły była w Holandii w ramach Comeniusa. Jednym z punktów programu było zwiedzanie Amsterdamu. Dzieci opowiadały mi, że jedyne muzeum, przed którym kłębił się tłum ludzi, głównie młodzieży, to był dom Anny Frank: http://www.annefrank.org/
    Na stronie tego muzeum jest zdjęcie, które to potwierdza: http://www.annefrank.org/en/Museum/Practical-information/Online-ticket-sales/
    Odnoszę wrażenie, że „Dziennik” jest zdecydowanie bardziej popularny na świecie niż u nas.
    Wracając do notki, to przeczytałam ją dziś po ósmej i w ciągu dnia przypominała mi się wielokrotnie. Nie tylko dlatego, że jest upał, podobnie jak wtedy.
    Nie wiem, czy dla Anny Frank ma znaczenie, że dzięki Tobie pomyślało o niej dziś tyle osób. Myślę, że dla tych, którzy przeczytali wybrany przez Ciebie fragment „Dziennika”, dzisiaj niebo jest błękitniejsze, słońce mocniej świeci, bez silniej pachnie, a ptaki głośniej śpiewają.

    Wczytywanie…
    Odpowiedz
  13. zacofany.w.lekturze pisze:
    31 maja 2011 o 15:08

    @Lirael: dziękuję Ci bardzo, pięknie to napisałaś:) Upał się zgodził zupełnie przypadkowo, ale nawet jakby padał deszcz, to my moglibyśmy brodzić po kałużach. Anna nie.
    Co do popularności Frank, to chyba jednak i u nas jest popularna, wznowienia się pojawiają, a niegdyś nakłady były naprawdę masowe. Na podaju tłum chciałby pobrać jej dziennik. Więcej wiary w ludzi:)

    Wczytywanie…
    Odpowiedz

OdpowiedzAnuluj pisanie odpowiedzi

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email, aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Wyszukiwanie

Instagram

Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Jest 5 stycznia, jest impreza. Piętnaste urodziny bloga, który co prawda dalej haniebnie zaniedbuję i który czytają tylko najwytrwalsi z wytrwałych, ale który trwa sobie, bo kto mu zabroni... Zapraszam więc na tradycyjne podsumowanie ubiegłego roku z tradycyjną częścią nieoficjalną. Całość na blogu, link w bio.
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/5
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Potencjalnych czytelników hardohordzianej (hardohordziej?) antologii „Cztery trupy w barszcz” ostrzegam, że nieprzyzwyczajonym zaszkodzić może stężenie bożonarodzeniowej atmosfery podkreślonej w opowiadaniach Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz potężną dawką akcesoriów rodem z hallmarkowego filmu świątecznego. Pomijając to głębokie zanurzenie w barszczykach, sernikach, grzańcach i brokatowych bombkach, obie autorki napisały całkiem zgrabne historie kryminalne z dodatkiem elementów pokrzepienia duchowego. Marta Kisiel z kolei pokazała, ile determinacji i oblizanych pierniczków potrzeba, żeby święta w ogóle mogły się odbyć, a także jak bardzo ostrożnie należy obchodzić się z bigosem. Milena Wójtowicz szczęśliwie darowała sobie bożonarodzeniowe klimaty, choć podkreśliła magiczną moc tego okresu oraz stworzyła postać wiedźmy włosingowej, specjalistki od rozczesywania kołtuna. Cały tom jest bardzo udany, podobnie jak drugi tom wampirzych opowieści Wójtowicz. „W cieniu dnia” to dalszy ciąg losów Aśki zmienionej w wampirzycę i, trochę wbrew woli, w przywódczynię wampirzego gniazda. Bohaterka i jej znajomi dynamicznie badają możliwości stwarzane przez nowe (nie)życie, ze szczególnym uwzględnieniem kimchi jako broni ofensywnej. Zabawne, bezpretensjonalne, może trochę miejscami chaotyczne, ale zrzućmy to na dezorientację, jaką budzi u bohaterów sos czosnkowy i zapach wilkołaków.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
2/5
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku!
Cały tekst już na blogu, link w bio.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Na kilka dni przed piętnastymi urodzinami bloga (ależ ten czas leci!) zapraszam na tradycyjny końcoworoczny przegląd najchętniej czytanych wpisów. Co prawda, słupki statystyk na blogu w tym roku raczej nie były wysokie, ale zestawienie wyszło całkiem zacne. Czytajcie, nadrabiajcie, jeśli coś Was ominęło! No i oczywiście niech Wam się wiedzie w nowym roku! Cały tekst już na blogu, link w bio.
2 tygodnie ago
View on Instagram |
3/5
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
Popielątko marzy o pójściu na królewski bal, kot w butach doprowadza młynarczyka do ślubu z królewską córką, krwawa kiszka jest hersztem zbójców dybiących na wątrobiankę, królewny uprawiają seks przedmałżeński, książęta są zaklęci w żaby albo lwy, głupi bracia okazują się najmądrzejsi, a odcinanych kończyn i wyłupywanych oczu wprost nie da się zliczyć. Nic tu nie jest uładzone, nie zawsze wszystko ma ręce i nogi (i fizycznie, i metaforycznie), a potężna dawka absurdu, czarnego humoru i makabry sprawia, że ten wybór z pierwszej edycji baśni braci Grimm niezbyt nadaje się dla dzieci, ale dorosłym może dać mnóstwo uciechy, szczególnie że nie unosi się nad nim dydaktyczny smrodek, za to mnóstwo tu niczym nieskrępowanej fantazji. Fabularne rozwichrzenie idealnie podkreślają ilustracje Michaliny Jurczyk, pełne detali, na które warto zwrócić uwagę. Znakomity przekład Elizy Pieciul-Karmińskiej oddaje naturalność i jędrność języka tych baśni.
3 tygodnie ago
View on Instagram |
4/5
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio.
Przekład Adam Tuz
zacofany.w.lekturze
zacofany.w.lekturze
•
Follow
W potoku słów, jaki Cher wygenerowała w pierwszym tomie swojej autobiografii, niemal ginie to, co w tej opowieści najważniejsze: historia dziewczyny, która wbrew traumom, bez wsparcia i właściwych wzorców, próbuje się wybić, a gdy już jej się udaje, musi jeszcze nauczyć się decydować o sobie. Cały tekst już na blogu, link w bio. Przekład Adam Tuz
3 tygodnie ago
View on Instagram |
5/5
zajrzyj na instagram

Blog o książkach, blog z recenzjami książek, recenzje klasyki,
książki recenzje

Pozycjonowanie strony: VD.pl

© 2026 Zacofany w lekturze | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme
Ta strona używa ciasteczek (cookie)Rozumiem Chcę wiedzieć więcej
Polityka prywatności

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
%d